Mitomanka czy nieuk - czyli o pannie ...

22.03.07, 13:53
Mitomanka czy nieuk ? Czy poprawna orografia to monopol na wiedzę ?


Tak wielu powtarza mity w które wyposażył ich PRL lub ewentualnie PZPR czy
Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej

A oto przykłady mniej lub częściej przytaczane na forum

-PRL to okres intensywnego rozwoju gospodarczego- tak lecz w tym samym czasie
Europa Zachodnia rozwijała się o wiele szybciej .My w tempie biegacza a oni w
tempie jazdy samochodem

- inkwizycja mordowała dziesiątki tysięcy biednych ludzi- to nie inkwizycja
lecz władze świeckie bo przecież papocezaryzm jako forma władania Kościoła to
mit) jedynie można mówić o nim za pontyfikatu Grzegorza VII i Innocentego

-Azteków wymordował Kościół to największy absurd! Nie kościół lecz
konkwistadorzy .Kościół nie rządził Hiszpanią. Mało znanym przykładem jest
proindiańska działalność jezuitów którzy do XVIII wieku byli wstanie
ochraniać przed hiszpańską koroną indian
    • kecawa Venus czy aby napewno venus ? 22.03.07, 13:54
      ale wielkie dzięki,że uświadomiłeś nam wszystkim,że jest taka,od wieków
      powszechnie znana oaza toleracji jak kosciół katolicki.najbardziej ją chwala
      między innym wymordowani przed wiekami Aztekowie i inne ludy tubylcze Ameryki
      Południowej oraz wszyscy klienci św.inkwizycji.
      bóg z tobą kecawa.na rozum za pożno.

      >
    • Gość: ToKu Inkwizycja nie miała nic wspólnego z kościołem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 14:15
      "A zatem co to jest Inkwizycja? Jak podaje Encyklopedia katolicka „Inkwizycja"
      (łac. inquisitio – badanie, dochodzenie), instytucje kościelne zwane
      trybunałami wiary, powoływane od 1215 roku do wykrywania, nawracania i karania
      opornych heretyków (inquisitio haereticae pravitatis); od czasów papieża
      Grzegorza IX (1231) autonomiczne wobec władzy świeckiej i lokalnych władz
      kościelnych, wyposażone w szerokie kompetencje, powoływane przez papieży i
      przed nimi odpowiedzialne, działające w niektórych krajach katolickich do
      początków XIX wieku (w Hiszpanii do 1834 roku); inkwizycją nazywa się też
      specjalny rodzaj jurysdykcji sprawowanej przez przedstawicieli papieża w celu
      zwalczania herezji; w języku potocznym terminu Inkwizycja używa się do
      określenia wszelkich form ucisku, zwłaszcza w sytuacjach, gdy instytucje władzy
      stają się stróżami ideologii” .

      Nic wspólnego. Nul. Zero. Nic.
      Cytat za wikipedią.
      • kecawa Re: Ink Palec w bucie!! 22.03.07, 22:18

        O wielki znawco!Kościół mógł sobie najwyżej palcem w bucie pomachać bez
        akceptaji władzy!Papocezaryzm czyli kontrola władzy świekiej to jedynie mżonka
        która nie weszła nigdy w życie!!To władza świecka działała!Popatrz w całej
        Europie palono na stosach!!Chyba w Szwecji czy Angii Kościół nie działął w XVI-
        XVII wieku

        Władza świecka była autonomiczna!!Inkwizycja mogła sobie tylko postulować!!Bez
        władzy świeckiej mogła zrobić tylo co Ty dzisiaj!Prosić postulować i nic więcej
        • edico Zabijcie wszystkich. Bóg swoich rozpozna 24.03.07, 09:09
          Papież Innocenty III ogłosił w 1209 roku krucjatę przeciwko katarom. Hrabia
          Tuluzy, Rajmund VI, który do tej pory tolerował ich na podległym mu obszarze
          postanowił wówczas pojednać się z Kościołem Rzymskim i zgłosił się na wodza
          krucjaty. Z ramienia kościoła krucjacie przewodził legat papieski Arnaud-Amaury,
          opat z Cîteaux. 22 lipca 1209 kiedy to zdobyto Béziers zamieszkane przez
          kilkanaście tysięcy katolików i ok. 500 katarów krzyżowcy zapytali papieskiego
          przedstawiciela jak mają odróżnić katolików od katarów. Arnaud odpowiedział:
          "Caedite eos! Novit enim Dominus qui sunt eius" ("Zabijcie ich! Bo zna Pan tych,
          którzy są Jego/Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich"). Polecenie to,
          odnotowane przez cystersa-kronikarza, Cezara z Heisterbach, zostało skrupulatnie
          wykonane. W kościele św. Marii Magdaleny wyrżnięto w pień 7.000 ludzi, w tym
          kobiet i dzieci. Na ulicach miasta zabito i okaleczono dalsze kilka tysięcy.
          Jeńców oślepiano, wleczono za końmi i celowano do nich jak do tarcz. Arnaud zdał
          Innocentemu III następującą relację: "Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia
          tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku, czy płci

          Oj Kecew, Kecaw. Coś mi sie wydaje, że jesteś jednym z pierwszych tego
          osławionego olsztyńskiego Liceum Katolickiego.
    • edico Re: Mitomania domorosłych inkwizytorów 24.03.07, 09:03
      kecawa napisał:

      > A oto przykłady mniej lub częściej przytaczane na forum
      >
      > -PRL to okres intensywnego rozwoju gospodarczego- tak lecz w tym samym czasie
      > Europa Zachodnia rozwijała się o wiele szybciej .My w tempie biegacza a oni w
      > tempie jazdy samochodem
      >
      > - inkwizycja mordowała dziesiątki tysięcy biednych ludzi- to nie inkwizycja
      > lecz władze świeckie bo przecież papocezaryzm jako forma władania Kościoła to
      > mit) jedynie można mówić o nim za pontyfikatu Grzegorza VII i Innocentego
      >

      Zakon Kaznodziejów (Ordo Praedicatorum — OP), potocznie zwany "dominikańskim" —
      od imienia swego założyciela, Hiszpana, Dominika Guzmana (1171-1221) - co bywa
      przewrotnie tłumaczone jako Domini canes ("psy Pana"), zrodził się bezpośrednio
      z kościelnych prześladowań średniowiecznych herezji (w szczególności katarów),
      by następnie przerodzić się w wojsko kaznodziei i inkwizytorów, zwalczające
      odstępców od ortodoksji i poszerzające wpływy Kościoła na całym świecie. Jak
      zauważył mediewista, J.H. Mundy: "Kaznodziejstwo przypominało dzisiejszą
      propagandę w ustrojach jednopartyjnych".

      Bracia kaznodzieje szybko uznali, że popularne na przełomie XII i XIII w.
      publiczne debaty z heretykami i Żydami, są bezproduktywne. Nie wahali się używać
      przemocy. Już pierwszy kaznodzieja nauczający we Francji, Roland z Cremony OP
      (1178-1259), wsławił się tym, że w dniu Bożego Narodzenia Roku Pańskiego 1231
      poprowadził tłum na dom w którym kilka dni wcześniej zmarł waldens: włamano się
      domu, który po zdemolowaniu został zamieniony w latrynę, a nieszczęsny
      nieboszczyk został odgrzebany z ziemi i zawleczony na miejskie śmietnisko. Inny
      dominikanin, Robert Sodomita, u szczytu swej kariery w jednym dniu miał spalić
      200 mieszkańców wsi Montwimer (1239).

      W roku 1234 do Tuluzy dotarła wieść o wyniesieniu na ołtarze założyciela
      dominikańskiej konfraterni. Po odprawieniu mszy dziękczynnej biskup Raymond de
      Miramont zastanawiał się, jak uczcić to wydarzenie. Wkrótce dominikanie zawiedli
      go do konającej heretyczki, katarki. Umierająca kobieta nie zechciała wyrzec się
      herezji, wobec czego naprędce przygotowano stos na Pré-au-Comte na który
      heretyczkę zaniesiono w łożu i nim zmarła — uświetniła w Tuluzie obchody na
      cześć św. Dominika.

      W roku kanonizacji Dominika papież Grzegorz IX wydał również bullę, którą
      ustanowił stały trybunał inkwizycyjny, obsadzając dominikanów w roli sędziów.
      Dominikanie zwani byli odtąd „braćmi karzącymi", natomiast we Francji
      "jakobinami". W procesach, prześladowaniach i egzekucjach inkwizycji brali oni
      wybitny udział. Kluczowa rola dominikanów w funkcjonowaniu inkwizycji została
      ustalona właśnie za pontyfikatu Grzegorza IX.

      Inkwizytorzy Konrad z Marburga („szerzył śmierć i ogień") w 1233 i Piotr z
      Werony („ratował dusze uśmiercając ciała") w 1252 zostali zamordowani w wyniku
      samosądu za okrucieństwo. Pierwszego zamordował mnich franciszkański. Ten
      ostatni, pierwszy inkwizytor i oprawca Mediolanu, w dziesięć miesięcy od swej
      śmierci został kanonizowany jako Piotr Męczennik i do dziś jest świętym
      katolickim. Niewątpliwie najsławniejszym inkwizytorem dominikańskim był Tomás de
      Torquemada (1420-1498), Generalny Inkwizytor Kastylii, Walencji i Aragonii, a
      następnie najwyższy sędzia apelacyjny inkwizycji hiszpańskiej, mający na swym
      sumieniu kilka tysięcy wyroków śmierci i przekształcenie inkwizycji w "policję
      ideologiczną".

      Poza sądzeniem i ściganiem, bracia zajmowali się również pisaniem poradników i
      podręczników dla inkwizytorów. Uważany za ojca prawodawstwa kościelnego,
      Hiszpan, św. Rajmund z Penyafort OP (ok.1170-1275), patron prawników
      kościelnych, studentów prawa i hiszpańskich adwokatów, wkrótce po obraniu go na
      generała dominikanów (1238) zredagował pierwszy podręcznik dla inkwizytorów
      (1241-1242). Najpopularniejszy jednak podręcznik inkwizytorów napisał brat
      Bernard Gui OP (1261-1331), który po wydaniu ok. 1000 wyroków w sprawach o
      herezję, swe doświadczenia i wskazówki spisał w książce Practica Inquisitionis
      Heretice Pravitatis (1321; wydana w Polsce pt. Księga Inkwizycji). Bernarda Gui
      przewyższyli później dwaj inni dominikanie - bracia Heinrich Kramer (1430-1505)
      i Jakob Sprenger (1436-1494), którzy napisali podręcznik do ścigania
      "czarownic" — Malleus Malleficarum (1487), bestseller średniowieczny, w pełnym
      sensie tego słowa (30 wydań).


      > -Azteków wymordował Kościół to największy absurd! Nie kościół lecz
      > konkwistadorzy .Kościół nie rządził Hiszpanią. Mało znanym przykładem jest
      > proindiańska działalność jezuitów którzy do XVIII wieku byli wstanie
      > ochraniać przed hiszpańską koroną indian

      Żałosny przykład zapominania o historii lub przynajmniej manipulowania nią.
      Stolica Apostolska juz od początku (za panowania Aleksandra VI) uznała prawa
      krulów hiszpańskich i portugalskich do nowych ziem, zarówno tych odkrytych, jak
      i tych, które dopiero miały być odkryte. Czy z racji tych powiązań Kościół nie
      ma wiele wspólnego z "zabójstwem kultury" inków zczynając od "uciszania języków"
      przymuszając słabszych do mówienia językiem zdobywcy?

      Przy "oczyszczaniu ziemi od złej rasy" w przeciągu 18 m-cy życie straciło na
      terytorium 10 tys. km kw. 120.000 mieszkańców Wandei, czyli 15% całej populacji.
      Przenosząc ten wskaźnik na dzisiejszą Francję, liczba zamordowanych wyniosła by
      ponad osiem milionów. Tym czasem w krwiożerczej I wojnie światowej życie
      stracilo nieco ponad miliom Francuzów.
      Jakobiński generał Westermann w triumfalnym tonie pisał do Paryża: "Wandea nie
      istnieje! Dzieki naszej szabli umarło wraz ze swoimi kobietami i dziećmi.
      Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Swvenay. Wykorzystując dane mi
      uprawnienia, dzieci rosdeptałem końmi i wymordowalem kobiety, aby nie mogły
      plodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich."

      W Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną używając trujących gazów i
      zatruwając wodę. W konsekwencjach swego działania przewyższono nawet samego
      Hitlera (np. z wygarbowanej skóry robiono buty dla urzędników a z
      delikatniejszej skóry kobiet robiono rękawiczki).

      Warto również zastanowić się, kogo JP2 wyświęcił w Mwksyku a kogo najzwyczajniej
      olał. Oczywiście w tych wszystkich sprawach lepsze jest "katolickie milczenie"
      niż zrobienie z Biblii służki marksowskiego Kapitału.

      Na tym tle niezwykle interesująco moralnie wygląda także aktualna kościelna
      batalia o aborcję.

      Odnoszę wrażenie, że fundamentalizm ontologiczny wywarł niezaprzeczalne pietno
      również i na Twoim sposobie pojmowania świata i tej "jedynie słusznej prawdy
      kościelnej" :((
    • venus99 Re: Mitomanka czy nieuk - czyli o pannie ... 24.03.07, 11:18
      tyle razy ci mówiłem żebyś najpierw myślał a potem pisał (poprawnie).bez skutku
      niestety jeżeli chodzi o myslenie i ortografię.jakos nie masz szczęścia nieuku
      do oponentów.
      a wystarczy przecież się uczyć.seminarium to stanowczo za mało.a może ojciec
      malwersant podniesie ci wierszówkę?
      • Gość: Olek Re: Mitomanka czy nieuk - czyli o pannie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 19:17
        niezłe, ojciec - malwersant
    • Gość: * Re: Mitomanka czy nieuk - czyli o pannie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.07, 17:06
      Fiu, fiu...
      Na wiedzę może nie, ale na... (staw sobie co kolwiek) chyba tak) :))
      • edico Re: Mitomanka czy nieuk - czyli o pannie ... 01.04.07, 12:33
        Wiedza wynika z zamilowania do nauki a nie sofizmatów i filozoficznych
        manipulacji. A jeżeli sięga do tematów abstrakcyjnych i oderwanych od
        rzeczywistości, to jest podporządkowana logice a nie retoryce.
Pełna wersja