Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

IP: *.olsztyn.mm.pl 28.06.09, 12:47
zamknięty
To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Wbrew pozorom nie jest to chaos.
Wszystko dzieje się wg zaplanowanych reguł. Wystarczy poznać te reguły, by
zrozumieć obecność i kawałek historii. Rzecz w tym, że wszyscy zainteresowani
świadomie zacierają ślady, by reguły uczynić nieczytelnymi. Wygląda to na
chaos, ale w gruncie rzeczy chaosem nie jest. Co więc rządzi naszą polityką?
Działa tu pięć a właściwie cztery grupy nacisku. Są to Niemcy, Rosjanie,
Żydzi, Ukraińcy i Polacy (w sensie dbałości o interes Polski). Ta piąta grupa
jest mało widoczna i łatwo dająca się ośmieszyć. Jest to rozproszona grupa
prawicowych działaczy, którym ich własna ambicja (skrycie podsycana przez
przedstawicieli czterech poprzednich) nie pozwala mieć jednego wspólnego
zdania, albo jest to środowisko Radia Maryja, które samo dostatecznie ośmiesza
się tym, czym w ogóle ośmiesza się kler. W dodatku hierarchowie kościelni w
swych genach mają i pochodzenie i wrażliwość na interesy innych niż polskie
grup. W dodatku hierarchowie optujący za polskim interesem narodowym stoją w
rozkroku między Polska a Watykanem. Są więc cyniczni i przekupni. Dla zmylenia
tropu grupy te zawiązują przypadkowe koalicje: Żydzi z Ukraińcami i Rosjanami.
Rosjanie z Ukraińcami. Żydzi z Niemcami. A bywa że i Rosjanie z Niemcami.
Jeśli się zważy to, że faktycznie wszystkie grupy nacisku mają interesy
niezgodne z Interesami Polskimi, to mamy sytuację przedrozbiorową. Przykro, że
tak jest, ale dokładnie tak jest. Nasi politycy są na „garnuszku” tych grup
nacisku i nie dzielmy już więcej na prawicę i lewicę – to jest mydlenie oczu.
Ale żeby to dokładnie zrozumieć, to trzeba cofnąć się do historii, ale o tym
innym razem.
P.S.
1.Kilku moich znajomych zarabia na świecie tym, że uczą języka polskiego
dżentelmenów, którzy obecnie rozmawiają po angielsku, hiszpańsku, portugalsku
(w domu ewentualnie w jidysz lub po hebrajsku) ale dokładnie wiedzą, co będą
w Polsce robić.
2.To, co napisałem jest faktem i proszę mi ani ksenofobicznej, ani
antysemickiej gęby nie dorabiać. A w takiej sytuacji, jaką opisałem,
antysemityzm będzie czymś naturalnym i trwałym. Tak jak anty amerykanizm czy
anty sowietyzm w krajach, gdzie stacjonowały wojska tych państw.
Obserwuj wątek
      • edico Re: Zrozumieć politykę naszych elit 28.06.09, 15:15
        zamknięty
        www.psep.pl/index.php?co=page&hopsa=pliki/publ/books/5/ko3-13dw
        www.pardon.pl/artykul/8993/skazana_za_5_groszy_wspaniali_polscy_sedziowie
        A księża, lekarze, adwokaci... nadal funkcjonują bez kas fiskalnych.
        Tak właśnie wygląda w tym kraju równość wobec prawa ;(
          • Gość: nasza zima zła Re: Bezkarne błądzenie sądu IP: *.olsztyn.mm.pl 28.06.09, 16:25
            zamknięty
            I w ogóle jest jeden wielki spisek przeciw interesom narodowym Polski. Zresztą
            niezdefiniowanym, bo każda partia inaczej je określa - tym szerszy musi być
            spisek żeby wszystko to objął. Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, księża,
            lekarze, sędziowie, adwokaci (kto jeszcze?). Oni wszyscy już wiedzą, co będą w
            Polsce robić, tylko biedny Naród Polski tego nie wie; zero projektów, zero
            planów na przyszłość, błędnym krokiem błądzenie po błocie.
            • Gość: * Re: Bezkarne błądzenie sądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 16:40
              zamknięty
              Gość portalu: nasza zima zła napisał(a):

              > ..., tylko biedny Naród Polski tego nie wie; zero projektów, zero
              > planów na przyszłość, błędnym krokiem błądzenie po błocie.
              Nie wie albo nie chce wiedzieć woląc słuchać grzmotów z góry niż
              wziąć sprawę w swoje ręce. Przykładem może być np. na pozornie błahy
              psi problem powracający nie tylko w Olsztynia jak bumerang, a i tego
              nie są w stanie rozwiązać. Obawiam się, że takie społeczeństwo
              roszczeniowe oczekujące wyłącznie manny z nieba nie jest w stanie
              samodzielnie niczego rozwiązać a taplanie się we własnym błocie
              staje się coraz bardziej realną wizją :(
      • ot48 Re: Zrozumieć politykę naszych elit 30.01.10, 21:57
        zamknięty
        A jak to się dzieje że w USA potrafią się dogadać? Stany to zbiorowisko różnych narodowości, różnych religii, wyznań. Rodowitych amerykanów jak na lekarstwo,a u władzy jeszcze mniej. Państwo to jest mocarstwem, przoduje w technologii, wzorem dla innych. Czy byśmy byli narodem wybranym?????
    • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 10.07.09, 10:53
      zamknięty
      W świetle tego, co napisałem pozwolę sobie przytoczyć wypowiedź pewnego ambasadora:
      "Polaków nie może być więcej niż kilka milionów".
      Nie mogę jednak odszukać w swoim silva rerum informacji, kto to powiedział.
      Jeśli ktoś ma pewność, to proszę na forum podrzucić. Pamięć jest niestety
      zawodna a pewność jest pożądana w takich wypadkach.
    • Gość: jothagie Wg polityków „liberalne” - wg nas „tragiczne”& IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.09, 17:08
      zamknięty
      Z liberalizmem w naszym wydaniu rzecz ma się podobnie, jak z diabłem.
      „Największym podstępem diabła jest to, że chce nas przekonać, iż nie istnieje”.
      Tak przynajmniej twierdzi Baudelaire. Nasz liberalizm chce nas przekonać, że
      patriotyzm to nacjonalizm. W tym celu w ogóle nie rozróżnia się wielu odmian
      patriotyzmu. I dlatego jest dobrze, kiedy zakłady przetwórstwa mięsnego ściągają
      półtusze z odległych krańców Europy, bo patriotyzm gospodarczy ich właścicieli
      każe im dbać o swego rolnika, a kiedy z tego powodu pada u nas hodowla, to
      protest przedstawiamy jako nacjonalizm. I zniszczymy każdego (nie tylko
      Leppera), kto odważy się protestować. Przeciw niemu zmobilizuje się sztab ludzi,
      od polityków poczynając a na trolach internetowych kończąc. To tylko problem
      lobbingu i pieniędzy, jakie się przeznaczy na określoną kampanię. A jaką wartość
      ma ziemia, jeśli nikt nie kupi produktów na niej wyhodowanych? Ziemia będzie
      zbywana i na Drzymałę nie ma co liczyć. Demokracja w tym względzie jest ślepa z
      paru powodów: Po pierwsze, dwa głosy głupków są ważniejsze od jednego głosu
      mądrego. Po drugie, do politycznych elit również ma zastosowanie prawo Kopernika
      (Greshama), że „pieniądz gorszy wypiera lepszy”. A jeśli wybierają głupki, to
      wybrani będą „ulegli” – tak to koncyliacyjnie nazwijmy. Sprzyjają temu
      „rozbiorcy” wewnętrzni i zewnętrzni. Przykład? Jak procentuje uległość (to
      oczywisty eufemizm) pewnego polskiego premiera, który został przewodniczącym PE.
      Po trzecie, „promocja” oszukaństwa i jego bezkarności. To już Rzymianie
      wiedzieli, co wykorzystują nasze elity: Świat chce być oszukiwany, więc
      oszukujmy go” (Mundus vult decipi, ergo decipiatur). Efektem jest „większość
      oszukanych”, gdzie zastosowanie ma inna maksyma: Gdzie ludzi kupa, tam i
      Herkules dupa (Nec Hercules contra plures). Herkules to w tym wypadku mądrzejsza
      mniejszość…Po czwarte, odgórne popieranie i nagradzanie ogłupiającej polityki
      różnych religii, przez co celowo wytwarza się społeczny konflikt miedzy durnym z
      zasadami moralnymi a sprytnym z poparciem skutecznych mocodawców. Tego się nie
      rozwiąże, a konflikt będzie wieczny, o co zresztą chodzi, by widzieć tylko to. I
      w myśl tej zasady tworzy się mity podtrzymujące społeczeństwo w uległej
      służebności wobec „rozbierających” nasze interesy… Co z tego jeśli w kraju
      przybędzie zamożnych zdrajców, jeśli powszechna bieda pozostanie dziedziczna? Po
      szóste, nasza demokracja jest na tyle młoda, że w jej procedurach czujemy się
      szczęśliwi tylko dlatego, że nie wynaleziono jeszcze języka do wyrażania
      nieszczęścia. Wyraził to dobrze Balcerowicz mówiąc na początku drogi reform:
      „musimy to przeprowadzić tak szybko zanim ludzie się zorientują”. I po siódme,
      ósme, i tak dalej…
      Niestety, nie ma w nas siły i myślenia w kategoriach interesu narodowego, a
      jeśli nawet pojawia się, to jest kompromitowany od zewnątrz (Bank Światowy,
      dogmaty liberalne, itp.), lub kompromituje się sam od wewnątrz (środowisko RM),
      lub jest przejawem innego interesu (Kk). Pamiętajmy przy tym, że Kościół ma
      również wiele wspólnego z tym diabłem Baudelaire’a, kiedy nas usiłuje przekonać,
      że nie ma tu innego interesu, niż zbawianie dusz… jest to zresztą jego
      największy sukces…
    • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 17.07.09, 14:00
      zamknięty
      Pewien przedstawiciel narodu wybranego, który to jako naród mniejszościowy
      demokratycznie opanował inny naród większościowy i rządził nim, by ośmieszyć
      rodzącą się świadomość narodu większościowego upowszechniał taką oto sentencję:
      „Według osłów, demokracja, to rządy hien”. Tak mogłaby się zaczynać niejedna
      bajka, gdyby nie to, że to bywa prawdą… A jeśli tak to sens ma spór rządzących
      globalnie, ile procent populacji ludzi na świecie żyje niepotrzebnie. Spotkałem
      się ze stwierdzeniem skrajnym, że 99%. W tym kontekście przypomniałem
      stwierdzenie: "Polaków nie może być więcej niż kilka milionów".

    • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.09, 09:41
      zamknięty
      Jak patrzę na to, co dzieje się w kraju, gdzie fałsz jest zasadą, a prawda jest
      wyjątkiem,a szczególnie, gdy dopatruję się świadomie tworzonych bandyckich
      mechanizmów, zaczynam tracić zasady i nie mogę się powstrzymać, żeby coś sobie
      załatwić. Koniecznie w stylu Monty Pythona. Najczęściej jest to chęć spowiedzi
      połączonej z prośbą o łaskę. Więc słuchajcie: Też jestem popaprańcem więc
      dopuście mnie do koryta.
      • Gość: jełop Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.09, 13:39
        zamknięty
        Wiesz co, jothagie? Nie nadążam za tobą. Czyżbyś sądził, że od
        narzekania i jałowego krytykanctwa coś się zbuduje? Zapewniam Cię,
        że nie. Stwórz więc coś. Może POLSKĘ XXI bis, może włącz się do
        Pawła Piskorskiego....
        Zgadzam się, że "elity" polityczne w Polsce są do d...y. Ale to my:
        Ty i ja jesteśmy winni, że taka mierzwa interlektualna i bezideowa
        rządzi tym krajem. Słuchająć pieprzenia ministrów Drzewieckiego,
        Nowaka czy bezbarwnego Klicha można mieć obawy i to duże o los
        Polski. A ględu, ględu Kaczorków,Natalii-Świt czy Brudzińskiego nic
        nie lepsze.
        A zobacz co na podwórkach lokalnych. Nawet jeszcze gorzej. Ale to
        wina Twoja, moja i całej reszty jełopów nam podobnych-biernych i
        czekających, że zjwi się znów Piłsudski i rozgoni tą bandę jak w
        maju 1926. Albo, że Bóg znów ześle potop
        • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.09, 14:09
          zamknięty
          Widzisz, problem polega na tym, że całe zawodowe życie chciałem coś zrobić.
          Niestety, mego zdania nie podzielały ani PZPR, a tym bardziej kolejne służby
          specjalne, ani żadne od nich zależne moje władze. Byłem naznaczony „złym
          pochodzeniem” po ojcu. Nie chcąc iść z prądem faktycznie przegrałem swoje życie.
          Nie mam do nikogo pretensji, bo wybór miałem – to prawda. Pozostać za granicami
          Polski lub iść na współpracę. Jakoś mi to nie leżało – jakbym przeczuwał, że
          powinny być jeszcze inne możliwości. Te możliwości pojawiły się zbyt późno,
          akurat wtedy, kiedy już straciłem wiarę. Trzeba było przyjąć postawę klasyków
          marksizmu: „Nie wystarczy świat objaśniać – trzeba go zmieniać”. Nie włączyłem
          się, bo miałem przeczucie, że ten trud i tak pójdzie na marne. Mam wątpliwą
          satysfakcję, że właśnie tak się stało, choć wielu się udało, czego im gratuluję,
          że wiary nie stracili. Kiedy dobrnąłem do emerytury, to powiedziałem sobie, że
          już nic nie zrobię, ale trochę ten świat poobjaśniam…
          Wybacz więc adwersarzu! Tylko na tyle możesz liczyć. Piszę donosy na
          rzeczywistość… i nie poganiaj mnie do roboty…
    • Gość: Yga Eurokołchoz IP: *.technoville.net 19.07.09, 18:34
      zamknięty
      Parlament Europejski zatwierdził mianowanie Jerzego Buzka na
      Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Mimo, że powinniśmy
      cieszyć się z tego, że to Polak piastuje takie stanowisko, to jednak
      wyraźne poparcie przez Buzka traktatu lizbońskiego jest dla Polski
      szkodliwe i cieszyć się nie ma właściwie z czego. Pozostaje jedynie
      mieć nadzieję na ponowne odrzucenie traktatu lizbońskiego przez
      Irlandczyków.
      www.youtube.com/watch?v=0rlE4idvN48

    • Gość: jothagie Niestety, powiało grozą… IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.09, 08:35
      zamknięty
      Daleki jestem od odsądzania od czci a szczególnie od wiary inicjatywy
      Piskorskiego. To ma ręce i nogi w obecnej sytuacji, ale niestety, ta kukła
      wypchana jest podstępem. Odnoszę wrażenie, że jest to uzgodnione z partią
      wiodącą, a sens pomysłu sprowadza się do zablokowania nowych komitetów
      wyborczych i osłabienia już istniejących. Przy tej inicjatywie, odpowiednio
      nagłośnionej, stracą wszyscy, w tym również partia wiodąca. Ale po takich
      rządach to jest nieuniknione w każdej sytuacji. Ale suma głosów zdobytych przez
      partię wiodącą i SD wystarczy na tyle, by w duecie rządzić. Lepsze to przecież
      niż dalej rządzić z PSLem. Lepiej dzielić się ze swoim. Taki scenariusz daje się
      odczytać z tego, co mówi SD i z tego czego nie mówi, a jak się zachowuje partia
      wiodąca. Przypuszczam, że w miarę upływu czasu ta hipoteza będzie łatwa do
      udowodnienia. Warto więc pod tym kątem obserwować scenę polityczną.
    • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.09, 17:29
      zamknięty
      "Każdy socjalizm ma tendencję do przejścia w narodowy socjalizm”. Powiedział to
      J. Acton. U nas do tego nie doszło, bo wzór socjalizmu był do kitu. Nie chciało
      mu się przejść o oczko dalej. Zaborca nie był zainteresowany rozwinięciem go.
      Każdy polski kapitalizm będzie miał tendencję wejścia w d… tym, którzy mają
      klarowną wizję wykorzystania nas w swoich egoistycznych interesach. To mówię ja
      bez szczególnego nacisku na genialność sentencji. Jest to związane z tym, że
      nasi najeźdźcy i zaborcy oduczyli nas myślenia w kategoriach własnego interesu,
      dalszego niż własny nos. Koniecznie nas się upycha w interesy żydowskie,
      niemieckie, amerykańskie, rosyjskie, i inne, dorabiając przy tym ideologię
      wielkiej globalizacji. W takiej atmosferze nie narodzi się patriotyzm
      gospodarczy, ani żaden inny, bo w wyprzedaży biorą udział nasze elity, które z
      chęcią wymieniają naszą dezorientację na świadectwa udziałowe... A jeśli tak, to
      skazani jesteśmy na ustawiczną biedę i rozdrapywanie. W dalszej perspektywie
      podzielimy los Kurdów… Za świadomość bycia wielkim narodem nikt nie chce dać
      nawet centa w Turcji, Iraku, Iranie, Syrii, Armenii, ani nawet w Afganistanie.
    • Gość: jothagie O Solidarności, „dzięki” Ci za Twoją naiwność IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.09, 11:59
      zamknięty
      Sądzę, że po zakończeniu poselskich wakacji okaże się, że Orwell był
      niepoprawnym optymistą ... Posłowie, rząd, pan prezydent dowiodą tego. Stworzą
      nam klatkę z kłamstw i niedorzeczności. Żeby chociaż ta klatka była złota, bo
      prawdziwej wolności i tak nie posmakujemy. Żeby chociaż ten kryzys był do
      zniesienia, bo moralnej satysfakcji i tak nie doświadczymy. I żeby chociaż
      przestało lać, bo farbowane lisy używają barwników, które schodzą w czasie
      deszczu i robi się jakoś szaro.
      Andy Warhol mawiał: „Jeżeli cos nie ma sensu, to musi to być sztuka”. Czasem
      jest tak, że jest to sztuka beznadziejnej polityki, ale często jest to sztuka
      życia w obrębie takiej beznadziei. Przy tak powszechnym braku sensu brak jest
      również wzorów osobowych, których zachowania były czytelne jako didaskalia do
      wielkiej sztuki życia. Politycy mają to gdzieś, Kościół zajęty jest budowaniem
      swojej materialnej pomyślności – czasem odszczekuje się w sprawach aborcji, żeby
      nie dać o sobie zapomnieć, autorytety moralne są tak zdezorientowane, że same
      nie wiedzą, co sobą reprezentują. Życie staje się płaskie i nikczemne. Oto co
      zafundowali nam pionierzy zmiany ustroju. U nas nie sprawdził się socjalizm, ale
      i kapitalizm nie ma szans, no może poza nielicznymi wyjątkami, dla których ten
      cały burdel jest czyniony świadomie.
      • Gość: jothagie Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 24.07.09, 11:55
        zamknięty
        Na szczęście pytania nie są twierdzeniami (w sensie ogólnym) choć jakieś tam
        założenia (w sensie szczegółowym) zawierają. I niech tak pozostanie. Gdy pytanie
        jest takie, że odpowiedź, jakiejkolwiek udzielimy, będzie twierdzeniem o
        wyższości i jednocześnie niższości innej rasy, to znaczy, ze jest to pytanie z
        fałszywym założeniem. Na te pytania odpowiedzieć można nie-wprost – po prostu
        patrzeć, na kogo się głosuje. Świadomie podejmować decyzje natury politycznej.
        Demokracja w „rękach” mądrych ludzi to straszliwa broń. Póki co, jesteśmy nią
        porażeni, ale jest nadzieja, że nauczymy się również „razić”.
      • Gość: Prawdzic Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.elevatedservers.net 31.08.09, 00:02
        zamknięty

        Żydowski pisarz Artur Sandauer za normalną żydowską przemoc i
        dominację i tak bezczelnie to uzasadnia :
        "W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy.
        Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze
        społeczeństwo w Polsce - mówi Sandeuer - to żydowska głowa nałożona
        na polski tułów.Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy
        pracujące."
        "Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to
        choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej
        głowie.
        Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi - pisał Sandauer - a Polacy to
        ręce i nogi. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy" - pouczał
        żyd Artur Sandauer.
        Ileż ten cyniczny żyd okazał wobec Polaków pogardy i kpiny,
        tłumacząc w ten sposób żydowską dominację nad Polakami, osiągnietą
        krwawymi zbrodniami jego rodaków.
        Ale czyż nie miał racji ...?
        • Gość: Adam Sandauer wypowiedż Artura Sandauera jest zmyślona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.09, 10:54
          zamknięty
          Wypowiedź przypisywana mojemu ojcu Arturowi Sandauerowi, jest
          zmyślona:
          Treść kłamliwego postu powyżej
          Jesli twierdzi Pan że te słowa rzeczywiście pisał Sandauer, proszę o
          podanie z jakiego artykułu czy książki autorstwa Artura Sandauera ma
          pochodzić ten cytat.

          O ile wiem powyższą wypowiedz wymyślił i przypisał mojemu ojcu,
          Bolesław Tejowski, przewodniczący Polskiej Wspólnoty Narodowe,
          publikując ją w 1994 r. na str. 13 swojej książki Walka o Polskę.
          Oczywiście bez podania jakiegokolwiek źródła tej wypowiedzi.
          Ponieważ nie jestem stałym czytelnikiem ani publikacji Tejkowskiego,
          ani innych dzieł Polskiej Wspólnoty Narodowej, o tym fakcie
          dowiedziałem się dopiero w roku 2009. W miedzyczasie uległa już
          przedawnieniu odpowiedzialność cywilna i karna wynikająca z
          przypisywania mojemu ojcu, nie pochodzącej od niego wypowiedzi, dla
          siannia nienawiści rasowej.
          Dodam tylko że jako źródło takiej informacji bardzo wiarygodny jest
          B.Tejkowski który był wcześniej już skazany za antysemityzm i
          nawoływanie do waśni narodowych:

          Wikipedia o Tejkowskim
    • Gość: jothagie Godzien jest robotnik zapłaty swojej IP: *.olsztyn.mm.pl 24.07.09, 14:26
      zamknięty
      Ten fragment Pisma Świętego został ostatnio „odkryty”, gdy ktoś zaproponował, by
      w okresie kryzysu Kościół podzielił się ze swoim bogactwem, albo by przynajmniej
      liczni kapelani w państwowych instytucjach zrezygnowali z wysokich wynagrodzeń.
      Oczywiście, poza odmową rozmowy „z oddechem Lenina” padło stanowcze „nie”. Warto
      więc przypomnieć, że ten fragment Pisma Świętego funkcjonuje
      2 tyś. lat i nie słyszałem, żeby stał się skutecznym argumentem w zakładach
      pracy, gdzie właściciele (chrześcijanie) nagminnie nie płacą robotnikom
      (chrześcijanom). Nadto trzeba dodać, że metropolita gdański w swym cytacie oparł
      się na interpretacji świętego Pawła (1Tm 5,18), a mnie bliższa byłaby
      interpretacja świętego Mateusza (Mt.10,8-10) „Godzien jest robotnik wyżywienia
      swego”. Kapelan szpitalny pracujący za wyżywienie, to istotny wkład, a przede
      wszystkim przykład zachowania się w kryzysie.
      To z jakich my elit mamy brać przykład?
      • Gość: mk Re: Godzien jest robotnik zapłaty swojej IP: *.ewz.gda.pl 07.11.11, 10:52
        zamknięty
        proponuję skierować w/w Twoją pełną erudychi wypowiedź pod adres np 400 000 urzędników administarcji po pierwsze, po drugie pod adres taich pracodawców, którzy nie szanują pracowników, oszukują ich, nie płacą, itd, po trzecie pod adresem ustawodawstwa, które aktualnie np. prowadzi do zatrudnień na zlecenie, a nie na umowę o pracę, kończąc, w moim rozumieniu idzie o sprawiedliwą zapłatę ogólnie pojętą.
        W okresie kryzysu, to banki i oligarchowie powinni dziielić się bogactwem. Czy słyszałeś, aby w Polsce wprowadzono podatek bankowy ? Nie, zgodnie z liberalną zasadą zyski są dla banków a straty dla obywatli płacących podatki.
    • Gość: jothagie O wyższości czarnego nad czerwonym… IP: *.olsztyn.mm.pl 25.07.09, 18:00
      zamknięty
      Przypadek: Na czerwonym świetle przechodzą dwie zakonnice. Nie wytrzymałem i
      powiedziałem coś w stylu, że Kodeks drogowy jest tak samo ważny jak Dekalog.
      Jedna z zakonnic usiłowała coś powiedzieć, ale druga zakończyła dyskusję
      słowami: „Niech siostra nie rozmawia z tym czerwonym”…
      Wkurza mnie nadużywanie koloru czerwonego i jego odcieni, gdy mówi się o lewicy
      lub o jakichś popłuczynach po lewicy, typu SLD, czy nawet PO (Sic!). Jakaż to
      lewica! Partia, której symbolem i dyspozycją jest klęczący Oleksy w Częstochowie
      jest zaprzeczeniem lewicy. Józef „Klęcznik” a także inny dawca koncesji
      wydobycia bursztynu dla ks. Jankowskiego, na zawsze odbarwili lewicę. Dawna
      lewica krwią podpisywała kontrakt z diabłem dla dobra klasy robotniczej, a
      dzisiejsza „lewica” zlikwidowała klasę robotniczą. Żyje z „łaski” tych, co to
      ich uwłaszczyła a jest wybierana głosami daltonistów, którzy z racji wieku już
      kolorów nie odróżniają.
      Wracając do opisanego zdarzenia, to jestem lekko zdziwiony. Tylko tyle. Na
      panoszenie się konkordatowych pieszczochów jest wyraźne przyzwolenie naszych elit.
      Z pokorą przyjmuję także wyższość czarnego nad czerwonym zaprogramowaną nawet w
      tym forum – tego postu nie da się napisać na czerwono…
      Kolor czerwony robi Na mnie wrażenie tylko w dwóch przypadkach: po pierwsze w
      bajce o „Czerwonym Kapturku” (Braci Grimm) i po drugie w opowieści (H.
      Sienkiewicza) o czerwonym suknie. Ta pierwsza, bo rozbudziła moją dziecięcą
      wyobraźnię, a ta druga, bo jest wciąż aktualna, np. „czerwoności” PO. Aktualna
      tak dalece, że nie pozwala mi na zaangażowanie się w sprawy społeczne. Mam nawet
      kłopoty z udziałem w wyborach, bo moralnie naganne jest dla mnie to
      rozszarpywanie tego „nakrycia stołu”. Nie popieram tego, nie chcę sumienia
      obciążać tym poparciem.
    • Gość: jothagie Debatował nie będę… IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.09, 19:24
      zamknięty
      Gdy kolejny raz spotykam zażartą dyskusję, lub tylko jedną ze stron sporu, na
      temat homoseksualizmu, i to w dowolnej wersji (Debata nr 22 - Paragraf 22), to
      zaczyna mnie to wkurzać…
      Homoseksualizm wymaga tolerancji, bo zachowania homoseksualne są stare jak świat
      i powinniśmy naturę ludzką przyjąć z całym dobrodziejstwem „spadku”. To nie
      budzi wątpliwości. I jeśli ktoś tego nie rozumie to znaczy, że nie rozumie ani
      istoty demokracji, ani istoty współżycia społecznego. Ale powstaje pytanie, czy
      homoseksualizm powinien wymagać akceptacji? Według mnie tak, przynajmniej na
      takiej samej zasadzie, jak akceptuje się heteroseksualizm. Koniecznie trzeba tu
      odpuścić sobie normy, jakkolwiek szacowne by one były. Pytanie pomocnicze, czy
      powinniśmy akceptować zaostrzanie konfliktu i powodować rodzenie się
      „misjonarzy” typu Cejrowski czy Niemiec? Nie znam prawidłowej odpowiedzi na to
      pytanie, ale doświadczenie podpowiada mi „obcinanie” skrajności. Sytuacji
      moralnie spornych nie należy zaogniać, bo jeszcze nie zdarzyło się, by ktoś
      reprezentujący te skrajności przekonał kogokolwiek poza gronem już myślących tak
      samo. A to nie jest dyskusją przydatną społecznie. Jest to tzw. „zebranie
      budujące”, które nie jest sprzeczne z demokracją pod warunkiem, że obejmuje
      „własne” grono. Stąd pojęcie mniejszości i uznanie ich praw. I na tym polega
      standard międzynarodowy. To wcale nie jest trudne w realizacji, pod warunkiem,
      że zastosujemy powściągliwość wobec „misjonarskich” zapędów, nawet gdyby miały
      się okazać nieszkodliwym przyczynkarstwem.
      Przy tej okazji przytoczę „misjonarską” walkę wyrokiem, jaki uzyskała pani
      Alicja Tysiąc i jej gorzkie słowa: "57 organizacji katolickich wysłało list do
      Strasburga przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy
      ja i dziecko nie potrzebujemy pomocy".
      P.S. Przepraszam, że tym razem nie było nic o elitach… intelektualnych również.
      Szambiarzy macie Państwo na co dzień i pod dostatkiem.
    • Gość: jothagie Metoda na głoda i nie tylko IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.09, 08:05
      zamknięty
      To nie żarty! Mam receptę dla MOPSów i Urzędów Pracy wszelkiego rodzaju na
      likwidację głodu i bezrobocia. W metodzie tej, zwanej jako staro afrykańska,
      ważna jest kolejność: głodni zjedzą bezrobotnych… I już! Zaręczam, że szacowne
      instytucje, w/w, nie zostaną naruszone. Nowość ta nie zagraża sensowi ich
      istnienia. Tak więc, włos Wam z głowy nie spadnie i zachowacie swoje ciepłe
      posadki. Niestety, trzeba wziąć pod uwagę sprawiedliwość dziejową, a mianowicie:
      był socjalizm, jest kapitalizm, czas na kanibalizm… Taką drogę wybrały nasze
      elity. Jest to wprawdzie Pomyłka Obywatelska (mniejsza o skrót), ale za
      przyzwoleniem narodu w powszechnych wyborach. Luknijcie na przepis jeszcze raz,
      szanowni urzędnicy, bo za następnym razem będę pobierał tantiemy. Elity!
      Spójrzcie na problem, bo tolerancja wobec Was też dobiega końca. Polityku! Już
      się nie boisz? Sprawdźmy to… I daj nam Panie Pawlak sprawdzić to jak najszybciej.
    • Gość: jothagie IQ! „Jesteś na mojej krótkiej liście…” IP: *.olsztyn.mm.pl 29.07.09, 10:37
      zamknięty
      Niestety, średniej polskiej inteligencji nie wylicza się wg pomysłu Alfreda
      Bineta, czyli w skali IQ (intelligence quotient), ale po udziale w plebiscycie
      wyborczym. Żadna wartość liczbowa testu psychometrycznego nie jest absolutną
      miarą inteligencji, a tym bardziej wartość statystyczna wyniku wyborów. Średnia
      polskiej inteligencji „wyborczej” ujawnia się dopiero po zachowaniach wybranych.
      I w ten, pośredni sposób można orzec o inteligencji Polaków, w myśl powiedzenia:
      Powiedz mi na kogo głosowałeś a podam ci twoje IQ wyborcze” I chociaż wynik
      uznać należy za równie relatywny, to jednak od pewnego czasu jest bardzo
      uciążliwy. I najdziwniejsze jest to, że przed wyborami z wszelkich mównic padają
      zapewnienia mądrości, moralności i instynktu społecznego, to po wyborach „cisza
      powyborcza” – nikt nie zajmuje się „kacem powyborczym”. Mówię o tym tylko „ku
      rozwadze” i na przyszłość.
    • Gość: jothagie Dla kogo jest Polska? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.09, 13:10
      zamknięty
      Tu, po uważaniu wpisz, swoje zdanie..............................
      .................................................................
      Będzie to najprostsze studium kondycji Polski i Polaków.
      Reszta won na zmywak!
      P.S. Wiadomo, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Powstanie tego tematu
      również. Spotkałem dziś syna znajomych (lat 28), który dwa lata tułał się poza
      Polską szukając jakiegoś miejsca dla siebie. Teraz nie może znaleźć pracy.
      Wykształcenie wyższe techniczne, dwa języki biegle i żadnych walorów osobistych,
      to znaczy, nie czapkuje żadnej partii politycznej, nie należy do żadnej
      mniejszości narodowej, nie hołduje żadnej religii… Jest wprawdzie wnukiem
      wileńskiego żołnierza AK, ale nieprzyzwoicie jest oczekiwać czegokolwiek po tym
      fakcie. Chodzi mu po głowie myśl, że gdy nic nie zdobędzie, to podpisze kontrakt
      z Legią Cudzoziemską – musi odreagować to tałatajstwo… A szczególnie zachętę
      powrotu do kraju, pochodzącą od elit.
    • Gość: jothagie Pamiętanie to nie to samo co świętowanie IP: *.olsztyn.mm.pl 02.08.09, 14:37
      zamknięty
      Mit jest podstawą rozwoju kultury. Tak było, jest i będzie, czyli nie ma kultury
      bez mitu. Ale przychodzi czas, że kultura przerasta mit i jedno i drugie żyje
      swoim życiem. Sakralizacja jednego z nich jest indywidualnym stosunkiem do mitu
      lub kultury. Najczęściej następuje sakralizacja mitu, co przeważnie jest
      regresem wobec wytworzonej już przez ten mit kultury. I czegoś takiego, w żaden
      sposób, nie można narzucać ogółowi, który swój rozwój zawdzięcza przede
      wszystkim sobie. Jest to sprawa indywidualna i taki wymiar powinna mieć
      (religia, powstania narodowe, itp.). To znaczy, indywidualny. Narodowe, jakby
      urzędowe upowszechnianie mitu, jego uniformizacja czy sakralizacja pod
      przymusem, stwarza sytuację zagrażającą indywidualnej prędkości rozwoju
      kulturowego. Tego spowolnić się nie da a przyśpieszanie mija się z celem.
      Działaniami odgórnymi doprowadzamy do społecznego buntu a z czasem
      zobojętnienia. W końcu stajemy wobec akceptacji wielu prędkości rozwoju
      kulturowego. Brak tej akceptacji obróci się kiedyś przeciw gorsetowi
      krępującemu, przykładowo, wobec jakiejś odmiany jedynie słusznego myślenia.
      (Prezydent Stalowej Woli – ten miał odwagę powiedzieć publicznie, co wielu
      myśli). Powszechny sprzeciw nie nastąpi jednak szybko, bo prasa, mimo że wolna,
      na potęgę stosuje indoktrynację. Od wielu lat jest legalne ministerstwo myślenia
      Polaków. A miała służyć informacją!
      Mój ojciec każdego1sierpnia zapalał pięć świec, bo tylu jego kolegów zginęło w
      Powstaniu Warszawskim, ale każdego roku słyszałem taką samą ocenę: „To była
      głupota”. Wczoraj i ja zapaliłem świeczkę, żeby podtrzymać pamięć o tym, o czym
      pamiętał mój ojciec. Ja o Powstaniu Warszawskim mam swoje zdanie i wystarczy, że
      mam, czyli utrzymuje się w kulturze ludzi myślących (dolna półka).
      P.S. Ludzie zdecydujecie się: Walka dzieci w Powstaniu Warszawskim jest
      bohaterstwem, a udział dzieci w zadymie w KDT jest głupotą rodziców. Stosujcie
      podobne kryteria moralne. Może lepiej pomilczeć o tym! Ze spraw poważnych nie
      róbcie przymusowej rozrywki dla całej Polski.
    • Gość: jothagie Halo Watykan! Mamy problem! IP: *.olsztyn.mm.pl 03.08.09, 17:09
      zamknięty
      Nie możemy się nauczyć, jak ortodoksję katolicką wyrażać nieortodoksyjnymi
      środkami. Moher wszystko kupi i dlatego nie mamy bodźca, by unowocześniać naszą
      propagandę. Nasza praktyka religijna idzie w parze z naszymi wadami narodowymi:
      kłamstwem, pijaństwem, pieniactwem, lenistwem, egoizmem i nieuctwem. A jeszcze
      pycha, obłuda i fałsz, w których duchowni są naprawdę genialni. Kazania w
      naszych kościołach swoim poziomem wnikliwości przypominają błyskotliwe uwagi o
      orientacji seksualnej teletubisiów. Sytuacja dziejowa jest taka, że duchowni idą
      na skróty, bo długa jest droga pouczeń, krótka przykładów, w przykładach zaś nie
      mamy ani tradycji ani wprawy. Nasi duchowni szczególnie mają wstręt do chodzenia
      drogami, które sami wskazują. W dużej skali rozpadają się sakramentalne
      małżeństwa, bo wiele z nich zawiera się z powodu ciąży – są wynikiem przypadku,
      a nie miłości. Nie możemy sobie poradzić z tym, że we Francji i Hiszpanii
      plakaty straszą polskim duchownym, jako symbolem zacofania i konserwatyzmu. Nie
      możemy zrozumieć, że publiczne modlitwy naszych duchownych okazują się być
      parawanem zasłaniającym bezmiar ich cynizmu. Rozumiemy, że duchowni pierwsi
      poczuli siłę cudzych pieniędzy, ale dlaczego nie poczuli niczego więcej? W tym
      miejscu następuje wołanie, by przynajmniej minimum przyzwoitości zachować. A to
      minimum to ewangeliczne „Bogu, co boskie i cesarzowi, co cesarskie”. Kler nie
      potrafi czegokolwiek odpuścić, np. nie podpiąć się do jakieś imprezy. Jest od
      przedszkola do hospicjum i już rzygać się chce jego obecnością. Po trzech dniach
      pobytu w szpitalu można mieć ich dosyć. Nie rozumiemy, dlaczego nasi duchowni
      tak bardzo boją się śmierci (bo tylko o niej rozmawiają) – śmierci boją się
      tylko ludzie niezdecydowani światopoglądowo. Dlaczego straszą śmiercią i
      piekłem? Na ich przykładzie kolejny raz odkryłem sens religii – bardzo śmierdzi!
      Halo Watykan! To gdzie tu najbliższe lotnisko? Wolę „Fidel i religia”, niż
      polski duchowny i polityka. Jeśli nie zmienicie kursu, to kiedyś zostaniecie
      ukarani Ojcem Dyrektorem na sedia gestatoria. Nie dopuszczajcie do takiego stanu
      umysłu.
      P.S. To są refleksje z niedzieli, którą poświęciłem na obejrzenie i wysłuchanie
      programów religijnych. Nie musiałem, ale lubię wiedzieć, czym żyją Polacy. Po
      jednym dniu obserwacji odnoszę wrażenie, że Kościół zostanie „pobity” przez
      ducha komunizmu, przed którym nie ma obrony z pozycji możnego tego świata (a
      Kościół takim się staje). Ostanie się tylko kościół ubogich. Nadto, Kościół
      który swą pazernością doprasza się walki, powoduje nihilizm moralny. Nie wierzę,
      jakoby ideał reewangelizacji Kościoła był możliwy. W tym stanie dogmatyzmu i
      apologetyzmu, na pewno nie. Przewiduję dalszy sojusz ołtarza i tronu, na
      niekorzyść tronu.
    • Gość: jothagie Jednym słowem:„elyta",czyli naród wybrany IP: *.olsztyn.mm.pl 04.08.09, 10:20
      zamknięty
      do rządzenia innymi...
      Nie wiem, czy ktoś pamięta pierwszą awanturę antysemicką lub awanturę o
      antysemityzm w wolnej Polsce. Ktoś w parlamencie podniósł problem, by Żydzi
      mieli reprezentację w Rządzie i instytucjach rządowych zgodną z procentowym
      udziałem w społeczeństwie polskim. Oj, co to się działo! Z tego okresu
      zachowałem publikowane wyrywki dziennika Hugo Steinhausa polskiego Żyda,
      słynnego matematyka, profesora UWr. we Wrocławiu. Takie wypowiedzi stały się
      wówczas modne. Przykładowo zapis pod datą 18.03.1945: "Mam świadomość, ze rola
      tego tak zwanego rządu polega na telegrafowaniu rozkazów Moskwy do Krakowa i
      Lodzi. Żydzi maja w Prezydium Rady Ministrów 80% stanowisk. To samo w innych
      wyższych urzędach i instytucjach." Wystarczy!
      Czy można dzisiaj pokusić się o taką statystykę? Czy to jest wiedza przydatna
      dzisiaj? Czy upadliśmy tak nisko, że byle było coś do garnka włożyć…? A przecież
      wszystko to widać a ukrywanie tego, to szycie grubymi nićmi – nawet ślepy czyta
      to jak tekst Braille’a. Co więcej, widać globalny spisek, chociaż wymyślono już
      tysiące sposobów obśmiewania takich trafnych ustaleń.
      Bez wątpienia widzi to narodowo - prawicowa część Kościoła katolickiego, ale
      popełniają w tym dwa błędy – walczą z tym jako konkurencją do ducha i pieniędzy.
      To jest żałosna metoda. Gdy znajomemu księdzu zarzucałem pazerność w staraniach
      o działkę ziemi, która służyła mu tylko do spieniężenia, to usłyszałem
      obezwładniającą odpowiedź: „To wolisz, żeby ta cenna ziemia poszła w żydowskie
      ręce?”. Przyznam, że mnie przytkało… Odblokowało mnie po sprzedaniu działki, gdy
      prawdopodobnie poszła w takie ręce.
      Motto: „Polaków nie może być więcej niż kilka milionów”. Ciekawe, co to
      za łobuz mógł tak powiedzieć?
      P.S. Konstytucja RP, rozdział II, art. 54. pkt 1. Każdemu zapewnia się
      wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
    • Gość: Mariusz Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.vectranet.pl 04.08.09, 10:33
      zamknięty
      Polityka "naszych" Jelit jest w gruncie rzeczy prosta.
      Urządzić jak najlepiej siebie, bliskich i znajomych, dbać o interesy grupy do której należą.
      Problem w tym "tylko", że grupa największa, /zacharowani rodacy, którym
      ledwo starcza od wypłaty do wpłaty /, swojej reprezentacji nie mają i praktycznie mieć nie mogą.
      Czy słyszał ktoś by "bydło rzeźne", "krowy dojne" miały swoją reprezentację???
    • Gość: jothagie A Kartaginę należy zburzyć IP: *.olsztyn.mm.pl 04.08.09, 22:32
      zamknięty
      W Chinach naród obdarzył zaufaniem publicznym prostytutki. Na trzecim miejscu po
      rolnikach i duchownych. To się elity postarały… Jesteśmy na właściwej drodze ku
      takim osiągnięciom. Boję się, żeby tylko nie wygrały „Dary Lasu”, boć to byłoby
      w twarz naszej narodowej dumie. Ale może nie: wierzmy w cuda, bo może się uda –
      to podobno zasada obecnych elit. Jeśli o mnie chodzi, to wkroczyłem w wiek
      priorytetów w którym tlen jest ważniejszy od miłości. Zgłosuję więc na rolników,
      bo im znacznie lepiej rośnie. W żadnym wypadku na PSL, bo to też swoiste córy…
      Ostatecznie wszystkiemu winna jest Chrześcijańska Unia Jedności – jak mawiał
      reżyser Gruza.
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/ufaja-prostytutkom-bardziej-niz-urzednikom,1348018
    • Gość: jothagie Ależ skądże! Dziś jest inaczej… IP: *.olsztyn.mm.pl 05.08.09, 10:39
      zamknięty
      „Pod koniec lat 90. Jacek K. został pozyskany do współpracy przez Urząd Ochrony
      Państwa i zarejestrowany w ewidencji operacyjnej pod pseudonimem Hutnik”.
      Jak długo można być bezkarnym pod skrzydłami…
      Pospieszalskiemu z TV proponuję przeprofilowanie: „Warto współpracować”
      Pras donosi o tym:
      fakty.interia.pl/prasa/news/jacek-k-byl-informatorem-polskiego-wywiadu,1348468,16
      • Gość: roubaixmenn Ależ skądże! Dziś jest inaczej… IP: 88.141.42.* 05.08.09, 14:46
        zamknięty
        Watro współpracować – mówisz? Nie dodałeś jednak morału, który z tej i innych
        historii wynika, że współpracującego w ostateczności dopadnie albo śmierć
        polityczna (IPN), albo śmierć z powodu autoagresji (w celi), albo śmierć przez
        świadome zapomnienie (historia). Polska nie jest krajem cywilizowanym nawet na
        poziomie podstawowym.
    • Gość: jothagie O mnie, czyli nie o elitach… IP: *.olsztyn.mm.pl 06.08.09, 09:37
      zamknięty
      U progi epoki telewizyjnej w naszym kraju furorę zrobiło powiedzenie „telewizja
      jest jak płeć, można jej nie używać, ale trzeba (albo wypada – nie pamiętam
      dokładnie) mieć. Miało również zastosowanie w różnych innych tematach, np.
      światopogląd jest jak płeć… Otóż ja mam swój światopogląd, kształtowany
      pieczołowicie przez lata i ostatecznie traktowany jako coś bardzo osobistego.
      Jest on tak dalece osobisty, że nie przekłada się na żadne wizje społeczne. A
      mieszczą się w nim zarówno mój agnostycyzm, jak i moje poglądy polityczne i
      jeszcze wiele innych. Nie eksponuję ich i w tym celu, żeby cudze życie toczyło
      się wg nich. Nie jestem członkiem żadnej społeczności religijnej, ani partii
      politycznej więc nie muszę pokornie przyjmować poglądów, które mi nie
      odpowiadają, ale też ich nie oceniam przymierzając do swoich. Nie mam też
      ambicji mówienia, co jest dobre a co złe. W tym sensie jestem właścicielem
      samego siebie. Komentuję rzeczywistość z nudów, a nie z chęci wpięcia się w
      jakąś misję. „Misjonarzem” nie jestem, ani nie będę. Dlatego też cenię sobie
      komentarze, w których ktoś pisze, co myśli i nic więcej. A co czuje i jakby
      chciał, to mnie zupełnie nie interesuje… Takie duperele to wstawiają właśnie elity…
      P.S. Dlaczego więc piszę? Piszę, bo dokładnie wiem, że nic z tego nie wynika.
      Komentarze krytyczne i bałwochwalcze są czytane, ale krytycznymi nikt się nie
      przejmuje. Jak autor przesadzi to znajdą faceta choćby ukrywał się za kilkoma
      serwerami i tym lub owym pogrożą. Jeśli przestraszy się, to będzie powód do
      śmiechu przy gorzale… Jeśli nie to zaczną mu utrudniać życie, ale nie ma
      „zbrodni doskonałej” i gdzieś to wyjdzie… Elity są uczulone na obcy smród i
      lubią węszyć smród u „zbrodniarzy” pospolitych… Tak mówi się o służbach (tak! –
      na własne uszy słyszałem).
      A grożenie to się chyba zaczęło… Takie odnoszę wrażenie! Są liczne próby ataku
      na komputer, ale pracuję na Linuxie i bez twardego dysku, więc nie jest mi to
      straszne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka