Gość: wyborca z Olsztyna
IP: *.ols.vectranet.pl
24.01.09, 11:44
Proponuję poczytać wpis z tego wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=90269454&a=90287176
Pozwolę sobie zacytować Autora:
""
Nie kumasz? CICHOŃ z GRZYMOWICZEM to koledzy ze STOWARZYSZENIA ORDYNACKA,
którego siedziba jest w WARSZAWIE. Dogadali się, że w wyborach na prezydenta
Olsztyna zagrają na Grzymowicza. Grzymowicz (dawny PZPR-owiec) poszedł z
PSL-u. A ponieważ partia wiejska nie ma w Olsztynie praktycznie struktur i
elektoratu, dlatego wspiera go także Komitet Wyborczy "Ponad Podziałami" (taki
klub jest też w radzie Miasta), którego szef MIROSŁAW GORNOWICZ, uwaga, TEŻ
JEST CZŁONKIEM ORDYNACKIEJ! Ludowcy nie byliby w stanie sami zebrać 3000
podpisów na kandydata wymaganych do rejestracji. Z pomocą przyszedł właśnie
prof. Gornowicz. Poseł Platformy Janusz Cichoń zajął się natomiast swoją
partią, a mianowicie spacyfikowaniem Głażewskiego i Wasilewskiej popieranych
mniej więcej po równo przez większość działaczy. To on wbrew woli olsztyńskiej
PO przeforsował u Schetyny kandydaturę nikomu nieznanego Krzysztofa
Krukowskiego. Krukowski to dobry znajomy Cichonia, bezwzględnie mu posłuszny i
oddany. Widać, że jest ciężko przestraszony całą sytuacją, ale posłusznie gra
powierzoną mu rolę figuranta, bo z nadania Cichonia zasiada w Radach
Nadzorczych MPK i W-M agencji Rozwoju Regionalnego, a w razie wygranej
Grzymowicza ma obiecanego wiceprezydenta lub jakąś nową Radę Nadzorczą. Według
planu uknutego przez Cichonia i Grzymowicza start Głażewskiego lub
Wasilewskiej byłby śmiertelnym zagrożeniem dla interesów grupy z Ordynackiej.
A nuż Głażewski (lub Wasilewska) zostałby/zostałaby prezydentem. Wtedy kolesie
z Ordynackiej i ich protegowani zostaliby odcięci od miejskich inwestycji i
stanowisk w spółkach i w Urzędzie Miasta. Dzięki działaniom Cichonia,
Grzymowicza i Gornowicza, którzy rozdają karty w warmińsko-mazurskim okręgu
Ordynackiej powstała taka sytuacja, że wielu członków i wyborców Platformy nie
pójdzie na wybory, bo nie ma na kogo głosować lub zagłosuje na Szmita, który
(całkiem zresztą rozsądnie)wysyła sygnały, że może w razie zwycięstwa
przynajmniej z częścią PO się dogadać.
""
Mój głos ma J. Szmit.
Jakoś przeboleję jego przynależność PiSowską.