lupus76 26.08.08, 10:19 wyborcza.pl/1,75515,5622699,Za_kogo_doplacamy_do_wczesnych_emerytur_.html?nltxx=961608&nltdt=2008-08-26-02-06 Ja kurna muszę jakieś 2 miechy pracować, żeby dopłacić :/ Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:34 przed chwilą mówili o emeryturach na tvp info. Nawet chciałam wątek założyć, ale dałam sobie spokój coby ludzi od rana nie denerwować:) Temat rzeka. Jakbym chciała napisać co o tym myślę to bym prace magisterska stworzyła. Nikt nie chce dopłacać, ale skoro żyjemy w chorym kraju to przynajmniej zadbajmy o siebie, a nie czekajmy aż dostaniemy od Państwa. Na zachodzie świadomość społeczna ludzi jest o wiele wyższa dlatego sami dbają o swoją emeryturę. Fakt stać ich na to żeby wydawać np. 200$ miesięcznie na III filar czy coś. O matulu temat rzeka:) Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:42 > Na zachodzie świadomość społeczna ludzi jest o wiele wyższa > dlatego sami dbają o swoją emeryturę. Fakt stać ich na to żeby > wydawać np. 200$ miesięcznie na III filar czy coś. Jestes tego absolutnie pewna? Mowie o tej swiadomosci i o to dbanie o emeryture? Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:49 No nie powinnas.. bo akurat III filar jest dobrowolny i nie jest tak, ze ludzie masami w to wkladaja pieniadze.. Pomijam juz to, ze nie kazdego na to stac Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:53 porównaj rynek ubezpieczeniowo - finansowy np. w USA i Polsce. Myślę, że różnice są kolosalne. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:56 tupp napisała: > porównaj rynek ubezpieczeniowo - finansowy np. w USA i Polsce. Myślę, że różnic > e > są kolosalne. No tak. Ponad 50% Amerykanów po 55 roku życia nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, bo ich nie stać na taki luksus... Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:00 > No tak. Ponad 50% Amerykanów po 55 roku życia nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, > bo ich nie stać na taki luksus... Ciekawe są też dane o dostępie do opieki medycznej, na której brak w USA cierpi więcej ludzi, niż niejedno średniej wielkości państwo afrykańskie. Spróbuję gdzieś poszukać liczb. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:08 inny system ubezpieczenia zdrowotnego to trochę nieporównywalne. Ale gdyby u nas tak było to byłaby to liczba rzędu 80-90% ludności po 55 roku życia. Zastanówmy się też czy pomimo tego, że opieka zdrowotna jest gwarantowana to czy ją mamy? W USA przynajmniej jak ktoś ma polisę to go leczą a u nas co? Byłej kiedyś na onkologii? Widziałeś co tam się dzieje? Ludzie umierają bo państwo nie gwarantuje im opieki... Nie przekonałeś mnie tymi danymi. Proszę o konkrety:) Jakieś liczby tabeleczki, raporty, porównania:P Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:11 tupp napisała: > Ludzie umierają bo państwo nie gwarantuje im opieki... Nie chciałabyś czasem zostać populistycznym politykiem? Zdaje się, że zwolniły się jakieś miejsca ostatnio. Zawsze wydawało mi się, że ludzie na onkologii umierają, bo są chorzy na śmiertelną chorobę... Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:21 do polityki się nie pcham. Populistą nie jestem. Tylko ludzie się łudzą, że im Państwo wszystko da... i to jest myślenie naiwne. Umiesz liczyć licz na siebie. > Zawsze wydawało mi się, że ludzie na onkologii umierają, bo są chorzy na > śmiertelną chorobę... Niestety tak nie jest. Ludzie umierają bo Państwo ich zlewa. Masz kase - dajesz, wchodzisz bez kolejki. Dostajesz najlepszą chemie, miejsce w szpitalu, badania od ręki. Ludzie czekają z nadzieją, że ktoś ich zacznie leczyć a tu kupa. 30 lat płacili i im się nawet nie należy leczenie. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:31 > Umiesz liczyć licz na siebie. To w zasadzie prawda. Jak się ma 20 lat. Ale już niekoniecznie, jak się ma lat 80. > Ludzie umierają bo Państwo ich zlewa. Masz kase - dajesz > wchodzisz bez kolejki. Dostajesz najlepszą chemie, miejsce > w szpitalu, badania od ręki. Mylisz dwie rzeczy - brak opieki z jej dostępnością. Rzeczywiście bywa problem z dostępnością, ale nie na poziomie leczenia specjalistycznego, tylko przychodni, badań. Jak już człowiek zostanie zakwalifikowany do leczenia specjalistycznego, to ma pełną opiekę. Dlatego nie mówię, że system jest idealny. Trzeba go zmienić i to dość gruntownie. Rozwiązaniem byłaby częściowa, symboliczna nawet odpłatność za usługi medyczne pierwszego kontaktu. Zresztą, takie ubezpieczenie dające nieograniczony i niemalże natychmiastowy dostęp do większości specjalistów i badań kosztuje od ok. 100 zł miesięcznie. Nie ma żadnych kolejek, a koszt jest niewysoki. > Ludzie czekają z nadzieją, że ktoś ich zacznie leczyć a tu kupa. > 30 lat płacili i im się nawet nie należy leczenie. No to jest właśnie populizm. Mijasz się z faktami i to dość swobodnie. Odpowiedz Link
demonii.larua Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:43 > Niestety tak nie jest. Ludzie umierają bo Państwo ich zlewa. Masz >kase - dajesz wchodzisz bez kolejki. Dostajesz najlepszą chemie, >miejsce w szpitalu, badania od ręki. > Ludzie czekają z nadzieją, że ktoś ich zacznie leczyć a tu kupa. 30 >lat płacili i im się nawet nie należy leczenie. A tak to się faktycznie zdarza, miałam okazję doświadczyć osobiście. Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:12 Tuptusiu, plwac na opieke zdrowotna tyle ile powinnac i ile jest w stanie pokryc FAKTYCZNE koszta to bedziesz mogla wymagac. Placicie grosze w porownaniu z tym ile ten system kosztuje, ale wymagacie opieki na najwyzszym poziomie. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:16 Byłem na onkologii, kilka bliskich mi osób wygrało tą trudną walkę. Nie sądzę, ze klinika w Gliwicach w znaczący sposób odbiegała jakością leczenia od jakiegokolwiek kraju na świecie. Problemem w naszym systemie zdrowotnym jest raczej czas reakcji na linii lekarz pierwszego kontaktu-specjalista. W Polsce Ci ludzie mają co najmniej nadzieję. W USA nawet tego brak. Moja kuzynka mieszkająca właśnie w USA zaszła w ciążę (dość skomplikowane to było, bo pierwsze dziecko po 40-tce, wcześniej jeszcze też miała komplikacje zdrowotne) miała właśnie jakieś badziewne ubezpieczenie, musiała płacić za opiekę medyczną - skończyło się na kredycie na 2 lata. Sama powiedziała, ze gdyby teraz podupadła poważniej na zdrowiu - musiałaby umrzeć, bo nie byłoby jej stać na leczenie, a żaden bank nie dałby jej już kredytu. Dziękuję, postoję - takiego systemu też nie chcę... Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:17 A myslisz czemu ja bedac w Polsce laze po lekarzach? Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:22 kontik_71 napisał: > A myslisz czemu ja bedac w Polsce laze po lekarzach? Bo w Polsce jest właśnie niezły system opieki zdrowotnej. Trochę za dużo szpitali (W roczniku 2005 zdaje się wykorzystanie łóżek oscylowało w okolicach 65-70%, a bezpieczny wskaźnik, to 85%), tylko jak sięchce jakiś zamknąć - ludzie się od razu burzą. Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:25 I tez dlatego, ze bedac ubezpieczonym i placac skladke niezalezna od wysokosci dochodu, i tak musze placic sam do wysokosci 1500 CHF.. wiec w zyciu mi kasa chorych nic nie zwrocila.. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:27 Poza tym nawet płatne usługi są u nas ciągle tańsze. I nie gorsze. Do Polanicy-Zdroju cała Europa jeździ sobie nosy i biusty robić :D Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:31 I latwiejsze.. ja nie moge sobie tak o isc do specjalisty.. musze najpierw do lekarza pierwszego kontaktu (i to stalego, nie moge go sobie po prostu zmienic) i on ewentualnie wysle mnie na dalsze badania. A tak to ide sobie do enel-medu i w ciagu godziny mam badania, na ktore tutaj musialbym poswiecic przynajmnej dwie wizyty u lekarza. Zapomnialem dodac, ze gdybym musial isc do szpitala to pomimo ubezpieczenia, musze przejac 10% kosztow leczenia.. a to przy wiekszych sprawach moze spokojnie byc kilkadziesiat tysiecy CHF Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:38 > Bo w Polsce jest właśnie niezły system opieki zdrowotnej. Tyle, że to się docenia dopiera jak się pozna te inne systemy. Np. w Wielkiej Brytanii mają skrajny niedowład i na konsultacje u specjalisty często czeka się miesiącami. Łatwiej się powoływać na tzw. Zachód, go nie znając. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:42 no u nas do kardiologa, endokrynologa to co niby od ręki? Chłopie próbowałeś się kiedyś zapisać? Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:44 no chyba, że ja mam takiego pecha i mnie to spotyka notorycznie:D Jedno z dwóch. Albo jeszcze istnieje możliwość, że dla ciebie 2 miesiące oczekiwania na termin to mało a dla mnie dużo... Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:45 ja miałem problemy tylko z ortopedą. I to dlatego, że kontuzja przytrafiła mi się akurat w momencie, kiedy lekarze masowo wypowiadali pracę - ale w końcu udało się w sąsiednim mieście. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:48 > Chłopie próbowałeś się kiedyś zapisać? Nie, głównie dlatego, że - odpukać - jeszcze nie potrzebowałem. Ale tak jak pisałem - to jest problem z dostępnością tych usług pierwszego (albo drugiego - przed szpitalem) kontaktu. To się bardzo prosto rozwiązuje. Albo płacisz prywatnie koło 100 zł za wizytę, albo kupujesz ubezpieczenie - np. wspomniany przez Kontika Enel-Med - gdzie za 120 zł miesięcznie mogę się sam (bezpośrednio) umówić z większością specjalistów, w tym chyba i tych dwóch dziedzin. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:51 rozwiązanie dobre, ale to już nie jest NFZ:) Chociaż masz teoretycznie specjalistów za darmo. I do tego zmierzam. Bo ja się z wami zgadzam prawie we wszystkim. Tylko sądzę, że umiesz liczyć licz na siebie, a nie na państwo. Dlatego mam polisę i IKE. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:54 tupp napisała: Tylko sądzę, że umiesz liczyć licz na siebie, a nie na państwo. Nie do końca. Po prostu trochę skromności i samoograniczenia. Wymagaj od państwa tyle, ile może Ci dać. I dlatego ewentualnie - jak Cię stać - dodatkowo się ubezpiecz. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:57 tupp napisała: > rozwiązanie dobre, ale to już nie jest NFZ:) No bo system nie jest idealny. Jest nawet dość daleki od ideału. Ale dość łatwo można go udrożnić - przynajmniej w tej fazie 1/2 kontaktu. Jeśliby wszyscy płacili taką składkę to wynosiłaby ona kilkukrotnie mniej. Albo jeśliby trzeba płacić symbolicznie (5-10 zł) za każdą wizytę. To nie obciążyłoby klienta (bo na leki wydaje parę razy więcej), a zracjonalizowałoby popyt, ewentualnie eliminując hipochondryków i gawędziarzy, którzy idą do lekarza, bo mają czas i się nudzą (tak też się zdarza). > Chociaż masz teoretycznie specjalistów za darmo. Prawdziwy problem pojawia się przy poważnym leczeniu. I wtedy to już naprawdę działa. Lupus tu pisał, na przykład. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:43 milleniusz napisał: > > > > Łatwiej się powoływać na tzw. Zachód, go nie znając. Ja co prawda niw widziałem na swoje oczy, ale teoretycznie w szkole mnie naumieli :) Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:23 > Dziękuję, postoję - takiego systemu też nie chcę... To jest właśnie ten amerykański skrajny liberalizm, przez niektórych stawiany za wzór. Bo mają niskie podatki i wszystko jest tam dwa razy tańsze. No jest. Ale jak się komuś noga powinie, to jest już na swoim. I ma z górki. Leczenie onkologiczne często kosztuje kilkadziesiąt, do nawet ponad 100 tys. złotych miesięcznie. I jest w Polsce prowadzone zawsze. Właśnie w tej państwowej, niedoinwestowanej i często opluwanej służbie zdrowia. Nagłaśniane sa pojedyncze przypadki gdzie państwa nie stać, lub uznaje za nieefektywną, terapię najdroższymi środkami. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:26 Milleniusz - ja o tym wiem. Empirycznie przerabiałem. od momentu, kiedy te osoby trafiały do specjalisty - nie sposób się było przyczepić. Inna rzecz, że to było zaraz po tej buzkowej reformie zdrowia i lekarze pierwszego kontaktu bali się wysyłać na konsultacje do specjalistów, ze względu na koszty... Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:31 w Poznaniu i Gorzowie Wlkp. wyglądało to inaczej. Mam złe doświadczenia dlatego uważam, że ludzi nie leczą na onkologii. Może rzeczywiście generalizuje... ale nic nie poradzę, że gdyby nie kasa to na chemię czekalibyśmy pół roku albo rok. A tak była po 3 tygodniach. To pierwszy przykład. Mogłabym wymienić jeszcze kilka. Odpowiedz Link
demonii.larua Re: I co Wy na to? 26.08.08, 12:02 >I jest w Polsce prowadzone zawsze. Właśnie w tej > państwowej, niedoinwestowanej i często opluwanej służbie zdrowia. Leczenie tak, ale kolejki do tego leczenia bywają zabójcze, mi opadło wszystko jak poszłam zapisać się na operację "trzy miesiące pani może przecież poczekać.. przerzutów nie ma" Za to w tym samym szpitalu za pieniążki mogłam i to na drugi dzień, i już nie ważne że w czasie kiedy za "państwowe" miał być krojony kto inny przez tego samego lekarza. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 12:04 Tak z ciekawości - oficjalnie płaciłaś, czy w kieszeń? Odpowiedz Link
thank_you Re: I co Wy na to? 26.08.08, 14:30 Jak byłam mała, miałam 12 lat, zwijałam się z bólu, od prawie miesiąca miałam stan zapalny w organiźmie- nie było wiadomo od czego (temp. ok. 38st.C. i wzwyż) barany z DSK nie chcieli przyjąć mnie do szpitala, bo nie ma miejsc na oddziale. Wiadomo co zrobiła mama. Za kilka godzin leżałam na oddziale... który był prawie pusty.... 3(!!!) miesiące mnie leczyli. Inna sytuacja. Boli mnie noga. 3 miesiące. Mam 18 lat i idę do szpitala do ortopedy, bo nie odzywam się z rodzicami i nie chce wydawać swoich pieniędzy na prywatną klinikę. Lekarz ma mnie w nosie, nie chce zlecić żadnych badań, mówi, że udaję i chcę tylko zwolnienie do szkoły. Chodzę do niego codziennie, dalej ma mnie w nosie. Któregoś dnia nie wytrzymuję i mówię mu, że nie wyjdę dopóki nie zleci mi RTG. Zleca. Okazuje się, że mam guza. Idę do domu. Idziemy prywatnie do lekarza. Okazuje się, że mam raka. Co na to lekarz? Mówi, że nie dostanę się od razu do CO w Warszawie, musimy kilka razy do niego przyjść (zapłacić po 100 zł) i on załatwi mi łóżko. Mamy to w nosie. Jedziemy do Przychodni Onkologicznej - lekarz który leczy w CO mówi, że nie ma łóżek. Koperta. Łóżko się znajduję. Leże na oddziale. Operacja? Tak, jak operacja się uda, to 2 profesorów chętnie przyjmie odwdzięczenie się. Odwdzięczyliśmy się po operacji. Co się okazało? Że dwóch prof otworzyło mnie i okazało się że guz jest w splocie nerwowym, nie dadzą rady go wyciąć, więc wycinaja zdrową kość, zostawiają raka, biorą kasę i udają, że wszystko jest. A ja mogę się przekręcić..... Wspaniała polska służba zdrowia... Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 12:12 > Leczenie tak, ale kolejki do tego leczenia bywają zabójcze, No tak. Ja nigdzie nie piszę, że ten system jest idealny. Ale jednak jest i jest w miarę skuteczny. Nie chcę dywagować, czy mogłaś czekać, czy nie, ale to że pieniądze mogą wiele jest truizmem. Przecież już tu dyskutowaliśmy o skróceniu kolejek do specjalistów poprzez dobrowolne ubezpieczenia, czy prywatne opłaty. To taka sama forma opłaty jak opisana przez Ciebie, tyle, że sformalizowana i legalna. I mniej więcej w tym kierunku musi pójść reforma systemu opieki medycznej w Polsce, aby częściowo był odpłatny. Odpowiedz Link
demonii.larua Re: I co Wy na to? 26.08.08, 12:37 Mi nie przeszkadza, że byłby odpłatny - sama w końcu też leczyłam się za pieniądze i to nie z ubezpieczenia. Tylko co mają począć ludzie, którzy nie mają kasy na łapówkę ani prywatną klinikę? Dlaczego muszą w państwowych szpitalach ustępować miejsca prywatnym pacjentom? Nie twierdzę, że w większości. Pitolenie o łatwej dostępności "opieki medycznej" też jest populizmem. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:56 > Nikt nie chce dopłacać, ale skoro żyjemy w chorym kraju to > przynajmniej zadbajmy o siebie, a nie czekajmy aż dostaniemy od > Państwa. To jest opieka społeczna. Można dyskutować, czy mamy ją nadmiernie rozwiniętą, czy nie, ale mówienie w tym kontekście o "chorym kraju" jest conajmniej niesprawiedliwe. Są państwa - zdrowsze? - gdzie nie ma żadnej solidarności społecznej i ludzie jak już przestaną byc potrzebni społeczeństwu są przez nie odrzucani, żeby właśnie sami o siebie dbali. Zresztą, nie dalej jak ze 100-200 lat temu było tak wszędzie. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:59 Widzisz Milleniusz, to nie o to. Ale emerytura po 15 latach - to trochę za szybko. Mundurowym można zapewnić po służbie liniowej kolejnych 15 lat za biurkiem na przykład, Górnikom po 15 latach "dołu" kolejnych 15 na powierzchni i td. I to, za co tak był krytykowany Hausner - ukrócić wszelkie "lewe" renty. Jakoś nie przekonuje mnie w tym momencie argument "to za co mam żyć". Od tego właśnie jest opieka społeczna. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:02 lupus76 napisał: > Widzisz Milleniusz, to nie o to. Ale emerytura po 15 latach - to trochę za > szybko. A z tym się oczywiście zgadzam. Tak jak napisałem - można dyskutować, czy ten system nie jest w niektórych miejscach rozdęty (a jest). Ale nie kwestionowałbym systemu w całości, bo dziki liberalizm a'la USA nigdzie w Europie nie funkcjonuje (być może pomijając takie przypadki jak Albania, czy państwa w stanie organizacyjnego rozkładu). Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:05 Amerykański dziki liberalizm, to też mit. Z tego, co pamiętam ze szkoły, to mając właśnie całkiem niezły system zabezpieczeń (nie ubezpieczeń) społecznych. Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:07 Pytanie jest tylko kogo ten system obejmuje.. statystyki z USA nie sa zbyt pozytywne... Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:08 lupus76 napisał: > Amerykański dziki liberalizm, to też mit. Uproszczenie raczej. Wygodne dość, bo to wielki i zróżnicowany kraj. Oczywiście, że są stany, czy grupy społeczne dobrze zabezpieczone. W końcu to USA nadają ton światu w badaniach medycznych i farmaceutycznych. Sęk w tym, że tam wszystko, albo prawie wszystko jest prywatne, no i nikt się tym nie zamierza dzielić z tymi, którzy mają mniej. Tak w zasadzie funkcjonowały społeczeństwa pierwotne. A i to nie wszystkie. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:10 to nie jest opieka społeczna. Źle rozumiesz ten termin. Opieka jest dla patologii... Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:14 > to nie jest opieka społeczna. Źle rozumiesz ten termin. Opieka jest dla patolog > ii... Przez opiekę społeczną rozumiem odpowiedzialność silniejszych grup społecznych za słabsze. Solidarność. :| Odpowiedz Link
trypel Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:18 na razie to słabsze grupy opiekują sie silniejszymi :) u nas w kazdym razie to co to jest? antyopieka społeczna? Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:20 Nie tylko dla patologii. Czy starość, bądź przewlekłe choroby są według Ciebie patologią? A w systemie opieki społecznej (zadania zlecone gminy/powiatu) są domy pomocy społecznej zarówno dla ludzi starszych, jak i chorych/upośledzonych/kalekich. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:28 kurcze temat rzeka. Nie chce mi się tłumaczyć bo to nie ma sensu. Ile ludzi tyle poglądów. Mama pracuje w budżetówce właśnie w pomocy społecznej. Wygląda to zupełnie inaczej w praktyce niż w teorii. Stąd ta moja "patologia". Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:30 tupp napisała: > kurcze temat rzeka. Nie chce mi się tłumaczyć bo to nie ma sensu. Ile ludzi tyl > e > poglądów. Mama pracuje w budżetówce właśnie w pomocy społecznej. Wygląda to > zupełnie inaczej w praktyce niż w teorii. Stąd ta moja "patologia". Ja też jestem pracownikiem socjalnym, tyle, że teraz nie pracuję w zawodzie :) Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:33 wow. No to chylę czoła:D A dlaczego nie pracujesz w zawodzie jeśli mogę zapytać? Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:38 tupp napisała: > wow. No to chylę czoła:D A dlaczego nie pracujesz w zawodzie jeśli mogę zapyta > ć? Tak się po prostu poukładało :) Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 10:35 zapomniałam napisać "a ja na to jak na lato.." :D Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:10 W sumie sprawa jest dosc prosta.. Gornicy, nauczyciele itp potrafia sie zorganizowac i wymoc na rzadzacych ulgi i specjlane traktowanie.. Cala reszta spoleczenstwa biernie sie temu przyglada... Gdy ta raczta sie zorganizowala to jej ciezar gatunkowy moglby spowodowac takie zmiany, ktore unormalnia system.. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:14 akurat do nauczycieli i lekarzy mam wstręt największy. Wczoraj czytałam fajny artykuł porównujący zarobki nauczyciela i informatyka. Polecam całkiem ciekawy. gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,5439804,Nauczyciele_zarabiaja_tyle_co_informatycy_.html Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:15 To zacznij dzialac, rob cos.. marudzenie w domowym zaciszu jeszcze nigdy nic nie przynioslo.. Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:38 uważasz, że marudzę? Ja myślałam, że moje zdanie wyrażam. A że jest nieprzychylne to nie oznacza, że marudzę. Trzeba było nie pytać o zdanie:P Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:40 > Ja myślałam, że moje zdanie wyrażam. Mylne jest. Ale każdy ma prawo błądzić. :P Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:46 tylko krowa nie zmienia poglądów tak więc wszystko przede mną. Odpowiedz Link
milleniusz Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:50 tupp napisała: > tylko krowa nie zmienia poglądów tak więc wszystko przede mną. Ja tam szanuję krowy. Wykazują wielki życiowy spokój. :) Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:41 marudze to byl skrot mysliowy i niekoniecznie skierowany do Ciebie jako takie. Przyznasz mi racje, ze ogolnie spoleczenstwo ma maly wplyw na to co sie dzieje, bo sie mu (spleczenstwu) nie chce ruszyc dupy Odpowiedz Link
tupp Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:46 zgadzam się. Ale część ruszyła zad i wyjechała:P Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:48 tupp napisała: > zgadzam się. Ale część ruszyła zad i wyjechała:P I tym prostym zabiegiem znormalizowała rynek pracy w Polsce :D Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:56 Dokładnie. Tusk nie ma pojęcia o polityce społecznej, jeśli mówi, że jednym z jego priorytetów jest powrót emigrantów. Owszem, niech wrócą, ale stopniowo, powiedzmy 100 000 rocznie - to będzie ok. Odpowiedz Link
kontik_71 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 11:59 To tez oczywistym jest, ze nie wroca wszyscy w jednym monemcie.. na nasza rzecz pozytywnie wplywa otwieranie kolejnych rynkow pracy.. wiec nie ma sie co obawiac, ze nagle wrocie 2 mln ludzi :) Nie zapominaj, ze polityka ma swoj wlasny jezyk i polityk nie moze sobie pozwoli na powiedzenie.. wracajcie ale pomalu.. Odpowiedz Link
lupus76 Re: I co Wy na to? 26.08.08, 12:03 Ale w przypadku polityki społecznej z ciężkim bólem muszę powiedzieć, że najlepszym ministrem był Kluzik- Rostkowska. Odnoszę nawet wrażenie, ze był jedynym, który wiedział po co tam jest. Odpowiedz Link