wilowka
29.08.08, 17:17
Np reklamacje i jak ktoś coś zawali. Ja generalnie jestem miła i uśmiechnięta
(np nigdy nie miałam problemu najmniejszego z uzyskaniem pomocy w takim
dziekanacie UŁ.) Ale dzisiaj załatwiałam jedną reklamację i ciśnienie mi
skoczyło. Nie byłam potulna, nie byłam też chamska(tzn bez krzyków itp. ),
tylko - mocno (naprawdę mocno)
roszczeniowa. I wiecie? Zostałam błyskawicznie po moim wystąpieniu obsłużona.
Mam ten problem, że nie umiem się upominać o swoje. Staram się ćwiczyć, dziś
występowałam w tym sklepie z chłopem, więc mogłam sobie pozwolić, bo mamy
zasadę, że choćbyśmy się ze sobą nie zgadzali, to przy ludziach absolutnie w
jednym tonie razem gadamy.
A Wy jak myślicie? Jak skuteczniej załatwiać, tylko na sympatię, czy czasem z
przytupem?