liisa.valo
29.11.09, 04:09
to znaczy wróciłam sobie z knajpy, dotrzymać towarzystwa koledze i opić z nim
fakt, że od wtorku lezę do pracy i że jak do tej pory mi się wszystko
pieprzyło na wszytskich polach, to może teraz wreszcie powskakuje na swoje
miejsce.
I taki chłopak... nie pamiętam, jakże on miał na imię... Ale młodszy był ode
mnie cztery lata, to pamiętam. Jezu, już jestem w tym wieku, że faceci w
knajpie mnie pytają, czy lubię trochę młodszych. Masakr totalny, nie? Łbem o
ścianę tłuc.
W każdym razie powiedział, że wstawiona jestem świetna, więc na trzeźwo muszę
być rewelacyjna. Ha, i żeby nie było - nie chodziło mu o seks, bo skąd miał
wiedzieć, że i tu ma rację - tylko o mą fantastyczną osobowość, klasę,
inteligencję i bogate życie wewnętrzne. I se to hasełko na makatce walnę, jak
nic, bo mnie obcy człowiek docenia, gdzie ma miłość wielka nie umiała.