adamzmazur
08.05.08, 13:55
Bajka o sołtysie i piekarzu,
Rzecz się dzieje w niedalekiej przyszłości... Olsztyn w wyniku
nieudolnego zarządzania popadł w długi i stracił prawa miejskie.
Teraz rządzi tu sołtys Małkowski i piekarz Dąbkowski.
Sołtys zebrał w remizie strażackiej swoich mieszkańców i mówi do
nich: - zebrałem Was tu żeby znaleźć rozwiązanie ws. chleba.
Mieszkańcy okolicznych miast: Nikielkowo, Szczęsne i Dywity śmieją
się z nas, że jemy niedobry chleb, który piecze piekarz Dąbkowski.
Musimy coś z tym zrobić. Czekam na propozycje.
Cisza w remizie... po chwili wstaje kowal i mówi: - to ja
przypier...le Dąbkowskiemu.
- Nie kowal - mówi sołtys -Ty masz ciężką rękę, jak przypie...isz to
zabijesz. Mamy jednego piekarza i wogóle nie będziemy jedli chleba.
Czekam na inne rozwiązanie.
Cisza, ale znów wstaje kowal i mówi: to ja przepier...le stolarzowi;
mamy dwóch.
JAKI MORAŁ Z TEJ BAJKI /każdy niech sobie dopowie/