liisa.valo
07.12.09, 21:00
Ludzie, mam w pracy dziołszkę, która wróciła po 4 latach z Las Vegas i słuchać
jej nie mogę. Nie wierzę, że po czterech latach zapomina się polskiego akcentu
do tego stopnia, żeby mówić problem po angielsku, zamiast po polsku, żeby tak
"amerykańsko" wymawiać słówka: klient, telefon (mam to takie specyficzne "l"
na myśli).
Wkurza mnie laska. Tym bardziej, że cały czas opowiada, jak to w Stanach jest
cudownie, a ja mam zawsze na końcu ozora pytanie, po co w takim układzie wracała.