cookie_monsterzyca
23.08.08, 21:39
dorwałam jakiś stary przekrój, z marca, i tam jest wywiad z doktorem botaniki, łukaszem łuczajem, ogólnie chodzi o to że on wpyla roślinki i robaczki. ale na końcu wyczytałam że kiedy jego żona urodziła córkę to on zjadł łożysko.
"starczyło na trzy dni- w pierwszy dzień zjadłem je bez dodatków, w drugi zrobiłem tatara, a w trzeci curyy tikka masala. Kiedy urodziła się druga córka zrobiłem to samo. Ma się kawał mięsa zmarnować? Przecież to takie smaczne... Tym razem udało mi się nawet namówic żonę, która jest wegetarianką. Poczytała gdzies o zdrowotnych właściwościach łożyska i spróbowała. Ugotowałem je na parze z imbirem i chili,a to co zostało ususzyliśmy , zmieliliśmy na proszek i od czasu do czasu żona używa tego jako lekarstwa."
pech chciał że obiad wtedy jadłam i niestety nie dokończyłam już jeść.