edico
05.11.08, 00:00
Do postawienia takiego pytania skłania mnie powtarzające się często konflikty
wizji miasta po między ratuszowymi władzami uszczęśliwiającymi mieszkańców na
siłę a samymi mieszkańcami. Wątek "Lokatorzy z ul. Kościuszki blokują
inwestycję" jest kolejnym przykładem występujących rozbieżności poglądów i
potrzeb miedzy władzami miasta a jego mieszkańcami. Nie po raz pierwszy
okazuje się, że wizje te są zupełnie rozbieżne i czasami mam wrażenie, że
działanie władz miasta nosi znamiona wyrąbywania własnych przejść w lodzie
tylko i wyłącznie dla własnych satysfakcji lekce sobie ważąc zarówno
uwarunkowania przestrzenne jak i społeczne. Przyczyn takiego stanu nie ma
sensu dociekać biorąc aktualną kondycję władz miejskich i ich całą
organizację, której certyfikat Makowskiego wystawia najlepszą cenzurkę.
Problem jest znacznie głębszy i wynika z całkowitego oderwania funkcjonowania
władz miejskich od zadań im ustawowo powierzonych. Biorąc pod uwagę cały
system samorządy terytorialnego, śmiem wręcz twierdzić, że pierwszy lepszy
sołtys w sensie largo ma mniej praw a znacznie więcej obowiązków społecznych,
niż to wynikałoby z pejoratywnie pojmowanego strukturalnego "pozycjonowania"
tzw. Urzędów - nie mówiąc już o desygnowanych środkach finansowych
pozostających praktycznie poza kontrolą społeczną.
Nie wdając się w niuanse prawno-specjalistyczne, ze smutkiem stwierdzam, że
dyspersja w tym względzie graniczy z samowolą, której stan prawny jest raczej
przychylny niż korygujący błędy i wypaczenia. Olsztyn może być jednym z bardzo
wielu przykładów wręcz rozkraczenia się między powinnościami samorządowymi a
odpowiedzialnością za merytoryczne efekty dokonań.
Uważam, że każdy z mieszkańców tego miasta ma prawo do mieszkania w pięknym
mieście i prawo do chodzenia po nim ze satysfakcją i zadowoleniem. Oznacza to,
że projektując jakieś zmiany mieście nie należy myśleć nie tylko o tym, jak
poruszają się samochody, ale przede wszystkim sami ludzie i jaki maj dostęp do
obiektów użyteczności publicznej. A zatem muszą być pełne przestrzenie
publiczne, których tym dróg których ulic, po których mogłyby jeździć rowery, a
z doliny przełomów rzeki Łyny w mieście powinny zniknąć smrody przepompowni i
oblicze nie użytkowanego śmietniska. Czy centrum miasta powinno być trasą
tranzytu?
Do grzechów ostatniego 20-lecia zaliczam:
- lokalizację wielkich kubaturowo galerii handlowych w śródmieściu
wynikających z chaosu urbanistycznego w mieście ze względów komercyjnych (jest
to odrębny problem wymagający rozważenia równości szans stosowanych w tym
mieście w stosunku do tzw. Wielkich i małych działaczy gospodarczych);
- budowę przytłaczających apartamentowców na Starym Mieście obok domów o
niskiej zabudowie;
- brak dbałości o jakość przestrzeni publicznych;
- zaniedbania przestrzenie publicznych np. park Kusocińskiego, plac przy UWM z
nieszczęsnym pomnikiem Solidarności czy całą dolinę rzeki Łyny w obniżeniu
ulic Niepodległości, Kościuszki, R. Platter i 22-stycznia, na którym wśród
dziko rosnącej już zieleni trudno dostrzec jakiegoś gospodarza tego terenu.
Reasumując, chaos w tym mieście będzie trwał tak długo, dopóki nie powstaną
dobre i obowiązujące plany zagospodarowania przestrzennego odporne na wizje
następnych wybranych czy jakiegoś kolejnego "wybranego".
Gdyby tego było mało, słusznym by było zwrócenie uwagi przy rozwijaniu
miejskiej infrastruktury na hydrologię i ekologię, proponowanych czym zupełnie
zapomniano przy niezbyt szczęśliwej modernizacji ul. Limanowskiego.
Nie czuję się fachowcem proponowanych tej tematyce, dla tego proponuję listę
haseł-zagadnień do dyskusji do dyskusji, która mogłaby stworzyć pewien
społeczny konsekwentny obraz naszego miasta bez następnych doraźnych erupcji
pomysłów z za jakiegoś biurka tylko dla tego, że zaistniała ku temu jakaś
"okazja".
Do tych haseł-tematów zaliczam:
- architektura (mała i duża) w mieście
- urbanistyka
- przyroda
- dźwięki (w tym hałas ruchu ulicznego)
- woda (rzeki, jeziora itp)
- sztuka publiczna (rzeźby, fontanny, grafika itp)
- zagrożenie przestrzeni ze strony ruchu samochodowego
- transport zrównoważony (auta, piesi, rowery, niepełnosprawni)
- dziedzictwo (materialne i niematerialne, w tym panoramy)
- chaos i hałas optyczny (reklamy)
- rekreacja (w tym np. place zabaw dla dzieci i miejsca rekreacji dla emerytów)
- edukacja w pełni tego słowa znaczeniu bez oszczędzania na kredzie w szkołach
- konsultacje społeczne, o których – jak mam wrażenie - zupełnie zapomniano w
tym mieście, a o ile występują, to tylko i wyłącznie pod naciskiem oburzenia
społecznego (przykładów nie trzeba wyliczać)
- rewitalizacja
- działalność developerów i inwestorów
- piękno krajobrazu
Post wyszedł mi dosyć spory. Wynika on jednak z szeregu tematów nieustannie
podnoszonych na forum zakresie pewnym dodatkiem własnych uwag w tym zakresie.
Pozdrawiam