Gość: Eko Obywatel
IP: 62.87.160.*
12.05.09, 21:24
Niestety – Pan Przemysław Preis - jak większość dziennikarzy w
Polsce
którzy piszą, że "selektywna zbiórka odpadów „to czysty zysk" –
uwierzył w to co bezmyślnie powtarzają dziennikarze i czego (często
w dobrej wierze)nie prostują ludzie związani z gospodarką odpadami
komunalnymi.
Gdyby wydobywane ze śmieci surowce były tak cenne - to niepotrzebne
byłyby opłaty obywatelskie za usuwanie odpadów - a nie ma takich
miejsc na świecie i nikt przy zdrowych zmysłach nie powie ludziom:
śmiećcie więcej - będziecie bogatsi...
W polskich warunkach - jak niedawno ujawnił Jerzy Starypan ze
Spółki Beskid z Żywca - koszt wysegregowania jednej tony odpadów (z
odpadów wymieszanych) to około 1600 zł, a dochód ze sprzedaży
surowców to około 200 zł.
Surowce musiałyby więc podrożeć o 800 procent aby się to
zbilansowało na zero!!!
ROLĄ DZIENNIKARZY POWINNO BYĆ UŚWIADAMIANIE TEGO, ŻE SELEKTYWNA
ZBIÓRKA ODPADÓW TO OBOWIĄZEK CYWILIZACYJNY I MORALNY (A TAKŻE
PRAWNY) ABY NIE SZKODZIĆ ŚRODOWISKU - a nie jakiś tam dziennikarski
"czysty zysk"... Pisząc o „ekonomicznej opłacalności selektywnej
zbiórki odpadów” i oburzając się na opłaty za które trzeba opłacić
koszty segregacji śmieci domowych aby wydobyć z nich materiały
użyteczne – czyni się krzywdę idei selektywnej zbiórki odpadów…
Ale żeby to zrozumieć polscy dziennikarze powinni być eko-
wyedukowani... A nie są - lepiej więc aby zajęli się ptaszkami jak
Adam Wajrak zamiast pisać o czymś czego nie rozumieją...
-----------------
W Unii Europejskiej płaci ryczałtowo każda rodzina do administracji
gminnej, która jest obowiązana odebrać wszelkie odpady domowe i
wyposażyć posesję w wystarczające i znormalizowane pojemniki.
Zryczałtowana opłata musi też starczyć na opłacenie kosztów
selektywnej zbiórki i kosztów przetwarzania odpadów.
Nie jest więc potrzebna żadna umowa która określa ilość i wielkość
pojemników (a jeśli odpady nie mieszczą się incydentalnie w
pojemnikach – gmina jest obowiązana skorygować ewentualnie liczbę
i wielkość pojemników i odebrać odpady w ramach opłaty
zryczałtowanej).
Taki system powoduje to, że nikt nawet nie myśli o usuwaniu odpadów
„w krzaki”, czy też o podtruwaniu bliźnich poprzez spalanie odpadów
w domowych piecach. Kiedy usunie się przyczyny systemowe powstawania
dzikich wysypisk – niepotrzebne są nawoływania do powiększania
kontroli i liczby strażników miejskich. Prewencja jest zawsze lepsza
i tańsza od leczenia…
Dzięki takiemu systemowi są już kraje w których na składowiska
trafia jedynie 3 procent odpadów, a u nas – mimo przystąpienia 5 lat
temu do Unii Europejskiej jest 97 procent odpadów ląduje na
składowiskach…
Pozostawienie w Polsce dotychczasowego chaotycznego stanu
organizacyjno-logistycznego, w którym nie można jednoznacznie
wskazać, kto jest odpowiedzialny wobec mieszkańców i wobec
zobowiązań międzynarodowych Polski, za system gospodarki odpadami
komunalnymi, zagraża bolesnymi skutkami dla budżetu i prestiżu
państwa - wobec perspektywy unijnych sankcji finansowych za
niewypełnienie podpisanych w 2001 roku zobowiązań akcesyjnych
koszyka „środowisko”.
Dzikie wysypiska stały się naszą klęską narodową i wstydliwą
wizytówką odsłaniającą brak właściwych zasad organizacji i
logistyki...
-