Stukniety wykladowca

03.11.08, 18:40
O co moze chodzic nauczycielowi, ktorego swoiste hobby stanowi molestowanie
psychiczne studentow? Facet wyszukuje sobie absurdalne powody do zaczepki
slownej i wydaje sie rozkoszowac ogladaniem reakcji roznych osob, zarowno tych
z ktorymi akurat "rozmawia"jak i reszty grupy- wiadomo ze ma przewage,
zwlaszcza kiedy trzeba mu odpowiedziec w obcym jezyku. A doczepic potrafi sie
k.tas do wszystkiego i czasem balansuje na granicy (w moim odczuciu)przemocy
psychicznej wrecz;] Czasem sa to niby niewinne uwagi, ktore moga byc wziete za
sarkazm i specyficzne poczucie humoru, ale przerabane ma osoba ktora odpowie
mu riposta, grzecznie, z sensem i na temat. Wtedy zapamietuje sobie takiego
osobnika i ma go na muszce;)
A ostatnio slyszalam od kogos o takim kwiatku; na roku wyzej doczepil sie do
niepelnosprawnej dziewczyny mowiac jej ze ma mine jak male dziecko, ktore
zrobilo w majtki i prawie chuj jeden doprowadzil ja tym do placzu podobno. No
kurde co z tym kolesiem nie tak ja sie pytam? Wydaje mi sie ze do szkoly/na
uczelnie to sie idzie po to by sie uczyc,wiec nie wie sie wszystkiego a koles
ma ironiczny usmieszek na twarzy gdy ktos czegos nie wie(nie mowie tu o
rzeczach ktore byly juz omawiane na zajeciach, ale o nowych sprawach).F*ck!
    • baba_krk Re: Stukniety wykladowca 03.11.08, 18:53
      Może sam jako student był gnębiony przez wykładowców i teraz próbuje odreagować?
      Nie czarujmy się - nie każdy nadaje się na nauczyciela. Ja w całej swojej
      studenckiej karierze trafiłam na 2 czy 3 takich z prawdziwego zdarzenia. Reszta
      momentami ocierała się o marność.
      • dita.von.teese Re: Stukniety wykladowca 03.11.08, 18:55
        no tez mi to przyszlo do glowy ale zeby az tak, to zalosne jest
    • razzmatazzy Re: Stukniety wykladowca 04.11.08, 12:23
      Niestety na naszych uczelniach najmniej do powiedzenia mają studenci, a nawet
      jeśli robi się jakieś ankiety na temat wykładowców, to mało co z tego wynika.
      Też się spotkałam z typami, którzy uwielbiają gnębić wybrane ofiary i nie ma jak
      ich 'ruszyć'. :(
      Facet ma pewnie kompleksy i musi się dowartościować - pewnie sam przegrywa takie
      pojedynki słowne w starciu z innymi, którzy nie są od niego tak zależni jak
      studenci.
    • thank_you Re: Stukniety wykladowca 04.11.08, 15:03
      Na studiach wykładowcy traktują nas jak równych, tzn. fajnie się z nimi
      dyskutuje i nie dają odczuć, że mamy raczej mniejszą wiedzę od nich. Ale w
      szkole średniej miałam takich nauczycieli, z reguły kłóciłam się z nimi, a
      później musiałam się uczyć 2 razy więcej niż reszta klasy :D Ale satysfakcję
      miałam, bo nie pozwoliłabym sobie na poniżanie
    • zwroclawianka Re: Stukniety wykladowca 04.11.08, 15:05
      a co w tym dziwnego? wszak większość wykładowców to tacy frustraci,
      którym się nie powiodło w życiu i z braku laku zostali na uczelni.

      opowieści krążą o tym, jak to wykładowca kazał dziewczynie
      odpowiadać za szafą, bo "jest tak brzydka, że nie może na nią
      patrzeć", jak witał facetów: "dzień dobry panom, bo panie i tak są
      tu po to by znaleźć męża, więc nie będę się nimi zajmował" itp. tak
      było zawsze, niby co sie miało zmienić i z jakiej okazji?
    • kadfael Re: Stukniety wykladowca 04.11.08, 15:20
      Ja też pamiętam ze studiów róznych wykładowców. Ale mysmy mieli na
      nich sposób-moja grupa była bardzo zżyta. Jeśli taki próbował
      atakować jedną osobę-właczała się reszta, mieliśmy jednego takiego
      szczególnie wygadanego facecika. I faktycznie miał duża wiedzę-
      potrafił niejednego magisterka zagiąć. Więc jak coś się działo
      Krzysiu wyjeżdżał z jakimś swoim tekstem, reszta mu sekundowała a
      wykładowca głupiał.
      • dita.von.teese Re: Stukniety wykladowca 04.11.08, 17:39
        kadfael napisała:

        > Ja też pamiętam ze studiów róznych wykładowców. Ale mysmy mieli na
        > nich sposób-moja grupa była bardzo zżyta. Jeśli taki próbował
        > atakować jedną osobę-właczała się reszta, mieliśmy jednego takiego
        > szczególnie wygadanego facecika. I faktycznie miał duża wiedzę-
        > potrafił niejednego magisterka zagiąć. Więc jak coś się działo
        > Krzysiu wyjeżdżał z jakimś swoim tekstem, reszta mu sekundowała a
        > wykładowca głupiał.

        no niezle wyjscie nawet;)
        ale to pierwszy rok i wiekszosc boi sie o wlasny tylek, a ja chyba jestem jedna
        z dwoch osob zaledwie ktore mu sie odcinaja


        zwroclawianka napisała:

        > a co w tym dziwnego? wszak większość wykładowców to tacy frustraci,
        > którym się nie powiodło w życiu i z braku laku zostali na uczelni.
        >


        no dla mnie to dziwne, bo skonczylam juz jedne studia i zadnych szczegolnych
        swirow nie bylo:)
Pełna wersja