Gość: Gość
IP: *.acn.waw.pl
05.08.09, 19:19
Najciekawsze jest to, że większość mieszkańców Olsztyna (co zapewne
zobaczymu po kolejnych wpisach) nadal nie widzi w czym problem.
Kultura polityczna w naszym mieście bardziej kojarzy mi się z
bizantyjsko-carską Rosją, aniżeli z europejską demokracją.
Zresztą zmiana urzędnika na fotelu prezydenta też niewiele dała,
ostatnio mieliśmy powtórkę małkowszczyzny w wydaniu obecnie
piastującego najjaśniejszego na festiwalu "Olsztyńskie Noce
Bluesowe" gdzie Pan Grzymowicz (którego nawet toleruję, bo nie
afiszuje się aż tak jak Czesio) paradował przed przyszłymi wyborcami
baranami, kompletnie zabijając ducha tej świetnej imprezy.
Także wypowiedzi organizatora, Pana Marcinkowskiego (swoją drogą
fajnego faceta) uderzają uległością wobec łaski jakiej udziela
Ratusz sponsorując bądź co bądź w imieniu i dla mieszkańców Noce
Bluesowe....sponsorując za nasze pieniądze oczywiście ;)
Kolejna sprawą jest współpraca z organizacjami pozarządowymi - jak
jest to na rekę to słuchają. Jak tylko nie idzie po linii jedynej
słusznej to zaczyna się problem, że decyzje już podjete, że za późno
itd...przykłady? nie trzeba szukać daleko - place, budynki,
tramwaje - brak konkursów i brak konsultacji. Po co?, przecież to
sami krzykacze są!
Życze miastu Olsztyn ozdrowienia...tylko jak to zrobić? - odpowiedź
jest prosta - zacząć od siebie.