Lubię moje studia,ale bycia studentką nie znoszę..

29.09.08, 15:27
a obecnie przyczynił się do tego fakt, że jest 29 września, a na stronie
internetowej, ani w budynku wydziału w gablocie nie ma planu zajęć. Przecież
oni są kompletnie niepoważni? Na innych wydziałach też tak ponoć jest, to jest
- kurwa - uczelnia z tradycjami? Poważna, szanowana, ble ble ble? I zawsze na
ostatni dzień plan rzucają.
Jasne, bo ja poza uczelnią nic innego w życiu nie mam i nie robię... Nie mogę
ani się umówić na fiński, żeby to był już stały dzień i godzina, ani grafiku
szefowa nie może na październik ułożyć i się na mnie wścieka, w sumie jej się
nawet nie dziwię, chociaż to nie moja wina. Wysłałam już maila do promotora,
że jakby miał dostęp do planu, niech mi podeśle plan V rok + spis fakultetów.
Tylko, że znając jego to sprawdzi skrzynkę mailową gdzieś w sobotę. KUŹWA!!!!!
Coś mnie szczeli zaraz...
    • milleniusz No ale o-co-cho? 29.09.08, 15:30

      > Coś mnie szczeli zaraz...

      Ej, co desperujesz? Student jest po to, aby szlifować marmurowe podłogi
      szacownej uczelni z tradycjami. A nie po to, aby mu promotor przesyłał plan
      zajęć emalją.

      No proste jak konstrukcja cepa.
      • liisa.valo Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 15:37
        O to chodzi, że skoro oni mnie tam nie szanują, to ja ich też nie powinnam. Bo
        nie szanują - mojego czasu przede wszystkim.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 15:41
          > nie szanują - mojego czasu przede wszystkim.

          od tego sa. zeby nie szanowac i uodpornic na przyszlosc, bo w przyszlosci nie
          bedzie lepiej.
        • milleniusz Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 15:42

          > Bo nie szanują - mojego czasu przede wszystkim.

          Trochę Cię rozumiem. Ale od zawsze było tak, że student był petentem w kolejce
          po wiedzę. Teraz to się trochę zmienia, żyjemy szybciej, czasem nawet lepiej,
          ale nie wieszałbym wszystkich psów z okolicy na swojej uczelni za to, że nie
          zamieściła planu zajęć z wyprzedzeniem, co mi utrudnia synchronizację nauki z
          pracą na 3 etaty.

          Tak, wiem, że łatwo sobie tak gadać jak powyżej. Być może nawet to Ty masz
          rację. Ale spojrzyj też na problem z drugiej strony. Tylko taki mam cel. :)
          • liisa.valo Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 15:52
            Dobra, dobra, wykładowcy mają plany zajęć od 20 września - to wiem na pewno, bo
            mi promo podawał godziny konsultacji swoich. Więc nic by im nie szkodziło
            wrzucić planu na net teraz, albo chociaż w gablocie go wywiesić, a nie na
            ostatni dzień. Bo będzie pojutrze, znając życie.

            Ja naprawdę nie jestem z tych, co mają pozycję roszczeniową "bo mi się należy".
            Zresztą, z paniami z dziekanatu mam na przykład miłe układy, bo ja nie z tych co
            mordę drą o byle gówno. Ale miło by było, gdyby uczelnia państwowa - dla której
            każdy student to kasa - czasem pokazała dobrej woli trochę. Prawda taka, że
            jestem zła, bo mam problem z grafikiem - i nie wiem dlaczego jestem karana za
            to, że sama na siebie zarabiam i muszę mieć rozkład godzinowy zajęć, żeby dać
            radę cokolwiek zrobić.
            • milleniusz Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 16:00
              Nie jesteś karana. Oni tak działają od dziesięcioleci. Próbuj to zmieniać, ale
              miej świadomość, że tak długie tradycje zmienia się trudno. To nie jest uczelnia
              komercyjna, dla której "student to pieniądz". Do państwowej, szczególnie dobrej,
              student zawsze przyjdzie.
              • liisa.valo Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 16:09
                milleniusz napisał:

                > Do państwowej, szczególnie dobrej,student zawsze przyjdzie.

                Oby się nie przeliczyli. To kierunek, na który od kilku lat jest mało chętnych -
                żaden z atrakcyjnych.
                • milleniusz Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 16:22

                  > Oby się nie przeliczyli. To kierunek, na który od kilku lat
                  > jest mało chętnych - żaden z atrakcyjnych.

                  Spoko. Przekształci się katedrę na metaloplastykę, albo aspekty miłości
                  cielesnej we francuskiej literaturze 19 wieku (trafiłem w Sade'go, czy nie?) i
                  się sprzeda. Lud kupi. Byle ilość profesorów i doktorów na kierunku się
                  zgadzała, coby dotację z ministerstwa wyhaczyć.
                  • liisa.valo Re: No ale o-co-cho? 29.09.08, 16:27
                    milleniusz napisał:

                    > albo aspekty miłośc cielesnej we francuskiej literaturze 19 wieku (trafiłem w
                    Sade'go, czy nie?)

                    Bardziej XVIII, ale na XIX tez się chwycił trochę.

                    > Byle ilość profesorów i doktorów na kierunku się
                    > zgadzała, coby dotację z ministerstwa wyhaczyć.

                    Mnie się aż studiów doktoranckich odechciało. Bo teraz wszyscy robią i sie tym
                    chwalą, że ojej. Więc ja ewentualnie może kiedyś dla siebie jakiś doktorat, ale
                    tak żeby studia doktoranckie to nie. Tylko nie wiem jeszcze jak memu Pieknemu
                    Promotorowi to powiedzieć. Znaczy wiem jak powiedzieć: wprost, ale będzie mu
                    przykro :/
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:33
      widze, ze tylko moja umilowana politechnika lodzka miala zwyczaj zaczynac
      zajecia w polowie wrzesnia, u Was tradycyjnie od 1 pazdziernika?

      mnie tam bycie studentkom i pasozytem bardzo odpowiadalo, napilabym sie chetnia
      zubra w parku i poszla na wyklad z fizyki...
      • liisa.valo Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:38
        Nie, już od 22 są zajęcia, tylko piąty rok zaczyna później, bo praktyki. A planu
        i tak nie ma.
        • maraga.3m Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:43
          a praktyki sama sobie załatwiłaś?

          u mnie nie było planu, dopóki sobie go sama nie ułożyłam:)
          co wbrew pozorom nie jest wcale takie wspaniałe, bo było to 3 dni stania w
          kolejkach... a zajęcia w liczbie 40-50h tygodniowo, nakładały się na siebie -
          co z kolei nie było aż takie złe, bo z 50h robiło się np44, jak 3 zajęcia się
          nałożyły. Tylko na laborki trzeba było uważać :)
          wspominam ten czas dobrze, poza tym wstawaniem przed 4 i kładzeniem się spac
          około północy... bo ambitna byłam i jeszcze do pracy chodziłam.
          • liisa.valo Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:48
            No, u nas też sobie układamy, bo wszelkie wykłady i fakultety są do wyboru. Z
            regularnych ćwiczeń w sumie też się można przenosić, chociaż w tym roku może nie
            być tak prosto, bo w zeszłym z naszego roku ludzie tak się poprzenosili, że
            jedna babka całkiem bez grupy została i dyrektor ds. dydaktyki latał po salach i
            ludzi z łapanki brał, żeby jej grupę zrobić. Cyrk na kółkach.
            A praktyki - tak, sama załatwiałam.
            • maraga.3m Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:52
              fajnie na tych praktykach?
              podoba Ci się robota? Widzisz się w tym tak na zawsze?
              • liisa.valo Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 16:04
                Ja się tak na zawsze widzę w zupełnie czym innym, w innej profesji, ale nie chcę
                zapeszać.
    • forumowicz_pospolity Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:37
      musisz inaczej do tego podejsc
      najpierw robisz sobie grafik zajec pozastudenckich a potem do tego dostosujesz
      plan jak juz bedzie;)
      • kitek_maly Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:39

        > najpierw robisz sobie grafik zajec pozastudenckich a potem do tego dostosujesz
        > plan jak juz bedzie;)

        Dobre. :-]
      • liisa.valo Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 15:39
        Coś w stylu: Panie doktorze, ja się do innej grupy przenoszę, bo w czasie tych
        zajęć mam fiński? :)
    • 8n Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 16:17
      mojego planu też jeszcze nie ma :(
    • cytrynka_ltd Re: Lubię moje studia,ale bycia studentką nie zno 29.09.08, 16:43
      a, z mojej uczelni dzisiaj przesłali superowy plan zajęć:)
      ale, studentką nie jestem:))
Pełna wersja