partnerzy waszego rodzeństwa...

05.10.08, 02:51
Niedawno na spotkanie z moimi kumplami wpadł mój brat z nową dziewczyną.
Znaczy się nie taką nową - ale oni mieli ją poznać dopiero. I kumpel mnie
pyta, czy fajna ona jest. A ja mówię, że super, że jak się brat z nią nie
ożeni, to mu dam w dziób i sama się z nią hajtnę :) A on na to, że w szoku
jest, bo zazwyczaj to nie lubi się nowych partnerów/partnerek rodzeństwa, bo
jakaś taka zazdrość irracjonalna i w ogóle.

No i mam pytanie - czy wy czuliście taką niechęć jakąś? :)
    • nerri Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 03:13
      Niechęć czułam jak brat umawiał się z taką laleczką,która
      ziemniaczków obrać nie potrafiła nawet i żywiła się w 70% jedzeniem
      dla dzieci ze słoiczków:P:P

      Teraz ma normalną dziewczynę;) I super:)) No i ją lubię:D
    • 8n Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 08:59
      moja siostra jeszcze nie ma chłopca, ale wszytskich moich lubili. jeden taki co był zły też dał rade, bo ja przekupywal, kupowal jej super prezenty i to wystarczyło.
      • 8n Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 09:00
        wszytskich moich lubiła*
    • suczka78 Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 12:12
      poprzednia była fatalna, obecnej nie znam ponieważ nie utrzymuje
      kontaktów z bratem od 4 lat
    • thank_you Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 12:30
      Mąż mojej siostry jest w sumie ok, poza drobnymi zaszłościami... Kolejnej dziewczyny mojego brata nie trawię, ale akceptuję ją i nie daję jej odczuć, że jest raczej nielubiana przez moją rodzinę. A mój były chłopak...cóż...cała rodzina była w nim zakochana i mają mi za złe rozstanie z tym "ideałem".
      Wydaje mi się, że nie powinniśmy się wtrącać w wybory naszego rodzeństwa, tylko akceptować je...skoro są szczęśliwi ze swoimi partnerami to powinniśmy się z tego cieszyć. A zazdrość o rodzeństwo jest dla mnie absurdalna:-)
      • suczka78 Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 12:32
        wychodzę z założenia "jak jemu dobrze to mi dwarazy lepiej" nie
        wcinam sie, jego życie niech robi co chce
    • zoofka Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 13:11
      obu mężów moich sióstr bardzo lubię.
      Kiedy byli jeszcze ich chłopakami - jednego zaakceptowałam bez
      zastrzeżeń, drugiego zaś musiałam długo oswajać. Chyba byłam trochę
      zazdrosna że mi siostrę zabiera, a mieszkałam z nią paręset
      kilometrów od domu rodzinnego. My dwie na obczyźnie, a tu jakiś
      trzeci mi się wtryniał!

      Wiem, że to niedorosłe było ale ja sama jeszcze głupawa byłam.
      Teraz żyjemy w pełnej komitywie
    • niebieski_lisek Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 14:06
      Nie przepadam, ale to nie ja sobie go wybierałam.
    • razzmatazzy Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 14:18
      Zazdrość o rodzeństwo? Nigdy mi się nie przytrafiła.

      W takich sytuacjach jestem zawsze otwarta - zwłaszcza, że to ta nowa osoba
      czasem czuje się niepewnie poznając rodzinę wybranka/wybranki i trzeba czasem
      pomóc przełamać pierwsze lody. :)
    • funny_game Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 05.10.08, 14:26
      Zawsze lubiłam Brazowe dziunie ;)
      Ale obecną wręcz uwielbiam! I nauczy mnie chodzić po lumpeksach :D
    • shine69 Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 06.10.08, 09:07
      nie czułem. Lubiłem, nawet bardzo. Dopiero po paru latach się zorientowałem,
      jaka to głupia pizda jest, ta moja bratowa.
    • karka831 Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 06.10.08, 09:54
      Mój brat jest młodszy ode mnie o 7 lat. Aktualnie ma pierwszą dziewczynę,
      niestety nie znam jej, ponieważ on od 2 lat mieszka za granicą, a ja z powodu
      fobii dotyczącej latania samolotem, bywam tam bardzo rzadko. Jednak z tego co
      opowiada - dziewczyna jest rozsądna i poukładana. :) Z oczu też jej patrzy
      dobrze. :P
    • demonii.larua Re: partnerzy waszego rodzeństwa... 06.10.08, 10:55
      A różnie bywało :D Jak miała jakiegoś do rzeczy, to szybko sie go pozbywała ta
      moja siostra i potem zawsze jakiś dekiel jej się trafiał :) Teraz ma męża,
      wygląda na fajnego ale za cholerę się z nim dogadać nie umiem bo niemiecki
      zostawiłam w liceum :)
Pełna wersja