Jak zbliżyć do Kościoła (sic!)

IP: *.tvk.tpsa.pl 09.01.02, 23:24
Jest w SP 30 "przesympatyczny" ks. Adam Bielinowicz. Wykształcony katecheta
i "pedagog". Program autorski ks. Bielinowicza przerasta wszystkie teorie
kształcenia i wychowania. Otóż wyobraźcie sobie - ostatnio na lekcji religii, w
oparciu o podstawy wynikające z Dekalogu "Kochaj Bliźniego swego jak siebie
samego" - ten pseudopedagog stawia w jednej klasie ok. 50 jedynek. Świetnie -
jak gówniarze Bogu tak Bóg - Kubie. Utożsamianie się z "panem" ( przez małe p)
i "władcą" (przez małe w)jest nie na miejscu, na tak moralnie odpowiedzialnym
stanowisku. No cóż istnieją różne sposoby zniechęcenia do Kościoła i niestety
do wiary. Proponuję przełożonym ks. Bielinowicza wymieć wyżej wymienionego na
osobę, która ma autorytet. Dzieci wymienić się nie da. Gdyby ks.Bielinowicz
brał przykład z Korczaka, dałoby to efekt większy niż karanie jedynkami.
( można sprawdzić również inne klasy w których ks.Bielinowicz ma lekcje -
sytuacja bardzo podobna)
Kiedyś miałem księdza, który w latach 70 bił nas po rękach linijką - ale
myślałem, że od tamtego czasu co niektórzy zmądrzeli - chyba jednak nie wszyscy.
Ojciec
    • Gość: detritus Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 09.01.02, 23:37
      Przyznaje sie szczeze, ze jestem ateista. Zaprzysieglym. Kto mnie nim stworzyl?
      Katechetka. Smiejcie sie moze, ale tak bylo. Podobno jako dziecko bylem bardzo
      wierzacy. Zaginalem co niedziela z Kortowa 2 do Katedry, bez wzgledu na pogode,
      byle tylko na mszy byc. I tak bylo do drugiej klasy podstawowki, kiedy to
      mialem miec pierwsza komunie. Niestety, w listopadzie zalapalem zapalenie
      rdzenia mozgowego i przez pol roku bylem wylaczony z jakiegokolwiek zycia.
      Mimo, ze udalo mi sie wyciagnac wszystkie oceny w szkole na 5 oraz staralem sie
      jak moglem aby przystapic do komunii - pierwsze mi sie udalo, drugie - nie.
      Dlatego, ze katechetka stwierdzila ze cytuje "nie poczuje klimatu komunii". A
      ze od dziecka bylem zaciety, to uznalem, ze moga mnie pocalowac tam, gdzie
      slonce nie dociera i tak juz zostalo...
      • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 09.01.02, 23:46
        Święta racja - ale, dla nich jest to racja stanu.
        • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 09.01.02, 23:54
          Blisko mi światopoglądem do detritusa i to bez jego dziecięcych ufności.
          Natomiast przywiazuję ogromną wagę do kulturowej roli kościoła i religii, i
          szczególnie w tym kontekście z ogromnym niepokojem obseruję kierunki rozwoju
          polskiego kościoła i katolicyzmu. I jestem pełen najuczciwszego zatroskania.
      • Gość: detritus Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 09.01.02, 23:56
        W ogolniaku bylem jedna z dwoch osob, ktore stwierdzily ze nie beda chodzic na
        religie (a, jesli ktos pamieta, to byly pierwsze lata rzadow ZChN i byla do
        wyboru religia i etyka - z czego ta druga byla przedmiotem wirtualnym i "dla
        oceny lepiej chodzcie na religie"). Ale wiecie? Chodzilem na religie. Mimo, ze
        byla to ostatnia godzina zajec, zostawala prawie cala klasa (za wyjatkiem
        jednej osoby). Dlaczego? Ksiadz. Ksiadz Andrzej (mam nadzieje, ze dobrze
        pamietam) byl czlowiekiem... eeee... Byl czlowiekiem! To byl gosciu, ktory
        potrafil dyskutowac. Potrafil przyznac, ze Kosciol, a wlasciwie jego ludzie,
        robia bledy. Nie ukrywal obrzydzenia do tworzacego sie Radia Maryja. Ale
        potrafil tez wyciagnac racje ktore ja (mimo przeczytania z ciekawosci Starego i
        Nowego Testamentu) nie potrafilem podwazyc. To byl chlop, ktorego Kosciol
        potrzebuje.
        • Gość: detritus Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 00:03
          Niestety, w trzeciej klasie ogolniaka zastapiono go kolkiem. Bylo to cos
          czarnego i wykazujacego oznaki zycia. Te oznaki polegaly na tym, ze wtaczalo
          sie toto do klasy, rozkladalo z biurkiem (male bylo na toto) a potem mamrotalo
          cos pod nosem przez 45 minut i olewalo co sie dzieje dookola. Efekt byl taki,
          ze na religii zostawali najbardziej zatwardziali. Reszta szla w cholere
          odrabiac lekcje na lawki. I to bylo smieszne - pierwsze dwa lata ludzie
          zostawali specjalnie na religii po to, aby byc - mimo ze mogli pojsc do domu;
          ostatnie dwa lata szli na fajke lub na piwo bo religie wcisneli wsrodek zajec...
          Konczac przydluga wypowiedz - aby zblizyc sie do Kosciola, potrzeba wam ludzi
          jak Ojciec Andrzej...
        • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 10.01.02, 00:06
          zdarzają się i tacy - pełen szacunku jestem dla niestety nie żyjącego już
          ks.prof.Józefa Tischnera. Niestety tacy odchodzą. Może niech mniej telewizji
          oglądają księża - przecież tam tyle przemocy. No i Papież ogłosił dokument
          odnośnie księży pedofilów. Coś się dzieje. Ja wiem, że nie ma ludzi idealnych -
          ale niech chociaż się starają.
          • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 10.01.02, 00:11
            detritus - czy Twoja strona jest z pocztówkami??
          • Gość: detritus Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 00:33
            Ojcze, mysle ze nie wazne sa "czarne owce". Wazni sa ludzie, ktorzy tworza,
            mowiac kategoriami amerykanskymy, image kosciola. Sa to katecheci, ktorzy
            potrafia przekazac dzieciom i mlodziezy przekazac Slowo Boze. Takich Kosciolowi
            trzeba, a nie figureluszy (kto czytal Pratchetta to wie o czym mowie) na
            stanowisku... I tacy potrafia najwiecej zdolac.
            P.S. Tak, stem ten detritus od pocztowek ;)
    • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.100.4.* 10.01.02, 00:17
      Gość portalu: Ojciec napisał(a):


      > ...myślałem, że od tamtego czasu co niektórzy zmądrzeli - chyba jednak nie
      > wszyscy.
      > Ojciec

      Drogi Ojcze. Wszak to jest Twój wybór i Ty musiałeś podjąć w tej sprawie pisemną
      decyzję na potrzeby szkoły. Decyzja nadal jest w Twoich rękach. Pamiętaj jednak o
      dziecku i konsekwencjach takiego "pedagogicznego" podejścia. Note bene - ci
      ludzie z reguły nie posiadają żadnych pedagogicznych przygotowań poza
      błogosławieńatwem biskupa.
      Zwykły nauczyciel w takiej sytuacji musiał by poszukać sobie najprawdopodobniej
      innego zajęcia.
      Pozdrawiam

      • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 10.01.02, 00:44
        Karteczkę odnośnie nauki religii podpisywała moja żona - bo zobowiązałem się w
        czasie ślubu kościelnego (branego jednostronnie), że dzieci będą wychowywane w
        duchu katolickim. I nie mam nic przeciwko Kościołowi - jestem przeciwko
        nieodpowiednim ludziom
        Ps.detritus - mam dla Ciebie płytkę z pocztówkami Ostródy (i ładną okładką)
        zapewne pamiętasz tą którą wykonałem do zdjęć Olsztyna i Ci przysłałem w
        podzięce za możliwość wykorzystania twoich obrazków. Wysłałem Ci pocztę - ale
        chyba nie doszła. Jak Ci mogę przekazać płytkę?
        Ojciec
        • Gość: detritus Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 01:05
          Podobna sytuacje bede mial w przyszlosci - ja jestem zaprzysieglym ateista, zas
          wybranka mego serca - bardzo wierzaca katoliczka. Moje dzieci beda wychowywane
          wedlug Niej, gdyz latwiej zostac katolikowi ateista niz ateiscie katolikiem. W
          ten sposob beda mialy swobode wyboru :o).
          Co do plytki - maila dostalem dzisiaj dostalem, plytke z checia odbiore. Sczegoly
          w przeslanym mailu :))))))
          • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 10.01.02, 01:40
            Wierzę więc, że zdarzy się cud i natchnie Bóg księży miłością - nie tylko do
            pieniędzy, ale przede wszystkim do dzieci - mnie już księża kochać nie muszą.
          • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.101.3.* 10.01.02, 01:52
            Byłem w podobnej sytuacji. Musiałem jednak spokojnie przeczekać prawie 30 lat:).
            A tak nawiasem nie wiecie, dla czego ze szkół wycofane zostały fraszki biskupa
            Krasickiego?
            Pozdrawiam
            • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 10.01.02, 20:10
              A tak właściwie, jeżeli religia nie jest przedmiotem obowiązkowym - to dlaczego
              wlicza się do średniej?
              • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.100.2.* 11.01.02, 11:49
                Gość portalu: Ojciec napisał(a):

                > A tak właściwie, jeżeli religia nie jest przedmiotem obowiązkowym - to dlaczego
                >
                > wlicza się do średniej?

                Z historii znane jest tzw. "prawo Kaduka" :-).
                Aby uczynić zadość wszystkim stronom, prowadzi się podwójną ewidencję średniej -
                bez religii i z tym przedmiotm. Nie muszę ukrywać, że średnia z religii tylko
                wyjątkowo wypada poniżej 5.

    • Gość: arek Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.101.3.* 12.01.02, 13:26
      Nie musisz. On i tak zbliża się do Ciebie. Bądź tylko cierpliwy.
      • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 12.01.02, 17:09
        Czy należy oczekiwać z radością i oddaniem, czy stawiać płoty, mury i parkany?
        Naprawdę piękna jest dwuznaczność tekstu "arka". Mógłby się ukazać zarówno
        w "Naszym Dzienniku", jak i w "Nie".
        • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 13.01.02, 00:48
          A mury runą, runą - bo brak jest koserwacji.
          A tak nawiasem to ciekaw jestem co się dzieje z Maniem Krzaklewskim?
          • Gość: arek Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.100.4.* 15.01.02, 20:18
            Gość portalu: Ojciec napisał(a):

            > A mury runą, runą - bo brak jest koserwacji.
            > A tak nawiasem to ciekaw jestem co się dzieje z Maniem Krzaklewskim?

            Po prostu mury nie wytrzymały czasu a otoczenie siadło wobec rzeczywistości. Nie
            znam żadnej melodi na taką okoliczność. No chyba że tę o Mlodej Żeglarce, alo kto
            by ją chciał po tylu latach :)))

        • Gość: arek Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.101.1.* 15.01.02, 20:04
          Gość portalu: jd napisał(a):

          > Czy należy oczekiwać z radością i oddaniem, czy stawiać płoty, mury i parkany?
          > Naprawdę piękna jest dwuznaczność tekstu "arka". Mógłby się ukazać zarówno
          > w "Naszym Dzienniku", jak i w "Nie".

          Czyżbyś chciał mieć wszystko zawsze podawane na talerzu :)).
          Pozdrawiam

          • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 20:42
            Przeciwnie, jestem właśnie łasy na wszelkie paradoksy, subtelne dwuznaczności,
            antynomie i aporie (tak nazywali to starożytni)
            • Gość: arek Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 10.101.3.* 15.01.02, 21:53
              Pięknie i mocno powiedziane. Wdzięczny Ci jestem za pominięcie łacińskiej
              maksymy "asinus ad larym" - ale jeszcze nie jest chyba ze mną tak źle :))
              Sprubuję odpowiedzieć Ci parafrazą z Orwidiusza - "...bella gerant alii, tu,
              felix Austria, nube!"
              • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 09:33
                Objaśnijmy młodzieży, że pierwszy kawałek łaciński oznacza "osioł przy lutni",
                co tłumaczy się słowiańsko jako "pasuje jak wół do karety", a drugi, ten z
                Owidusza - "Niech inni prowadzą wojny, ty, szczęśliwa Austrio, zawieraj
                małżeństwa". Wyrafinowanie i subtelność dialogowania "arka" wprawiają mnie w
                zachwyt, ale i w konfuzję.
                • Gość: leziox Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: 194.162.84.* 15.02.02, 15:12
                  Podobnie,jak Detritus,chodziłem za lat szczenięcych całkiem chętnie do kościoła
                  na msze oraz lekcje religii i nawet zwalisty,oraz głośny ksiądz Gąsowski,
                  wydzierający mordę na zastraszone dzieci z klasy 1-ej i 2-ej za byle
                  co,specjalnie mi nie przeszkadzał.Kler nie był jeszcze wtedy zepsuty tak jak
                  dzisiaj,pieniądze naturalnie brał za swoje usługi,ale były to stawki
                  nieporównywalne do dzisiejszych,zaś idea chrześcijańska stała na pierwszym
                  miejscu,tak dla księży,jak i dla sióstr zakonnych.Te ostatnie tresowały
                  wprawdzie gówniarzy jak ruskie kaprale,ale i temu jakoś się nikt nie dziwił,w
                  końcu chciały wychować dzieciaki na prawdziwych chrześcijan,a młody żywioł
                  trzeba było jakoś ukierunkować.Po latach zmieniło się wiele-niestety na gorsze.
                  Krzewienie chrześcijaństwa na siłę,liczne afery finansowo-ziemskie,oraz
                  pazerność kościoła chrześcijańskiego spowodowały odwrócenie się od niego całej
                  rzeszy ludzi,wcześniej inaczej na kler patrzących.Ludzie ci zapewne pozostali
                  nadal chrześcijanami,ale raczej w duszy,słusznie chyba uważając,że do kontaktu
                  z Bogiem nie jest im potrzebny jakiś wredny,nieuprzejmy i pazerny klecha.
                  Za parę lat setki wybudowanych nie wiadomo po jaką cholerę,kościołów,będą
                  świeciły pustkami,a wierni nie zrzucą się nawet na ich utrzymanie.Powoli
                  zaczyna się w całej Europie degrengolada kościoła katolickiego jako instytucji
                  i w Polsce też nie będzie inaczej.A panowie księża,zamiast usiłować coś w tym
                  zmienić,podążają nadal drogą złotego cielca,a nie Boga.
                  Ciekawe,dla kogo będą odprawiać msze,jak nie zjawi się w niedalekiej
                  przyszłości w ich kościele żadna osoba?Z czego kupią paliwo do swoich
                  luksusowych aut i opłacą podatek,jeszcze nie wprowadzony,ale już wiszący im nad
                  głową?Kościół katolicki sam sobie kopie dołek,chociaż w swojej niezmierzonej
                  pysze jeszcze tego nie zauważa.
                  Sam jestem wierzący,ale nie praktykuję od lat,a jak mam coś do powiedzenia dla
                  Boga,to i panna w czarnej sutannie niczego nowego mi nie powie w tym zakresie.
                  Ten esej nie jest skierowany do nielicznych,ale wciąż istniejących księży
                  idealistów.Oni i tak nie wygrają walki z resztą kolegów po fachu.A szkoda.

                  • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 16.02.02, 23:20
                    Szukając kierunkowskazu na drodze, którą zmierzamy, jest czasami zajęciem
                    bardzo trudnym. Najlepiej jakby nam wskazano drogę, lecz cóż jeżeli pojawimy
                    się na skrzyżowaniu, gdzie takowego kierunkowskazu nie ma. Intuicja,
                    doświadczenie? Czy też głos Boży? Każdy powinien mieć wyobraźnię. I masz rację.
                    Co niektórym jej brakuje. Negacja istnienia wiary opartej o dekalog nie jest
                    moim celem, wręcz przeciwnie. Uważam, że wiara pozwala na przebycie gór i rzek
                    w przeświadczeniu, że coś pozostawimy po sobie. Szczególnie ważnym jednak jest
                    to, że powinniśmy zastanowić się nad jednym - co po nas? Czyżby tylko potop?
                    Dajmy szansę ludziom, którym morale powinny stanowić główny cel i oby nigdy nie
                    stanęli na rozdrożu - jak to niestety robią teraz.
                    Pozdrawiam Ojciec
                    • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 17.02.02, 12:46
                      Przepraszam Ojca, ale skąd ta obawa przed stanięciem na rozdrożu? To dopiero
                      rozdroża i dokonywanie wyborów, a potem ciągłe zapytywanie i zatroskanie o
                      słuszność tych wyborów nadaje człowiekowi człowieczeństwo. Różnymi rzeczami
                      można sie kierować przy tych wyborach i to jest zresztą kolejny wybór. Stały i
                      jednoznaczny drogowskaz byłby zaprzeczeniem wolności, a i wiary (bo wiara nigdy
                      nie może być pewnością, wtedy sobie zaprzecza), byłby też dość infantylną
                      potrzebą pozostawiania w ciagłym dziecięctwie. Pytanie o to, co po nas zostanie
                      ma mnóstwo możliwych odpowiedzi i nie wątpię, że tak naprawdę każdy je sobie
                      zadaje, i ani kościół, ani chrześcijaństwo nie ma na te pytania i odpowiedzi na
                      nie monopolu. Dręczyły one starożytnych Greków, Egipcjan, nowożytnych
                      niedowiarków i ateistów.
                    • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 18:53
                      Gość portalu: Ojciec napisał(a):

                      > "...Dajmy szansę ludziom, którym morale powinny stanowić główny cel
                      > i oby nigdy nie stanęli na rozdrożu - jak to niestety robią teraz."

                      Słusznie. Tak trzymać. Szanse daje się jednak zawsze pod pewnymi warunkami,
                      których spełnienie może potwierdzić pożądany kierunek przemyśleń delikwenta
                      wskazujący w perspektywie wymaganą zmianę zachowań. W przeciwnym wypadku takie
                      działanie pozbawione są sensu i będą odczytane jako oznaka słabości dochodzenia
                      swoich praw.
                      A więc co proponujesz?
                      • Gość: Ojciec Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 28.02.02, 21:56
                        Zniesienie celibatu
                        • Gość: jd Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 28.02.02, 22:45
                          Wiem, że to co napisał Ojciec brzmi przekonująco, szczególnie w świetle
                          ostatniej afery, ale jakoś watpię by problem tkwił w zmysłach, a w każdym razie
                          nie tu pies pogrzebany. Gdy protestantyzm oddzielał sie od katolicyzmu, to
                          wcale nie pod hasłem zniesienia celibatu, chociaż zniósł celibat.
                          • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 01:45
                            A i efekty oddzielenia się od kościoła katolickiego są zauważalne, i to na
                            korzyść w szerokim a nie spektakularnym tego słowa znaczeniu. Niestety,
                            niereformowalność kościoła polega na jego archaicznej konstrukcji.
                        • Gość: Ed Re: Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 01:40
                          Gość portalu: Ojciec napisał(a):

                          > Zniesienie celibatu

                          To wtedy kościół zbliży się do mnie a nie ja do niego. Biorąc pod uwagę ostatnie
                          niusy, takie rozwiązanie mnie wyraźnie nie odpowiada :-))

    • Gość: Ed Re: Do Ojca - Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 15:50
      W szkołach Zatorza porozwieszano plakaty o następującej treści - Wielkopostne
      rekolekcje dla "małżeństw niesakramentalnych" przeprowadzi ks. dr Lucjan Świto.
      Nie wiem, czy zmieścisz się w tej nowo wprowadzonej kategorii małżeństw. Ale
      jako optymista jestem przekonany, że ewolucja starej zasady devide et impera w
      wykonaniu miejscowego proboszcza zaowocuje kolejnymi znaczącymi odkryciami. Nie
      trać więc nadzieji. Wcześniej, czy później jakaś okazja się znajdzie.
      Pozdrawiam
      • Gość: jd Re: Do Ojca - Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.acn.waw.pl 13.03.02, 16:17
        Może to otwarcie na środowisko gejowskie?
        • Gość: ojciec Re: Do Ojca - Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.tvk.tpsa.pl 13.03.02, 22:57
          jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wkraczając do Unii i przyjmując
          legalizację takich związków - to dziwnie będą wyglądały dwie panie młode w
          welonach w kościele a i ksiądz puszczający oczko do biorących ślub dwóch panów
          młodych.
          • Gość: Ed Re: Do Ojca - Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.03.02, 17:26
            Biorąc nieoficjalne stanowisko kościoła, spodziewam się ciekawych czasów :-).
            Tym bardziej, że takie autorutety jak posłanka Nowina-Konopczyna swoim
            nastawieniem antyunijnym wydaje się bardzo wspierać to stanowisko.
            • Gość: spoko Re: Do Ojca - Jak zbliżyć do Kościoła (sic!) IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 00:47
              Kościół to przybudówka raju. Powinni tam zachodzić jedynie ci, którzy tego
              potrzebują. Zwłaszcza ci, którym nie wystarcza wyobraźni i wiary. Po to, żeby
              pamiętac o raju.
              Do Kościoła nie trzeba sie zbliżać, bo i po co? Kościół Bogu nie jest potrzebny.
              Mam wrażenie, że pisząc "Kościół" macie na mysli jedynie jego ziemskich
              funkcjonariuszy. Nie wyciągajcie na forum ich ziemskich słabostek, gorzkich win
              i innych najzupełniej ludzkich przywar.
              Ja wysłałem swoje dziecko na lekcje religii. I wiem, że zrobiłem dobrze. Nie
              czas, żeby wytłumaczyć - dlaczego...
              Każdy ma prawo do własnych uniesień i rozczarowań. I musi wiedzieć, że trzeba
              szukać, by poczuć, iż jesteśmy "tylko" ludźmi i "aż" synami jednego Boga.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja