prawie brata straciłam :(

11.11.08, 12:43
zatruł się wczoraj tlenkiem węgla. postarzałam się chyba o 10 lat. i nie warto
się przejmować pierdołami:/
    • demonii.larua Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 12:45
      Nie warto, masz rację.
      Ale już dobrze jest? Trzymaj się.
      • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 12:48
        no już ok, sam wyszedł z łazienki, przytomności nie stracił, do szpitala trafił,
        tlen dostał... więc już w porządku. ale byłam tak strasznie przerażona jak się
        dowiedziałam, co się dzieje...
        a tak sobie myslałam o tych pierdołach, bo akurat jak jechałam, to mnie facet
        zasypywał smsami o swojej wojnie z gitarzystą. i mnie tak uderzyło, że to
        pierdoły są, to wszystko.
        • liisa.valo Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 12:53
          No, są. Ja pamiętam jakiego podkurwa miałam, jak siedziałam przy koledze, który
          już swoich ostatnich dni dożywał w szpitalu, a koleżanka mnie zasypywała smsami,
          że jej męża ząb boli. I miałam identyczne myśli jak ty.

          A potem sobie pomyślałam, że jak się chce komuś powiedzieć, że ktoś jest dla nas
          ważny, to trzeba to szybko robić. Bo później może będzie za późno i ten ktoś
          nigdy się o tym nie dowie.
          • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 12:59
            no, facet nie wiedział, jak powiedziałam, ze do szpitala jadę,to mu się głupio
            zrobiło.

            taką ogólną refleksję miałam, ze czym ja sama się w ogóle przejmuję...

            a z tym mówieniem ludziom, że są ważni... już jakiś czas temu do tego doszłam i
            staram się tak robić. ci, co sa ważni - to wiedzą.
        • cytrynka_ltd Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 16:26
          szkoda życia na jakieś duperele. ludzie często lubią nimi przejmować się, jakby
          nie mieli większych problemów na głowie.

          te piecyki gazowe to jest nieszczęście. nawet nowsze nie są bezpieczne.
          dobrze, że wyszedł z tej łazienki.

    • iberia.pl Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 12:55
      wspolczuje, bo sama o malo co wlasnie w ten sposob nie przenioslam
      sie na tamten swiat....praktycznie przy takim stezeniu jakie mialam
      powinnam nie zyc...podobnie jak ojciec.
      • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:00
        brat też, lekarka się dziwiła, że on w ogóle sam wyszedł z łazienki... a do
        szpitala dopiero 3 godziny później trafił. masakra jakaś.
        • gapuchna Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:02
          Trzymajcie się oboje. Jakie zdradliwe są te piecyki gazowe - bo to było to?
    • baba_krk Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:03
      najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło
    • nekomimimode Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:07
      ojej! jak się miewa?
      • dita.von.teese Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:16
        oj:((
        to byl tzw.junkers? tez kiedys sie troche nawdychalam niechcacy. Boje sie tych
        piecykow:/
        • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:18
          no był... najgorsze, że cała instalacja, ciąg w kominie i wszystko w ogóle było
          dokładnie sprawdzane niedawno :/
          • staryigruby Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 18:42
            Ty sie zastanów (z kominiarzem) co sie stało, ze był niedobór tlenu
            do spalania i wytworzył się tlenek węgla. Albo ktoś przysłonił, lub
            cos przysłoniło wlot powietrza, wylot spalin (cofające sie spaliny
            ograniczają dopływ świeżego powietrza) lub nastepuje odwrócenie
            ciągu. Na to ostatnie w budynku wielorodzinnym mozna nie miec
            wpływu. Jest w kazdym razie do pomyslenia.
            Trzeba kupić czujnik czadu - sa takie na baterie i zamontowac w
            pomieszczeniu w kturym jest kocioł gazowy.
            Akurat łazienka to najgorsze miejsce na kocioł, bo dopływ powietrza
            jest w sprzecznosci z ciepełkiem podczas kąpieli.
            Sam piec moze być wadliwy, warto pomyslec o piecu z zamkniętą komorą
            spalania (wtedy powietrze jest dostarczane do komory spalania rurą
            prowadzoną wewnątrz komina) i zawsze pomieszczenie jest odseparowane
            od komory spalania i spalin. Musi to obejrzec dobry fachowiec z
            uprawnieniami i doswiadczeniem.
            Młody jest, to się wyliże.
            Może rozumu mu przybędzie? :D
    • puszysta_gimnazjalistka Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:15
      Tak, ale chyba lepiej przejmować się pierdołami i nie musieć starzeć się o 10
      lat w jedną noc. Mam nadzieję, że będzie OK.
      • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:17
        Tak, już jest ok. mało brakowało, ale już się nie ma czego bać.

        cholera jasna, akurat ja i rodzice wyszliśmy z domu, bo mówił, że się już dobrze
        czuje... i chwilę potem już było bardzo niedobrze, jego dziewczyna go uratowała.
        jeszcze bardziej ją uwielbiam.
        • stedo Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:27
          No ale dlaczego wobec tego tak się stało? Trzeba koniecznie to ustalić!
          • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:29
            No trzeba - jutro tata się tym zajmie, dokupi dodatkowy czujnik, jakieś coś tam
            chce w kominie zamontować, przegląd zrobić jeszcze raz. Eeeeh, jak sobie pomyslę
            jak niewiele brakowało, to mi słabo.
            • stedo Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:30
              A brat to sam mieszka?
              • 2szarozielone Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:34
                nie, z rodzicami. ja mieszkam gdzie indziej, ale na weekend przyjechałam.
    • lew-salonowy Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 13:47
      Oj, tak mi przykro.
    • qw994 Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 15:48
      Dobrze, że nic mu się nie stało!!!!
    • cookie_monsterzyca Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 15:58
      boże :/ szczęście Szaro, zę się dobrze skończyło ...
    • funny_game Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 16:02
      Oszqrde :(
      Szkoda, że w takich okolicznościach sobie człowiek musi takie rzeczy uświadamiać.
      Mam nadzieję, że już wszystko ołrajt, że jesteście z Twoim bratem i że wiecie,
      czujecie teraz, że się kochacie i razem jesteście silni :)
      :*
    • whereisnemo Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 16:20
      Ostatnio mi o tym opowiadali na zajęciach z wentylacji. Nazywamy to śmiercią
      łazienkową. Być może kanał wentylacyjny jest połączony z kominem (sic), bądź są
      tam jakieś nieszczelności, które powodują, że spaliny z komina przedostają się
      do kanału wentylacyjnego.
    • razzmatazzy Re: prawie brata straciłam :( 11.11.08, 16:41
      Dobrze, że już po wszystkim; wyobrażam sobie jak się czułaś. Zdrówka dla brata i
      mniej nerwów dla Ciebie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja