Rany, przypaliłam kurczaka na obiad...

21.08.08, 13:42
Co jest, przecież mi się to nie zdarza...
W sumie skórę się ściągnie i będzie OK, jeść się da. Ech, ja sobie mogę mówić,
że ja mięsa przyrządzać nie umiem (nigdy nie wiem, kiedy dobre), a mama się
uprze i proszę... i oto efekty :(
    • autume Głodnemu nie wybierać... 21.08.08, 13:50
      liisa.valo napisała:

      > Co jest, przecież mi się to nie zdarza...
      > W sumie skórę się ściągnie i będzie OK, jeść się da. Ech, ja sobie
      mogę mówić,
      > że ja mięsa przyrządzać nie umiem (nigdy nie wiem, kiedy dobre), a
      mama się
      > uprze i proszę... i oto efekty :(
      Grunt, zeby zjadliwe było :)
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 13:58
      Outsourcing jest rozwiązaniem, ja codziennie chodzę jeść obiad i nigdy nie
      dostałem przypalonego.
      Tylko w weekendy sępię u dziewczyny, rodziny lub znajomych.
    • izabellaz1 Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 14:11
      liisa.valo napisała:

      > Co jest, przecież mi się to nie zdarza...

      To przez olane łańcuszki!;P
      • lupus76 Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 14:15
        izabellaz1 napisała:

        > liisa.valo napisała:
        >
        > > Co jest, przecież mi się to nie zdarza...
        >
        > To przez olane łańcuszki!;P
        >
        >
        Właśnie łańcuszki powinny być naoliwione, a nie olane, a kurczak dobrze nimi
        owinięty, żeby izolował się od powierzchni grzejnej :D
    • kitek_maly Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 14:14

      Hehe nie przejmuj się, ja nie takie rzeczy przypaliłam. :-))
      Do kurczaka to się nawet nie zbliżam. Nie wiem czy w ogóle osiągnę
      kiedykolwiek ten stopień wtajemniczenia. ;-))
      • lupus76 Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 14:18
        kitek_maly napisała:

        >
        > Hehe nie przejmuj się, ja nie takie rzeczy przypaliłam. :-))
        > Do kurczaka to się nawet nie zbliżam. Nie wiem czy w ogóle osiągnę
        > kiedykolwiek ten stopień wtajemniczenia. ;-))
        >
        Co przypaliłaś? Brzmi interesująco :)
        Przypomniał mi się tekst babki z technologii gastronomicznej:
        "Kto mi postawi wody na kawę?" W tym momencie zerwał się klasowy fajtłapa.
        Kobita na to: "Rany boskie, tylko nie ty! Przypalisz!"
        • shine69 Re: Rany, przypaliłam kurczaka na obiad... 21.08.08, 20:04
          też miałem taki przedmiot!

          i jak się baba uparła, że nas nauczy przewracać nalesniki 'w locie', to mój
          wylądował jej na dekolcie.


          a z pieczenia kurczaka to całkiem dobry jestem, ale gdzieś od 2 lat dopiero,
          więc to nie zasługa szkoły.
    • qqazz A mnie się wczoraj rano sikło koło kibla 21.08.08, 20:09
      ale wytarłem i juz powoli dochodzę do siebie po tym traumatycznym przeżyciu.



      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja