Gość: furman....dla ilE
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.10.08, 20:50
To warto wiedzieć
/Procyk ujawnia ksywki-przedruk/
Dla Czesława Małkowskiego, prezydenta Olsztyna, władza była sensem
życia. Dla niej niszczył najbliższych kolegów
Słoneczne letnie popołudnie 2000 roku. Czesław Małkowski jedzie
czerwonym fordem escortem przez centrum Olsztyna. Widzi, że jadący
przed nim samochód zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych.
Wymija go. Auto z impetem uderza w siedmioletnią dziewczynkę.
Dziecko trafia do szpitala. Sprawę Małkowskiego prowadzi młody
asesor, który zarzuca mu przestępstwo umyślne. W uzasadnieniu
zarzutów pisze, że Małkowski widział, że jadący przed prawym pasem
samochód zatrzymuje się przed przejściem, więc powinien zrobić to
samo. Ale w sądzie zamiast asesora akt oskarżenia przedstawia jego
starszy kolega. – Tak zdecydowali wtedy przełożeni – opowiada
ówczesny asesor.
Prokuratura godzi się podczas rozprawy na warunkowe umorzenie
postępowania. W zamian Małkowski płaci dziecku odszkodowanie. – To
była farsa, za takie przestępstwo dostaje się wyrok – mówi nasz
rozmówca.
Szczeble kariery
Dzień później Małkowski zostaje wybrany przez radę miasta na
prezydenta Olsztyna. Gdyby został skazany, nie mógłby objąć tego
urzędu.Małkowski urodził się w wiosce na Kurpiach. Dzieciństwo i
młodość spędził w leżącym 40 km od Olsztyna Pasymiu. Studiował
historię w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. Zaraz po
studiach został sekretarzem Komitetu Gminnego PZPR w Wielbarku. – W
latach 80. wikarym był tam ksiądz Lech Lachowicz, przyjaciel ks.
Jerzego Popiełuszki. Lachowicz odprawiał w Wielbarku msze w intencji
narodu. – Byli aktorzy, przyciemniane światła, pieśni patriotyczne –
opowiada mieszkaniec Wielbarku.
Ksiądz Lachowicz: – Miałem przypuszczenia, że Małkowski na mnie
donosi SB. Chciałem zdobyć dowód. Umówiłem się z nim w karczmie.
Wcześniej znajomemu kelnerowi powiedziałem, że ma nagrać naszą
rozmowę na magnetofon.
Ale kelner wcisnął zły przycisk. Nic się nie nagrało. – Zapytałem
Małkowskiego, dlaczego mnie tak nie lubi i na mnie donosi. Odparł: –
Ostatni raz powiedziałem tylko, że na 11 listopada ksiądz nie miał w
kazaniu żadnych treści politycznych.
Po tym spotkaniu ks. Lachowicz został przeniesiony przez kurię pod
Gołdap.
– Ktoś mi w tym pomógł. Czy był to Małkowski? Dowodów nie mam, są
tylko przypuszczenia. Ale nawet pod Gołdapią dalej odprawiałem msze
w intencji narodu – mówi.
W 1980 roku odbywają się wybory do Sejmu. W Wielbarku frekwencja
była słaba. Małkowski odpowiadał za przebieg wyborów i poniósł
klęskę – opowiada znajomy Małkowskiego z lat 80. – Myśleliśmy wtedy,
że to już koniec Czesława. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy się
dowiedzieliśmy, że zostaje przeniesiony do Olsztyna, do cenzury.
W 1988 roku Czesław Małkowski zostaje szefem Wojewódzkiego
Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Pracuje tam do 1990
roku, czyli do czasu zlikwidowania cenzury. – Odchodząc z pracy,
Małkowski wziął ze sobą ostatni zeszyt z wpisami cenzorskimi. Do
dziś ma go w domu – opowiada znajomy prezydenta Olsztyna.
O pracę w Olsztynie na początku lat 90. jest ciężko. Z pomocą
spieszy wojewódzki kurator oświaty Grażyna Langowska, późniejsza
posłanka OKP.
Dzięki jej wstawiennictwu Małkowski dostaje pracę w szkole
podstawowej jako nauczyciel historii. – Wiedział, że musi
wykorzystać szansę. Może dlatego był tak zaangażowany w życie
szkoły. Często udzielał się przy organizacji różnego rodzaju
akademii – opowiada były dyrektor szkoły, w której pracował
Małkowski. – Czesław miał grono koleżanek, z którymi się trzymał.
Nazywaliśmy ich kółkiem różańcowym.
Małkowski zapisał się też do SdRP. – Chyba nikt by o nim nigdy
nie usłyszał, gdyby nie pewne zdarzenie z lata 1998 roku – opowiada
były działacz SLD. – Kilku działaczy namówiło wtedy Małkowskiego, by
wystartował w wyborach do rady miasta. On początkowo nie chciał. Bał
się, że ludzie zaczną wypytywać o jego przeszłość, o cenzurę. W
końcu jednak dał się namówić.
Po wyborach samorządowych w 1998 roku w olsztyńskiej radzie
miasta większość miały komitety prawicy i UW. – Ale jak to z prawicą
bywa, szybko zaczęli się kłócić i myśmy wykorzystali tę szansę –
opowiada były radny SLD.
Lewica dogadała się z UW. Powstała nowa koalicja w radzie miasta
i zarządzie miasta. Był 2000 rok. Małkowski został przewodniczącym
rady. – Ale on chciał iść wyżej – opowiada Bogdan Pierechod, były
radny SLD.
W 2001 roku Małkowski został prezydentem Olsztyna. Rok później
SLD szło po władzę w samorządach. Olsztyńska lewica miała dwóch
kandydatów na prezydenta – senatora Janusza Lorenza i Czesława
Małkowskiego. O tym, który z nich będzie reprezentował lewicę w
wyborach, zdecydowała rada wojewódzka SLD. – Postawiłem na
Małkowskiego. Wtedy wydawało mi się, że był to najlepszy wybór.
Teraz wiem, że to był błąd – opowiada Stanisław Szatkowski, w 2002
roku szef SLD na Warmii i Mazurach. W Małkowskiego nie wierzył
jednak Leszek Miller, szef SLD. – Zapytał mnie, czy jestem pewien
tej kandydatury. Odpowiedziałem: tak. Dziś tego żałuję – wspomina
Szatkowski.
Małkowski zostaje prezydentem Olsztyna.
Permanentna kampania wyborcza
Początkowo rządy Małkowskiego w ratuszu przypominały sielankę. W
radzie większość ma koalicja SLD i UW. Pracą merytoryczną zajmują
się zastępcy Małkowskiego Piotr Grzymowicz i Zbigniew Karpowicz oraz
urzędnicy.
Grzymowicz odpowiadał za inwestycje. Karpowicz zajmował się
oświatą i sportem. A prezydent Olsztyna poświęcał się promocji
własnej osoby. Jak mówi radny SLD, „Małkowski kochał władzę.
Wiedział, że może się przy niej utrzymać tylko dzięki permanentnej
kampanii wyborczej”. Chodził na spotkania związku kombatantów, bywał
u rencistów, na posiedzeniach rady osiedla czy urodzinach jakiegoś
ważnego mieszkańca Olsztyna. Na miejskich słupach ogłoszeniowych
wiszą plakaty z wielkim nagłówkiem „Czesław Jerzy Małkowski,
prezydent Olsztyna, zaprasza”: a to na koncert w przyzamkowym
amfiteatrze, a to na występ zespołu cygańskiego, a to na jakąś inną
imprezę, pod jego honorowym patronatem.
– Patronat Małkowskiego otwierał w mieście wiele drzwi. Bez niego
nie można było praktycznie nic zrobić – opowiada Piotr Czuryło, były
właściciel jednego z bardziej znanych klubów nocnych w Olsztynie
Come In.
Wieloletni radny miejski: – Dzięki temu, że na mieście wisiały
plakaty, na których Małkowski zapraszał na imprezę, ludzie mieli
wrażenie, że bez prezydenta nic się w mieście nie jest w stanie
wydarzyć. Myśleli tak: mamy koncert dzięki Małkowskiemu, latem
Starówka żyje dzięki Małkowskiemu. Wykorzystał publiczny urząd do
promocji własnej osoby.
Wieczorami w gabinecie prezydenta często paliło się światło. – Bywał
w ratuszu do późnych godzin nocnych. Mówił, że w tym czasie
pracował – opowiada pracownik ratusza. Dziś już wiadomo, że
przynajmniej część tych posiedzeń była przez Małkowskiego
wykorzystywana do zupełnie innych celów.
Mimo zajmowanego stanowiska Małkowski nigdy się nie wyprowadził
ze swojego mieszkania na Nagórkach, w bloku z wielkiej płyty. – To
też było pod publiczkę. Małkowski zawsze powtarzał, że nie ma
pieniędzy, że żyje skromnie – opowiada były kolega Małkowskiego.
Prezydent Olsztyna dbał też o dobry kontakt z miejscową policją,
prokuraturą i sądem. Przez lata obdarował olsztyńskie organy
sprawiedliwości i ścigania licznymi prezentami. „Rzeczpospolitej”
udało się poznać najważniejsze z nich........