2szarozielone
03.09.08, 20:34
to wymyślilibyście coś takiego, żeby stworzyć gigantyczny Wszechświat? W nim
jakąś jedną gwiazdkę (pośród 10^22 innych gwiazd). Naokoło niej puścić kilka
planetek. I na tym maluteńkim ziarenku błądzącym w kosmosie stworzyć życie,
miliony gatunków. I jeden z tych gatunków wybrać i żądać od niego, żeby was
wielbił i czcił, przejmować się tym, z kim uprawia seks i czy przeklina,
zsyłać potopy, burzyć miasta, jeszcze podburzać jednych przeciwko drugim...
Karać wiecznymi mękami za niechodzenie co tydzień do kościoła?
Nie piszę tego, żeby wyśmiewać wiarę. Ale dlatego, że właśnie taka
perspektywa, m. in., sprawia, że jestem niewierząca totalnie. No i nie wierzę
w to, że ktoś, kto podobno ma być doskonały i miłosierny, byłby aż tak
małostkowy i okrutny. I jestem ciekawa, jak na to można spojrzeć inaczej...