Czym wsławił się Piotr Diernow?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 15:14
Proszę o pomoc :) Mieszkałem na ulicy jego imienia... To był rosjanin?
    • muraszka1 Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? 06.11.07, 15:25
      Dozer,masz google?
    • being28 Kuzyn Dworcowa 06.11.07, 17:56
      Diernow to sowiecki żołnierz, zginął w trakcie przeprawy przez rzekę. Pijany potknął się na kamieniu, kradzione zegarki przeważyły i utopił się, w wersji książkowej zatopił U-boota, zniszczył 5 niemieckich czołgów, własnym ciałem zasłonił karabin maszynowy strzelający z niemieckiego bunkra, takie lokalne połączenie Klosa, Szarika i Janka Kosa. Dzięki niemu reszta sołdatów mogła przywrócić ost prussia do macierzy.
      • ol4 Re: Kuzyn Dworcowa 06.11.07, 20:07
        btw. niemcy tez kradli zegarki w '39
        Co za dziwne narody nas otaczaja, zegarków nie znają i ciagle w
        Polsce kradną:)
    • Gość: tubylec Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 08:10
      Rozważaj to raczej tak: Dzięki takim jak Diernow mieszkasz na ulicy a nie na
      strasse. Zapewniam Cię, że jest to ogromna różnica...
      • ol4 Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? 07.11.07, 13:49

        Tylko, że w przypadku Olsztyna nie wiadomo czy różnica na lepsze czy
        gorsze...
        • rubaszny85 Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? 07.11.07, 18:12
          Do tubylca:
          Gdybyś wiedział, w jaki sposób Rosjanie "wyzwalali" Olsztyn z rąk niemieckich,
          to zmieniłbyś zdanie na temat, o którym pisałeś nie mając pojęcia o wydarzeniach
          ze stycznia 1945 roku.
    • Gość: Jarek Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? IP: *.olsztyn.mm.pl 05.12.07, 20:40
      Diernow to Rosjanin, który rzucił się na CKM, żeby reszta żołnierzy mogła zdobyć
      schron niemiecki.
    • mobydickzolsztyna Symbol: Piotr Diernow 05.12.07, 22:25
      Chyba lubię "dzielić włos na czworo" :-)
      W innym wątku "oddzielałem" Twórców od ich Dzieł.

      TERAZ chciałbym, nie przecząc zbrodniczości Systemu sovieckiego (prostej
      konsekwencji "Wspaniałego" Celu usprawiedliwiającego WSZELKIE Środki) - namawiać
      do ostrożności w ocenianiu konkretnych rosyjskich Ludzi.

      Najprościej chyba mówiąc: - Ludzie są różni.
      Bardzo możliwe, że gdyby Diernow nie zginął, to może by wieszał niemieckie
      pielęgniarki z Kortowa. Ale może NIE?
      DOMNIEMANIE niewinności.

      Mój Ojciec w gniewie na system, rugał Rusków "tak ogólnie" - utożsamiając ich z
      sovietem, ale Mam mówił mi o wielu epizodach skłaniających do ostrożności ocen.
      Wielu Polaków nie uszło by z życiem spod sovieta, gdyby nie pomoc poszczególnych
      Rosjan.

      A nawet i brutalność soviecka miewała "dziwne" oblicza.
      Maruderzy sovieccy rabują wieś, zabijając opornych. Nastoletni chłopak "wyrywa"
      się ze wsi konno na oklep. Jedzie do miasteczka, do sovieckiej komendantury.
      Wielu z Was już się pewnie śmieje: - ale się wybrał "po pomoc"?
      Kilkunastu oficerów wskakuje do 2 "Willisów", a we wsi rozstrzeliwują wszystkich
      "swoich" - nie pytając nawet o nazwisko, ani czy winien?
      Powyższe - z naocznej relacji członka Rodziny.

      "Enemy at the Gates" coś Nam powiedział i o dzielnych Ludziach w krasnej armii i
      o sovieckiej propagandzie przypisującej im "ideologiczne motywacje".

      Hitler w swej głupocie (a na szczęście Polaków) wzbudził w prostych Rosjanach
      SZCZERĄ nienawiść i strach.
      Same NKWD na tyłach nie przekonałoby bojcow do SKUTECZNEJ walki z Niemcami.

      Są poza tym pewne osobliwości w ludzkiej naturze:
      - Ludzie, jeśli już muszą ryzykować życiem, to są SKŁONNI do wiary, że czynią to
      w imię czegoś WIELKIEGO ("Mat' Atczizna zawiot!")
      - od dawna jest znane zjawisko "bitewnego uniesienia", albo jak kto woli - szału.

      Wojenne epizody w rodzaju rzucania się rannego, przeświadczonego o i tak
      nieuchronnej śmierci, na CKM albo zaminowane zasieki dla utorowania drogi
      Kolegom - znane były nie tylko na froncie rusko-niemieckim.

      Pamiętając o Armii Czerwonej, o państwie sovieckim ODBIERAJĄCYM Polskę Niemcom,
      aby samemu Ją zniewolić - nie imputujmy tej świadomości WSZYSTKIM Rosjanom na
      polskiej ziemi.
      Czy Rosjanin wyzwalający więźniów obozów nie miał prawa czuć się po prostu
      bohaterem?

      W "Jego cieniu" przychodziła do Nas straszna groza - ale czy możemy się od Niego
      domagać aż tak wielkiej świadomości?
      Takiej Świadomości nie mieli, a Naiwność jeszcze mieli - nawet politycy rangi
      choćby i Mikołajczyka, a przedtem i 16-tka z moskiewskiego procesu.


      Nie mając PEWNOŚCI co do samego Diernowa, szanujmy go jako SYMBOL Rosjan godnych
      szacunku, którzy TU zginęli.

      Szanujmy rosyjskie cmentarze wojenne
      i rozpieprzmy wreszcie pomnik "Wdzięczności" Armii Radzieckiej - haniebny symbol
      naszego półwiecznego poddaństwa.
      • mobydickzolsztyna ERRATA 05.12.07, 22:31
        Errata: "Mam mówił mi ..." -> "Sam mówił mi ..."
        • edico Re: ERRATA 05.12.07, 23:16
          W ramach ERRATY można zadać bardo podobne pytanie - czym wsławił się św. Wojciech?

          Była taka sama potrzeba tworzenia doraźnych "bohaterów", choć w nieco innych
          czasach ;(
          • mobydickzolsztyna Re: ERRATA 05.12.07, 23:43
            edico napisał:
            > W ramach ERRATY można zadać bardo podobne pytanie - czym wsławił się św. Wojciech?

            Dopiero poznaję Tutejszych, więc zapytam:
            czy Tu też istnieją i czy do Nich należysz: - "misjonarze o.o.kapucyni"?
            (z małej litery - dla odróżnienia)

            Podobno są na WSZYSTKICH forach ze swą MISJĄ zawracania.
            Słyszałem, że się Ich odróżnia po tym, że tylko JEDEN TEMAT mają w głowie - i to
            wcale nie D..ę Maryni! - jak ogół zdrowych Rodaków.
            Potrafią podobno nawet od mechanizmu różnicowego, lub hemoroidów zręcznie
            przejść do świętopietrza.
            • Gość: edico Re: ERRATA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 00:23
              > Dopiero poznaję Tutejszych, więc zapytam:
              > czy Tu też istnieją i czy do Nich należysz: - "misjonarze
              > o.o.kapucyni"?
              > (z małej litery - dla odróżnienia)
              Odpowiem wprost: kapucyni, jezuici czy dominikani piszę się z małej litery
              zwyczajowo. Podtekst tych "nominum" łacniej wywieźć by było z łaciny, do czego
              gorąco zachęcam.

              Poznawanie tutejszych zaczyna być coraz większym problemem, tym bardziej, że dla
              niektórych historia bez własnej akceptacji jedynie słusznej racji staje się nie
              do zniesienia. Nie mój to jest problem, ale tych, którzy za wszelka cenę w tej
              formie wyrazu własnego ego chcą za wszelka cenę doszukać się własnej akceptacji
              swoich nowych losów i awansów życiowych. Aż ciśnie się na usta poemat wydymanego
              ze szkół autora pt. "Absztyfikanci Grubej Berty"
              spiewnik.harcerski.pl/bez-jacka-absztyfikanci-grubej-berty.html
              A co do reszty - wolę zamilczeć

              • mobydickzolsztyna Kapucyni 06.12.07, 11:58
                Gość portalu: edico napisał(a):
                > ... kapucyni, jezuici czy dominikani piszę się z małej litery zwyczajowo

                Zwyczaj, jak to zwyczaj - płochy i zmienny bywa:
                pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Kapucyni&redirect=no
                i nie ma co się nazbyt przy jednym z jego WARIANTÓW upierać.


                Gość portalu: edico napisał(a):
                "dla niektórych historia bez własnej akceptacji jedynie słusznej racji staje się
                nie do zniesienia. Nie mój to jest problem, ale tych, którzy za wszelka cenę w
                tej formie wyrazu własnego ego chcą za wszelka cenę doszukać się własnej
                akceptacji swoich nowych losów i awansów życiowych"

                Na moje siermiężne zapytanie "czyś z Nich, czy nie z Nich" - aż tak barokowo
                rozbudowana odpowiedź.

                Trafiają się na forach uprzykrzone maniactwa, gdy w tematach a to o rybkach, a
                to o tramwajach, a to o filharmonii - potrafią Marudy wcisnąć filipikę a to
                przeciw PO, a to przeciw PiS, a to przeciw KK.
                Dokuczliwe i uparte to jak komary.

                Ponieważ zdumiał mnie św.Wojciech w temacie o Diernowie (no MOŻE to przecież
                zdumieć?) - więc zadałem ADEKWATNE pytanie.
    • mobydickzolsztyna Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? 05.12.07, 23:14
      Gość portalu: Dozer napisał(a):
      > ... To był rosjanin?

      Lepiej pytać, niż nie pytać.

      Niedaleko mojego akademika w Gdańsku była ulica Leczkowa, ale nawet nie
      pomyślałem, aby kogoś o Niego zapytać, bo sprawa była "oczywista": - radziecki
      bohater!

      Zupełnie przypadkiem - po latach się dowiedziałem, że Konrad Leczkow był
      Burmistrzem Gdańska, że złożył hołd Jagielle, a Krzyżacy Go zabili.
      Ale mi było "łyso"!
      • Gość: gostek Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? IP: *.gdynia.mm.pl 06.12.07, 01:25
        Diernow, jak Diernow - mała uliczka w lesie, która prowadzi do
        psiarni. Pomyślcie, czym się wsławił Dworcow!

        btw - legenda o Diernowie jest oczywiście fikcją (czytałem o tym
        w "Olsztyńskich ulicach" - jak zwykle wszyscy zginęli, ale cudem
        ktoś wiedział jak było!
        • Gość: A.K. Re: Czym wsławił się Piotr Diernow? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.07, 08:53
          No jeśli wszyscy zginęli to skąd Piechocki mógł wiedzieć jak było naprawdę ?
          Białą legendę zastąpił czarną! Do 89 wszystko co związane z nimi było Ok, teraz
          jest be! A może ten Diernow był jednym z nielicznych co nie palił (miast
          oczywiście!), nie kradł zegarków, nie gwałcił porządnych, niemieckich Frauen,nie
          pił wódki, może po kryjomu w okopach czytał Pismo, które miał schowane w
          plecaku, a które dała mu rosyjska matka i przeżegnała go trzykrotnie przed
          odjazdem na front! A może miał przy sobie schowany głęboko prawosławny krzyżyk,
          do którego modlił sie co wieczór o szczęśliwy powrót do swojego posiołka, który
          nazywał sie Staraja Diernowka! A tam może czekała na niego jakaś Natasza! Kto
          wie jak to było!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja