Kto powinien płacić za studia

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 18:30
Nareszcie koniec z socjalistycznym rozdawnictwem. Dlaczego mam sponsorować
czyjeś hobby? Vivat PO za realizację programu wyborczego. Macie mój głos w
wyborach za cztery lata.
    • Gość: qqq Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.ols.vectranet.pl 29.10.07, 19:59
      Popieram, skończyć z darmowymi studiami.Tylko płatne.
      • ravendom Re: Kto powinien płacić za studia 29.10.07, 20:37
        Rozumiem, że sam nie studiujesz... Ani pewnie nie masz dzieci, które
        by studiowały.
        Z jednej strony się zgodze - na całym świecie studia są płatne i tak
        sę składa, że najlepsze uniwersytety są płatne. Fakt. "Rozdawanie"
        studiów powoduje IMHO, że na studia dostaje się kupa ludzi, którzy
        tak naprawde na studia się nie nadają. Status "student" w Polsce nie
        jest już rozumiany jako "osoba zgłębiająca swą wiedzę na dany
        temat", a raczej jako "młoda osoba, która dużo imprezuje". I znam
        kilka osób, które własnie poszły na studia, zeby poimprezować
        (skreślone z listy studentów).
        Z drugiej strony: np. W USA rodzice oszczędzają latami zeby mieć na
        college dla dziecka, a ich STAĆ na takie oszczędzanie. W Polsce
        nagłe wprowadzenie pełnopłatnych studiów spowodowałoby, że młodzi
        ludzie nie mający bogatych rodziców, zaczną wyjeżdżać uciekając
        przed wojskiem bądź z braku perspektyw. Najbardziej ucierpiała by
        klasa średnia (za bogata zeby studiować za darmo, za biedna zeby
        płacić za studia).
        Jesli płatne studia nie zamkną drogi do edukacji nikomu, kto na
        studiowanie zasluguje, to można na ten temat pomyśleć.
        • Gość: qqq Re: Kto powinien płacić za studia IP: 217.31.67.* 30.10.07, 08:55
          Studiuje, pracuje i sam je oplacam. Niechcem innych ludzi opłacać.
          Trudno znaleść prace ? Lepiej iść na 2,3 godzinki na wykłady, a
          później leżeć cały dzień na dupie ?
          • ravendom Re: Kto powinien płacić za studia 30.10.07, 17:05
            Gość portalu: qqq napisał(a):

            > Studiuje, pracuje i sam je oplacam. Niechcem innych ludzi opłacać.

            Z całym szacunkiem - ale może gdybyś więcej studiowal, a mnie
            pracował to ortografia by Ci się polepszyła, ale ja NIE CHCĘ się
            wtrącać :D A tak na serio - jeżeli praca, z której dałoby się
            opłacić studia nie wpływałaby negatywnie na wyniki studiów to czemu
            nie. Ale ja na przykłąd studiuje dziennie i mam taki plan, że
            codziennie do pracy przyjść bym nie mógł. A na nienormowany czas
            pracy to się każdy pracodawca zgodzić nie chce.
            • sniperslaststand Stud. płatne? Najpierw obniżka podatków, akcyz etc 30.10.07, 18:00
              Zasada jest prosta. NAJPIERW obniżka podatków, kosztów pracy, akcyz, wszelakich opłat etc. itd. PÓŹNIEJ mogą być zniesione bezpłatne studia, nie ma sprawy.

              Jakakolwiek inna kolejność oznacza, że zatryumfuje państwo złodziejskie. Po raz któryś z rzędu.

              Co obecnie dostaje się za wszystką kasę, jaką zagarnia państwo? Do niczego drogi? Do niczego emeryturę? Do niczego opiekę medyczną? Do niczego skomplikowane prawo gospodarcze? Do niczego wymiar sprawiedliwości z procesami po 10 lat? Do niczego policję, która nadużywa władzy i której nijak można zaufać?

              Dostaje się za buloną kasę bardzo niewiele. I od czego chce zacząć nowy rząd? Od okradzenia nas z jednego z niewielu pozostałych "przywilejów", które akurat naprawdę przysługuje się społeczeństwo. Chyba w nic lepiej nie można inwestować niż w kwalifikacje i wykształcenie przyszłych pokoleń. Specjaliści od prac prostych technologii i realiów do przodu nie posuną.

              -----
              last mohair scout:

              > Vivat PO za realizację programu wyborczego.

              Po pierwsze, podaruj sobie tanią agitację polityczną. Do nikogo myślącego taka z definicji nie przemawia.

              > Macie mój głos w wyborach za cztery lata.

              Po drugie, nikogo obchodzi coś związanego bezpośrednio z Tobą i Twoimi zamiarami. To nie jest pamiętnik czy blog. Załóż sobie takiego i tam publikuj, co kiedy będziesz robił.

              > Interesuje Ciebie ile płaciłem za studia?

              Nie.

              > Semestr kosztuje obecnie 2.100 PLN, pomnóż to sobie razy 10

              Było się dostać na dzienne - nie wyskakiwałbyś z forsy wtedy. Kto miał to uczynić, to to zrobił, wywalczywszy swoje podczas procedur rekrutacyjnych.
              • sokolasty Re: Stud. płatne? Najpierw obniżka podatków, akcy 30.10.07, 18:20
                Wciąż rozbijamy sie o dwa stereotypy:

                1. Dzienny geniusz, zaoczny bogaty tłuk
                2. Dzienny dziany imprezowicz, zaoczny pracowity biedak zaiwaniajacy na siebie i
                tego pierwszego

                Doświadczenia pani z pierwszej wypowiedzi w artykule: zaoczni wcale nie bogaci.
                Moje doświadczenia: dzienni w większości nie bogaci (miałem ten komfort, że
                studiowałem na filii PWr).

                Prawda leży pośrodku, więc nim zaczniemy dyskusję, chciałbym znać jakieś badania
                statystyczne, jakieś obiektywne dane, a nie deklaracje typu "a, bo u mnie, to
                same pijaki - a każdy pijak to złodziej" itp itd.

                A tak btw: nie każdy musi mieć literki przed nazwiskiem. To, do czego w
                ogłoszeniach w Polsce wymagają wyższego, w Niemczech robią technicy.
                • olias Re: Stud. płatne? Najpierw obniżka podatków, akcy 31.10.07, 14:01
                  a może szczypta prawdy. wszyscy nie mogą studiować. potrzeba
                  murarzy, spawaczy, piekarzy ...
                  więc moze studiować powinni tylko ci którzy mają NAJLEPSZE wyniki
                  maturalne?. Czyli ci na studiach dziennych bezpłatnych?
          • Gość: nigra Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 22:36
            Zależy na jakim kierunku studiujesz. Myślisz, że studenci medycyny, weterynarii,
            etc mają czas na pracę? Nam brakuje czasu na to żeby się porządnie przespać, nie
            mówiąc już o pracy... A same książki, ksera, fartuchy, itp też sporo kosztują.
        • Gość: Paweł ŁDZ Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 23:31
          mam pytanie:
          kto przy płatnych studiach pójdzie na metematykę/fizykę/chemie stosowane (itp
          kierunki) -przedmioty które są niebywale ciężkie, na które wybierają się tylko
          ludzie którzy to naprawdę lubią i kumają a na pewno nie ze względu wysokich
          zarobków w przyszłości! mimo to ludzie po tych kierunkach są niezwykle potrzebni
          krajowi!

          ponadto ile razy jest tak że osoby z wiecznie wysokimi średnimi w
          podstawówkach/ogólniakach na studiach sobie nie radzą bo nagle okazuje się że
          braków inteligencji nie da się zastąpić nawet nieskończoną ilością godzin
          poświęconych na...
          a z kolei ludzie jeżdżący na 'ledwych trójach' okazują się branżowymi rekinami
          zróbcie płatne studia tym mniej ludzi będzie studiowało tym mniej potencjalnych
          talentów do odkrycia! prawda jest też taka że przy masach śmiesznych
          uniwersytetów (choćby ten w olsztynie) które funkcjonują jak fabryki magistrów
          jest sporo uczelni technicznych które ciągle się borykają z niskim budżetem na
          laboratoria czy super wykwalifikowaną kadrę!
          studia powinny być przede wszystkim trudniejsze po to by zniechęcać leserów i
          imprezowiczów -środki centralne powinny być rozdysponowywane według poziomów
          nauczania nie ilości studentów -i w tym kierunku powinny iść zmiany!

          p.s.
          "stypendia dla biednych" -ej co jest grane? albo wszyscy do jednego wora i z
          niego dla wszystkich albo każdy płaci za siebie a worek wywalamy do śmieci! jak
          mam płacić za siebie to czemu jeszcze oprócz tego kasę oddawać do worka??
        • olias Re: Kto powinien płacić za studia 31.10.07, 13:56
          są tacy. woli pochlać wódę niz zadbać o przyszłość dzieci.
        • olias Re: Kto powinien płacić za studia 31.10.07, 13:58
          "Jesli płatne studia nie zamkną drogi do edukacji nikomu ... "
          z szacunkiem, ale ... chyba Ci coś dolega. zamkną. tym naglupszym?
          nie.
      • Gość: gmithc Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 17:14
        niech cio biedni zrobia cos zeby byc bactymi a nie zeby im ciagle dawac
        • Gość: ala Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.11.07, 18:35
          ile ty masz lat? po twojej pisowni widać, że nie skończyłeś nawet podstawówki :-)
    • Gość: patafian Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 21:07
      Za wszystkie inwestycje na uczelniach i płace "niedorobionych"
      profesorów,będą płacić przyszli studenci.W tej chwili studia
      medyczne w Poznaniu kosztują ok.50 tys.bagsów na rok,a u Góreckiego
      jak mu zabiorą państwowe subwencje okaże się ,że jakiś durny
      kierunek będzie kosztował 100 tys.przez trzy lata.Sam tego chciałeś
      Grzesiu Dyndało,a Grzesio Schetyna Cię urządzi.A ten Tusek z
      Platformy zawsze chciał płatnych studiów,i teraz ten sen mu się
      ziści.Jeszcze zapłaczecie za Kaczyńskim Jarosławem franty.
      • Gość: xyz Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 21:58
        ot, patafian. Trafny nick, gratuluję... Tyko po co mieszasz wszędzie politykę,
        patafianie? Obsesja? Jakbyś rozumiał co czytasz, to być może dotarłoby do
        ciebie, że to nie Donald, ani nawet Schetyna, tylko REKTORZY wysunęli taką
        propozycje pod rozwagę.

        A wytłumacz mi, dlaczego mam np. finansować z podatków studia na I roku
        politologii X-a, który p tymże roku stwierdza, że jednak się pomylił i powinien
        być socjologiem, wiec podejmuje studia na socjologii. PO kolejnym roku mu się
        odwidziało i przechodzi na I rok prawa. Sądzę, że gdyby miał za to sam zapłacić,
        nie zmieniałby tak łatwo kierunków. A na koszt podatnika: owszem. To tylko jeden
        z argumentów.
        A dlaczego piekarnia nie rozdaje za darmo chleba? Pewne wielu jest biednych,
        których na niego nie stać, a chleb chyba jest bardziej potrzebny do życia niż
        studia... Znacjonalizować piekarnie!!!
        • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 23:21
          Ciekawa jestem ile tego podatku wpłacasz - założę się, że niewiele. Dlatego
          takie bzdury piszesz. Jesli chodzi o USA, to studenci dostają takie granty, ze
          stać ich na opłacenie studiów, akademik i jeszcze fajne ciuszki. Gratuluje
          pomysłu rektorom a Państwu popierającym ten bzdurny pomysł bez zaplecza w
          postaci pomocy państwa - wspomnień ze swoich lat studenckich. Jstem przekonana,
          że cześć osób wypowiadających się na ten temat nigdy nie studiowała. Stąd taka
          riposta
          • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.07, 23:46
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            > Ciekawa jestem ile tego podatku wpłacasz - założę się, że niewiele.

            Podatników o podobnych poglądach jak moje są miliony, więc wyjdzie tego dość sporo.

            Dlatego
            > takie bzdury piszesz.

            Nie masz racji dlatego jak powyżej.

            Jesli chodzi o USA, to studenci dostają takie granty, ze
            > stać ich na opłacenie studiów, akademik i jeszcze fajne ciuszki.

            Zauważ, że rektorzy proponują odpowiednią pomoc stypendialną dla najuboższych.
            Zresztą kto tak naprawdę studiuje na dziennych? Ci, których stac zapłacić za naukę.

            Gratuluje
            > pomysłu rektorom

            Również, dlaczego mam dokładać do kogoś?

            a Państwu popierającym ten bzdurny pomysł bez zaplecza w
            > postaci pomocy państwa - wspomnień ze swoich lat studenckich. Jstem przekonana,
            > że cześć osób wypowiadających się na ten temat nigdy nie studiowała. Stąd taka
            > riposta

            Ja za studia płaciłem sam, zachciało mi się robić podyplomówkę płaciłem za to
            sam, teraz robię aplikację również za to płacę. Dlaczego więc mam jeszcze komuś
            sponsorować jego hobby? Dlaczego mam inwestować w kogoś tam? Chcesz mieć w
            przyszłości lepsze dochody - napierw zainwestuj w siebie.
            • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 00:18
              Pochwal sie ile zapłaciłeś za studia mgr...:) Podyplomówka? To Twoje hobby.
              Pomoc rektorska...znam ja taką pomoc, 100, 200 czy 300zł??? Ty naprawdę nie
              wiesz, co mówisz. Studia magisterskie to nie hobby, hobby to podyplomówka.
              • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 09:36
                Gość portalu: Ola napisał(a):

                > Pochwal sie ile zapłaciłeś za studia mgr...:)

                Nie wiem czemu uważasz, że płacenie jest dla mnie jakimś powodem do
                chwały. Jeżeli chcę mieć w przyszłości lepsze zarobki to najpierw
                inwestuję pieniądze. Edukacja to inwestycja w siebie jak każda inna.
                Dlatego jak robię teraz aplikację notarialną to też kosztuje mnie to
                kupę pieniędzy ale coś za coś, wiem że kiedyś mi się to zwróci.
                A jeżeli nie stać Ciebie? Weź kredyt, będziesz zarabiać lepiej po
                studiach to spłacisz. Interesuje Ciebie ile płaciłem za studia?
                Semestr kosztuje obecnie 2.100 PLN, pomnóż to sobie razy 10.

                Podyplomówka? To Twoje hobby.

                Oczywiście, że tak - więc nie wiem po co się powtarzasz.

                > Pomoc rektorska...znam ja taką pomoc, 100, 200 czy 300zł??? Ty
                naprawdę nie
                > wiesz, co mówisz.

                Dobrze za to, że Ty wiesz o czym mówisz. Zresztą po co w ogóle
                dyskutujesz na forach skoro uważasz, że inni nie wiedzą o czym
                mówią? Czy Ty potrafisz komuś kiedykolwiek przyznać rację?

                Studia magisterskie to nie hobby, hobby to podyplomówka.

                Nie, jeżeli ktoś chce się kształcić niech robi to za własne
                pieniądze, nie widzę powodów by całe społeczeństwo ma sponsorować
                nielicznym 20% studentów bezpłatne studia.
                Natomiast rolą państwa jest takie stworzenie takiego systemu
                stypendialnego by Ci faktycznie najbiedniejsi, którzy de facto
                obecnie za swoje studia płacą mogli otrzymywać m.in. stypendia
                pokrywające koszt nauki czy nieoprocentowane kredyty w uzasadnionych
                przypadkach ulegających umorzeniu.

                • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 14:31
                  Szanowny Panie, ja płaciłam 6500zł za studia doktoranckie bo mnie na to stać,
                  natomiast za studia magisterskie nie musiałam . Nie widzę powodu, aby inni mieli
                  płacić. Niektórym osobom naprawdę jest ciężko i należy to zrozumieć, stąd
                  "dołożyłam" kolokwialnie mówiąc swoje 5 groszy. Mnie to już nie dotyczy, ale nie
                  jest tak, że jesli ja płacę - niech płacą inni. Odrobinę empatii. Nie wiem w
                  jakim jestes wieku, ale wypowiadasz się jakbyś studia skonczył 100 lat temu,
                  wydał na to kupę kasy i myslał, ze jesteśtes jedynym, który skończył studia
                  podyplomowe i zaczął aplikację. Nie jesteś. Pozdrawiam
                  • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 14:54
                    Gość portalu: Ola napisał(a):

                    > Szanowny Panie, ja płaciłam 6500zł za studia doktoranckie bo mnie
                    na to stać,

                    I ok, tylko co ma tutaj wysokość opłat za studia doktoranckie do
                    rzeczy? To nie jest temat tego wątku.

                    > natomiast za studia magisterskie nie musiałam .

                    To tłumaczy Twój punkt widzenia taki a nie inny.

                    Nie widzę powodu, aby inni miel
                    > i
                    > płacić. Niektórym osobom naprawdę jest ciężko i należy to
                    zrozumieć, stąd
                    > "dołożyłam" kolokwialnie mówiąc swoje 5 groszy.

                    A ja widzę taki powód, ponieważ idą na to pieniądzie m.in. z moich
                    podatków. Dlaczego mam dopłacać do innych? Nie interesuje mnie to,
                    że inni mają ciężko, ja też miałem. Najważniejsza jest równość
                    szans. Czasy rozdawnictwa, tzw. solidarność społeczna i socjalizm
                    już się skończyły.

                    Mnie to już nie dotyczy, ale ni
                    > e
                    > jest tak, że jesli ja płacę - niech płacą inni.

                    Nie, powinny być jasne zasady, niech płacą wszyscy a nie 80% płaci a
                    20% nie, z reguły nie płacą Ci których właśnie na to stać, a Ci
                    mniej zamożni i tak płacą za studia dokładając do tych pierwszych.
                    Wtedy będzie najsprawiedliwiej.

                    Odrobinę empatii. Nie wiem w
                    > jakim jestes wieku, ale wypowiadasz się jakbyś studia skonczył 100
                    lat temu,

                    Ciekawe wnioski wyciągasz, nie wiem po czym wyciągnęłaś takie
                    wnioski.

                    > wydał na to kupę kasy

                    Sama się pytasz o kwoty a potem mi to wyrzucasz?

                    i myslał, ze jesteśtes jedynym, który skończył studia
                    > podyplomowe i zaczął aplikację.

                    ???

                    Nie jesteś. Pozdrawiam

                    Naucz się czytać ze zrozumieniem. Ani nigdzie nie napisałem, że
                    jestem jedynym bo takich ja, jak równiez co skończyli doktoraty są
                    tysiące ani nie afiszuję się tym, że wydałem kupę kasy. Po prostu
                    jeśli się chce do czegoś w życiu dość trzeba najpierw w to
                    zainwestować a nie wyciągać ręce po czyjeś bo mi się należy.

                    • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 15:02
                      Nie będę cytować Twoich wypowiedzi. Odpowiem tak: moje zdanie jest takie jak
                      poniżej. Wszystko w tym temacie. Czy chcesz czy nie, są też tacy, którzy maja
                      inne zdanie i musisz to uszanować - to się nazywa demokracja mój drogi.
                      • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 16:45
                        Gość portalu: Ola napisał(a):

                        > Nie będę cytować Twoich wypowiedzi. Odpowiem tak: moje zdanie jest takie jak
                        > poniżej. Wszystko w tym temacie. Czy chcesz czy nie, są też tacy, którzy maja
                        > inne zdanie i musisz to uszanować - to się nazywa demokracja mój drogi.

                        Ja Twoje zdanie szanuję, natomiast Ty moje nie, co widać przede wszystkim
                        poprzez ataki na mnie. Zresztą jak zauważyłem gnoisz na forum wszystkich, którzy
                        mają odmienne zdanie od Twojego.
                        PS. Demokracja to są rządy większości, Ty natomiast napisałaś o tolerancji.
                        • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 16:56
                          Życzę miłego wieczoru:)
                    • Gość: tedeg Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 00:59
                      A ja widzę taki powód, ponieważ idą na to pieniądzie m.in. z moich
                      > podatków. Dlaczego mam dopłacać do innych? Nie interesuje mnie to,
                      > że inni mają ciężko, ja też miałem. Najważniejsza jest równość
                      > szans. Czasy rozdawnictwa, tzw. solidarność społeczna i socjalizm
                      > już się skończyły.

                      Więc wprowadźmy opłaty za przedszkola, szkoły podstawowe, zawodowe, liceum, czy
                      technikum. Nie widzisz, że studia to po prostu kolejny etap edukacji? Inwestycja
                      społeczeństwa w siebie - jeśli płacisz za te wszystkie szkoły poziom edukacji w
                      kraju się poprawia. Dzięki temu ludzie pracują wydajniej, produkty ich pracy są
                      wysoko przetworzone, czyli droższe. To tworzy ogólny dobrobyt.
                      Oczywiście nie wszystko jest super. Środki nie są wykorzystywane efektywnie i
                      system płatności za studia powinien być zmieniony. Ale uważam, że nie powinniśmy
                      zamykać drogi awansu społecznego. Ambicja wielu młodych, zdolnych i zarazem
                      biednych może zdziałać bardzo wiele, ale musi mieć podstawy w szansach, które
                      daje otoczenie.

                      Sądzę, że Twój sposób myślenia pokazuje jak wiele brakuje nam do społeczenstwa
                      obywatelskiego, a nie socjalistycznego.
                • Gość: Ola Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 15:13
                  Nie dostałeś się na dzienne studia a teraz słownie chcesz "mscić " się na tych,
                  którzy byli lepsi od Ciebie? Ci nie musieli płacić 2100 za semestr, jak to byłeś
                  uprzejmy zaznaczyć w swoim wątku.
                  • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 16:36
                    Gość portalu: Ola napisał(a):

                    > Nie dostałeś się na dzienne studia

                    ???

                    a teraz słownie chcesz "mscić " się

                    ???

                    na tych,
                    > którzy byli lepsi od Ciebie?

                    Lepsi w czym???

                    Ci nie musieli płacić 2100 za semestr, jak to byłe
                    > ś
                    > uprzejmy zaznaczyć w swoim wątku.

                    Takich bzdur dawno już nie czytałem.
                  • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 16:39
                    Gość portalu: Ola napisał(a):

                    > Nie dostałeś się na dzienne studia

                    ?

                    a teraz słownie chcesz "mscić " się

                    ??

                    na tych,
                    > którzy byli lepsi od Ciebie?

                    ???

                    Ci nie musieli płacić 2100 za semestr, jak to byłe
                    > ś
                    > uprzejmy zaznaczyć w swoim wątku.

                    Dawno już nie czytałem takich bzdur.
                    • maddox84 Re: Kto powinien płacić za studia 31.10.07, 08:19
                      W takim razie wytłumacz nam czemu nie poszedłeś na studia dzienne ??

                      Prawda jest taka, jak to już ktoś napisał, że najbardziej ucierpi na tym klasa
                      średnia. Mam całą masę kolegów na studiach, którzy dostają stypendia socjalne.
                      Ja nie dostaję, chociaż ich rodzice mają wyższe realne dochody, tylko tyle że
                      połowa nich jest z rolnictwa przez co nie wliczają się do dochodów przy
                      przyznawaniu stypendiów. Proponuję najpierw poszukać oszczędności na takim
                      właśnie wykorzystywaniu przepisów a nie karać większość. Powiedz mi czy w tym
                      pięknym płatnym systemie studiowania miałbym szanse na stypendium skoro teraz
                      nie mam , a rodzice już teraz wydają ledwo dają radę finansować moje studia ??
                      Fajne wyrównywanie szans, chyba na zasadzie równajmy w dół...
                      Faktem jest że na studia dzienne trudniej się dostać niż na zaoczne i ich
                      bezpłatność jest jakby nagrodą (według mnie). Jaki będzie sens studiowania
                      dziennego jeśli wszystko będzie płatne ?? Przecież każdy będzie wolał poświęcić
                      6 dni w miesiącu na zjazdy niż siedzieć na uczelni przez cały tydzień bez
                      możliwości podjęcia pracy :/ Jesteście niesprawiedliwi, zwłaszcza Ci krzykacze
                      co studiowali na zaocznych. Nie jest tak łatwo podjąć pracę będąc jednocześnie
                      na studiach dziennych. Weźcie również pod uwagę że dużo wyższe są koszty
                      utrzymania się studentów którzy studiują daleko od domu. DLaczego mamy ich karać
                      skoro na przykład dobre politechniki są może w 6 miastach w Polsce. Wprowadzenie
                      płatnych studiów obecnie to samobójstwo dla naszej gospodarki i rozwoju naszego
                      państwa, bo praktycznie odetnie się od możliwości studiowania znaczną część
                      społeczeństwa.
                  • Gość: Dr inż Opinio(SGH) Re: Kto powinien płacić za studia IP: 193.138.110.* 31.10.07, 11:30
                    "Nie dostałeś się na dzienne studia a teraz słownie chcesz "mscić "
                    się na tych, którzy byli lepsi od Ciebie? Ci nie musieli płacić 2100
                    za semestr, jak to byłeś uprzejmy zaznaczyć w swoim wątku."

                    Nie udzielam się zbyt często na forum, raczej
                    pozostaję "obserwatorem" niż aktywnym uczestnikiem. W każdym razie
                    problem z Pani postem polega na wyodrębnionych stereotypach oraz
                    podejściu do nich jakie ma Pani. Zarówno na studiach dziennych jak i
                    zaocznych są studenci ambitni, pracowici, w którzy mają określony
                    cel w życiu. Niektórzy są tacy co na dziennych imprezują i
                    przesypiają wykłady, ale są też tacy co potrafią nawet 3 kierunki
                    studiować - na seminariach mam takich. Na zaocznych są ludzie co się
                    nie dostali na studia i są opłacani przez swoich rodziców, ale też
                    tacy, którzy "nie szli" specjalnie na dzienne z prostego względu -
                    zdobywać przysłowiowy "papierek" i rozpoczynać zawód, z którym wiążą
                    swoją karierę - wszakże pracodawcy coraz większą uwagę zwracają nie
                    na sam typ skończonej uczelni (oczywiście Politechniki są relatywnie
                    lepsze niz tradycyjne Uniwersytety), ale również na doświadczenie
                    zawodowe. Sam, studiując zarówno dziennie jak i zaocznie - nie
                    miałem wyodrębnionego poglądu, że dzienni są "lepsi" od zaocznych,
                    bo tak naprawdę to czyste stereotypy ukształtowane przez
                    społeczeństwo (niestety) - chyba że przedstawi mi Pani określone
                    badania empiryczne dotyczącego tego stanu rzeczy.
                    PS1. Nawiązując na temat opłat za studia - mogą być, pod warunkiem
                    niedużych opłat dla dziennych - oczywiście warunek polega
                    na "naprawdę udanym" systemie stypendialnym. Takie jest MOJE ZDANIE,
                    ja za swoje studia magisterskie i doktoranckie płaciłem nie tylko
                    pieniędzmi, ale również nerwami i cierpliwością. Pozdrawiam
                    Koleżankę ze "stopnia" :)
                    PS2. Proszę nie pisać zdań typu "którzy byli lepsi od Ciebie" -
                    tutaj odnoszę wrażenie że Pani najwyraźniej jest przechwalona swoim
                    wykształceniem doktoranckim - w oczach ludzi, z Dr i takim cytatem
                    ten tytuł już nie będzie się cieszyć szacunkiem. Jak również i Pani
                    • Gość: last mohair scout Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.07, 13:56
                      Gość portalu: Dr inż Opinio(SGH) napisał(a):

                      > "Nie dostałeś się na dzienne studia a teraz słownie
                      chcesz "mscić "
                      > się na tych, którzy byli lepsi od Ciebie? Ci nie musieli płacić
                      2100
                      > za semestr, jak to byłeś uprzejmy zaznaczyć w swoim wątku."
                      >
                      > Nie udzielam się zbyt często na forum, raczej
                      > pozostaję "obserwatorem" niż aktywnym uczestnikiem. W każdym razie
                      > problem z Pani postem polega na wyodrębnionych stereotypach oraz
                      > podejściu do nich jakie ma Pani. Zarówno na studiach dziennych jak
                      i
                      > zaocznych są studenci ambitni, pracowici, w którzy mają określony
                      > cel w życiu. Niektórzy są tacy co na dziennych imprezują i
                      > przesypiają wykłady, ale są też tacy co potrafią nawet 3 kierunki
                      > studiować - na seminariach mam takich. Na zaocznych są ludzie co
                      się
                      > nie dostali na studia i są opłacani przez swoich rodziców, ale też
                      > tacy, którzy "nie szli" specjalnie na dzienne z prostego względu -
                      > zdobywać przysłowiowy "papierek" i rozpoczynać zawód, z którym
                      wiążą
                      > swoją karierę - wszakże pracodawcy coraz większą uwagę zwracają
                      nie
                      > na sam typ skończonej uczelni (oczywiście Politechniki są
                      relatywnie
                      > lepsze niz tradycyjne Uniwersytety), ale również na doświadczenie
                      > zawodowe. Sam, studiując zarówno dziennie jak i zaocznie - nie
                      > miałem wyodrębnionego poglądu, że dzienni są "lepsi" od zaocznych,
                      > bo tak naprawdę to czyste stereotypy ukształtowane przez
                      > społeczeństwo (niestety) - chyba że przedstawi mi Pani określone
                      > badania empiryczne dotyczącego tego stanu rzeczy.
                      > PS1. Nawiązując na temat opłat za studia - mogą być, pod warunkiem
                      > niedużych opłat dla dziennych - oczywiście warunek polega
                      > na "naprawdę udanym" systemie stypendialnym. Takie jest MOJE
                      ZDANIE,
                      > ja za swoje studia magisterskie i doktoranckie płaciłem nie tylko
                      > pieniędzmi, ale również nerwami i cierpliwością. Pozdrawiam
                      > Koleżankę ze "stopnia" :)
                      > PS2. Proszę nie pisać zdań typu "którzy byli lepsi od Ciebie" -
                      > tutaj odnoszę wrażenie że Pani najwyraźniej jest przechwalona
                      swoim
                      > wykształceniem doktoranckim - w oczach ludzi, z Dr i takim cytatem
                      > ten tytuł już nie będzie się cieszyć szacunkiem. Jak również i Pani

                      Jako, że ten post dotyczył m.in. mnie więc dołożę swoje trzy grosze.
                      Nie czuję się w jakimś stopniu gorszy od tych co skończyli studia
                      dzienne ponieważ ja nawet na takie studia nie zdawałem. Praktycznie
                      od pierwszego roku studiów pracowalem w kancelarii i zdobywałem
                      doświadczenie praktyczne skutkiem czego już po skończeniu studiów
                      miałem kilka lat doświadczenia zawodowego.
                      A jeżeli ktoś uważa, że byli lepsi ode mnie ponieważ skończyli
                      studia dzienne niech świadczy fakt, że od większości ludzi którzy
                      skończyli studia dzienne a nawet obecnie doktoryzują się miałem o 20-
                      30 puktów więcej na egzaminie na aplikacje.
                      To tyle, pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
                    • Gość: Ola(SGH) Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 14:16
                      Szanowny Kolego...Kolega nie przeczytał dokładnie i nie odczytał
                      puenty. Pozdrawiam
      • Gość: osa Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.ols.vectranet.pl 03.11.07, 14:57
        Święte słowa. Żeby płacić za byle jakie studia i mierne nauczanie to
        chyba paranoja. Najpierw należy wymienić nauczających nieudaczników,
        a potem żądać zapłaty.
    • Gość: Alwin Kto powinien płacić za studia IP: *.zeto.olsztyn.pl 30.10.07, 08:08
      Popieram pomysł płatnych studiów dziennych. Ja za licencjat płaciłem, magisterkę
      robiłem zaocznie i też płaciłem i to krocie. Za swoje czesne utrzymuje swoja
      uczelnie i nie mam zamiaru dodatkowo z podatków utrzymywać jeszcze 3 innych
      profesorów/studentów.

      Półśrodkiem wyjścia z takiej sytuacji jest rozdzielenie podatku na dochodowy i
      podatku na szkolnictwo wyższe które by płacili ludzi którzy już skończyli studia.
    • Gość: matka Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.ols.vectranet.pl 30.10.07, 08:12
      moje "dziecię" skończyło licencjat pracując i płacąc.Obecnie nie
      mamy na mgr.(brak pracy ja na emeryturze mąż na świadczeniu )NIE
      STAĆ NAS.Ogarnia nas niemoc to jest straszne.Nigdy nie obchodziło
      juwenaliów bo pracowało
    • Gość: niedoszłyjuhas Każdy, ale bez obłudy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 09:10
      Nie ulega wątpliwości, że skończyłem studia, a potem rożne „nadbudówki” dzięki
      darmowemu dostępowi do wiedzy. Gdyby nie zmiany ustrojowe w 1945 roku to byłbym
      dziś juhasem i to byłby kres moich możliwości. Zawsze o tym pamiętam i pamiętam
      o tych, co w górach się urodzili i możliwości są i będą(?) pozbawieni. Dlatego
      długo optowałem za darmowym dostępem do wiedzy, ale przyszedł kres, kiedy muszę
      zmienić poglądy. Otóż ten system jest niewydajny z wielu powodów.
      Ale przerzucenie startu młodych ludzi na nich samych i na ich rodziców jest
      niemądre. We własnym interesie coś państwo musi wziąć na siebie – albo studia,
      albo mieszkanie.
      Proponuję, by udostępnić studentom tani kredyt. Nie bankowy, ale kredyt skarbu
      państwa. To będzie inwestycja w interesie narodu. Te pieniądze kiedyś wrócą do
      państwa, bez rozdymania banków i bez pauperyzacji ludzi na dorobku. Trzeba też
      po studiach udostępnić ludziom mieszkanie – komunalne, samorządowe, skarbu
      państwa. Te dwa warunki są dla rozwoju społecznego tak samo ważne, jak drogi dla
      biznesu. Czy lepiej jest inwestować w życie polityczne czy społeczne? I lepiej,
      żeby nikt na tym nie próbował kręcić swojej kariery.
      • Gość: Paweł ŁDZ Re: Każdy, ale bez obłudy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 23:56
        Gość portalu: niedoszłyjuhas napisał(a):

        > Proponuję, by udostępnić studentom tani kredyt. Nie bankowy, ale kredyt skarbu
        > państwa. To będzie inwestycja w interesie narodu. Te pieniądze kiedyś wrócą do
        > państwa, bez rozdymania banków i bez pauperyzacji ludzi na dorobku. Trzeba też
        > po studiach udostępnić ludziom mieszkanie – komunalne, samorządowe, skarb
        > u
        > państwa.

        brawo za poglądy! takiego 'mixa' to już dawno nie
        widziałem/słyszałem/czytałem!!! proponujesz liberalizm przy szkolnictwie wyższym
        za to pełną socjalkę przy reszcie spraw!!

        płatne studia 'tak' jeśli najpierw odblokujemy pieniądze które zarabiamy od
        narostu podatków! wtedy nic nie będzie za darmo ale po pierwsze sam decyduje na
        co wydajesz po drugie masz wystarczająco dużo na to środków!

        jak nie chcecie tak drastycznych zmian to odwołuje się do mojej wypowiedzi wyżej!
    • Gość: elwirak Studia muszą byc płatne! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 11:55
      Inaczej mamy poziom jaki mamy, czyli słabiutki!
    • premnathan Kto powinien płacić za studia 30.10.07, 14:00
      Za moich czasów studia były bezpłatne i obowiązywał przepis, że student jeśli chce to ma prawo chodzić na każde zajęcia na całej uczelni, niekoniecznie związane z jego kierunkiem. Z tego prawa wielokrotnie korzystałem i nieraz potem wykorzystywałem wiedzę, którą dzięki temu zdobyłem. Gdybym musiał płacić za studia i zarabiać na nie, to na pewno studiowałbym co najmniej rok dłużej i nauczyłbym się o wiele mniej. Później zacząłbym pracę z wykorzystaniem zdobytej wiedzy, mniej bym tej wiedzy miał. Może i tak być powinno, może nikomu nie zależy na tym, żeby ludzie szybciej zaczęli pracować zgodnie ze swymi predyspozycjami, a nie przy czymkolwiek byle tylko zarobić, może nie ma znaczenia, żeby ludzie studiując koncentrowali się na nauce, a nie na czynnościach ubocznych (bo zarabianie na siłę jest równie mało godne chwały, co popijanie sobie). Tylko jakoś nie słyszę, żeby ktokolwiek się zastanawiał nad takimi aspektami tej sprawy. Jakoś też dziwnie nikt nie zauważa pewnej sprzeczności. Z jednej strony chcemy mieć wykształcone społeczeństwo, możliwie wysoki odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, a z drugiej uważamy to za hobby za które powinni sami płacić bez żadnej taryfy ulgowej, i wymyślamy utrudnienia. Jakoś nie mogę tego zrozumieć.
    • kasian płaten studia kontra darmowe 30.10.07, 16:05
      ja płace za studia tznmoirodzice..i z tego co widze to sa onecholernie drogie!
      oprocz czesnego..dochodza rozne praktyki w zaleznosci od kierunku..rozne
      opłaty.. zgroza...


      a i nie wiem jakby mialy wygladac darmowe studia... nie mozliwe jest cos takiego . .
      KaCoLek
      • Gość: joan Re: płaten studia kontra darmowe IP: 195.82.187.* 30.10.07, 16:14
        ja za rok idę na studia i nie wyobrażam sobie, ze mogłyby byc one płatne!
        ciekawe kto mi za nie zapłaci, bo chyba nie moja mama ze swojej emerytury.
        • Gość: Ola Re: płaten studia kontra darmowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 16:29
          Może przyszły Premier ocknie się:)
        • ravendom Re: płaten studia kontra darmowe 30.10.07, 17:17
          Gość portalu: joan napisał(a):

          > ja za rok idę na studia i nie wyobrażam sobie, ze mogłyby byc one
          płatne!
          > ciekawe kto mi za nie zapłaci, bo chyba nie moja mama ze swojej
          emerytury.

          A ja chce sobie jutro kupić nowe Audi, ale jakiś idiota wymyślił, że
          to jest płatne. I kto mi teraz za to zapłaci, bo chyba nie ja sam.
          Rozumiesz aluzje? Studia to nie jest wartość obligatoryjna (jak
          powietrze - należy się wszystkim i już). Nie stać mnie na audi- nie
          kupuje. Nie stać mnie na studia - nie studiuje. Taka rzeczywistość.
          Inna sprawa jeżeli przez płatności na studiach ludzie zdolni i z
          potencjałem, mają porzucać myśl o studiowaniu. Uważam, że płatne
          studia, które dzięki temu, że są płatne są bardziej watościowe, ale
          jednocześnie nie ograniczają drogi do wiedzy ludziom zdolnym, są w
          porządku.
    • Gość: barnaba Kto powinien płacić za studia IP: *.lodz.msk.pl 30.10.07, 17:01
      Fajnie, to kto z Was chciałby się leczyć u lekarza, który zamiast słuchać
      wykładów i przygotowywać się do zajęć w tym czasie zarabiał na czesne?
      • ravendom Re: Kto powinien płacić za studia 30.10.07, 17:19
        Gość portalu: barnaba napisał(a):

        > Fajnie, to kto z Was chciałby się leczyć u lekarza, który zamiast
        słuchać
        > wykładów i przygotowywać się do zajęć w tym czasie zarabiał na
        czesne?

        Dobre pytanie. Jak najbardziej słuszne. Ale z drugiej strony można
        się zapytać : Kto by chciał się leczyć u lekarza, który kończyl
        studia na bogatej uczelni, która zapewniła mu nowoczesną wiedzę i
        nowoczesną praktykę?
    • Gość: kolorowo Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 17:10
      Nie rozumiem,czemu pogłębianie wiedzy traktowane jest jako pewna forma
      przywilejów. W świecie ,który powinien stawiać na człowieka i jego rozwój,
      kwestia studiowania jest bezsprzecznie kwestią udzielania wsparcia w rozwoju i
      kształtowaniu młodych ludzi. Tylko,że w obecnym świecie stawia się na wyciskanie
      ostatnich potów,żeby "jakoś" przeżyć i najlepiej odebrać innym, albo
      przynajmniej utrudnić jeszcze bardziej drogę nauki. Dziękuję bardzo za takie
      "przywileje" w XXI wieku. Nie można wszystkich wrzucić do jednego wora i
      generalizować. Nie każdy student dzienny idzie na studia,żeby balować. Studiuję
      zaocznie,pracuję i sama się utrzymuję. Zazdroszczę wszystkim dziennym
      publicznym,że ich studia kosztują ich mniej wysiłku,chociażby fizycznego,ale
      mimo wszytsko nie odbierałabym tej łaskawości losu.

      Pozdrawiam
    • Gość: szatek Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.bj.uj.edu.pl 30.10.07, 17:46
      Tak się składa, że wszystkie rządy w Polsce po 89. roku bez względu
      na deklaracje prowadziły polityke liberalną. Różniło się jedynie
      tempo obniżania świadczeń społecznych, "deregulacji" i prywatyzacji.
      Jednym z przejawów tej polityki była likwidacja dopłat do stołówek
      studenckich i akademików. Po dokonaniu tych posunieć liberałowie
      obłudnie głoszą "przecież studia i tak nie są bezpłatne". Przyznam,
      że nie znajduję w tym żadnej logiki. Jestem tym bardziej zdumiony
      niemałą popularnością, jaką teza "wproawdźmy płatne studia, bo teraz
      i tak są płatne" cieszy się w polskim społeczeństwie. Ktoś mógłby
      pomysleć, że wprowadzenie opłat sprawi, że nagle nie trzeba będzie
      wykładać gotówki na stancję, jedzenie, książki etc. W moim
      przekonianiu jako szarego człowieka wprwadzenie czesnego przyczyni
      się jedynie do ogromnego podniesienia kosztów studiowania.
      Inną zdumiewającą teorią jest głoszenie, że bezpłatne studia są
      tak naprawdę płacone z naszych podatków i tą "bezpłatność" należy co
      najwyżej traktować jako ich częściowyzwrot . Średnia pansja w naszym
      kraju wynosi mniej więcej 2,8 tys. zł. Dodać należy, że mniej więcej
      70% społeczeństwa osiąga zarobki poniżej tego progu.Płacą oni
      podatek dochodowy w najniższym wymiarze 19%.Za te pieniądze
      utrzymywane są drogi, szpitale, policja, wojsko, administracja,
      szkoły, system socjalny ehhh.. długo wymieniać. Semestr na dobrej
      uczelni na studiach zaocznych kosztuje od 3 do nawet 10 tys. zł (np.
      stomatologia).Dodać oczywiscie należy koszty mieszkania, żywności
      etc.Proszę, niech mi ktoś wyjaśni jak przeciętnie zarabiający Polak
      może nazywać studia dzienne "zwrotem podatku". Liberałowie głoszą ,
      że nie ma czegoś takiego, jak darmowy obiad. Owszem, ale zależy dla
      kogo. Studia dzienne nie są "zwrotem podatku" dla rodziców , tylko
      są utrzymywane z wszelkiej maści podatków CIT. PIT i VAT oraz ceł i
      akcyz płaconych oprócz szarych obywateli przez wszystkich Kulczyków,
      Gudzowatych, KGHMy , Orleny oraz przez całą masę menago, byznesmenów
      etc. System działa dlatego, że bogatsze i silniejsze podmioty muszą
      płacić więcej. Gdyby było inaczej Polska pod względem struktury
      społecznej przypominać zaczęłaby będące na podobnym poziomie rozwoju
      gosp. Argentynę czy Brazylię (w której ok. 25% społeczeństwa żyje w
      tzw favelach - osiedlach bud z blachy falistej, gdzie za drzwi robi
      szmata powieszona nad wejściem).
      Liberałowie pytają: dlaczego mamy płacić za innych. Takie
      wynurzenia pojawiają się niestety bardzo czesto, co dowodzi , że
      wolny rynek prowadzi do pogłebienia się postaw egoistycznych,
      antyspołecznych i zwykłego schamienia. Otóź jeśli jesteśmy jednym
      społeczeństwm , które za cel stawia sobie wolność, demokrację i,
      powtarzając za Benthamem "jak najwięcej szczęścia dla jak
      największej liczby ludzi" musimy czynnie działać w imię
      umozkliwienia ludziom realizacji ich potencjału.Każdy, kto tylko ma
      odpowiedni talenti i zapał (niezełym tego miernikiem są egzaminy
      wstępne , do których przystąpić może przecież każdy) powienien mieć
      prawo do jego realizacji. Społeczeństwo dajekażdemu prawo do
      bezpłatnej edukacji i ochrony zrowia , ale jednocześnie stawia
      warunek: "jeśli osiagniesz sukces, będziesz płacić wyższe podatki,
      aby system mógł działać sprawnie". Libeałowie podwazają tą zasadę
      zmieniając ją w swoje "każdy sobie rzepke skrobie". Idąc tym tropem
      w razie agresji opcego państwa na Polskę nikt nie miałby prawa
      rządać od ubogich, by stawili się na froncie, bo przecież oni sami
      nie mając majatku nie mieliby czego bronić. Moznaby też utworzyć
      sspecjalne przeliczniki - bogaty na 10 bitew walczyć musiałby we
      wszystkich i to zawsze w 1. szeregu, natomiast ubogi tylko w pięciu
      i to w 10 szeregu .Skoro ma mniejszy majątek to czemu ma ponosić
      takie samo ryzyko jak bogaty i bronić nie swojego, zwłaszcza , że w
      czasach pokoju bogaty nie poczuwał się nawet do łożenia nieco
      wyższych podatków , by on mógł się za darmo leczyć bądź kształcić.

      Mógłbym szerzej opisać całe zjwaisko narastającej ostatnio w całym
      świecie nienawiści do państwa . Mógłbym też wytłumaczyć,
      dalczego "ludzie sukcesu" - ci wszyscy menago , dyrektozry,
      inforamtycy, inzynierowie i byznesmeni tak nienawidzą wspólnego
      dobra (a przecież człowiek szczęśliwy z definicji nie moze
      nienawidzieć). Mógłbym wreszcie opisać , jak wprowadzenie
      odpłatności za studia mogłoby doprowadzić do odpływu studentów z
      kierunków społecznych i humanistycznych i tym samym zaniku
      inteligencji przy jednoczesnym rozroscie szeregów ignoranctwa i
      prostactwa. Mógłbym, ale dzisiaj juz mi się nie chce. Polecam
      ksiązki Ericha Fromma i przepraszam za dość chaotyczną i nie do
      konca poprawną stylistycznie treść mojego tekstu, ale , jak to
      jesienią, boli mnie nieco głowa a poza tym nie mam juz czasu tego
      wszystkiego poprawiać.


      pzdr
      • Gość: aaa Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.chello.pl 30.10.07, 18:04
        Świetny post, który naprawdę pozwolił mi parę spraw przemyśleć i spojrzeć na nie
        nieco inaczej. Dzięki, naprawdę nie spodziewałem się, że kiedykolwiek znajdę coś
        takiego na jakimkolwiek forum, nie mówiąc już nawet o forum gazeta.pl. ;)
      • Gość: aaa Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.chello.pl 30.10.07, 18:06
        To jeszcze ja. ;) Szkoda tylko, że ta wypowiedź zniknie w morzu głupich wojen i
        durnych wypowiedzi... W każdym razie jeszcze raz dzięki, że Ci się chciało.
        • Gość: szatek Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.bj.uj.edu.pl 30.10.07, 18:39
          Dziękuję bardzo :) Ta wypowiedź to oczywiście tylko ogólnikowy szkic
          moich poglądów na temat edukacji , roli państwa i zaniku więzi
          społecznych w naszych czasach. Jestem studentem UJ i terminuję
          obenie w jedym z instututów zajmujących się szeroko rozumianymi
          naukami społecznymi. Tego typu studia są wprost znienawidzone przez
          korporacyjne szczury i byznesmenów.Dlaczego? Otóż człowiek do
          osiągnięcia szczęścia potrzbuje realizacji na wielu płasdzczyznach:
          rodzinnej, intelektualnej, towarzyskiej, erotycznej, kulturowej etc.
          W naszych czasach "jedynie słuszną" jest niestety płaszczyzna
          ekonomiczna. Studia społeczne i humanistyczne nie tworzą tak
          przecież potrzebnych na rynku pracy "specjalistów"(cóż za okropne
          słowo... ) , pozwalają jednak człowiekowi rozwijać się w wielu
          kierunkach i po prostu lepiej rozumieć otaczający go
          świat. "Specjalizacja" jest natomiast czymś dokładnie
          odwrotnym.Wymaga poswięcenia całego życia jednej dziedzinie
          (informatyka, zarządzanie, ekonomia) w imię zaspokojenia jedynie
          ekonomicznych potrzeb. Polacy , którzy z natury są zawistni i
          złosliwi względem siebie przez ekspansję brutalnego kapitalizmu (w
          duzych miastach "ludzie sukcesu" pracują po 10-12 godzin dziennie)
          po 89. roku stali się jeszcze bardziej niepewni swojego jutra i
          przepracowani. Zrodzone z tego stres i frustracja sprawiają , ze
          dzisiaj w naszym kraju "Homo homini lupus est".
          • Gość: y Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.net 30.10.07, 20:38
            Nie wszyscy "specjaliści" nienawidzą studiów bezpłatnych.

            Ja skończyłem studia dlatego, że były bezpłatne. Naprawdę nic nie musiałem płacić. Książki pożyczałem w bibliotece a obiadów nie jadałem (nie było mnie stać). Komputera nie miałem i wszystkiego uczyłem się na laboratorium komputerowym. Wiem, że gdyby opłata wynosiła nawet 100zł miesięcznie to nie ukończył bym studiów i miał średnie wykształcenie. Dzisiaj mam firmę którą założyliśmy z kolegami ze studiów inwestując w zasadzie tylko swoją wiedzę zdobytą na studiach właśnie. Płacę podatki (dość spore) i nie mam nic przeciwko aby pieniądze te szły również na wykształcenie innych. Bo na drogi ani armię i tak nie idą najwyraźniej ...
          • Gość: tedeg Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 01:22
            Z większością się zgodzę, chciałbym tylko dodać sprostowanie: ekonomia i
            zarządzanie to też nauki społeczne.
            I zdecydowanie nie specjalistyczne.

            Niestety, po studiach (zarządzanie) powoli staję się specjalistą. Ale dzięki ich
            szerokiemu zakresowi moją specjalizację mogłem wybierać spośród wielu dziedzin.
            I wydaje mi się, że w pewnym momencie też staniesz się specjalistą, bo przecież
            nie będziesz corocznie zmieniał pracy po ukończeniu pięćdziesiątki.
            Oczywiście będziesz specjalistą z szerokimi podstawami :)

            I jeszcze jedno: nie masz przypadkiem jakiejś manii prześladowczej? :) Wątpię,
            żeby korporacyjne szczury (pewnie też jestem szczurem, bo pracuję w korporacji)
            i "byznesmeni" Cię tak nienawidzili.
            Obiektywnie mogę jedynie stwierdzić, że w zdecydowanej większości firm, w
            których pracowałem dużo lepiej sprawdzali się ludzie po dobrych uczelniach
            ekonomicznych. Nie oznacza to oczywiście, że ludzie "rozwijający się w wielu
            kierunkach" byli bez szans. Może po prostu wydaje Ci się, że Cię nie lubią, a
            któryś po prostu nie przyjął Ciebie lub paru kolegów do pracy pomimo tego, że
            tak dobrze rozumiecie otaczający was swiat?
      • Gość: patafian Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 20:39
        Szanowny nicku "Szatek"!Powiedz szczerze czy Ty jesteś socjalistą?
        Jeśli nie to proszę skontaktuj się z ludźmi Prawa i Sprawiedliwości.
      • Gość: radosny Re: Głupota - najważniejsza cecha Polaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 22:40
        "Szatek" Ty mądry jesteś.Ujawnij się.Daj jakiś znak aby można było
        się z Tobą skontaktować i naprawdę serio podyskutować w
        przeciwieństwie do pozostałych forumowiczów,nie rozumiejących
        otaczającego ich świata.
    • kumoterstwo.pl chapanie, chapanie, chapanie 30.10.07, 20:43
      chapanie, chapanie, chapanie, to jest dzisiaj najważniejsze.

      polskie uczelnie państwowe, przynajmniej te większe i bardziej renomowane, to
      dziś potężne źródła dochodów. budują nowe wydziały, monumentalne, z przepychem
      godnym Dubaju...

      no ale to za mało, trzeba się bardziej nachapać przecież...

      studenci, trzeba sobie zawczasu wyrobić mocne plecy, żeby było z czego spłacać
      te kredyty......................... ->
    • maggaszak Kto powinien płacić za studia 30.10.07, 20:54
      Studia powinny byc platne - zaraz sie poziom podniesie i uczelni i
      wykladowcow - bo na zasadzie klient placi i klient wymaga studenci
      bede domagac sie przyzwoitego poziomu pobieranej nauki. A dla
      wyjatkowych - z dobrymi wynikami powinny byc stypendia, no ale
      najpierw trzeba sie upewnic ze oceny nie sa rezultatem profesora
      widzi misie albo udanej sciagawki - dluga droga, oj dluga....
      • Gość: Paweł ŁDZ Re: Kto powinien płacić za studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 00:21
        > Studia powinny byc platne - zaraz sie poziom podniesie i uczelni i
        > wykladowcow - bo na zasadzie klient placi i klient wymaga studenci
        > bede domagac sie przyzwoitego poziomu pobieranej nauki. A dla
        > wyjatkowych - z dobrymi wynikami powinny byc stypendia, no ale
        > najpierw trzeba sie upewnic ze oceny nie sa rezultatem profesora
        > widzi misie albo udanej sciagawki - dluga droga, oj dluga....


        jakoś w polsce jest wiele przykładów zarówno uczelni płatnych jak i państwowych
        (darmowe) i ich różnorodność pokazuje że kwestia finansowania nijak się ma do
        poziomu jaki reprezentują

        nawiązując jeszcze do postów szatka: choć imponujesz poziomem swoich wypowiedzi
        i w wielu ich aspektach muszę przyznać ci pełną rację to jednak nie zmienia to
        mojej opinii iż kierunki typowo humanistyczne są na tyle 'ogólne' że przyciągają
        w większości przypadków ludzi którzy nie bardzo wiedzą co ze sobą zrobić i
        studiują dla papierka/imprez a sama wiedza jaką zdobywają choć podnosi poziom
        kultury życia codziennego jest na tyle ogólna by być nieprzydatna (przynajmniej
        dla takiej ilości ludzi jaką ilość miejsc na tych kierunkach obecnie przewidują
        uczelnie)
    • Gość: bea Kto powinien płacić za studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 21:22
      Mam duże wątpliwości co do odpłatnych studiów. Po pierwsze nie
      rozumiem, skąd młody człowiek miałby wziąć pieniądze na studia?
      Oczywiście, można powiedzieć, że z pracy, ale przy najbardziej
      optymistycznym założeniu - osoba jednocześnie studiująca i pracująca
      będzie zaniedbywać albo pracę albo studia, nie wspominając już o
      życiu osobistym. Stwierdzenie, że studenci zaoczni pracują i
      studiują nie przekonuje mnie. Albo cierpi na tym praca albo studia.
      Po drugie mogą płacić rodzice, ale dużej części po prostu na to nie
      stać. Po trzecie może uruchomić jakieś stypednia lub kredyty.
      Niestety, na stypendia też skądś trzeba wziąć pieniądze, a kredyty
      same się nie spłacą. Stwierdzenie, że edukacja jest takim samym
      towarem jak inny i jeśli kogoś nie stać, nie powinien się edukować,
      uważam za skrajnie głupie. Cynicznie rzecz ujmując, można
      powiedzieć, że szkoły wyższe - które czeka w najbliższych latach niż
      demokratyczny - szukają pomysłu na alternatywne funkcjonowanie w
      kolejnych trudnych dla nich latach.
    • Gość: Arek Kto powinien płacić za studia IP: *.torun.mm.pl 30.10.07, 22:45
      Ja to bym nawet się zgodził na płatne studia, ale pod paroma "drobnymi"
      warunkami, takimi jak: radykalna obniżka podatków, prywatyzacja służby zdrowia
      (u lekarza bywam raptem 2 razy w roku, czemu mam płacić za innych?), reforma
      systemu emerytalnego (płacenie składki na siebie, nie obecnych emerytów) itp.
      Nie rozumiem, dlaczego tylko ja mam rezygnować z wątpliwych przywilejów - te
      darmowe studia (kosztujące de facto ponad 1000 zł - koszty utrzymania z dala od
      domu) to praktycznie jedyna rzecz, jaką dostaje od państwa.
      Stypendia dla ubogich niczego nie rozwiążą, wiem to z doświadczenia. Moja mama
      jest nauczycielką w gimnazjum w małej miejscowości, tata nie żyje i na żadne
      stypendium się nie kwalifikuję...co innego znacznie bogatsi, ale "zaradni".
    • bezportek Stypendia, kredyty, kontrakty 30.10.07, 23:07
      Istnieje wiele rozwiazan, umozliwiajacych finansowanie studiow. Obok
      bezposrednich stypendiow, niekoniecznie fundowanych z podatkow,
      takze przez organizacje naukowe i spoleczne, w normalnych krajach
      funkcjonuja kredyty, a normalni pracodawcy potrafia zawrzec umowe z
      pracownikiem, zafundowac mu studia i korzystac z jego pracy az
      furczy. Takie podejscie umozliwia n.p. U.S.Army zdobycie chetnych do
      sluzby ludzi o kwalifikacjach o jakich staroswieckie gwardyjki
      eurolandu nie moga nawet pomarzyc. Zamiast zalamywac rece, czy
      powtarzac bledy niemieckiej albo francuskiej niedoedukacji, czy nie
      lepiej czerpac wzory z praktyki USA - kraju o najlepiej
      wyksztalconym spoleczenstwie swiata?
      Za darmo, jak kazdy wie, tylko po ryju mozna dostac.
      • Gość: ja Re: Stypendia, kredyty, kontrakty IP: *.cncdnh.east.verizon.net 31.10.07, 00:25
        Z tym najlepiej wyksztalconym spoleczenstwem swiata to troche
        przesadziles (wiem co mowie - pracuje na amerykanskim universytecie).
        Moje wrazenie jest raczej takie ze ludzie sa wszedzie jednakowo
        zdolni.
        Ale ogolnie masz racje - studenci tutaj placa za studia i podchodza
        do studiowania powazniej niz polscy zacy. Istnieje duzo stypendiow i
        znizek np. chlopak powinien zaplacic za rok okolo 21 000 USD, ale
        mial bardzo dobre wyniki w liceum i byl synem emigrantow z Wietnamu
        i po znizkach zaplacil chyba 5 000 USD (oczywiscie wzial kredyt na
        ten cel). Nie taki diabel straszny jak go maluja ...
    • Gość: tedeg Zapłacono mi za studia teraz ja płacę innym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 00:36
      Miałem to szczęście, że zacząłem studia,kiedy jeszcze istniał fundusz
      alimentacyjny i nie było ustawowych ograniczeń dochodów przy przyznawaniu
      stypendium.
      Jestem z małego miasteczka, z biednej rodziny i mam młodszą siostrę, która też
      chciała iść na studia...
      W pewnym momencie przestałem otrzymywać alimenty, stypendium też (bo alimenty
      wliczały sie do dochodów), ale byłem już w stanie się utrzymać.
      W tym momencie dzieciaki z rodzin takich jak ja nie mają szans na rozpoczęcie
      studiów. Kredyt studencki dostajesz po pierwszym semestrze... co do tego czasu?

      Teraz to ja płacę za studia innych płacąc podatki i chciałbym, żeby część moich
      podatków pozwoliła na wyjście z biedy innym i żeby też kiedyś zaczęli płacić
      podatki, a nie brać zasiłki...

      Sam musiałem wziąć kredyt studencki i uważam, że to dobra rzecz, ale musiałby
      być dostępny szybciej, łatwiej i (jeśli studia będą odpłatne) być dostępny w
      dużych kwotach.
      Kredyt to na pewno lepsze wyjście niż zbyt duże obciążenia fiskalne, ale
      powinien w większym stopniu powstrzymywać coraz większe rozwarstwienie społeczne.

      P.S. Na studiach oczywiście czasem piłem, ale rzadko, bo zawsze ważniejsze było,
      żeby mieć na jedzenie i miejsce do spania. Płacenie za studentów nie zawsze
      oznacza płacenie za ich imprezy.
    • heretic_969 I znowu żadnych poważnych argumentów... 31.10.07, 03:14
      Pani z GW pisze: dlaczego mam opłacać naukę tych studentów, co się nie przykładają?"

      Ja: O ile się dobrze orientuję, to nikt nie proponuje likwidacji publicznych
      pieniędzy na szkolnictwo wyższe - czesne ma być dodatkiem, a nie substytutem.
      Więc pani zapłaci tak czy owak. Poza tym zazwyczaj tak jest, że ci, co dostali
      się na "bezpłatne" studia najlepiej się na nich uczą - jakoś nie zauważyłem, by
      studenci wieczorowi lepiej się uczyli od studentów dziennych, wręcz przeciwnie.

      Pani z GW pisze: może jak zaczną płacić z własnej kieszeni, bardziej zaczną się
      przykładać?

      Ja: Po pierwsze, studia zabierają czas, który młody człowiek mógłby wykorzystać
      na karierę zawodową. Pojęcie kosztu alternatywnego się kłania. Więc nikt celowo
      się nie obija, bo sam by sobie szkodził.
      Po drugie, płacenie za coś nie powoduje większej motywacji - bo tych pieniędzy i
      tak się nie odzyska, jak się już zapłaciło.

      Pani z GW pisze: studia wszędzie na świecie są płatne, sprawdza się to, więc i u
      nas się sprawdzi.

      Ja: To nieprawda - w państwach skandynawskich czesnego nie ma, a w wielu
      państwach europejskich ono wprawdzie jest, ale niskie. Nawet w USA większość
      chodzi do publicznych (stanowych) uniwersytetów, gdzie czesne jest bardzo małe,
      zwłaszcza jak na Amerykanina.

      Wniosek: Należy pozostawić "bezpłatne" miejsca na uczelniach, a w zamian
      wprowadzić wysokie kary finansowe dla tych, co oblewają egzaminy.
    • Gość: Gość stucent powinien płac ic IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.10.07, 07:52
      Nie rodzice, nie społeczeństwo!
      Student powinien otrzymać kredyt albo zarobić na swoje studia.
      Wiadomo, że darowanego najczęściej się nie szanuje.
      Finansowalismy dzienne studia, finansowalismy nauke jezykow obcych.
      I c o i nic.

      • Gość: maciek Re: stucent powinien płac ic IP: *.chello.pl 31.10.07, 12:50
        Myślisz, że w społeczeństwie, które przyzwyczajone jest do tego, "że
        mu się należy", nastąpiły od czasów transformacji jakieś zmiany
        moralne i mentalne? Do dziś ten jest pan, kto nie wysilając się
        wiele, ma kupę kasy i to pokazuje. A uczulonych na pracę nie
        brakuje. Dla większości studentów 5 latek za pieniądze z budżetu
        najlepiej na kierunku wymagającym najmniej wysiłku (np. pedagogika)
        to sposób na miłe spędzenie czasu, a nie refleksja nad tym co było i
        co warto zrobić, żeby w przyszłości nie wisieć rodzicom do
        czterdziestki na portfelu, nie wystawać pod pośredniakiem, nie być
        klientem opieki społecznej etc.
    • Gość: anonymous Listy polecajace NIE !!! IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.07, 08:19
      Pomimo ze listy polecajace sa powszechnie praktykowanym
      procederem w USA aby dostac sie na studia wyzsze czy do Collegu
      wydaja sie nie potrzebnym atawizmem zalatujacym Albertem
      Eisteinem podruzujacym na rowerze
      od uczelni do uczelni z kompletna dysrekondacja
      od Lorentza.
      Pomijajac korupje osoby ktora je wydaje tajemnica
      prywatna, list polecajacy moze
      powiazac osobe startujaca na wyzszy poziom z osobista przeszloscio
      osoby ten list wydajaca np. z czlonkostwem tej osoby w Partii
      Komunistycznej lub Faszystowskiej lub przeszloscia
      kryminalna osoby. Np. studenta wydialu elektrycznego
      od Ethel Rosenberg.
      Rowniez instytucja listu polecajace moze rowijac proceder
      tzw. blokowania np. leniwy docent moze blokowac ambitnego
      i agresywnego asystenta juz w czasie magisterium
      produkujacego iwecej dorbku naukowego niz. jego Profesor.
      Takie powiazania moga byc bardziej szkodliwe niz sam fakt
      ukonczenia szkoly lub studiow i utrudnic a wrecz uniemozliwic
      uzyskanie
      jakiejkolwiek pracy z dyplomem nawet renomowanej uczelni.
      Wspominajac niechlubne doswiadczenia studentow w USA wydaje
      sie ze system dobrze prowadonych odpowiednikow
      egzaminow jak GRE lub SAT
      w warunkach Polskich i ich wynik powinien by
      jedynym czynnikiem przyjecia na studia wyzsze lub tez
      brak tych egzaminow i wymogu jakichkolwiek rekomendacji
      na uczelniech z nieograniczona liczba miejsc.
    • Gość: Kuba Kto powinien płacić za studia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.07, 09:38
      Nie wiem, jak inni, ale ja studiuję na państwowej uczelni i jak dla mnie nie
      jest to wcale tania sprawa - miesięcznie życie we Wrocławiu kosztuje mnie ok
      500-600PLN (co i tak nie jest jakoś rewelacyjnie drogo). Zaznaczam, że nie
      mieszkam we Wrocławiu. Z chęcią zapłacę za studia, jak studia wtedy zapłacą za
      moje mieszkanie we Wrocławiu...
    • arturgeo Kto powinien płacić za studia 31.10.07, 09:41
      Powinno zostać tak jak jest. Dzienne bezpłatne, pozostałem płatne. Możesz być
      biedny ale naprawdę zdolny i dostaniesz się na studia bezpłatne. Nie masz kasy i
      nie jesteś w stanie przebrnąć przez kwalifikacje to idziesz do pracy i zarabiasz
      na zaoczne. System wydaje mi się sprawiedliwy. Moim zdaniem rektorzy zwietrzyli
      dobry interes w prowadzeniu uczelni i chcą zarabiać jeszcze więcej... to
      wszystko. Skończyłem UW rok temu i studia kosztowały mnie naprawdę niewiele.
    • Gość: Nastazja Studia powinny być płatne! IP: *.chello.pl 31.10.07, 12:02
      Ja za moje studia płaciłam. Najpierw poszłam do pracy, po jakimś
      czasie zaczęłam studia zaoczne, potem zamieniłam je na wieczorowe,
      bo tak mi się ułożyło życie zawodowe, że zdążałam po pracy na
      wykłady, które zaczynały się o piątej po południu, a weekendy
      spędzałam z rodziną (w międzyczasie wyszłam za mąż i urodziłam
      dziecko). Studia, choć płatne, prywatne i niestacjonarne, wymagały
      dużo nauki - wszystkie egzaminy były ustne, co powodowało, że każdy
      taki sprawdzian wiedzy oznaczał kilkugodzinne wystawanie pod
      drzwiami sali wykładowej na swoją kolejkę, no i bardzo bezpośredni
      kontakt z profesorami. Trochę się tłumaczę, bo panuje powszechna
      opinia, że studia prywatne czyli płatne są dla leni i debili. Na
      mojej uczelni można było oblać dwa razy. Za trzecim razem miało się
      nie zaliczony przedmiot i wylatywało się z uczelni. Nawet pieniądze
      niewiele mogły tu zdziałać. Moi koledzy studiujący dziennie na
      Uniwersystecie Warszawskim mieli po kilka "warunków" i to z różnych
      lat. Ciągle pisali podania w stylu "umarła mi matka, więc nie miałem
      głowy do nauki". Podobnie było na Politechnice Warszawskiej, SGGW
      etc. Ja zasuwałam od rana do wieczora (najpierw w pracy, potem na
      uczelni), a inni "dzienni" kombinowali, jak tu się dostać za
      darmochę na jakąś imprezkę. Generalnie: "balet", dragi, wódeczka,
      panienki, "męskie ciacha" do wyrwania etc. Tych biednych żaków to
      jest chyba tak naprawdę garstka. Reszta nieźle się bawi i studiuje
      sobie za pieniądze podatników, choć często trudno to nazwać
      studiami. Po kilka razy zmieniają kierunki, biorą urlopy
      dziekańskie, mają pozaczynane kilka kierunków na raz itd. Moja
      siostra studiuje kierunek, którego nazwy nawet nie wymienię, jest
      tak pokręcona. Jest to "egzotyk" z serii "etnografia"
      albo "arabistyka", po których to studiach nie ma nic do roboty. Taka
      sztuka dla sztuki. Studiujesz sobie parę latek, a życie płynie ,
      marzenia swoją drogą, a realia swoją. Nasi rodzice nie są biedni,
      ale siostrzyczka to wieczna studentka. W życiu nie pracowała 5
      minut, całe studia (dzienne oczywiście) kombinowała, jak by tu
      rozpocząć kolejne i przedłużyć beztroskę. Minęło 5 lat, zaczęła
      kolejny kierunek (równie "nierealny") i zupełnie nie pasujące do
      dotychczasowych zainteresowań i wykształcenia studia podyplomowe. W
      międzyczasie pomyślała o pozostaniu na uczelni i pisaniu doktoratu,
      po którym i tak nie dostanie pracy, która zdoła ją uniezależnić od
      rodziny. Panna studiuje od lat za darmo, dwa razy zmieniała
      kierunek, pracę magisterską powinna obronić pół roku temu, ale nie
      ma czasu, bo "robi" kolejne studia i kończy kolejne bezpłatne kursy
      sponsorowane przez uczelnię, kilka razy była zagranicą, też za
      darmo, a efekt społeczny jest zerowy. Nie będzie bowiem dobrą
      lekarką, która "w ramach zadośćuczynienia" da z siebie "ludzkości"
      fachową wiedzę i pomoc medyczną, nowe odkrycia na tym polu, nie
      będzie też elektronikiem ani informatykiem, dzięki którego
      wynalazkowi polepszy się nasza jakość życia. Nie będzie
      biotechnologiem, weterynarzem, nie napisze też żadnej ciekawej
      książki, która zainteresuje szersze grono, nie tylko pracowników
      naukowych uniwersytetu po 80-tce. Prawda jest taka, że jej wiedza
      jest bezużyteczna, a pieniądze podatników poszły na marne.
      Dziewczyna po prostu dobrze zaplanowała sobie czas od matury, miejmy
      nadzieję, że nie do emerytury. Jej życie jest tak odrealnione, że
      nie potrafi powiedzieć, ile kosztuje kostka margaryny, kilogram
      ziemniaków, czy puszka coca-coli. Ona jest do celów wyższych, tylko
      pytam się, jakich? I dlaczego za nasze, również za moje pieniądze?
      Zazdroszczę? Ależ nie! W przeciwieństwie bowiem do niej mam szansę
      przynajmniej załapać się do kopania rowów i jakoś dam sobie radę.
      Nie wiem natomiast, co zrobi moja siostra, jak zabraknie rodziców.
      Nie rozumiem też, dlaczego społeczeństwo ma akceptować i opłacać
      niepraktyczne kierunki studiów, które istnieją dla samego istnienia.
      Skoro ktoś ma takie, a nie inne upodobania, niech za to płaci z
      własnej kieszeni. Może państwo powinno dotować kierunki, które
      gwarantują w przyszłości rozwój państwa, może powinno wspierać i
      uzbrajać w narzędzia wykładowców i studentów tak, aby potem nie
      uciekali zagranicę. Jaka jest bowiem różnica pomiędzy studentem
      medycyny, a absolwentem filozofii? Taka, że potrzebujemy dobrych
      lekarzy, a nie ma ich za co kształcić, bo trzeba po równo dzielić
      pieniądze z budżetu na bezużyteczne studia dla miłośników
      rozważań "o du...ie Maryni" i przyszłych asów kardiochirurgii na
      przykład. Podział na studia lepsze i gorsze nie powinien opierać się
      o państwowe i prywatne uczelnie. Powinno wyodrębnić się studia,
      które mają znaczenie dla gospodarki, kultury i są społecznie
      użyteczne. Takie studia powinny być bezpłatne lub tylko częściowo
      odpłatne. Za resztę powinni płacić sami zainteresowani. Jeśl kogoś
      kręci badanie języków starosłowiańskich, to jego problem. Polska
      niestety nie jest jeszcze na tyle bogata, żeby opłacało się państwu
      sponsorować takie fanaberie. Wtedy, kiedy brakuje lekarzy,
      informatyków, inżynierów budowlanych, elektryków etc. To brutalna
      prawda i nie ma się co oburzać.
    • Gość: Grzegorz Z bezpłatnymi studiami jest tak... IP: *.chello.pl 31.10.07, 12:13
      ...jak z bezpłatną nauką języków obcych w szkole. Jak cię uczą za
      darmo to olewasz i byle do przodu. Jak już sam potem płacisz, to się
      przykładasz i szanujesz tę zdobywaną (płatnie) wiedzę. Polski
      bezpłatny student bimba sobie parę latek, narzekając przy tym, ale
      do pracy się nie weźmie, tylko leci po socjala, choć gó..anego, jak
      tu niektórzy raczyli zauważyć. Po skończeniu studiów zaś dziwi się
      taki, że nikt go do pracy przyjąć nie chce, bo nie ma doświadczenia.
      Jego pracujący na studiach koledzy jakoś z tym problemu nie mają.
      Choć delikwent wyśmiewał ich, jak harowali w Mc Donald'sie podczas
      gdy on biegał z imprezy na imprezę i tak 5 lat. Najlepszymi
      studentami są zaś ci, którzy muszą choć minimalnie tę naukę sobie
      samodzielnie sfinansować. Polska to taki kraj, gdzie nie uczciwa
      praca, a umiejętność kombinowania wywołuje "ochy" i "achy". "Bo mi
      się należy, to biorę", "śmierć frajerom" etc. A potem płacz, że
      zagranicą traktują nas jak ufoli. Praca nie hańbi, nawet jeśli ktoś
      dorabia fizycznie studiując literaturę piękną i niejeden pracodawca
      docenił już to, że młody człowiek w trakcie studiów dorabiał w taki
      czy inny sposów, ważne, że miał inicjatywę, że chciało mu się, a nie
      czekał, aż mu rodzice dadzą albo uczelnia dofinansuje.
      • Gość: dar3kg Re: Z bezpłatnymi studiami jest tak... IP: *.adsl.inetia.pl 31.10.07, 17:00
        ciekawe jak sobie wyobrazacie prace na studiach dziennych gdzie 5 dni w tygodniu
        masz zajecia...i jak dojezdzasz codziennie po 50km na uczelnie, jasne jeszcze
        mam placic za nauke...stypendium to moze polowa tego co wydaje na dojazdy + 2
        godziny dziennie w jedna strone, mowicie ze ludzie w tygodniu zarabiaja na swoje
        studia, jestem ciekaw jak takie studia zaoczne (2 dni w tygodniu) mozna porownac
        do dziennych 5 dni. ja dojezdzam z wlasnej kieszeni na uczelnie + stypendium
        jakos wystarcza, a jak bede musial jeszcze placic to nie skoncze studiow jak
        pewnie wiekszosc studentow bo nie bede mial z czego?!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja