zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie smutne

15.12.09, 11:50
odnośnie postu on_na mam smutną refleksję..
ja to jednak nie znam sie na ludziach tak dobrze, jak myślałam..
zawsze miałam dobrą intuicję, która pomagała mi odróżnić drani od normalnych facetów...druga sprawa ze na własne życzenie wybierałam sobie życie z tymi pierwszymi..
ale czyżbym zdziczała i nie odrózniała flirtu od zwykłej rozmowy i w dodatku interpretowała to jako 'coś więcej'...
*po raz 1szy przejechałam sie na facecie gdy poznałam milego faceta na poziomie (tylko kolega) a tydzien pozniej okazało sie ze od 3 lat regularnie leje swoją dziewczyne.. nigdy bym sie tego nie spodziewała..moja wiara we własną intuicję osłabła..
*...ostatecznie runęła, gdy przejechałam sie na facecie po raz 2gi: mój obecny facet wyznał mi, ze na początku naszej znajomości, gdy byl tuż po rozwodzie z winy małżonki (zdrada) to planował mnie (lub jakąkolwiek inną kobiete) rozkochać i porzucić, jako karę i lek na swój ból.. no a ja-idiotka dałam sie nabrać i myślałam ze naprawde mu zależy... no ale tutaj akurat był happy end bo uwiódł ale ani nie rzucił ani nie zranił tylko wyznał wszystko. plan mu nie wypalił bo faktycznie zaczęło mu zależeć na mnie, czego nie planował... no i żyjemy sobie tak fajnie i szczęśliwie i ja sobie tylko czasem mysle...'no to rozkochał, zdobył zaufanie...no to za czas jakiś pewnie rzuci' ehh
    • forumowicz_pospolity Re: zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie sm 15.12.09, 12:06
      nie podobaja mi sie takie "kary" wymierzane osobom trzecim
      albo dzieciak albo rozdygotany jak baba (nie mylic z babą_krk)
    • funny_game Re: zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie sm 15.12.09, 12:09
      palya napisała:

      > tydzien pozniej okazało sie ze od 3 lat regularnie leje swoją
      > dziewczyne..

      Znasz ją?
      Może potrzebuje pomocy, wsparcia w rzuceniu kutafona?
      Bo chyba w końcu po 3 latach zbierania po grzbiecie i poddawania się przemocy,
      można dojrzeć w końcu (Alleluja :() do odejścia?
      Wiem, że takie przypadki istnieją, ale zawsze jestem w szoku.


      A Tobie szczęścia :)
      • palya Re: zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie sm 15.12.09, 12:15
        poznałam Ją... chciałam pomóc i podałam rękę..i żałuję, bo nie dość ze nie przyjęła pomocy to jeszcze zareagowała agresją..
        to jest taki typ, ze facet ją leje a pół godziny później ona sie do niego przytula...a jesli chcesz ją z tego wyrwać to stajesz się wrogiem.. i to bardziej jej niż jego
        stwierdziłam ze nie warto sie szarpać i odpuściłam, skoro jej taki układ odpowiada..(i wiem co to syndrom sztokholmski, ale każdy k..wa musi umieć myśleć)

        > A Tobie szczęścia :)... a dziękuje, taki jest plan:)
        • funny_game Re: zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie sm 15.12.09, 12:18
          palya napisała:

          > poznałam Ją... chciałam pomóc i podałam rękę..i żałuję, bo nie dość ze nie przy
          > jęła pomocy to jeszcze zareagowała agresją..
          > to jest taki typ, ze facet ją leje a pół godziny później ona sie do niego przyt
          > ula...a jesli chcesz ją z tego wyrwać to stajesz się wrogiem.. i to bardziej je
          > j niż jego
          > stwierdziłam ze nie warto sie szarpać i odpuściłam, skoro jej taki układ odpowi
          > ada..(i wiem co to syndrom sztokholmski, ale każdy k..wa musi umieć myśleć)

          :(
          Więc nic nie dasz rady zrobić i nie czuj się absolutnie winna.
          Ale w móżdżku mi się to nie mieści i nie zacznie nigdy.

          >
          > > A Tobie szczęścia :)... a dziękuje, taki jest plan:)
          >

          No! :)
          • elderlane Re: zdziczałam i nie znam sie na ludziach..nie sm 15.12.09, 19:22
            mam znajomą,której facet może i jej nie bije,ale znęca się nad nią
            psychicznie.próbowałam pomóc.myślałam,że dam radę,ale to na nic.teraz podobno
            jest lepiej, ale nie wiem za bardzo, bo widujemy się bardzo rzadko.ona potrafi
            mówić tylko o nim.czy jest źle czy dobrze.rozważa różne sytuacje, co kto
            powiedział, co zrobił itp.. dopóki człowiek sam nie zbierze się w sobie nikt
            inny nie da rady pomóc....smutne,ale prawdziwe..
Pełna wersja