SMUTNA historia

16.07.07, 17:30



Pozostałe wiadomości

16.07.2007 r.

• NIK: wykryte w "Halembie" nieprawidłowości istotne dla przyczyn katastrofy w tej kopalni, 15:00

• Grupa "Ujawnić prawdę": bezpieka inwigilowała 250 działaczy "S" w Lubelskiem, 15:00

• CBOS: Polacy najbardziej ufają Relidze i Ziobrze, 15:00

• Siwiec żąda przeprosin i usunięcia jego nazwiska z raportu o tajnych więzieniach CIA, 15:00

• RPO zaapelował do rzecznika odpowiedzialności przy Izbie Lekarskiej, 15:00

• Powstaje Lis, Samoobrona zostaje w koalicji, 15:00

• B. żona Mieczysława Wachowskiego świadkiem w procesie biznesmena Sławomira M., 15:00

• TNS OBOP: PO - 30 proc. poparcia, PiS - 22 proc., 15:00

• Łódzkie: rozszerza się strajk głodowy w szpitalach, 15:00

• Gorzów Wlkp: aresztowani właściciele agencji towarzyskich, 15:00

• Powstaje nowa partia Liga i Samoobrona, 15:00

• 86-latek postrzelił się z broni własnej konstrukcji, 13:30

• Lepper: Decyzja w sprawie koalicji po spotkaniu z LPR, 13:30

• TK bada, czy dziecko urodzone martwe może mieć nazwisko ojca, jeżeli rodzice nie byli małżeństwem, 13:30

• Suwałki: zatrzymany właściciel biura podróży, które oszukało turystów, 13:30

• Proces ws. wysypywania zboża na tory - kolejni świadkowie, 13:30

• Ryszard Czarnecki wykluczony z Samoobrony, 13:30

• Sąd: Macierewicz ma przeprosić gen. Dukaczewskiego, 12:00

• Urodziła pijane dziecko, na 10 lat trafi do więzienia?, 12:00

• Kielce: początek procesu oskarżonych o sprzedaż tabletek ekstazy, 12:00
Żądają alimentów od kobiety w śpiączce

Gazeta Wyborcza, 2006-10-12 02:30:26

Żeby dostać zasiłek na dwójkę dzieci, rodzina musiała podać do sądu ich matkę, która od czterech lat jest w śpiączce

29-letnia Edyta Terka leży w śpiączce z powodu błędu lekarskiego. Opiekuje się nią matka. ZUS wypłaca Edycie tzw. świadczenie wyjątkowe, bo nie nabyła uprawnień z tytułu niezdolności do pracy. To 522 zł renty (plus 151 zł zasiłku pielęgnacyjnego). Dziećmi Edyty - ośmioletnim Rafałem i siedmioletnią Pauliną - opiekują się dziadkowie ze strony ojca. Dostawali na dzieci zasiłek rodzinny z gminnego ośrodka pomocy społecznej. We wrześniu urzędniczka powiedziała im jednak, że muszą oficjalnie wystąpić o alimenty.

- Tak mówią przepisy - tłumaczy Małgorzata Gugała z działu świadczeń rodzinnych w GOPS w Czernicy. - Trzeba najpierw mieć zasądzone alimenty od rodzica, który nimi się nie opiekuje. Jeśli alimenty są nieściągalne, to dopiero wtedy gmina może wypłacić zasiłek.

To, że matka jest w śpiączce, dla urzędników nie ma znaczenia, bo takiej sytuacji nie przewidziała ustawa. Ojciec dzieci jako ich prawny opiekun pozwał więc Edytę Terkę o alimenty. - Zmusili nas do tego. Nie chcemy od niej złotówki, bo wiemy, jakie spotkało ją nieszczęście - zapewnia Danuta Figacz, babcia, która opiekuje się rodzeństwem.

Zdaniem Ministerstwa Pracy przepisy mówią co innego: - Zasiłki rodzinne powinny być wypłacone ojcu i do tego nie jest potrzebny żaden pozew - mówi Alina Wiśniewska, dyrektorka departamentu świadczeń rodzinnych. - Ojciec nie dostanie jedynie dodatku z tytułu samotnego wychowywania dzieci, bo należy się on tylko wtedy, gdy jeden z opiekunów nie żyje albo ojciec dzieci jest nieznany.

Jednak sprawa o alimenty jest w sądzie. - Nie da się odrzucić tego pozwu - potwierdza Beata Zientek, wizytatorka Sądu Rodzinnego we Wrocławiu. - Sąd zbada sytuację matki i zdecyduje, czy jej renta wystarczy na alimenty.

Matka Edyty rzuciła pracę, żeby się nią opiekować. Dostaje 420 zł miesięcznie z tytułu opieki nad niepełnosprawną córką. Wrocławski MOPS odmawia im pomocy, bo dochód w rodzinie przekracza 316 zł na osobę. Edyta musi mieć odpowiednią dietę, lekarstwa, maści przeciwodleżynowe, opatrunki, strzykawki do karmienia.
    • bystra2000 Re: SMUTNA historia 16.07.07, 17:31
      ostatnia aktualizacja: wtorek, 20 marca 2007 godz. 21:22

      Potrzebna pomoc


      Od kilku miesięcy nie działa we Wrocławiu Regionalne Centrum Wolontariatu. Ci, którzy potrzebują pomocy zwracają się do ośrodków przykościelnych.



      Pani Edyta Terka wymaga 24-godzinnej opieki.






      Organizacje charytatywne ciągle szukają wolontariuszy, którzy poświęciliby swój czas innym. Pani Edyta Terka jest sparaliżowana od 5 lat. Wymaga 24-godzinnej opieki. Panią Edytą zajmuje się rodzina, ale bardzo potrzebna byłaby pomoc wolontariuszy.

      Z siedziby Sejmiku Osób Niepełnosprawnych we Wrocławiu przy ulicy św. Antoniego wolontariusze korzystali przez kilka miesięcy. Dwa lata temu przenieśli się na ulicę Jedności Narodowej. Dziś nie ma ani wolontariuszy, ani żadnej informacji o tym, gdzie taką pomoc znaleźć.

      W innych miastach jest inaczej. W Poznaniu wolontariat działa od 5 lat. Codziennie, takim osobom jak pani Edyta, pomoc niesie prawie 3 tysiące wolontariuszy.

      Wolontariusze Caritas Archidiecezji Wrocławskiej codziennie pomagają 70 potrzebującym. Organizacja ma prawie 900 wolontariuszy. Ale to wciąż mało.

      Reporterka: Katarzyna Sudnik
      • bystra2000 Re: SMUTNA historia 16.07.07, 21:42
        Smutna historia .... Tak się zaczął nasz dramat !!!!!


        Wrzesień 2002r.Edyta idzie na zabieg usunięcia płata tarczycy,po operacji

        jestem u niej, jest wszystko w porządku,o godz. 17 przychodzą do niej
        koleżanki, więc ja idę do domu umawiając się że przyjdę rano
        następnego dnia,
        rano wstaję robię kawę,i wtym momencie otrzymuję sms, o treści: Mamo
        przyjeżdżaj koniec ze mną"to była godz 7,23, myślę sobie napewno
        obudzili ją
        więc chce żebym przyjechała do niej, bo jej się nudzi ,ale jakiś
        instynkt mi
        podpowiada żeby szybko jechać zamawiam taksówkę i już o 7,55 jestem w
        szpitalu, zastaję ją siedzącą ledwo oddychającą, już nie mówi tylko
        mi pisze
        że całą noc się dusiła, że w nocy jej na żywca otwierali tą raną i
        jeszcze
        coś, mam to w notesie, a raczej jest to teraz w aktach w sądzie,więc idę
        na
        dyżurkę ,i pytam się dlaczego Edyta tak wygląda{ miała całą buzię
        opuchniętą]
        a otrzymuję od pielegniarki taką wiadomość że mam córkę bardzo
        nerwową,więc wracam
        na salę i uspakajam Edytę, proszę żeby się uspokoiła, i wtym momencie

        przychodzi pielegniarka i robi jej zastrzyk, więc się pytam co? ona mi
        mówi że to
        relanium, po paru minutach, Edyta uspakaja się i prawie usypia, ale to był

        moment,trzymam ja za rękę,i nagłe zaczyna się dusić,ja wołam
        ,krzyczę,wchodzi
        pielegniarka i wychodzi za jakiś czas wraca z lekarzem,a w tym czasie Edyta
        się
        dusi a ja jej nie umię nic pomóc, no i mnie wyrzucili z sali,co tam się
        działo to ja nie widziałam, ale wchodziło dużo lekarzy i wychodziło, i

        reanimacja, ale ja szczegółowo nie opiszę bo byłam tak przerażona, i po

        jakimś czasie wyjeżdząją z łóżkiem i z Edytą , więc się pytam co
        jest ? nic
        mi nie mówią, ale zaraz wpychają mnie do dyżurki, a koło Edyty znowu
        cały
        sztab lekarzy,jak póżniej się dowiedziałam to nastąpiło zatrzymanie
        krążenia, i po przywróceniu krążenia zawiezli Edytę na blok
        operacyjny,więc
        ja zadzwoniłam do Sylwi / druga córka /żeby przyjechała bo coś się
        dzieje z Edytą,
        no i przyjechała, czekaliśmy koło sali operacyjnej,po jakimś czasie
        wywieżli
        Edytę na OIOM, była podłączona do respiratora i do wielu innych
        urządzeń,
        więc pytam się ordynatora co jest? a on mów i że córka jest
        nieprzytomna,i
        jeśli dziś się wybudzi to będzie dobrze a jeśli nie to każdy dzień
        dziąła na
        niekorzyść, i powiedział że ten ratunek to trochę za pózno, i tak że
        Edyta
        cały miesiąc sama nie oddychała,i była w głębokiej śpiączce, dopiero
        po
        miesiącu walki zaczęła oddychać,i powoli zaczęły wracać co rusz inne
        funkcje
        życiowe, i zaczęła się inna walka bo szpital chciał ją szybko
        wywieść do
        hospicjum, ale moja intuicja i moje sumienie nie pozwoliło, więc
        wzieliśmy
        ją do domu, bałam się bardzo, początki były okropne, i tak walczę do
        dziś,
        teraz walczę z lekarzami w sądzie, ja nie skarżyłam ich to prokuratura z

        urzędu wszczęła postępowanie, po nagłośnieniu w mediach.I tak w
        skrócie to
        opisałam, a i tak gdy do tego wracam,ciągle płaczę,ból się zmaga.
    • Gość: monia Re: SMUTNA historia IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.07, 22:42
      O proszę - znowu błąd lekarski - czy to przypadek?...
      • gerda11 Re: SMUTNA historia - razem pomózmy !! 17.07.07, 01:25
        Ciągle nie ma wyroku w sprawie Edyty Terki

        Agnieszka Czajkowska2007-06-28, ostatnia aktualizacja 2007-06-28 13:53
        Wciąż nie widać końca procesu w sprawie błędu lekarskiego, który miał
        doprowadzić młodą kobietę do stanu śpiączki. W czwartek sąd miał ogłosić wyrok,
        jednak nadal musi czekać na kolejną opinię biegłych

        Proces dwójki lekarzy: ordynatora oddziału, na którym leżała Edyta Terka, i
        dyżurnego chirurga toczy się przed wrocławskim sądem już od przeszło czterech
        lat. Zanim sprawa trafiła do sądu, prokuratura rok czekała na opinię biegłych
        medyków.

        W czwartek sąd miał ogłosić wyrok, jednak odroczył rozprawę do 1 sierpnia.

        Mecenas Małgorzata Niemiec-Zorko, która reprezentuje matkę Edyty Terki: -
        Obrońcy oskarżonych podważyli poprzednią opinię biegłych, która jest dla
        lekarzy niekorzystna - mówi. - Teraz wszystko zależy od kolejnej opinii z
        Gdańska. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się w sierpniu. Liczę, że do tego
        czasu w końcu będzie gotowa opinia biegłych.

        Tragiczna historia Edyty Terki zaczęła się w 2002 r. 28-letnia matka dwójki
        dzieci przeszła wtedy operację tarczycy. Zabieg był udany, ale po nim pojawiły
        się komplikacje. Straciła przytomność, a jej serce przestało bić, co uszkodziło
        mózg. Od tamtej pory jest w śpiączce. Opiekuje się nią matka i pielęgniarki z
        MOPS-u. Jej stan nie zmienia się. Matce Edyty brakuje pieniędzy na utrzymanie
        chorej córki i zapewnienie jej odpowiedniej opieki medycznej. Ostatnio np.
        wyczerpały się limity rehabilitacyjne.

        Dopiero po zakończeniu procesu Wiesława Terka może starać się o odszkodowanie i
        zadośćuczynienie. Sprawą Edyty zajmował się już rzecznik praw obywatelskich i
        różne fundacje. Ostatnio pomoc obiecała wiceminister sprawiedliwości Beata
        Kempa. Ministerstwo objęło wrocławski proces specjalnym nadzorem.


        Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
    • gerda11 Re: W grupie jest siła !!! 17.07.07, 14:06
      img395.imageshack.us/img395/7022/edytagaze2aw1.jpg
      • Gość: ups Re: W grupie jest siła !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 19:00
        i do góry
Pełna wersja