Nie rozumiem niektórych argumentów...

29.08.08, 14:38
użytych w dyskusji o karmieniu piersią publicznie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=83934900
oburzeni na oburzających się tym zjawiskiem w supermarketach, twierdzą że ich
zniesmacza jedzenie publicznie sałatki, bo podczas konsumpcji toczy się ślina.
Wydaje mi się, ze gdyby wątek dotyczył wyciągania za pomocą chusteczki kozy z
nosa przy ludziach (miałam taką znajomą, która nie uważała, ze to nic nie
stosownego), to większość zgodziła by się, że jest to niekulturalne i może być
obrzydliwe, bez sięgania po argumenty bo jak jesz to też ci zęby widać.

Dla mnie karmienie piersią to jest czynność intymna i nie koniecznie musi
budzić zachwyt.
    • asqe Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:41
      ale czy od razu musi oburzac?
    • milleniusz Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:41

      > Dla mnie karmienie piersią to jest czynność intymna i nie
      > koniecznie musi budzić zachwyt.

      Ja tam specjalnie się nie oburzam. Nie wiem, tylko dlaczego mowa o
      supermaketach, chyba że te przybytki już traktujemy jako centra życia
      społecznego. A co do samego karmienia, to czy nie jest to tak, że dzieciak o
      jakiejś poże musi dostać jeść, bo inaczej jest nieznośny i się drze?

      To ja już wolę takiego zatkanego cycem. :)))
      • asqe Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:43
        dlatego wlasnie kobieta z dzieckiem powinna siedziec w domu i z
        niego nie wychodzic. koniec i basta!
    • iberia.pl Rechyba Ci się linki pomyliły :-) 29.08.08, 14:44
      albo ja mam jakies cuda na kompie.
      Tez uwazam, ze publiczne karmienie piersia powinno sie odbywac
      nienarzucajaco dla innych.
    • anna_heche Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:49
      Mnie nie razi widok matki karmiącej natomiast gdybym ja była ową
      matką to nie chciałabym tego robić w tłumie, na widoku innych, wśród
      drechów albo innych fiutów. Nigdy matką karmiącą nie byłam ale z
      tego co czytałam kiedyś to dobrze jak ten moment jest spokojną i
      intymną chwilą dla matki i dziecka. Podejrzewam oczywiście, że sa
      mamuśki które karmią i jednocześnie wcinają podwawelską i rozmawiają
      przez telefon(posiadając zestaw słuchawkowy) ale ja bym tak nie
      chciała.
      • milleniusz Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:57

        > ale ja bym tak nie chciała.

        Da się bez zestawu - dzieciaka przytrzymać kolanem, w jednej ręce kiełbasa w
        drugiej komórka. Ewentualnie jak dziecko nie może samo do cyca trafić trzymane
        kolanem, to w jednej ręce dzieciak, w drugiej kiełbasa, a komórkę przyciskamy
        ramieniem do ucha.
        • funny_game Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:59
          Nie, nie. Jak dzieciak sam do cyca nie umie trafić, to niech nie je albo niech
          się nauczy! Fkącu pogadać trzeba, a kiełbasa tez wiecznie na nas czekała nie
          będzie :F
          • demonii.larua Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:02
            Na nieumiącego trafić do cyca dziecia jest sposób :D chusta :F
            i dwie łapy wolne :))))))))))) oraz nogi w dodatku :)
            • anna_heche Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:03
              O rany. Wtedy można jeść, rozmawiać i szyć na maszynie wciskając
              nogą ten pedał od maszyny ten tamten na dole;)
            • funny_game Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:08
              Te chusty to piękna sprawa dla mnie :)))
              • demonii.larua Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:11
                I dla mnie, ale już wyrosłam tfuuuu nie ja oczywiście :))) 15 kg to za dużo dla
                mojego kręgosłupa :)
                idę spać, dobranoc :)
                • funny_game Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:16
                  demonii.larua napisała:

                  > idę spać, dobranoc :)

                  Yyyyyyyyyyyyyyyy.............. :D

                  Będziesz wieczorem?
                  Dziś mam wieczór przed kompem chyba, zamiast nad jeziorem :/
                  • demonii.larua Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:30
                    Będę chyba, muszę sę drzemkę walnąć tylko :D zmęczona jestem, w chałupie nikogo
                    to sę pośpię :D chwilkę chyba, bo póki co od kompa nie mogę się odtentegować :D
                    p.s. a dlaczego tak nieładnie, że nie nad jeziorem? :/
                    • funny_game Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:39
                      Śpiiij anieeeleee móóóój! :D
                      Jutro pojadę. Wszystko przez ciotkę M. :DDD
          • milleniusz Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:02
            funny_game napisała:

            > Jak dzieciak sam do cyca nie umie trafić, to niech nie je albo niech
            > się nauczy!

            Racja. To nawet jest ewolucyjnie usprawiedliwione - przetrwają najsilniejsi. :)
            • funny_game Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 15:09
              Qrde, nie mogę dziś wyjść z podziwu, jacy my wszyscy mondZI i dobZI i pomysłowi :DDD
    • zoofka Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:50
      wracamy do dyskusji o mikroustach?
      • demonii.larua Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:55
        to samo mi przyszło na myśl :DDD
    • wanilinowa Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 14:51
      nowy dzień, nowa dyskusja o karmieniu piersią..:)
      • gazdziikowa Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 16:59
        a co były już bo nie zauważyłam? :)
        • wanilinowa Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 17:37
          chodzi mi o ten wątek który przytoczyłaś, to chyba jeden z ulubionych tematów
          dyskusji:)
          publiczne karmienie jednych obrzydza, inni przystają zaczarowani naturalnym
          pięknem - i jedni drugich nijak pojąć nie mogą, więc do psychologów się nawzajem
          wysyłają
    • vandikia Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 20:47
      A ja w zesłym tygodniu bylam na lunchu w znajomej knajpce i przyszla rodzina -
      rodzice ok 30stki, synek ok 5 lat i niemowlak. My juz jedlismy, oni dopiero
      zamowili jedzenie i w oczekiwaniu na podanie matka dala cyca niemowlęciu.
      Wzbudzilo to tylko mile, pozytywne wrazenia. Co do karmienia w "dziwnych
      miejscach" typu supermarket.. coz w wiekszych sa do tego pokoje matki i dziecka
      - ale zostaly stworzone raczej dla wygody, a nie dlatego, zeby sie musiala ukrywac.

      Szczerze, to ja nie rozumiem tego oburzenia (co jakis czas ostra dyskusja) na
      karmiace matki. Jest tyle rzeczy, ktore mogą obrzydzac, zniechecac wokol, po co
      sie czepiac naturalnej czynnosci? :)
    • izabellaz1 Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 21:02
      Cieszymy się Twoim szczęściem z posiadania zdania w tym temacie.
      • gazdziikowa Re: Nie rozumiem niektórych argumentów... 29.08.08, 21:53
        czytając niektóre wypowiedzi na forach ludzie raczej się nie cieszą :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja