liisa.valo
30.08.08, 11:20
Rozmawiałam właśnie ze znajomym przez telefon, a moja mama... Stoi za drzwiami
i podsłuchuje. Nosz jasna cholera! Co ją obchodzi, z kim rozmawiam i dlaczego?
Przestała już pytać, kto przysyła esemesy, od czasu kiedy zrobiła to po tym,
jak parsknęłam śmiechem przy wiadomości od znajomego i na jej pytanie "kto",
odpowiedziałam, że Johnny Depp pyta, czy wpadnę na weekend.
No, ale telefony podsłuchuje, a wczoraj jak rozmawiałyśmy z dziewczynami na
czacie gazetowym i od czasu do czasu sobie parsknęłam śmiechem, to usiadła na
tapczanie z miną szpiega obcego wywiadu i pytała, co tam takiego śmiesznego.
Zawsze, w podstawówce, lo, nic sobie nie robiła z mojej "prywatności", jeśli u
dzieciaka w tym wieku można to tak nazwać. Grzebała w biurku, czytała
zapiski... I jak widać, niewiele się zmieniło od tego czasu...
Kurcze, nie wiem, może to faktycznie jest jakiś dyskomfort związany z tym, że
ja się jej nie zwierzałam nigdy. Moja siostra jej opowiadała o wszystkich
swoich miłościach, teraz o pracy jej opowiada szczegółowo, a ja nie. Na
pytanie, co na studiach odpowiadam: nic ciekawego, bo nie wiem, co by ją mogło
tam zainteresować, a o uczuciach już w ogóle nie mówię nikomu.