Dodaj do ulubionych

Rocznica rzezi wołyńskiej

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.08, 14:08
Śledzę dzisiejszą lokalną prasę i już chyba bez zdziwienia nie
dostrzegam żadnej wzmianki o mającej dzisiaj miejsce tragicznej
poniekąd umownej rocznicy rozpoczęcia masowych rzezi na Wołyniu.
Wydaje się że nikogo z osób maących coś do powiedzenia w mediach, w
naszym regionie nie obchodzą tamte wydarzenia, a pamięć o nich, a
przede wszystkim o niewinnych ofiarach nacjonalistycznego czadu
najchętniej by się wymazało. Wiedzmy jednak, że poprawność
polityczna ma niewiele wspólnego z realną rzeczywistością.
Obserwuj wątek
      • edico Re: Ukraińcy po "wołyńsku" w Powstaniu Warszawskim 01.08.08, 11:10
        Do rocznicy rzezi wołyńskiej dochodzi teraz następna rocznica - pacyfikacja Warszawy przez ukraińskie wojska sformowane przez Niemców!!!

        Z badań historii.
        =================
        Najnowsze badania historyczne rzucają trochę nowego światła na
        UPA, która została w rzeczywistości założona we współpracy z Wehrmachtem już w 1940 r., a więc na cały rok przed inwazją Hitlera na Związek Radziecki wyraźnie po to, by walczyć przeciw ZSRR.

        U boku wojsk niemieckich służyło wówczas około 200.000 ludzi – tzw. Ukraińska Armia Wyzwoleńcza ("Ukrainske Vyzvolne Vijsko"), Kozaków dońskich i kubańskich.

        Następnym krokiem było wydanie przez Himmlera wydał decyzji o uwolnieniu z obozu w Sachsenhausen internowanych tam ukraińskich działaczy nacjonalistycznych – Stepana Bandery, Jarosława Stećki, Andrija Melnyka, Tarasa Bulby - Borowca, licząc na ich współpracę w stworzeniu ukraińskich jednostek wojskowych. Oddziały wojskowe złożone z Ukraińców (w pierwszym rzędzie dywizja SS-Hałyczyna).

        Pawło Szandruka – najwyższy rangą oficer armii Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) po przybyciu do Berlina wyraził zgodę na przyjęcie na siebie odpowiedzialności za żołnierzy ukraińskich i rozpoczął negocjacje zarówno z Niemcami - co do statusu prawnego i faktycznego Ukraińskiego Komitetu Narodowego i warunków jego powołania, jak i z działaczami ukraińskich ugrupowań politycznych (Stepan Bandera, Andrij Melnyk, Pawło Skoropadski, Włodzimierz Kubijowicz i in.) - co do formuły organizacyjnej i politycznej Komitetu. Szandruk zażądał (i uzyskał) od partnerów ukraińskich wyłączności na prowadzenie rokowań z Niemcami i powstrzymania się przez polityków ukraińskich od jakichkolwiek samodzielnych działań, czy oświadczeń, które mogłyby być interpretowane przez aliantów zachodnich jako kolaboracja z III Rzeszą. Między bajki należy więc włożyć lansowane do dzisiaj historyjki o jakimś samodzielnym powstawaniu czy działaniu zbrojnych oddziałów ukraińskich.

        Kozacy i Ukraińcy w Warszawie
        =============================
        Jednostki kozackie stanowiły najliczniejszą grupę narodowościową spośród cudzoziemców walczących z powstańcami. Taką jednostką policyjną był 209. kozacki batalion Schutzmannschaften (policja pomocnicza). Batalion kozacki sformowano w Warszawie z samodzielnych kompanii na trzy miesiące przed Powstaniem. Oprócz wspomnianego batalionu były jeszcze 3. pułk Kozaków (płk Bondarenko), a także kozackie IV/57 i 69. dywizjony kawalerii oraz 572. batalion piechoty (pułkownik Zinowiew). Ten ostatni walczył w Warszawie, a dwa pozostałe dywizjony kozackie odgradzały w kordonie partyzantów z Puszczy Kampinoskiej od Żoliborza. Był też rosyjski 580. dywizjon kawalerii Osttruppen, działający w składzie grupy osłonowej na Żoliborzu. Dowodził nim Hauptmann Ernst Kalamorz, 1 września 1944 r. za walki w Warszawie odznaczony Złotym Krzyżem Niemieckim (Deutsches Kreuz in Gold).

        W czasie działań, od 5 sierpnia przeciwko powstańcom karne Sonderkommando Dirlewanger poniosło największe procentowo straty spośród wszystkich jednostek walczących z powstańcami. Wprawdzie nadal występują trudności ustaleniu, czy masakr wolskich dokonywali Ukraińcy i Rosjanie czy też Niemcy. Podobnie jak nie wiadomo kto walczył ze zgrupowaniem podpułkownika Jana Mazurkiewicza "Radosława" i przebijał się do Pałaców Brühla i Saskiego. Jak wspominał Rode: "Dirlewanger posiadał wszelkie pełnomocnictwa i był upoważniony kogo zechce, według swego upodobania" - pułk SS Oskara Dirlewangera najbardziej złowrogą sławę zdobył w stolicy, którego niemal połowę składu tworzyli obcokrajowcy z terenów ZSRS.

        Krwawe działania SS-Sonderkommando potwierdzał meldunek dzienny z 6 września niemieckiej H. Gr. "Mitte": "W Warszawie dwóch strzelców z obsługi karabinów maszynowych grupy szturmowej Dirlewangera zlikwidowało 152 bandytów (chodzi tu o powstańców warszawskich) na jednym z dziedzińców". Pod koniec powstania w składzie tej jednostki Waffen-SS znajdowało się jedynie 648 żołnierzy. Tylko w pierwszym tygodniu walk wymordowano prawie 40 tysięcy mieszkańców tej dzielnicy. "Tłum żołnierzy walczył z niewiarygodną surowością i nie dawał pardonu" - wspominał jeden z dirlewangerowców. Ich też nie brano do niewoli. Następnym celem było Stare Miasto. Powstańcza enklawa walczyła do wieczora 1 września, a żołnierze ewakuowali się kanałami. Z pozostałych tam 40 tysięcy cywilów "Niemcy?" wymordowali 5 tysięcy rannych, a reszta trafiła do obozu przejściowego (Durchgangslager 121) w Pruszkowie. Dirlewanger skierował się na Powiśle i Czerniaków, gdzie stosował podobne metody. Dirlewanger z bronią w ręku sam dawał przykład bezwzględności swoim podwładnym. Oskar Dirlewanger został awansowany do stopnia SS-Oberführera i odznaczony 30 września Krzyżem Rycerskim Żelaznego Krzyża za udział swojej jednostki w zwalczaniu powstania.

        Poza Ukraińcami, służącymi u Dirlewangera, w składzie wojsk podległych von dem Bachowi znajdował się 34 policyjny pułk strzelecki dowodzony przez podpułkownika policji ochronnej Franza Wichmanna, mający w składzie I batalion niemiecki i dwa bataliony niemiecko-ukraińskie (II i III batalion obcokrajowców).

        W działaniach przeciwko "berlingowcom" oraz zgrupowaniu Armii Krajowej w Puszczy Kampinoskiej brało też udział 400 ludzi z Ukraińskiego Legionu Wołyńskiego (ULS) pułkownika Petra Diaczenki. ULS znalazł się w Warszawie w pierwszych dniach września.

        W walkach od 13 do 23 września ULS obsadzał okopy znajdujące się gdzieś pomiędzy obecnym parkiem im. Rydza-Śmigłego a Wisłą. Natarcia były prowadzone w kierunku północnym na ul. Wilanowską i Ludną. Ukraińcy mogli okopać się na Wybrzeżu Kościuszkowskim lub przy ul. Frascati.

        Później ULS stacjonował na skraju Puszczy Kampinoskiej w rejonie Leszna, gdzie wraz ze wspomnianym 34. policyjnym pułkiem strzeleckim zamykał wyjścia z puszczy i dozorował przedpole Warszawy17. W dniach między 27 września a 1 października ULS wziął udział w operacji "Sternschnuppe (I, II)". Zadaniem oddziałów była likwidacja zgrupowania AK "Kampinos".

        W Warszawie znajdowały się też pododdziały 13 białoruskiego batalionu specjalnego SD. Od 3 sierpnia do 13 września 1944 roku ochraniały one budynki urzędów SS w alejach Szucha, Róż i Ujazdowskich oraz przy ulicach Koszykowej i Wiejskiej.

        A co z wojskami Własowa???
        ==========================
        Wbrew pozorom stworzonym przez propagandę minionego okresu, "Własowców" nie było w Warszawie:
        - po pierwsze, Własow został wzięty do niewoli 12 lipca 1942 roku;
        - po trzwcie, pojęcie "własowiec" funkcjonował jako synonimu obywatela ZSRR w niemieckim mundurze;
        - po trzecie, do koncepcji utworzenia dowodzonych centralnie jednostek rosyjskich Niemcy wrócili dopiero 16 września 1944 roku.

        Dalej:
        - po pierwsze, formowanie z rosyjskich i ukraińskich batalionów Osttruppen i żołnierzy z rosyjskich 29 i 30 dywizji Waffen-SS na poligonie Münsingen trwało od listopada 1944 do wiosny 1945 r.
        - drugą jednostką była 650 Dywizja Piechoty Wehrmachtu (2. Dywizja KONR). Na poligonie Heuberg od marca 1945 roku szkolili się żołnierze z rozformowanych batalionów Osttruppen oraz ochotnicy spośród robotników przymusowych22. Dowódcą dywizji został generał major Grigorij A. Zwierjew. Przewidywano, że jednostka ta osiągnie gotowość bojową do czerwca 1945.
        - trzecią wielką jednostką wojsk KONR miała być 599 Brygada Grenadierów powstała w Danii w kwietniu 1945. Jej dowódcą był generał major Wilhelm von Henning.

        PS. Post ten w tym wątku wydaje się być co najmniej słusznym w kwestii wyjaśnienia szeregu niedomówień i powtarzanych legend będących spuścizną owoców minionej propagandy.
        • Gość: taki jeden Do bajkopisarza edico IP: *.chello.pl 01.08.08, 21:04
          Łżesz, rybeńko, łżesz, aż się kurzy ...ze łba...

          > Najnowsze badania historyczne rzucają trochę nowego światła na
          > UPA, która została w rzeczywistości założona we współpracy z
          Wehrmachtem już w
          > 1940 r., a więc na cały rok przed inwazją Hitlera na Związek
          Radziecki wyraźnie
          > po to, by walczyć przeciw ZSRR.

          Skąd te "rewelacje"? Z Kremla? Z IPN-u? Z brudnego palucha (wyssane)?
          I gdzie niby ta UPA miała być założona w 1940 r. - w Berlinie? A
          może w Paryżu? Podobno nawet tam nie zrobią z owsa ryżu...

          > U boku wojsk niemieckich służyło wówczas około 200.000 ludzi –
          tzw. Ukrai
          > ńska Armia Wyzwoleńcza ("Ukrainske Vyzvolne Vijsko"), Kozaków
          dońskich i kubańs
          > kich.

          Kiedy - "wówczas"? W 1940?! 200 tysięcy?! Łącznie z Dońskimi
          Kozakami?! Chyba tymi mieszkającymi nad Renem i Wisłą... W latach
          1941-45 w różnych formacjach armii niemieckiej służyło ok. 300
          tysięcy Rosjan i ok. 20 tysięcy Ukraińców (przede
          wszystkim "Galizien", Wołyński Legion Samoobrony). Kozacy dońscy i
          kubańscy nie uznawali się za Ukraińców i nie służyli w "Galizien" i
          innych jednostkach ukraińskich.

          > Następnym krokiem było wydanie przez Himmlera wydał decyzji o
          uwolnieniu z oboz
          > u w Sachsenhausen internowanych tam ukraińskich działaczy
          nacjonalistycznych

          To było ...jesienią 1944 roku, po upadku powstania. Mylisz,
          niebożątko, daty, fakty, osoby, miejsca...

          > Jednostki kozackie stanowiły najliczniejszą grupę narodowościową
          spośród cudzoz
          > iemców walczących z powstańcami.

          Po raz kolejny - Kozacy w czasie II wojny światowej to kozacy z
          terenu RSFRS, a nie Ukraińcy. Używali języka rosyjskiego i nie
          uznawali się za Ukraińców.

          Wprawdzie nadal występują trudności ustaleniu, czy masakr
          > wolskich dokonywali Ukraińcy i Rosjanie czy też Niemcy.

          To świetnie, że masz wątpliwości, czy tych zbrodni dokonali
          Ukraińcy, zwłaszcza ...że Ukraińców na Woli nie było.

          > Poza Ukraińcami, służącymi u Dirlewangera,

          Ilu Ukraińców służyło u Dirlewangera? Dwóch? Trzech? Piętnastu? To
          nie była jednostka narodowa, ukraińska, złożona była głównie z
          rosyjskojęzycznych byłych obywateli Związku Sowieckiego, więc z
          równym prawdopodobieństwem mógłbyś pisać o służących tam Udmurtach
          albo Tuwińcach.

          > W Warszawie znajdowały się też pododdziały 13 białoruskiego
          batalionu specjalne
          > go SD.

          Rozumiem jednak, że Białorusinów nie uważasz za Ukraińców? Bo nie
          tylko Łukaszenka by się zmartwił, ale przede wszystkim - zdrowy
          rozsądek.

          > A co z wojskami Własowa???
          > ==========================
          > Wbrew pozorom stworzonym przez propagandę minionego
          okresu, "Własowców" nie był
          > o w Warszawie:

          Proponuję zainteresować się zamiast Andriejem Własowem, niejakim
          Kamińskim - niestety, mam złą wiadomość: Kamiński też nie był
          Ukraińcem. W połowie za to był ...Polakiem, ale uważał się Rosjanina.

          > PS. Post ten w tym wątku wydaje się być co najmniej słusznym w
          kwestii wyjaśnie
          > nia szeregu niedomówień i powtarzanych legend będących spuścizną
          owoców minione
          > j propagandy.

          Przykro mi, złotko, nawaliłeś tu tyle bzdur, że mimo zmęczenia
          postanowiłem jednak odpowiedzieć na te durnoty, żeby nie zostawiać
          bezkarnie takiego steku nonsensów, bo jeszcze, nie daj Boże, ktoś
          zacznie cię traktować poważnie.
          • edico Re: Durnoty takiego jednego 02.08.08, 03:00
            A więc skoro mama ci tego nie przekazała, to przyjmuj do wiadomości, że już na
            przełomie lat 1938/1939 z rozczłonkowanej Republiki Czechosłowackiej Ukraińcy
            "wykroili" na Zakarpaciu trzeci (obok Słowacji) trzon i utworzyli za
            przyzwoleniem Berlina rząd autonomiczny na czele z kryptoounowcem, prałatem
            Augustem Wołoszynem, który się związał z hitlerowcami "nie na życie, lecz na
            śmierć" i korzystając z ich wyposażenia powołał oddziały zbrojne pod nazwą Sicz
            Zakarpacka. Jednym z jej twórców był również inny organizator zamachu na
            Pierackiego, kompan Bandery niejaki Roman Szuchewycz.

            Z Rusią Zakarpacką, która ogłosiła "niepodległość", rozprawili się Węgrzy w
            marcu 1939 roku. Szuchewycz usiłował jeszcze zorganizować obronę przed
            madziarską inwazją (wykorzystując do tego wiedzę nabytą w polskiej podchorążówce
            artylerii i oficerskim kursie Abwehry), ale nie dał rady. Sicz po prostu okazała
            się niezdolna do walki w otwartym polu. Szuchewycz wcześniej był więźniem Berezy
            Kartuskiej, z której wyszedł w 1938 roku. Wówczas to Prowid Ukraińskich
            Nacjonalistów (PUN) mianował go oficerem organizacji do specjalnych poruczeń. W
            tym też charakterze przybył na Zakarpacie, które właśnie konało.

            Z resztkami Siczy, przez Rumunię, przedostał się do Niemiec, gdzie ,,siczowi
            striłci", pod skrzydłami Abwehry, zorganizowali się w "legion ukraiński', pod
            dowództwem płk. Romana Suszki. Legion ten wziął udział w wojnie
            polsko-niemieckiej we wrześniu 1939 roku.
            W tym czasie wypuszczony został z więzienia Stepan Bandera i w październiku
            znalazł się w Krakowie. Licząc na rychłą wojnę Trzeciej Rzeszy ze Związkiem
            Sowieckim, Bandera z Szuchewyczem utworzyli, w ramach Abwehry, batalion
            ukraiński "Nachtigall", którego ukraińskim dowódcą został właśnie Szuchewycz ps.
            "kpt. Tur", już wówczas z woli Bandery szef OUN w Generalnej Guberni. Abwehra
            powołała jeszcze jeden batalion ukraiński, "Rolland", składający się z
            melnykowców i petlurowców. Żołnierze "Nachtigall" jako pierwsi weszli do
            opuszczonego przez wojska radzieckie Lwowa. Pod jego ochroną i ku zaskoczeniu
            Niemców 30 czerwca 1941 roku Bandera powołał "rząd" OUN, desygnując na jego
            premiera Jarosława Stećka-Karbowycza.

            Melnykowcy opanowali też niższy aparat administracyjny, ich proweniencji była
            ukraińska policja pomocnicza (Hilfspolizei, Schutzmannschąften). Latem 1941
            roku, powstał we Lwowie zalążek głównego dowództwa UPA, tzw. Wojskowy Sztab
            Krajowy (WSzK) OUN, na którego czele stanął referent wojskowy organizacji mjr
            Dmytro Hrycaj. Melnyk zasypuje listami władze niemieckie, żeby zezwoliły jego
            ludziom na sformowanie u boku Wehrmachtu lub SS dywizji ukraińskiej do walki z
            Armią Czerwoną. Melnyk i Kubijowycz zwrócili się z prośbą do Hitlera z 14
            stycznia 1942 roku i do marszałka Wilhelma Keitla, szefa Oberkommando der
            Wehrmacht (OKW) z 6 lutego tego roku pisząc m.in.:

            "Naród ukraiński znajduje się w takim stanie, że mimo wielkiego rozczarowania z
            dwóch ostatnich lat, mógłby okazać się w walce z Moskwą pełnoprawnym
            sojusznikiem Niemiec... Sformowanie wojska ukraińskiego podniosłoby naród
            ukraiński do takiego stopnia sojusznictwa-jak to już zostało powyżej
            wzmiankowane. Myślę, że już czas najwyższy włączyć Ukrainę do frontu walki
            przeciw bolszewizmowi. Należy zorganizować bojowo przydatne wojsko ukraińskie...
            Spodziewamy się, że sprawa utworzenia ukraińskich sił zbrojnych... znajdzie u
            Pana, Panie marszałku polny, należyte zrozumienie...".

            Gen. Wiktor Kurmanowicz apelował zdając sobie sprawę z tego, że rozbudzona idea
            ,,ukraińskiego wojska" jest niezmiernie popularna, zwłaszcza wśród młodzieży,
            pisał , że młodzież ta "musi zdać sobie sprawę z tego, czym dla narodu i państwa
            jest własna armia".
            Nie bez znaczenia był także rozwój ruchu wołyńskich bulbowców, petlurowskiej
            konspiracji podległej Ukraińskim Republikanom Narodowym.

            Powid OUN postanowił umożliwić jej posiadanie broni decydując się na wysłanie
            latem 1942 roku na Polesie i Wołyń członka kierownictwa krajowego organizacji,
            Wasyla Sidora ps. ,,Szelest" (Szełest), w celu wejścia w kontakt z chodzącymi
            samopas oddziałami atamańskimi i udzielenia pomocy Szuchewyczowi w
            zorganizowaniu pierwszych w pełni ,,bojowo przydatnych" kureni UPA. Szuchewycz
            był w tym czasie zastępcą dowódcy policyjnego kurenia im. Konowalca oraz
            instruktorem niemieckim ukraińskiej policji pomocniczej w Pińsku, zaangażowanym
            do tej służby przez hitlerowców po rozwiązaniu "Nachtigall". Był jedynym
            oficerem tego batalionu, oprócz jego kapelana o. Iwana Hryniocha, który nie
            został aresztowany. Obaj więc z Sidorem zabrali się żwawo do dzieła i 14
            października pierwsze zastępy ruszyły z Polesia na Wołyń. 13 października
            zlikwidowane zostało ostatnie getto na Wołyniu z udziałem kurenia Szuchewycza.
            Wykonał on lojalnie zadanie powierzone Ukraińcom przez Niemców. Teraz tych Żydów
            a właściwie ich resztki szukać należało w lesie. Pierwsze sotnie UPA ruszyły do
            lasu 3 marca 1943 roku. Szli od Kołek, śpiewając hymn samostijnej Ukrainy:

            „Czorne morę Dniprom propływe
            Otoman na Moskwu nas wede
            Ne strasznaja w boju smert...
            Sława Bohu, czest...
            Smert Lacham, żydiwśkij komuni...”

            "Był to pochód krwawy", bardzo krwawy...
            Zodnie z założeniami, które odnajdujemy w piśmie "Ukrainśkyj nacionalist"
            wydawanym przez OUN:
            ,,Nacjonalizm ukraiński nie może się liczyć z żadnymi ogólnoludzkimi ideami, jak
            solidarność, sprawiedliwość, miłosierdzie, humanizm. Każda droga, która prowadzi
            do osiągnięcia celu jest naszą drogą, bez względu na to, czy zostanie
            zakwalifikowana przez innych jako bohaterstwo, czy też podłość".

            Piotr Werszyhora pisze, że z pierwszymi mordami UPA dokonanymi na ludności
            polskiej partyzanci radzieccy zetknęli się już w lutym 1943 roku. Pod
            Włodzimierzem Wołyńskim upowcy ,,Otoczyli wieś, wystawili warty, po czym
            chodzili od chaty do chaty i mordowali mieszkańców. Nie rozstrzeliwanie, nie
            egzekucje, ale zwierzęce mordowanie... Zarzynali, kłuli, dusili. Z czymś
            podobnym nie spotkałem się jeszcze nigdy...". Ich hasłem było: "Abo bude
            Ukrajina, abo lacka krow po kolina!" (Albo będzie Ukraina, albo polska krew po
            kolana).

            Literatury na ten temat jest już dosyć sporo, chociaż nie wszystkie zagadnienia
            zostały opracowane. Tylko trzeba wykazać odrobinę woli, by chcieć coś czytać i
            do tego wykazać chociaż z minimum umiejętności czytania ze zrozumieniem.

            Znacznie więcej informacji nt. znajdziesz m.in.:
            Prus E.: Atamania UPA - tragedia kresów, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 1996,
            Adres wydawnictwa www.nortom.pl
            • Gość: taki jeden Ja o chlebie, ty o niebie... IP: *.chello.pl 02.08.08, 11:20
              Niunia, zamiast pouczać innych w sprawie czytania ze zrozumieniem,
              najpierw sam opanuj tę trudną sztukę (za moich czasów był to warunek
              promocji do klasy drugiej podstawówki, a teraz wystarcza do zdania
              matury, więc masz jeszcze trochę czasu na przygotowanie się). Ja
              wykazałem w swoim poście wszystkie bzdury i nielogiczności twojej
              poprzedniej wypowiedzi nt. czasów II wojny światowej, a ty mi
              wyjeżdżasz z Rusią (Ukrainą) Zakarpacką w marcu 1939... Ale nawet tu
              twoje wiadomości są szczątkowe, a całość wypowiedzi - groteskowa
              (wiesz, że dzwonią - ale nie wiesz, w którym kościele). Gdyby
              Augustyn Wołoszyn był związany z hitlerowcami "nie na życie, ale na
              śmierć", to w marcu 1939 III Rzesza poparłaby utrzymanie jego
              państwa - i Węgry nawet by nie pisnęły. Tymczasem Hitler palcem nie
              kiwnął w sprawie Ukrainy Karpackiej i państwo po ...trzech dniach
              przestało istnieć, wchłonięte przez Węgry, które wymordowały
              następnie na tym terenie ok. 30 tysięcy ludzi do przełomu lat
              1944/1945.
              To tyle - życzę dalszych udanych wypraw w krainę baśni pod
              przewodnictwem znanego bajarza Edwarda Prusa!
              • edico Re: Ja o chlebie, ty o niebie... 02.08.08, 14:58
                Pozostaje mi tylko podziwiać tę uzyskaną promocję do drugiej klasy podstawówki. Musiałeś nieźle powytężać sobie i to i owo :))

                Ucz się, ponieważ żadne ambicje czy też dowolna radosna twórczość aranżowana na poczekaniu ani wiedzy ani tym bardziej logiki na tak kojarzonych ich fanaberiach nie zastąpi.

                Zatrzymałem się tylko na jednym akapicie zasygnalizowanych niedorzeczności mając nadzieję, że uczynisz użytek ze swojej zawartości pod włosami również w stosunku do kolejnych podnoszonych przez siebie wielkich przemyśleń, ale - jak się okazuje - liczyłem w tej sytuacji na zbyt wiele.

                By nie nadwyrężać prezentowanych tu możliwości, nadal zatrzymam się na hołubionym księdzu Wołoszynie (ukr. Авґустин Iванович Волошин - Awhustyn Iwanowycz Wołoszyn):
                "Ukraińcy "wykroili" na Zakarpaciu trzeci, obok Słowacji, trzon osłabionego oraz okrojonego państwa i utworzyli za przyzwoleniem Berlina i zniewolonej Pragi rząd autonomiczny na czele z kryptoounowcem, prałatem Augustem Wołoszynem, który się związał z hitlerowcami, jak powiadają Ukraińcy, "nie na życie, lecz na śmierć" i korzystając z ich wyposażenia powołał oddziały zbrojne pod nazwą Sicz Zakarpacka".
                (Prus E.: Atamania UPA - tragedia kresów)

                Poczytaj też:
                Wołodymyr Zadorożnyj, Mykoła Zymomria: Ks. Augustyn Wołoszyn i jego miejsce w dziejach Zakarpacia.

                Powracając jednak do jego czasów. Otóż we wrześniu 1938 roku przy udziale przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Francji, Trzeciej Rzeszy i Włoch odbyła się konferencja w Monachium - o czym na wszelki wypadek informuję ku pamięci. W tym samym czasie prowadzone były węgiersko-czechosłowackie rozmowy w Komárnie, podczas których przedstawiciele Budapesztu zażądali zwrotu całej Rusi Zakarpackiej i południowej Słowacji. Rozmowy zostały zerwane.

                26 października 1938 grecko-katolicki ks. prałat Augustyn Wołoszyn został premierem utworzonego rządu autonomicznej Rusi Zakarpackiej.

                W tej sytuacji Węgrzy zwrócili się do mocarstw uczestniczących w konferencji monachijskiej. W wyniku tzw. arbitrażu wiedeńskiego z 2 listopada 1938 r. południowe tereny Rusi Zakarpackiej, wraz z jej stolicą - Użhorodem (węg. Ungvar) znalazły się w rękach węgierskich. 22 listopada Praga wprowadziła ustawę o autonomii Słowacji i Rusi Podkarpackiej i od tego momentu kraj ten nosił nazwę Karpackiej Ukrainy.

                Rząd Wołoszyna ignorując wszelkie zabiegi dyplomatyczne podpisał umowy handlowe z Niemcami, a przede wszystkim utworzył karpackie siły zbrojne - Sicz Karpacką. W marcu 1939 Węgrzy uzyskali zapewnienie Niemiec o swojej zgodzie na zajęcie Karpackiej Ukrainy. W tej sytuacji 15 marca 1939 ks. Augustyn Wołoszyn zostaje (pierwszym i ostatnim) prezydentem Karpato-Ukrainy, której niepodległość proklamował dzień wcześniej i oddał się pod ochronę III Rzeszy.
                Jednak już dzień później Węgry, też przyjaźnie nastawione do Hitlera, anektowały Ruś Podkarpacką. 19 marca po zajęciu kraju przez wojska węgierskie, ks. Wołoszyn wraz z członkami rządu i ostatnimi oddziałami schronił się w Rumunii.

                II wojnę światową ks. Augustyn Wołoszyn spędził w Pradze jako osoba prywatna. W kwietniu 1945 został uwięziony przez sowiecką policję polityczną i wywieziony do Moskwy. W lipcu 1945 został zamordowany przez NKWD w więzieniu na Butyrkach.

                Tak właśnie wygląda drugoklasisto w skrócie historia greko-katolickiego księdza Wołoszyna, którego za wszelką cenę chcesz wybielić.

                Nie wiem, ilu Ukraińców zginęło w czasie II wojny światowej, ale nie było to ludobójstwo i rzezie takie, jak to UPA i jej zwolennicy zaserwowali Polakom na Ukrainie. A jeżeli dali czynny odpór założeniom, głoszonym w piśmie "Ukrainśkyj nacionalist" wydawanym przez OUN:

                "Nacjonalizm ukraiński nie może się liczyć z żadnymi ogólnoludzkimi ideami, jak solidarność, sprawiedliwość, miłosierdzie, humanizm. Każda droga, która prowadzi do osiągnięcia celu jest naszą drogą, bez względu na to, czy zostanie zakwalifikowana przez innych jako bohaterstwo, czy też podłość".

                - i wprowadzanym przez organizacje ukraińskie w życie, to zrobili to ze wszech miar słusznie.

                Bardziej słusznym wydaje się tutaj podkreślenie, ilu Ukraińców zginęło w czasie II wojny światowej walcząc u boku Niemców!
                Zaznaczam, że z rąk Ukraińców na samym Wołyniu zginęło w tej rzezi - w zależności od źródeł od 150 tys. do 300 tys Polaków w stylu:

                "Otoczyli wieś, wystawili warty, po czym chodzili od chaty do chaty i mordowali mieszkańców. Nie rozstrzeliwanie, nie egzekucje, ale zwierzęce mordowanie... Zarzynali, kłuli, dusili. Z czymś podobnym nie spotkałem się jeszcze nigdy...". A ich hasłem było: "Abo bude
                Ukrajina, abo lacka krow po kolina!" (Albo będzie Ukraina, albo polska krew po kolana).

                Tu masz link oryginalnego meldunku Komendy Okręgu Tarnopol Obszaru Lwów Armii Krajowej z 14 IX 1943 r. z zestawieniem za okres czerwiec – wrzesień 1943 r.:
                www.archives.gov.ua/Sections/Wolyn/Wolyn-03.pdf
                Eksterminacja Narodu Polskiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945 zasługuje na najwyższe możliwe potępienie.

                Cele i zamiary ukraińskich nacjonalistów w całej pełni oddaje tajna dyrektywa terytorialnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii - Piwnicz z czerwca 1943 r.:
                [...] Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.
                [...] Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.

                W ślad za eksterminacją ludności polskiej szła akcja usuwania materialnych przejawów jej obecności w myśl rozkazu OUN z 9 II 1944 r.:
                [...] Likwidować ślady polskości [...].
                a) Zniszczyć wszystkie ściany kościołów i innych polskich budynków kultowych,
                b) Zniszczyć drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostały nawet ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył, ale nie niszczyć drzew owocowych przy drogach,
                c) do 21 XI 1944 roku zniszczyć wszystkie polskie chaty, w których poprzednio mieszkali Polacy [...].

                Zwraca się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem. Postój, 9.02.44 r. Mandriwny.

                Założenia ideologiczne ukraińskiego nacjonalizmu sformułował Dmytro Doncow w rozprawie Nacjonalizm (Lwów 1926) nawiązującego do idei faszystowskich, można z pełną odpowiedzialnością określić jako działania zbrojne wymierzone przeciwko ludności polskiej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię jako ludobójstwo.
                Plan zniszczenia spełnił wszelkie kryteria ludobójstwa, ponieważ była to rzeź zamierzona w ramach barbarzyńskiej ideologii stawiającej sobie za cel unicestwienie części ludzkości.

                Stosowane tu próby wybielania nacjonalizmu ukraińskiego o wielki drugoklasisto traktuję tak, jak na tp w pełni zasługują ;(
                • edico To nie są ksiązki skazane na przemilczenie! 02.08.08, 15:02
                  Sporo interesujących faktów i dokumentów dotyczących ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ i jej
                  podłoża doktrynalnego można znaleźć również i w takich pozycjach, jak:
                  - Aleksander Korman: Stosunek UPA do Polaków na ziemiach południowo-wschodnich
                  II Rzeczpospolitej
                  - Edward Prus: SS-GALIZIEN. Patrioci czy zbrodniarze?
                  - Edward Prus: BANDEROMACHIA
                  - Stanisław Żurek: UPA W BIESZCZADACH
                  - Stanisław Jastrzębski: LUDOBÓJSTWO NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH NA POLAKACH NA
                  LUBELSZCZYŹNIE W LATACH 1939-1947
                  - Edward Prus: LEGENDA KRESÓW. Szare szeregi w walce z UPA
                  - Edward Prus: STEPAN BANDERA (1909-1959). Symbol zbrodni i okrucieństwa
                  - Edward Prus: TARAS CZUPRYNKA. HETMAN UPA I WIELKI INKWIZYTOR OUN
                  - Edward Prus: ZAPOMNIANY ATAMAN
                  - Henryk Komański, Szczepan Siekierka: LUDOBÓJSTWO DOKONANE PRZEZ NACJONALISTÓW
                  UKRAIŃSKICH NA POLAKACH W WOJEWÓDZTWIE TARNOPOLSKIM 1939-1946
                  - Andrzej Kornatowski: O PŁONĄCYM WOŁYNIU. WSPOMNIENIA KRESOWIAKA
                  - Witalij Masłowśkyj: Z KIM I PRZECIW KOMU WALCZYLI NACJONALIŚCI UKRAIŃSCY W
                  LATACH II WOJNY ŚWIATOWEJ
                  Edward Prus: PATRIARCHA GALICYJSKI. RZECZ O ARCYBISKUPIE ANDRZEJU SZEPTYCKIM
                  METROPOLICIE GREKOKATOLICKIM (1865-1944)
                  - Edward Prus: HOLOCAUST PO BANDEROWSKU
                  - Aleksander Korman: STOSUNEK UPA DO POLAKÓW NA ZIEMIACH POŁUDNIOWO-WSCHODNICH
                  II RZECZPOSPOLITEJ
                  - Mieczysław Dobrzański: GEHENNA POLAKÓW NA RZESZOWSZCZYŹNIE W LATACH 1939-1948
                  - Aleksander Korman: LUDOBÓJSTWO UPA NA LUDNOŚCI POLSKIEj. Dokumentacja
                  fotograficzna
                  • Gość: taki jeden Wiarygodni jak Andersen i bracia Grimm IP: *.chello.pl 02.08.08, 16:07
                    > - Aleksander Korman: LUDOBÓJSTWO UPA NA LUDNOŚCI POLSKIEj.
                    Dokumentacja
                    > fotograficzna

                    Aleksander Korman - czy to nie ten przypadkiem od owego "wianuszka
                    kresowego", który okazał się czterema Cyganiątkami, powieszonymi
                    przez własną matkę w latach 20.?

                    > - Edward Prus: SS-GALIZIEN. Patrioci czy zbrodniarze?

                    Edward Prus - patriota czy zbrodniarz? W latach PRL chwalił się, że
                    był członkiem "Istriebitielnych Batalionow" pod zarządem NKWD na
                    Tarnopolszczyźnie. Po 1989 przestał o tym wspominać, za to dużo
                    opowiadał o swojej walce w chorągwi tarnopolskiej Szarych Szeregów.
                    Problemem pozostaje fakt, że województwo tarnopolskie było jedynym w
                    czasie okupacji, gdzie nie było chorągwi Szarych Szeregów...
                        • edico Re: Wiarygodni jak Andersen i bracia Grimm 03.08.08, 23:11
                          Gość portalu: fanka napisał(a):

                          > Najrzetelniejszym i do tego prawdziwym fachowcem od tych spraw jest
                          > pan Grzegorz Motyka.

                          Potwierdzam, aczkolwiek trudno jest prowadzić dysputy na tym poziomie, skoro
                          górę biorą emocje i powiedzmy "niedopatrzenia" a nie argumenty oparte o
                          rzeczywiste realia. Wyciszanie tego problemu na zasadzie nadziei spokojnego
                          dojrzewania fanatyzmów zaczyna ponosić kolejną totalną klęskę pomyłki.

                          Aż się prosi w tym miejscu przytoczenie słów - "Nieprzyjaciół zaś moich, tych,
                          którzy nie chcieli, żebym nimi rządził, przyprowadźcie tu i zabijcie na moich
                          oczach" - pochodzących z ewangelii Mateusza (19:27).

                          Dla żadnego uważnego obserwatora nie ujdzie uwagi, że konflikty te powodowane są
                          od dawna ekspansją tej samej religii na ściśle określonym terytorium w jej
                          zupełnie inaczej i odmiennie pojmowanych teoriach interesu, w których człowiek
                          jest najzwyklejszym narzędziem.

                          Do serii wydarzeń podgrzewających faszystowskie sympatie do OUN należy podejść
                          tak, jak na to w pełni zasługują. Szkoda tylko, że w ziarnie zasiewanym przez
                          religie, zgrzytają miecze do dnia dzisiejszego a niby jedynie słuszna (ta czy
                          inna) religia dana przez Boga wzbogaca się o kolejne przepastne i niedostępne
                          archiwa wzbogacając się o następne kanony w swej walce o prymat tej jedynie
                          uznanej słusznej racji.

                          Wznoszony na ołtarze Pius XII dał bardzo wyraźny przykład takim tendencjom i nie
                          wiele wskazuje na to, by do B16 coś w tym względzie się zmieniło.

                          Prus, którego podnosiłem wyżej zastosował takie warunki interpretacyjne
                          atmosfery, w jakich wypadło mu przeżywać te koszmary. Możemy zarzucić jemu, że
                          niezbyt ściśle trzyma się faktografii, ale w takim wypadku co należy powiedzieć
                          o wielu pisarzach ukraińskich, którzy z faktografią w swej twórczości nie mają
                          nic wspólnego podgrzewając w sposób jak najbardziej fanatyczny formy ekspansji
                          religijnej pod przykrywką jakiegoś męczeństwa narodowego?

                          Kościół Rydzyka jest tego wymownym przykładem praktykowanym na co dzień w naszej
                          rzeczywistości.

                          Czy nie czas na to spojrzeć z dystansu w sposób bardziej cywilizowany dezawoując
                          w należny sposób głoszone idea fix szerzone przez kościelnych proboszczów?
                • Gość: taki jeden Re: Ja o chlebie, ty o niebie... IP: *.chello.pl 02.08.08, 16:02
                  A ty dalej swoje... I w dodatku pogrążasz się coraz bardziej...
                  Kilka cytatów:

                  > Tak właśnie wygląda drugoklasisto w skrócie historia greko-
                  katolickiego księdza
                  > Wołoszyna, którego za wszelką cenę chcesz wybielić.

                  Mogę prosić o jeden cytat z mojej wypowiedzi WYBIELAJĄCY A.
                  Wołoszyna? Pisałem tylko, że nie był widocznie sojusznikiem III
                  Rzeszy, jeśli Niemcy pozwolili Węgrom na zajęcie Zakarpacia - co sam
                  udowadniasz swoim ostatnim postem, przepisując całą epopeję...

                  > Nie wiem, ilu Ukraińców zginęło w czasie II wojny światowej,

                  Prawdopodobnie ok. 3 milionów, licząc poległych w formacjach
                  sowieckich, niemieckich i partyzanckich, a także zmarłych na skutek
                  represji w obozach koncentracyjnych i jenieckich, wywiezionych na
                  roboty do Rzeszy itd. Do sprawdzenia w dowolnej historii Ukrainy
                  wydanej w Polsce (Serczyk, Olszański, Chojnowski, Hrycak itp.).

                  > Zaznaczam, że z rąk Ukraińców na samym Wołyniu zginęło w tej
                  rzezi - w zależnoś
                  > ci od źródeł od 150 tys. do 300 tys Polaków

                  Nie bardzo wiem, jakie to źródła, ale powiem ci jedno - możesz je
                  spokojnie wyrzucić do śmietnika. W roku 1938 na Wołyniu mieszkało
                  nieco ponad 300 tysięcy Polaków, więc jeśli ktoś ci mówi, że całą tę
                  liczbę wymordowali Ukraińcy, to łże jak bura suka.

                  > Stosowane tu próby wybielania nacjonalizmu ukraińskiego o wielki
                  drugoklasisto
                  > traktuję tak, jak na tp w pełni zasługują ;(

                  Nie bardzo rozumiem, co nazywasz wybielaniem, ale jasne jest dla
                  mnie, że ty stosujesz jako przeciwwagę owych (rzekomych) działań
                  oczernianie i wyplatanie dubów smalonych. W dalszym ciągu nie
                  rozumiem, co ma Augustyn Wołoszyn i Zakarpacie do twoich
                  kuriozalnych stwierdzeń o utworzeniu UPA przez Niemców w 1940 roku,
                  do opowieści o 300 tysiącach Ukraińców w niemieckich oddziałach, do
                  księżycowych statystyk nt. Ukraińców jako największej liczbnie
                  narodowości po stronie niemieckiej w Warszawie w 1944 roku, do
                  mylenia lata 1944 z zimą tegoż samego itd.?
                  • edico Re: Ja o chlebie, ty o niebie... 02.08.08, 21:32
                    Gość portalu: taki jeden napisał(a):

                    > Nie bardzo rozumiem...

                    To widać, słychać i czuć. Ipowiedzmy, że usilnie nie chcesz zrozumieć faktów,
                    którym nie da się a żaden sposób zaprzeczyć. Oczywiście interpretować możesz
                    sobie dowolnie. Możesz także zastosować typowo ukraińskie wygibasy (do czego nie
                    jest Ci wcale tak daleko drugoklasisto), że masakry ich rodaków rozpoczęły się
                    wcześniej (a więc to rzekomo Polacy zaczęli masowo mordować Ukraińców, tylko
                    kiedy???), a potem doszło do rodzaju wojny domowej między jednostkami zbrojnymi
                    obu stron.!
                    Według wykazu w 1942 roku doszło do sporadycznych, pojedynczych mordów w kilku
                    powiatach:
                    - po jednym w lutym i marcu 1942 r.,
                    - w kwietniu były 2 mordy, a w maju żadnego. -
                    - w czerwcu zanotowano 6 mordów,
                    - w lipcu 4 mordy,
                    - w sierpniu aż 16 mordów,
                    - liczba mordów spadła we wrześniu do 3,
                    - w październiku był zaledwie 1 mord.
                    - listopad minął spokojnie,
                    - w grudniu doszło do 4 mordów.
                    Czyli w 1942 roku zanotowano łącznie 38 mordów w całym dystrykcie, z wyraźną
                    przewagą "działaczy". Trudno więc mówić o czystce etnicznej ludności
                    ukraińskiej. Stwierdzenie, że rzezie wołyńskie były odpowiedzią na terror
                    stosowany przez Polaków na Chełmszczyźnie jest bezpodstawne, ponieważ w
                    analogicznym okresie jedynie na Wołyniu z rąk OUN i policjantów ukraińskich
                    ginęło ok. 500 Polaków. Policja ukraińska dokonała masowych mordów:
                    - w Obórkach w powiecie łuckim (13 listopada 1942 r.) – 40 ofiar
                    - w Jeziercach w powiecie kostopolskim (16 grudnia 1942 r.) – ok. 360 ofiar
                    - 9 lutego 1943 r. banda nacjonalistów ukraińskich, udając oddział partyzantki
                    sowieckiej, wymordowała ok. 150 mieszkańców kolonii polskiej Parośla w powiecie
                    sarneńskim.

                    Pisałem, że u boku wojsk Niemieckich walczyło ok. 200 tys. Ukraińców. Możesz dla
                    swojej wygody dodać jeszcze kolejne 200 tys. czy nawet XVIII wiek, skoro tylko w
                    ten sposób potrafisz argumentować swoje fobie ;)).

                    Właśnie w wyniku spuścizny działań zapoczątkowanych przez ks. Prałata Augustyna
                    Wołoszyna, Ukraińcy związali się z przegraną sprawą Hitlera i dali się najpierw
                    użyć jako pachołki katowskie podczas pamiętnego wymordowywania ludności
                    żydowskiej m.in. w Krzemieńcu na Wołyniu (na samym Wołyniu ok. 200 tysięcy),
                    Lwowie, Brzeżanach, Kijowie, itp. Później, z własnej woli, choć nie bez obcego
                    podpuszczenia, mordowali Polaków na Wołyniu.
                    Niezatartą w historii hańbą tego narodu pozostanie fakt, iż bohaterowie z tej
                    niby "powstańczej armii" woleli mordować bezbronne kobiety i dzieci, niż z
                    daleka choćby zobaczyć jakiś sowiecki lub niemiecki czołg.

                    Pisze o tym zarówno w swych publikacjach znany w Polsce Wiktor Poliszczuk,
                    Ukrainiec z Wołynia (doktora nauk politycznych Uniwersytetu we Wrocławiu, od
                    dwudziestu lat zamieszkały w Kanadzie, ale często odwiedzającego Polskę) jak i
                    prof. Masłowśkyj, który został zamordowany w październiku 1999 r. we Lwowie
                    przez tzw. "nieznanych sprawców", w rzeczywistości wyraźnie ludzi z kręgów
                    zbrodniczych fanatyków postupowskich, co kojarzy się z podobnymi mordami OUN w
                    latach międzywojennych oraz UPA w latach późniejszych.
                    • edico Re: Ukraińcy w Powstaniu Warszawskim 05.08.08, 13:15
                      "literatura odnosząca się do Powstania Warszawskiego jest pełna dokumentów,
                      informacji i relacji obciążających za tę zbrodnię także Ukraińców, walczących
                      wtedy u boku Niemców. I to za wyjątkowo wyrafinowane barbarzyństwo i
                      ludobójstwo. Dużo tych oskarżeń pod adresem Ukraińców jest w pracy prof.
                      Zygmunta Wojciechowskiego „Zbrodnia niemiecka w Warszawie”, wydanej już w 1946
                      r., a więc kiedy jeszcze wszyscy wszystko dobrze pamiętali. Właściwie nie ma
                      bodajże ani jednej publikacji o Powstaniu Warszawskim, w której nie ma mowy o
                      barbarzyństwie ukraińskim podczas Powstania".
                      Więcej:
                      forum.wprost.pl/glowne/?w=140802
        • edico Re: Rocznica rzezi wołyńskiej 11.07.08, 23:28
          Nie jest to stosowna sugestia z wielu względów, ponieważ bardziej cenne jest
          budowanie przyszłości, niż fanatyczne rozdrapywanie przeszłości. A Wojciechowska
          pisywała do GW a nie Olsztyńskiej.
              • edico Re: Rocznica rzezi wołyńskiej 12.07.08, 01:02
                Daruję sobie zadziwiające posty natalii na tym forum swego czasu niesamowicie
                brylujące po artykułach Wojciechowskiej, ale może mniej drastyczne zacięcia
                znajdziesz u niejakiego romanpidlaszuk udzielającego się na innym forum. W tej
                kwestii artykuł niezbyt pozytywnie ocenianego przeze mnie Naszego Dziennika
                wydaje się być na rzeczy:
                www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080709&id=po01.txt
                • Gość: Gość Re: Rocznica rzezi wołyńskiej IP: *.autocom.pl 12.07.08, 09:51
                  Wspomniane w tym artykule Nasze Słowo to tylko gazeta-szmatławiec,na
                  którą wpływ ma olsztynski pseudodziennikarz Migus. Jego ukochanym
                  człowiekiem, niemalże ikoną jest poseł Sycz. Wszystko, co tam się
                  ukazuje musi propagować Sycza, jego rodzinę. Nikt konstruktywny i
                  uczciwy (a wśród Ukraińców są też tacy) nie mógł do tej pory
                  zamieścić w tej gazecie swojej polemiki, czy artykułu zrobionego
                  rzetelnie. Jeżeli chodzi o Wołyń , jak i inne sprawy - to czasami
                  mam wrażenie, że mieszkając na Warmii i Mazurach mam o wiele mnie
                  praw niż przedstawiciele ukraińskiej mniejszości. Mam wielu
                  przyjaciół wśród Ukraińców z którymi mogę dyskutować o wszystkim, to
                  naprawdę wspaniali ludzie. Oni sami nie mogą znieść Migusa i jego
                  przyjaciela Sycza. A Nasze Słowo uważają za nic nie warty tygodnik.
                  • edico Re: Rocznica rzezi wołyńskiej 12.07.08, 14:15
                    Myślę, że w tym wszystkim na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że w dniach 12 i 13 lipca w Operze Leśnej w Sopocie zorganizowano XIX Festiwal Kultury Ukraińskiej. Impreza będzie się odbywała w okresie kulminacyjnym obchodów 65 rocznicy rzezi wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej w latach 1942-1944.

                    Patronat honorowy nad imprezą objęli:

                    - prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński oraz
                    - prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.

                    Coraz bardziej zastanawiam się nad stanowiskiem Palikota, czy to jest tylko gra polityczna :((
    • mobydickzolsztyna Re: Rocznica rzezi wołyńskiej 14.07.08, 13:41
      Jestem małym chłopczykiem i nie wiem, o co chodzi z tą "rzezią", o której pisze
      Pana Prezydent i Dziennikarze.

      W klubie filmowym widziałem "Il Mondo cane" ("Pieski Świat"). Jacyś Papuasi, czy
      Aborygenowie przez rok cały hodowali świnki i jednego dnia je uroczyście zarzynali.
      Czy Ukraińcy mają podobny obyczaj?

      Oficjele i Prasa piszą tak zagadkowo, że nie wiem, czy chodzi o folklor, czy o
      coś innego?
      Ciągle też wstawiają o wybaczaniu - ale ZA CO?
      Za folklor?

      Jak się nie powie JASNO, to mali chłopcy są ogłupiali.

      W tej ogłupiałości mogą strzelić byka i sami zacząć "wybaczać" (chłopięta
      niewinne) za coś, co ich wcale nie dotyczy, bo im nikt niczego złego nie zrobił
      - a ZA INNYCH przecież nie powinni (Herbert: "i nie przebaczaj zaiste nie w
      twojej mocy przebaczać W IMIENIU tych których zdradzono o świcie")
      • Gość: brawo Re: Rocznica rzezi wołyńskiej IP: *.wbp.olsztyn.pl 14.07.08, 14:51
        Brawo mobydick -cha cha . A 'nasi " oficjele przeproszą niedługo
        =za Hiroszimę . Banda idiotów . Albo za to że Polacy z Wołynia sami
        popełnili samobójstwo -paląc się żywcem i podżynając sobie gardła, A
        pewnie to zrobili z czystej złosliwości typowej dla polskiego
        narodu . Pewnie niedługo coś takiego przeczytamy w 'Gazecie
        Wyborczej ".
              • edico2 Rzeź na Wołyniu a Tydz.Kult. Ukraińskiej 15.07.08, 14:41
                Jestem wzburzony zachowaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego a dokładnie jego
                zachowaniem w sprawie rzezi dokonanej przez oddziały UPA. UPA, które dokonało
                ludobójstwa, mordowało w sposób zbrodniczy. Przykładem niech będzie mord
                dokonany na siostrze mojego dziadka. Dorwały ją oddziały UPA, zgwałcili, bili,
                przyduszali, następnie powyrywali jej paznokcie, aby na koniec wrzucić do
                dołu, oblać płynem łatwopalnym, podpalić i patrzyć się na jej męczarnie.
                Szanowny Pan Prezydent nie był łaskawy objąć patronat nad obchodami rzezi na
                Wołyniu. Wysłał w zastępstwie Annę Fotygę oraz Ryszarda Legutkę. Sam objął
                patronatem nad jakże ważnym wydarzeniem (jak widać dużo ważniejsze niż rzeź
                Polaków) - tydzień kultury ukraińskiej. W imię czego? Dobrosąsiedzkich
                stosunków? Jakoś jestem w stanie zrozumiec podlizywanie się USA czy Niemcom
                ale Ukrainie? Ukraina ma tylko jednego sprzymierzeńca w UE - Polskę, reszta
                leje na nich ciepłym moczem i to im powinno zależeć na dobrosąsiedzkich
                stosunkach.
                WSTYD!!!

                P.S. Przepraszam za mój podniesiony ton ale ta sprawa jest dla mnie dosyć osobista

                Autor: marlon2006
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=82164952
                PS. Nie będę tego komentował, ponieważ moja ocena jest co najmniej spójna z
                odczuciami autora.
                    • edico2 Re: Rzeź na Wołyniu a Tydz.Kult. Ukraińskiej 15.07.08, 16:42
                      Nie twierdzę, że takie postawy są regułą. Jednak szowinizm zasiany przez UPA wydaje się nadal elementem faszyzującym niektóre środowiska, a przynajmniej środowisko niejakiej "natalii". Co by nie mówić na ten temat, gloryfikowanie gloryfikowanie UPA winnej ludobójstwa na szeroką skalę jest przestępstwem karalnym:

                      "my ukraincy i ukrainki mamy juz tego DOSC jak grupa
                      pseudouczonych "ogrodkowych historykow" z Warmii i Mazur bez przerwy opluwa nas
                      ukraincow i ukrainki. Nie wiem o co tej tak "dzielne grupie" chodzi....
                      To wlasnie oni prowokuja nas ukraincow i ukrainki, zebysmy im walneli PROSTO W
                      OCZY CO TRZEBA... I ja jako UKRAINKA mam juz dosc tego szowinistycznego
                      pluwania niektorych zajadlych ludzi z narodowosci polskiej na nas. SATIS!!!
                      Wystarczy juz tego."
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=82019918&a=82169363
                      "Ten festiwal proukrainski" (jak Ty to definiujesz....), nie bedzie trwal tylko
                      jeden rok... On juz trwa od 1948 roku.... od czasu tej bestialskiej
                      Akcji "Wisla" i trwal bedzie tak dlugo dopoki my ludzie z narodowosci
                      ukrainskiej zyjemy na planecie zwanej -Kula Ziemska.....
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=61517262&a=63920421
                      Oczywiscie ze UPA (UKRAINSKA POWSTANSKA ARMIA) miala wsparcie calej ludnosci
                      ukrainskiej na Zakierzoniu...
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=62072738&a=62167270
                      Mam tylko nadzieję, że ten głos jest jakimś nieuleczalnym niedobitkiem zacietrzewienia gloryfikującego spuściznę współpracy z hitlerowcami. Na tym tle postawa Lecha Kaczyńskiego w kwestii patronowania festiwalowi Kultury Ukraińskiej w rocznicę zapoczątkowania rzezi ludności przez UPA zapisała się niezwykle negatywnie w powojennej historii Polski. A to nie jest już kwestia jakiegoś wybaczania dla prezydenta, który lekceważy sobie historię własnego kraju uwłaczając w ten sposób nie tylko przeszlości, ale także żyjącym ludziom, którym udało się jakoś wyszli z tego pogromu!!!
                      • Gość: ce4 Kaczor skompromitowany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.08, 17:25
                        Niestety Pan Prezydent osiągnął dno absolutne ... Nawet twarde
                        środowisko prawicy mówi że go oleją przy następnych wyborach --sp..
                        z Pałacu Prezydenckiego boś się skompromitował .Tchórz . i
                        tyle .Miałem go jednak za osobę większego formatu .... A edico ma
                        rację. To całe państwo ukraińskie ze swoją 17 letnią tadycją
                        państwowości jest prawie zupełnie ignorowane na świecie i w
                        Europie . Jedynie władze Polskie podchodzą do nich poważnie -a w
                        zamian oni nawet nie myślą wypowiedzieć się o ludobójstwie dokonanym
                        na Polakach .. pomijam już że budują pomniki ss-manom co mówi samo
                        za siebie i kompromituje ich w opinii europejskiej . Taka to ich
                        wredna wdzięczność za to że polskie władze narażając interesy
                        polskie cały czas biorą ich w obronę ..!!. . Ten cały sojusz z
                        Ukrainą jest śmiechu wart.I pokazuje ile my naprawde znaczymy -bo
                        poznać nas po sojusznikach che che. Obrzydliwe jest nie tyle
                        wyciąganie do nich ręki co to że oni na nią stale plują i gryzą, a
                        już żałosne jest popieranie ukraińskich neonazistów -silnych zwł we
                        Lwowie -to hańba że władze Polskie są ich adwokatem . Sprawdzcie
                        sami w necie ale w zeszłym roku nasze władze dały zgodę na
                        manifestację neonazistów ukraińskich w Przemyślu !!!. Jedna z nich
                        odbyła się w obecności Kaczyńskiego-jest fotka gdy stoi na tle nazi
                        sztandarów UPA .. .To cały komentarz -i nie dziwcie się teraz że
                        Polska to dla niektórych kraj faszystowski ,jak ktoś będzie nam
                        chciał dokopać to to wyciągnie -niestety głupota Kaczyńskiego nie
                        zna granic .
                          • Gość: fanka Re: Kaczor skompromitowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 16:22
                            Związek Ukraińców w Polsce zachował się niegodnie. Mógł przecież przesunąć
                            festiwal o tydzień. Tym bardziej, że społeczność ukraińska otrzymuje dotacje z
                            urzędu marszałkowskiego. Oto fragment protokołu z działalności. Zastanawiające
                            jest to, że spotkania w Głębocku w tym roku nie było. Ale kasę zabezpieczono, a
                            może już wydano? Tylko na co?

                            "Pełnomocnik Marszałka p. Wiktor Leyk powiedział, że należałoby rozważyć kwestię
                            objęcia patronatem Marszałka niektórych imprez organizowanych przez mniejszości
                            narodowe i etniczne. Mogłyby to być dwie imprezy ukraińskie i jedna niemiecka.

                            Radny p. Edward Przyłucki przypomniał, że zmieniły się zasady organizowania
                            imprez masowych. Znacznie wzrosły koszty związane z ochroną i zabezpieczeniem
                            imprez, a w związku z tym wzrosły także koszty ich organizacji.

                            Skarbnik Województwa powiedział, iż należy ustalić z Panem Marszałkiem, które
                            imprezy mógłby objąć patronatem.

                            Przewodniczący Komisji p. Jan Harhaj zarządził głosowanie na wnioskiem, aby
                            patronatem Marszałka zostały objęte następujące imprezy:
                            1. Nicz na Iwana Kupała” w Kruklankach – organizator: Związek Ukraińców w Polsce
                            Zarząd Koła w Kruklankach – impreza plenerowa, otwarta, corocznie udział w
                            imprezie bierze ok. 4-5 tys. osób (nie tylko mniejszość ukraińska ale także
                            społeczność polska);
                            2. „Spotkania Pogranicza” w Głębocku – organizator: Związek Ukraińców w Polsce
                            Zarząd Koła w Lelkowie – impreza plenerowa, otwarta, dwudniowa, corocznie udział
                            w imprezie bierze ok. 5-6 tys. osób (nie tylko mniejszość ukraińska ale także
                            społeczność polska);
                            3. Festiwal Narodów Europy „Pod wspólnym niebem” – organizator: Związek
                            Stowarzyszeń Niemieckich w byłych Prusach Wschodnich z siedzibą w Olsztynie – w
                            imprezie biorą udział artyści różnych mniejszości narodowych i etnicznych,
                            organizowana wspólnie ze Związkiem Ukraińców O/Olsztyn;

                            Za – głosowało 5 radnych, nikt nie był przeciw, nikt się nie wstrzymał.
                                          • Gość: * Re: sitwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 12:47
                                            Polecam na poważnie:
                                            - Zeitgeist Polskie napisy) - stara wersja(118 min). Dla tego znacznie lepiej
                                            ściągnąć na dysk, a jeszcze lepiej wypalić na DVD. Mocny film dokumentalny, w
                                            trzech częściach pokazujący i wyjaśniający przykłady jak społeczeństwo jest
                                            manipulowane. Dokument Cz. I. Religijna - pokazuje astro-teologiczne podstawy
                                            chrześcijaństwa. Udowadnia, iż religia chrześcijańska jest jedynie splagiatowaną
                                            wersją wcześniejszych mitów, głównie egipskich i opiera się na astrologii.
                                            video.google.pl/videoplay?docid=-5870901554543719947
                                            www.filmy.zmyka.pl/filmik,0,247,zeitgeist_polskie_napisyavi.htm
                                            www.opensubtitles.org/pl/subtitles/3146377/american-zeitgeist-pl
                                            www.tuga.pl/?page_id=43|
                                            Kilka linków aktualnie dostępnych podałem dla tego, że zablokowanie pierwotnego
                                            nikogo nie powinno zdziwić.
                                            Życzę przyjemnej i rozważnej lektury, która daje znacznie więcej do myślenia,
                                            niż podręcznik do etyki w szkołach napisany przez ks. prof. Andrzeja Szostka
                                            zatwierdzony przez MEN spłycający zagadnienia etyki do kolejnej znanej już formy
                                            manipulacji.
                                              • Gość: * Re: Nic dodać i nic ująć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 22:37
                                                Tylko ten akapit przypomina mi nie tylko zasłyszane historie, ale także i
                                                opowiadania rodzinne.

                                                "...ludobójstwo na Kresach objęło też inne regiony Polski: Podole, Pokucie,
                                                ziemie lubelską, rzeszowską i małopolską. Ja też urodziłem się w płonącej części
                                                Kresów, we wsi Hnicze w województwie tarnopolskim. To była duża wieś. Mieszkali
                                                tam Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Przez długie lata żyli zgodnie, jakby byli jedną
                                                wielką rodziną. Ukraińcy mieli cerkiew, Polacy kościół, Żydzi bożnicę. Nierzadko
                                                się zdarzało, że katolicy brali udział w ceremoniach religijnych unitów. I
                                                odwrotnie. We wsi było dziesięć sklepów, trzy karczmy, kuźnia, remiza strażacka,
                                                czytelnia, dom ludowy, zespoły folklorystyczne, szkoła.

                                                To była dosyć światła wieś. Ludzie wieczorami zbierali się po domach i na głos
                                                czytali książki. Każda ze społeczności miała swe miejsce. I ta wiejska
                                                maszyneria działała sprawnie. Aż pewnego dnia dowiadujemy się, że gdzieś tam
                                                daleko ktoś kogoś zamordował. Nie zabił, ale zamordował. I tym, który
                                                zamordował, był Ukrainiec, sąsiad. Najpierw ludzie nie wierzyli w te pogłoski.
                                                Wydawały się absurdalne. Dlaczego sąsiad miałby wyłupywać oczy i wycinać język
                                                sąsiadowi? Ale tak to się zaczęło."

                                                Jest to jeden z bardzo wielu przykładów, co może zrobić religia w imię własnych
                                                interesów!!!

                                                Kolejny przykład na to, jak to wznoszony na ołtarze Piusa XII reagował na
                                                ludobójstwo pod "opatrznością" własnych ziomków zarówno w Chorwacji jak i w
                                                Polsce ;((

                                                Swoją drogą warto by było uzupełnić strony rumburaka o "Rzeź Wołyńską" i
                                                dokumenty z tego okresu ku pamięci chociaż by Kaczyńskiemu, który najzwyczajniej
                                                zadworował sonie z tej rocznicy przyjmując patronat nad Festiwalem Kultury
                                                ukraińskiej!!!

                                                Swoją drogą na podkreślenie zasługuje fakt, że na całym terytorium wspomnianym w
                                                artykule w spokojnym terenie ta rzeź zaczęła się w jednym czasie. Jeżeli ktoś
                                                wierzy w przypadki...

                                                Tę myśl podsuwam także Ukraińcom, którzy swoją historię próbują budować jedynie
                                                na tym celowo politycznie wywołanym aspekcie.

                                                Historię Ukrainy przedstawiłem dosyć wyraźnie w wątkach inspirowanych przez art.
                                                Wojciechowskiej w GW i podtrzymywanych przez "natalię" Gloryfikującą UPA w wątku
                                                "Porozmawiajmy z sąsiadami Ukraińcami":
                                                ""Ten festiwal proukrainski" (jak Ty to definiujesz....), nie bedzie trwal tylko
                                                jeden rok... On juz trwa od 1948 roku.... od czasu tej bestialskiej
                                                Akcji "Wisla" i trwal bedzie tak dlugo dopoki my ludzie z narodowosci
                                                ukrainskiej zyjemy na planecie zwanej -Kula Ziemska....."
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=61517262&a=63920421
                                                |
                                                Przy pomocy Kaczyńskiego aż nad wyraz jest widoczne, jak ta rozmowa wygląda i o
                                                co w niej chodzi.
    • mobydickzolsztyna Chwila bolesnej rozterki 20.07.08, 14:15
      Gdy szlachcie małopolskiej zaczęło po głowowych chodzić marzenie o wolnej
      Polsce, austriacki zaborca cynicznie zaognił "konflikt klasowy", a może i
      opłacił paru "aktywistów" wśród chłopstwa.

      Wybuchło "powstanie" Jakuba Szeli.
      Płonęły dwory, ludzie byli piłowani po skrępowaniu między dwiema deskami.
      SKĄD My to znamy?

      Wyspiański w "Weselu" pisze:

      Pan Młody:
      "Mego dziada piłą rżnęli...
      Myśmy wszystko zapomnieli"

      Gospodarz:
      "mego ojca gdzieś zadźgali,
      gdzieś zatłukli, spopychali;
      kijakami motykami
      krwawiącego przez lud gnali..
      Myśmy wszystko zapomnieli"

      Czy była INNA możliwość niż zapomnienie, jeśli mieliśmy pozostać jednym Narodem?
      Mordercy Szeli, ich synowie i wnukowie - nigdy nie przeprosili.
      A wybaczono!
      Dla jednolitości narodowej.

      Nie mogę jakoś pozbyć się "drążącego mnie robaczka wątpliwości":
      - czy nie stoimy przed POWTÓRKĄ bolesnej konieczności po prostu ZAPOMNIENIA?

      Bezwarunkowego! bo może NIGDY się nie doczekamy skruchy - tak jak u potomków
      bandytów (polskiego!) Szeli.

      I CO wtedy?
      Wspólna obrona interesów zagrożonych przez wiadome Imperium - odsunięta do
      "świętego nigdy"?


      PS
      Ale w "Weselu" padają jeszcze potem słowa:
      "To co było może przyjść"


      NIC mi nie pozostaje poza wątpliwościami.
      NIE WIEM jaki mieć ostatecznie "pogląd w sprawie"?
        • mobydickzolsztyna Re: Chwila bolesnej rozterki 20.07.08, 15:04
          Gość portalu: antymenel napisał(a):
          > Jest jedna drobna różnica:obydwie strony to jeden naród

          Wielu Niegłupich pisało, że kilka wieków naszych kłopotów wynikło z tego, że
          będąc Rzeczpospolitą Dwojga Narodów, brutalnie odrzuciliśmy (finał odmowy w
          "Ogniem i mieczem") dojrzewające na jej wschodzie aspiracje do przekształcenia
          Jej w Rzeczpospolitą Trojga Narodów.
          Może później TAKA "rybka" byłaby trudniejsza do połknięcia?
          • Gość: antymenel Re: Chwila bolesnej rozterki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.08, 18:50
            Oczywiście,że aspiracje Ukraińców do utworzenia Rzeczpospolitej
            Trojga były uzasadnione.Warto przesledzić stosunek sił politycznych
            dawnej Rzeczpospolitej do tego problemu ze szczególnym
            uwzględnieniem roli szlachty ukraińskiej w tej sprawie. W końcu
            Wiśniowiecki był przecież Ukraińcem.Ale analiza tego problemu nie
            powinna przesłonić sprawy zasadniczej czyli bezprzykładnego
            okrucieństwa i bestialstwa UPA.
            • Gość: * "Kryjówka" - banderowska restauracja we Lwowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 05:40
              "Криївка" - бандерівский ресторан у Львові.

              Чтобы в него попасть, необходимо знать правила конспирации вояков УПА

              «Москалi серед вас є?»

              Ресторан «Криївка» принимает посетителей прямо возле городской мэрии. Снаружи
              нет никакой вывески - заходим в обычный темный подъезд старого львовского дома.
              Пробираемся длинным коридором и упираемся в деревянную дверь. Стучим. Окошко на
              двери отрывает военный и приветствует нас паролем:

              - Слава Українi!

              - Героям слава! - отвечаем мы ему «официальным» отзывом вояков УПА.

              Więcej:
              aleksandro.hiblogger.net/3806.html
      • mobydickzolsztyna Szukanie jekiejś "formuły" 20.07.08, 16:32
        Może stan obecny:

        1) Oficjele dyplomatycznie omijający trudne tematy dla dalekosiężnych celów
        politycznych.

        2) Krzyk ludzkiego bólu pamięci - nie tłumiony, historycy nie cenzurowani,
        "głośna publiczna modlitwa".

        występujące JEDNOCZEŚNIE - powinny pozostać "formułą STAŁĄ"?


        Jestem pozytywnie nastawiony do świata i WIERZĘ, że Amerykanie i Anglicy dusili
        się ze wstrętu MUSZĄC pozostawać w przymierzu z sowieckim bandytą, wspierając w
        imię tego np kłamstwo katyńskie, być może i zabójstwo Sikorskiego.

        Jeśli to ocaliło kolejne MILIONY Ludzi przed śmiercią, to ten przymus był
        przymusem NIE-ODRZUCALNYM.

        Ludzie nie obciążeni odpowiedzialnością za losy milionów mają prawo do krzyku,
        do rozpaczy, do nienawiści, do żądania prostej sprawiedliwości.

        Politycy tego "luksusu" nie mają.
        MUSZĄ wybrać i kłamstwo i obłudę i niesprawiedliwość - jeśli na drugiej szali
        jest ryzyko dodatkowej śmierci wielkich mas ludzkich!

        Muszą dla siebie wybrać przyszłą pogardę Ludzi widzących JEDNOZNACZNIE Prawdę i
        Uczciwość, także swych Rodaków.

        TAKA jest "zagó..ona świętość i męczeństwo sumienia" Mężów Stanu!
        (nie myląc ze znanymi nam drobnymi politykierami).

        ===========================================
        Do Państwa Polskiego, ale i do Obywateli należy powołanie instytucji
        analogicznej do żydowskiego Yad Washem.

        Dlaczego na spiżowych tablicach nie są wyryte nazwiska Ukraińców broniących
        Polaków przed śmiercią na Wołyniu i obok?
        Szczególnie Ukraińców POLEGŁYCH w tej sprawie.
        Nie piszmy "zamordowanych", lecz POLEGŁYCH - skoro mogąc przeżyć biernością -
        narazili życie jak Żołnierze.
        Żołnierz to nie karabin, to brak ucieczki przed ryzykiem śmierci w imię Sprawy
        większej niż osobista!

        Dlaczego przedstawiciele takiej Instytucji nie szukają ostatnich świadectw
        bohaterstwa Obcych Obywateli dla życia Obywateli Naszych?
        Szacują ostatnio ich liczbę na 60 000 !

        Polskie Ordery dla Rodzin ukraińskich Bohaterów i dla nielicznych którzy przeżyli.

        To chyba PODSTAWOWY, konieczny, kierunek wyjścia do Narodu Ukraińskiego!
        Z podziwem i z wdzięcznością!

        Negatywna ocena tych "innych" już samo przez się będzie wynikać z uhonorowania
        pamięci Bohaterów.
        Uznanie bohaterstwa, to uznanie jego PRZYCZYN, a te są jednocześnie (bez
        niczyich o to starań) OSKARŻENIEM "twórców tych przyczyn".
    • Gość: helot Re: Rocznica rzezi wołyńskiej IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.08, 20:45
      Gdzieś obiło mi się o uszy, że przed kilkoma laty w Kętrzynie przy
      okazji jakichś kolejnych "czastuszek " wreczano medale pamiątkowe
      byłym banderowcom. Oczywiście nasze służby nie zainteresowały sie
      tym faktem, a jest to oczywista potywarz, a czy nie działanie mające
      charakter przestepsywa. Tak to jest w naszej kochanej Ojczyźnie.
      • Gość: i W . Fałszywa przyjaźń IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:25
        Mam pytanie -czy mi się zdaje ale nasze Kaczory i reszta to
        najbardziej liżą tyłki Ukraińcom-neofaszystom. Po co do jasnej ch-
        -y??!!! Może mi ktoś łaskawie wytłumaczy ? . A może za rok pocałują
        się z Niemcami neonazi z NPD? . Oj dziwne to przyjaznie
        naszej "elity ". Czemu ma to służyć ? Grupy i partie których ludzie
        się brzydzą to ma być nasz sojusznik ? Weterani UPA ??? A może ss z
        Majdanka -niech głupek Kaczyński się z nimi pojedna, da
        odszkodowania za to że musieli uciekać do Argentyny . Podobno te
        deblie z Warszawki chcą po cichu rehabilitować OUN_UPA -czy to
        prawda ?
              • Gość: fanka Re: Fałszywa przyjaźń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 10:03
                Główny Ukrainiec naszego województwa wymusił wręcz na sejmiku wojewódzkim,
                abyśmy jako społeczeństwo polskie przeprosili za akcję "Wisła". Sejmik podjął w
                tej sprawie nawet jakąś uchwałę. A większość polska nie może nawet upomnieć się
                o słowo przepraszam za zbrodnie ludobójstwa? Czegoś tu nie rozumiem!
              • edico Re: Fałszywa przyjaźń 22.08.08, 00:22
                Wystarczające świadectwo dała red. Wojciechowska, forumowicze typu natalia i
                ostatnio majster, zdziwko czy taki jeden.

                Marszałek sejmu czy prezydent powinni stanąć przed trybunałem stanu za
                uwłaczanie tym, dzięki którym piastują swoje stanowiska!!!
                  • edico Re: Fałszywa przyjaźń 04.10.08, 21:42
                    Pobieżne efekty dywagacji.

                    Wizja absztyfikantów, układów, spisków, pajęczyn, białych myszek...
                    Nieszczęśliwi ludzie i trzeba im po prostu współczuć.

                    Inna sprawa to to, że mamusia nie nauczyła bliźniaków tego magicznego słówka
                    "przepraszam", a z resztą innych magicznych słówek takich jak proszę, dziękuję
                    również.

                    Raczej to znamiona siostry przełożonej nie mamusi!!! Innymi słowy, to Halloween
                    w czystej formie.

                    Nie liczyłbym na to kiedykolwiek na to, że czarne z uporczywością maniaka nie
                    będzie prezentowane jako białe do końca fizycznych możliwości.

                    Czego zresztą można spodziewać się po kimś kto słowa nie potrafi dotrzymać:
                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4617854.html
                    Gdyby tego było mało, że nie przeproszą, to jeszcze sami zapowiadają fale
                    procesów o przeproszenie ale ich jestestwa.

                    Parafrazując to wszystko mogę zadać pytanie:
                    To co, mogę już wyjść z lasu, zakopać gwera i zdjąć baranicę?
                    Jest już normalnie?

                    Pierwsza reakcja po wyborach bardzo wiele mówi: "Nie daliśmy rady potężnemu
                    frontowi, który się rozciągał od "Faktów i Mitów" pisma, które zatrudniało
                    kiedyś Grzegorza Piotrowskiego, mordercę księdza Popiełuszki, aż po "Nie",
                    "Gazetę Wyborczą", różne telewizje, PO, LiD, itd. Nie daliśmy rady".

                    Żałosne, i to trwa.
                    • Gość: ktoś Re: Fałszywa przyjaźń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.08, 20:52
                      Historia o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów na
                      Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej domaga się
                      sprawiedliwej oceny i zdecydowanego potępienia przez polskie władze. Zaniechanie
                      tego w imię strategicznego partnerstwa z Ukrainą jest fałszowaniem historii i
                      szarganiem pamięci po tych, co polegli - uznali uczestnicy konferencji "Po
                      Katyniu był Wołyń", która wczoraj odbyła się w Jarosławiu.

                      Podczas spotkania podkreślano, że o ile zbrodnia katyńska, skrywana przez lata
                      za zasłoną milczenia, ujrzała światło dzienne, o tyle zbrodnie ukraińskich
                      nacjonalistów na Polakach wciąż oczekują na potępienie. Jarosławska konferencja
                      nie była jednak rozdrapywaniem ran z przeszłości, ale hołdem wobec tysięcy
                      Polaków, którzy padli ofiarą nienawiści.
                      O roli Kościoła greckokatolickiego w kształtowaniu postaw nacjonalistycznych
                      społeczeństwa ukraińskiego w latach 1918-1944 mówił dr Zdzisław Konieczny, zaś
                      Artur Brożyniak poruszył temat realizacji wariantu wołyńskiego UPA na ziemiach
                      dzisiejszej Polski. Profesor Paweł Wieczorkiewicz wygłosił wykład na temat
                      "Problem ukraiński w II Rzeczypospolitej"; o sposobach fałszowania stosunków
                      polsko-ukraińskich mówił prof. Marian Malikowski. O tym, że wśród Ukraińców było
                      wielu, którzy ratowali swoich polskich sąsiadów, opowiadał z kolei dr Romuald
                      Niedzielko.
                      Jak podkreślił prof. Czesław Partacz, wiek XX był wielkim tryumfem myśli
                      ludzkiej, ale z drugiej strony był to wiek największych zbrodni w dziejach
                      ludzkości. Jedną ze zbrodni wywodzących się z ideologii faszystowskich był
                      nacjonalizm ukraiński, a dążenia Ukraińców do budowy państwa oparte były na
                      nienawiści. - Nienawiść wtłaczano w młodzież, w uczniów, a nawet w dzieci -
                      akcentował prof. Partacz. Podkreślał, że drogą do realizacji ukraińskiego
                      państwa miała być "rewolucja", dlatego czekano na wybuch wojny. Niepohamowane
                      dążenia ukraińskich nacjonalistów doprowadziły do wymordowania na Wołyniu i w
                      Małopolsce Wschodniej 120 tys. Polaków. Natomiast w ocenie prof. Partacza z rąk
                      Polaków mogło zginąć 5-7 tysięcy Ukraińców, biorąc pod uwagę nawet tych, którzy
                      zginęli, napadając na polskie wsie i oddziały AK.
                      Z kolei analizę przyczyn milczenia o ludobójstwie ludności polskiej dokonanym
                      przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej przedstawiła dr
                      Lucyna Kulińska. Jej zdaniem, kolejne rządy nie wywiązują się z patriotycznego
                      obowiązku, jakim jest zachowanie dla potomnych pamięci o zamordowanych przez
                      UPA, a brak działań i dyskusji powoduje, że dzisiaj na Ukrainie młodzież zaczyna
                      powracać do nacjonalizmu.
                      Mariusz Kamieniecki , Nasz Dziennik
                      • edico Re: Fałszywa przyjaźń 05.10.08, 21:31
                        Gość portalu: ktoś napisał(a):

                        > Historia o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów
                        > na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej domaga się
                        > sprawiedliwej oceny i zdecydowanego potępienia przez polskie władze.
                        > Zaniechanie tego w imię strategicznego partnerstwa z Ukrainą jest fałszowaniem
                        historii i
                        > szarganiem pamięci po tych, co polegli - uznali uczestnicy konferencji "Po
                        > Katyniu był Wołyń", która wczoraj odbyła się w Jarosławiu.


                        Powiem bardziej dobitnie - jest to wręcz zdrada Polski i Polaków dla doraźnych
                        pejoratywnych korzyści politycznych aktualnej ekipy :(
      • Gość: * Problemy Kaczyńskiego sięgają głębiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 15:41
        Lech Kaczyński, który zasłynął udziałem w uroczystości ku czci trzystu
        ukraińskich ofiar akcji odwetowej AK w Pawłokomie, uroczystości rocznicowych ku
        czci bestialsko pomordowanych przez UPA Polaków miał "inne obowiązki" i nie
        uznał za konieczne uczcić tysięcy polskich ofiar "krwawej niedzieli" 11 lipca
        1943 roku. Przyjęcie patronatu nad odbywającym się w tym czasie Festiwalem
        Kultury Ukraińskiej uznał za znacznie ważniejsze zajęcie.

        Podobno szanowny pan prezydent przykłada dużą wagę do prawdy historycznej.
        Podobno też polityka historyczna jest jednym z filarów jego prezydentury. Jeżeli
        tak rzeczywiście jest, to ta jego polityka - mówiąc bardzo delikatnie - jest tak
        daleko wybiórcza, że w żadnym stopniu nie pokrywa się z moimi wyborami ;((

        W liście Kaczyńskiego skierowanym do uczestników rocznicy uroczystości wydarzeń
        na Wołyniu - co jest bardzo charakterystyczne, w ogóle nie pada słowo
        "Ukraińcy". A więc w kontekście dokonanego ludobójstwa słowo to dla niego
        stanowi absolutne tabu.
        KTO TO ZROBIŁ? Kto tych ludzi mordował, kto burzył, niszczył, palił, grabił?
        Jakaś Niewidzialna Ręka?

        Innym słowem, dla Kaczyńskiego winnych nie ma!!!. Daruję sobie terminy, jakimi
        można określić taką politykę historyczną ;(
        • Gość: fanka Re: Problemy Kaczyńskiego sięgają głębiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:05
          Ukraińcy będą obchodzić rocznicę wielkiego głodu na Ukrainie z lat 1932-33.
          Oczywiście mają jak najbardziej do tego prawo, bo było to ludobójstwo. Ale
          prześledźmy, czy nasi politycy i media czasami nie zaczną nagłaśniać tej sprawy.
          Czy czasami poseł Sycz nie będzie robił swojego PR-u i głośno udawał w mediach,
          że ma coś do powiedzenia na ten temat. Bo jak trzeba było się wypowiedzieć o
          Wołyniu, to nabrał wody w usta, podobnie zachowały się media regionalne. Tak,
          jakby w naszym województwie nie było ludzi z tamtych stron, ani rodzin tak
          ciężko doświadczonych. Tak jakby oni byli obywatelami innej kategorii. Może
          problem leży w tym, że media są całkowicie zależne od układu, w którym dominuje
          mniejszość ukraińska lub ludzie zależni od Sycza? Hrywna kontroluje Gazetę
          Olsztyńską, Jarosław Kowalski z nadania Czarzastego i Sycza, w samym Urzędzie
          Marszałkowskim ogromnej grupie osób pracę załatwił właśnie wspomniany poseł.
          Dlatego tak trudno w naszym regionie o obiektywną informację. Gazeta Olsztyńska
          podaje kłamliwe informacje aby propagandowo wybielić największe "przekręty" w
          regionie.
          • Gość: * Re: Problemy Kaczyńskiego sięgają głębiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 19:32
            Odnoszę wrażenie, że obecna ekipa niezbyt się w tej problematyce orientuje lub
            co gorsza nie wykazuje nią zainteresowania. Nijakość zachowań również polskiej
            dyplomacji w ostatnich latach jest odczuwana bardzo boleśnie zarówno na Litwie
            jak i Ukrainie. Podobnie zresztą, jak w kwestii braku jakichkolwiek reakcji na
            nieprzyjazne Polakom posunięcia arcybiskupa wileńskiego. Tę dziwną "niemoc" w
            rozwiązywaniu problemów nękających Polaków w tych dwu krajach odczytuję jako
            niezwykle zastanawiającą.

            Czy Związek Ukraińców w Polsce został stworzony po to, żeby zburzyć stosunki
            dobrosąsiedzkie między Ukrainą a Polską. Trzeba wiedzieć, że należy on do
            ugrupowań wchodzących w skład Światowego Kongresu Ukraińców mieszczącego się w
            Kanadzie i jest wykonawcą jego woli. Stąd wszystkie te niesamowite artykuły w
            "Naszym Słowie", które w ogóle nie oszczędzają Polaków, ubliżają im, nazywają
            mordercami, draniami, łobuzami itd. Dzieje się tak - jak zauważa Kazimierz
            Bogucki, wiceprezes olsztyńskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wołynia i
            Polesia - w każdym niemalże numerze!

            Dopóki Ukraińcy wyraźnie i, chyba też, oficjalnie nie wyznają winy za zbrodnie
            niewielkiej części swego narodu, dopóty nie będzie, nie może być szczerego
            porozumienia. Bez tego wyznania Polacy nie zapomną mordów, jak Ormianie nie
            zapomnieli Turkom wyrzynania swych ziomków w 1915 roku. Polacy, wyrzynani przez
            upowców, uciekali za Zbrucz, do Żytomierszczyzny, uciekali do Ukraińców, którzy
            tam Polaków przechowywali, ratowali ich.

            To czy rzecz w Ukraińcach? Oczywiście, że nie, rzecz w ukraińskim faszyzmie,
            który pchnął do rzezi zbałamucone jednostki i z porządnych ludzi porobił
            morderców. To oni tworzyli różne atamanie na polskich kościach, na polskiej
            krwi. O tym trzeba mówić, trzeba głośno mówić i prawdziwie, trzeba rozdrapywać
            rany nie aby bolały, ale aby się nie zabliźniły błoną podłości.

            Tymczasem tej podłości jest coraz więcej po obu stronach Bugu. Ta podłość
            podpowiada, jak zły duch, chwalcom rezunów aby im stawiali pomniki "chwały"
            (czytaj hańby) a niektórym gazetom, jak "Życiu Warszawy", "Polityce", "Gazecie
            Wyborczej," każe zbrodniarzy wojennych nazywać "kombatantami" nie sprawdziwszy
            najpierw, co to zaszczytne słowo oznacza. Tomir Sołtan, przewodniczący Prezydium
            Rady Naczelnej Federacji Organizacji Kresowych, przypomina, iż ZUwP próbuje
            stawiać w Polsce pomniki Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), która była
            odpowiedzialna za masowe zbrodnie popełniane na ludności polskiej na Kresach.

            Mirosław Kubicz (sekretarz Związku Ukraińców w Polsce) potwierdza w prasie, że
            organizacja otrzymuje dotację z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
            Jarosław Buczek z MSWiA informuje, że minister spraw wewnętrznych i
            administracji decyzją z dnia 18 lutego 2008 roku w sprawie podziału dotacji na
            realizację zadań, o których mowa w art. 18 ust. 2 pkt 1-9 ustawy z dnia 6
            stycznia 2005 roku o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku
            regionalnym (DzU nr 17, poz. 141 z późn. zm.), przyznał Związkowi Ukraińców w
            Polsce kwotę 1.463.000,- zł na realizację w 2008 roku zadań mających na celu
            ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości ukraińskiej.
            Są to bardzo znaczące sumy w porównaniu ze środkami przeznaczonymi przez państwo
            ukraińskie dla tamtejszej polskiej mniejszości. Na przykład zgodnie z danymi
            przedstawionymi przez Borysa Dragina (zastępcy redaktora naczelnego "Dziennika
            Kijowskiego"), to polskojęzyczne pismo na Ukrainie otrzymuje 200 tys. hrywien
            rocznie (czyli około 92 tys. zł).
            Natomiast Państwowy Komitet ds. Mniejszości Narodowych i Religii Ukrainy, który
            przyznaje dotacje mniejszości polskiej tylko na podstawie złożenia kosztorysu
            opisującego konkretne zapotrzebowanie, w 2008 roku na projekty imprez
            kulturalno-oświatowych organizacji polskich przeznaczył kwotę 380 tys. hrywnien
            (czyli około 175 tys. zł).
            Jak widać, państwo polskie wspiera jedną ukraińską organizację o profilu
            nacjonalistycznym w kwocie wielokrotnie przekraczającej wszystkie dotacje
            przyznane różnym organizacjom polskim na Ukrainie.

            Patrząc na to, jak zachowuje się Lech Kaczyński, można dojść do wniosku, że
            polski prezydent tańczy, jak mu zagrają jego PR-owcy.
            Czy stać będzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego na przestawienie się ze skrajnej
            nieufności wobec Unii Europejskiej na rzecz bardziej realnej polityki wschodniej?

            Dotychczasowa praktyka wręcz nakazuje zachowanie wielkich wątpliwości. W tej
            kwestii zaczynają nabierać coraz większego znaczenia słowa:
            "Wieczór przy winie i rozmowy to dla Lecha sposób na zdjęcie stresów, ale on
            nie ma problemów z alkoholem. Niewiele osób wie też, że prezydent ma niezwykle
            mocną głowę" - mówi jego niedawny i bliski współpracownik.
            www.dziennik.pl/polityka/article183994/Kaczynski_na_celowniku_Tuska.html
            • Gość: fanka Re: Problemy Kaczyńskiego sięgają głębiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 20:11
              Związek Ukraińców w Polsce to organizacja, która nie tylko opluwa Polaków. Jest
              to zbiór przeważnie byłych współpracowników PRL-owskich specsłużb. Dzisiaj
              organizacja ta wymierzona jest również przeciwko prawdziwym demokratom z
              mniejszości ukraińskiej, którzy podnoszą kwestię lustracji w tym środowisku.
              Poza tym jest to organizacja, w której szarą eminencją jest Sycz. Wystarczy
              podać przykład jak zapłaciła ze swoich środków za pijacką imprezę posła w
              Krasiczynie, lub jak na jego żądanie napisała paszkwil przeciwko dyrektorowi
              ukraińskiej szkoły, który publicznie oświadczył, że na jej terenie dochodziło do
              wielu nieprawidłowości a nawet finansowych "przekrętów" Sycza. Paszkwil ów
              napisany jest według najlepszych wzorów stalinowskiej szkoły, która miała
              oskarżać "wrogów ludu". W naszym regionie grasuje jeszcze jeden osobnik z tej
              organizacji, mieszkający w Olsztynie. Jest to Stefan Migus, dziennikarz
              ukraińskiego Naszego Słowa. Najlepszy obrońca Sycza i najwyższy stopniem
              "paszkwilant" wszystkich uczciwych Ukraińców Warmii i Mazur. Chodząca tuba
              propagandowa Sycza. Należy też dodać, że każdy Ukrainiec, który ma inne poglądy
              niż Sycz i jego klika jest przez wspomniane; organizację i pismo okrzyknięty
              "wrogiem ludu". Jest to oczywiście duży nacisk psychologiczny na tych ludzi.
              Posiadając media robią im nową biografię albo dodają wymyślone "fakty". Mają one
              zdyskredytować taką osobę. Dopóki to środowisko nie oczyści się z takich ludzi,
              dopóty o prawdziwej rozmowie i rzetelnej wiedzy o Wołyniu czy Akcji Wisła nie
              może być mowy.