tupp
20.09.08, 22:45
Przydarzyła mi się taka oto nieciekawa historia. Wracając dzisiaj do domu, dla
jasności dodam, że poruszam się komunikacją miejską, i właśnie "wchodząc" na
przystanek przyczepił się do mnie pijany młody facet(z butelką od piwa w
ręku). Widziałam, że nadjeżdża już mój tramwaj więc byłam spokojna, że zanim
zdąży mnie dogonić wsiądę i odjadę no i właśnie... facet nie zauważył tramwaju
i dla uproszczenia powiem, że pod niego wpadł. Miał szczęście, że mu nóg nie
zmiażdżyło.
Później było tylko gorzej. Facet zaczął krzyczeć, że to moja wina, że to
wszystko przeze mnie. Podszedł do mnie tak blisko, że o mało co mnie nosem nie
dotykał. Gadał, że mam się z nim umówić czy coś. Chciałam go trzasnąć, ale aż
taka odważna nie jestem i tylko wsiadłam do tramwaju. On za mną.
Przestraszyłam się, że mi krzywdę zrobi, ale "tylko" krzyczał na cały tramwaj
jaka to jestem niefajna. Koszmar.
Noszę przy sobie gaz i miałam ochotę go użyć. I ja się pytam gdzie Ci
prawdziwi mężczyźni co to by zwróciliby pijanemu uwagę, że jednak zachowuje
się w sposób niegrzeczny? Skłamałabym mówiąc, że zdarza mi się to często, ale
zdarza się i to wystarcza. Niestety zawsze z tą samą smutną puentą, że
prawdziwi mężczyźni są na wymarciu.