Gość: kolarz
IP: *.gprs.plus.pl
09.12.08, 17:45
Przyznam, że powoli zaczynam mieć dość, ale co można zrobić?
Otóż odnoszę wrażenie, że zarówno kierowcy jak i urzędnicy miejscy - z Jaszczukiem na czele - mają rowerzystów za gó...arzy, którzy mają dziwne hobby. W najlepszym wypadku frajerów, których nie stać na jeżdżenie samochodem.
Tymczasem zasyfienie Olsztyna spalinami jest realnym problemem. Wynika oczywiście z nadmiernego obciążenia przestrzeni miejskiej samochodami i jest wzmocnione idiotycznym systemem zarządzania ruchem, przez który samochody głównie stoją lub jadą na 1-2-im biegu.
Chciałem uświadomić niektórym, że większość z rowerzystów to dojrzali ludzie, dla których rower jest świadomym wyborem, mającym a/ pozwolić zaoszczędzić sporo kasy niepotrzebnie wydawanej na paliwo b/ przyspieszyć poruszanie się po mieście c/ zmniejszyć zasmrodzenie miasta d/ umożliwić poprawienie formy fizycznej. Ja mam 34 lata i kiedy tylko mogę, rezygnuję z samochodu i przesiadam się na rower - również dlatego, że jazda na rowerze to czysta przyjemność (pomijając ekstremalną pogodę). Cieszę się z każdych 5, 10 czy 20 km, które przejechałem na rowerze.
Czy mam przypomnieć, że miasto nie robi dla rowerzystów praktycznie nic, za to często ewidentnie ich dyskryminuje? Sieć dróg rowerowych praktycznie się nie rozwija - bo niech ZDMiZ nie rozśmiesza mnie tymi kilkuset metrami, który w tym roku zbudował - za to światła, nieoznakowane przejścia przez ulicę (na których, aby nie dostać mandatu, muszę zejść z roweru) i nowe zakazy jazdy rowerem mocno utrudniają poruszanie się po Olsztynie.
Kierowcom chciałbym przypomnieć, że wymuszanie na rowerzyście pierwszeństwa, zajeżdżanie mu drogi i parkowanie na ścieżkach rowerowych to nie tylko łamanie przepisów, ale też zwyczajne chamstwo. O odzywkach, jakie ze strony kierowców słyszę niemal codziennie, już nie wspominam, ale nie wiedzącym, o co chodzi chcę powiedzieć, że w Olsztynie trwa cicha wojna, w której kierowcy atakują (głównie słownie, ale czasem też fizycznie) rowerzystów. Uczestniczy w tym też często policja, która zdaje się szukać byle pretekstu, aby rowerzyście udowodnić swoją wyższość - ja już przynajmniej kilka razy dowiadywałem się, że jadę za bardzo środkiem jezdni (tj. ok. 0.5 metra od chodnika)
O ile kierowców jestem jeszcze w stanie zrozumieć (co nie zmniejsza mojej dezaprobaty wobec ich bezmyślności i egoizmu - zwłaszcza gdy widzę palantów gnających na wysokich obrotach silnika), to w przypadku Jaszczuka jest to totalne niezrozumienie celu, w jakim zajmuje on swoje stanowisko.