A propos transseksualizmu.

14.11.08, 22:35
Czy nie uważacie, że jakieś takie patologiczne przywiązanie do danej płci
jakie prezentują transseksualiści nie jest do końca normalne? Bo tak mi się
wydaje, że jakby nagle, z bliżej nieokreślonego powodu, wszystkim ludziom
zmieniła się płeć, to podejrzewam, że wcale nie odnotowano by wzrostu zabiegów
zmiany płci i wcale ci ludzie nie walili by drzwiami i oknami do klinik
zmieniających płeć. Po prostu jakoś nauczyliby się żyć ze zmianą i nikt nie
robiłby z tego powodu tragedii. Oczywiście za wyjątkiem niewielkiego odsetka
osób, które są za bardzo przywiązane do swojej płci.

Trochę namieszałam, ale mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi. ;D
    • nekomimimode Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 22:50
      rozumiem o co ci chodzi. wielu z nich podoba się to wyobrażenie o
      kobiecości lub męskości- te wszystkie wystudiowane gesty divy ,
      makijaże, błyskotki. ten cały teatr płci. ja lubię bardzo modę i
      myślę ,że trochę dusiłabym się jako facety bo nie miałabym tylu
      możliwości eksperymentowania z kolorami i wzorami, znaczy byłabym
      ograniczona. ale teraz jest ok. wszytsko mi jedno ,czasem chciałabym
      mieć mniejsze piersi żebym mogła skakać i biegać kiedy chcę. nie
      uznaję ograniczeń płci, więc nie byłoby to dla mnie takie straszne,
      no nie wiem mam to chyba gdzieś, znacyz chyba jako facet byłabym pod
      pewnymi wględami bardziej ograniczona. chyba zdałam sobie teraz z
      tego sprawę . dzięki ;)
      • cheekymonkey Neko 15.11.08, 15:21
        mylisz transseksualiste z transwestytą. To dwie zupełnie różne sprawy.
        Transseksualizm to jest naprawdę skomplikowany problem wychodzący z różnych poziomów. Począwszy od rozwoju płodowego, właściwie nawet od momentu poczęcia i właściwego "połączenia" materiału genetycznego.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 22:51
      Do płci jako takiej przywiązany nie jestem, cenię sobie za to pewne atrybuty
      mojego ciała, mam nawyki z których zapewne nie łatwo byłoby mi zrezygnować.
      • nekomimimode Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 22:54
        np sikania na stojąco? :D
        można sikać na stojąco nie mając siusiaka
        charchania- też czasem charczę
        onanizmu- masturbacja fajniejsza ;)
        • puszysta_gimnazjalistka Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 22:59
          Wstaję rano, przeciągam się i drapię po jajkach, czuję, że cały świat należy do
          mnie.
          Jeżeli drapanie po jajkach zamienię na smyranie piersi ty wyjdzie z tego
          groteska, to już nie ten klimat, to już nie to.
          Poza tym mogę podnieść bardzo dużo kilogramów, podciągnąć się na jednym ręku,
          przebiec 42195 metrów, przywalić komu chcę.
          • kitek_maly Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:00

            > Jeżeli drapanie po jajkach zamienię na smyranie piersi ty wyjdzie z tego
            > groteska, to już nie ten klimat, to już nie to.

            Jasssne, pocieszaj się. :-PP
            • puszysta_gimnazjalistka Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:10
              Nie palę, ale połączenie kawy i papierosów do mnie przemawia, ma to coś.
              Tak samo jest z drapaniem po jajkach tuż po przebudzeniu, jest w tym coś z
              samozadowolenia i optymistycznego podejścia do życia. Coś nieuchwytnego.
          • baba_krk Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:02
            puszysta_gimnazjalistka napisał:

            > Wstaję rano, przeciągam się i drapię po jajkach, czuję, że cały świat należy do
            > mnie.

            kwintesencja męskości :D
          • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:05
            Nie sądzę, żeby wymienione przez ciebie argumenty, były wystarczające do
            uzyskania sądowej zgody na zmianę płci. ;D
          • nekomimimode Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:10
            zatkało mnie. to co napisałeś jest żałosne
            • puszysta_gimnazjalistka Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:18
              Dlaczego żałosne?
              Tak przejawia się moja akceptacja własnego ciała, mojego jestestwa, lubię siebie
              i czuję się dobrze.
              Co w tym żałosnego?
    • baba_krk Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:07
      Wydaje mi się, że problem jest na tyle złożony, że komuś kto go nie doświadczył,
      ciężko jest to pojąć i do końca zrozumieć sens zmiany płci.
    • 2szarozielone Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:08
      Jest to chyba jedna z tych rzeczy, na których temat ciężko gdybać. Gdybym sie
      jutro obudziła facetem, to chyba bym się zabiła z rozpaczy. Czuć np. pożądanie
      bez możliwości zrealizowania go. Masakra.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:22
        Co miałaś na myśli pisząc "Czuć np. pożądanie bez możliwości zrealizowania go" ?
        • 2szarozielone Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:34
          W pierwszej części mojej wypowiedzi napisałam, że w ogóle ciężko sobie wyobrazić
          sobie taką sytuację, jeśli się w niej nie jest. Więc może to, co mi się wydaje,
          jest naciągane. Ale np. wiem jak to jest pragnąć czuć faceta w sobie i myślę, że
          jest różnica w sposobie, w jaki seks przeżywa kobieta i mężczyzna (nawet jeśli
          temperament i siła pożądania może być u obu płci podobna, to nie wierzę, że
          doznania obu płci są identyczne - to nielogiczne by było). Jakbym została
          pozbawiona odpowiednich narządów, a czując pożądanie do płci przeciwnej pragnęła
          ich użyć, to bym chyba oszalała.

          No ale w czymś przyznaję Bercie rację - jak myślę o takich problemach z płcią,
          to widzę, je głównie w seksie i okolicach (co się samo narzuca). Reszta to
          jakies silne zafiksowanie na otoczce kulturowej wokół płci. Co zresztą w naszej
          kulturze stopniowo i tak się ujednolica i traci znaczenie.
          • grassant Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 13:29
            ciekawe co czują shemale? Nasunęło mi się, po przeczytaniu Twoich
            rozważań dotycząctych pożądania i posiadaniu bądź braku narządow do
            jego zaspokojenia
          • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 14:17
            > jest różnica w sposobie, w jaki seks przeżywa kobieta i mężczyzna (nawet jeśli
            > temperament i siła pożądania może być u obu płci podobna, to nie wierzę, że
            > doznania obu płci są identyczne - to nielogiczne by było). Jakbym została
            > pozbawiona odpowiednich narządów, a czując pożądanie do płci przeciwnej pragnęła ich użyć, to bym chyba oszalała.

            Niekoniecznie. W końcu narządy płciowe u obu płci są unerwione tymi samymi nerwami i zarządzane tą samą częścią mózgu. Stąd moje przypuszczenie, że odczucia obu płci są identyczne, bez względu na to która konkretnie część ciała jest stymulowana.
            • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:05
              > Niekoniecznie. W końcu narządy płciowe u obu płci są unerwione tymi samymi nerw
              > ami i zarządzane tą samą częścią mózgu. Stąd moje przypuszczenie, że odczucia o
              > bu płci są identyczne, bez względu na to która konkretnie część ciała jest stym
              > ulowana.


              A tak samo odczuwasz gdy ktoś ci wsuwa język do ust jak to gdy ty wsuwasz go komuś?
              • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:05
                ;P
              • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:27
                > A tak samo odczuwasz gdy ktoś ci wsuwa język do ust jak to gdy ty wsuwasz go ko
                > muś?

                Otwór gębowy jest nieco inaczej skonstruowany niż narządy płciowe. ;P
                Wszystkie okolice genitaliów są unerwione tym samym nerwem. Dlatego orgazm to
                orgazm i nie ważne na jakiej drodze osiągnięty. To samo odczucie daje np seks
                analny, g-punktowy i łechtaczkowy. Orgazm penisowy zatem także musi być taki
                sam. Przynajmniej zgodnie z zasadami anatomii i z opiniami osób o dużym
                doświadczeniu w tej materii. ;D
                • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:36
                  To samo odczucie daje np seks
                  > analny, g-punktowy i łechtaczkowy.


                  Ty, a ty to mówisz z własnego doświadczenia? ;P
                  • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:39
                    No przecież mówiłam, że na podstawie mondrych ksionżek i doświadczeń
                    doświadczonych osób. Ja żem przecież moralna i nawet znaczenia takich słów jak
                    orgazm nie znam. ;))
                    • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:50
                      Aaaa, no chyba że tak. :P
      • nekomimimode Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:23
        nie no nie mogę. w podstawowych sprawach twoje myślenie jest na maxa
        stereotypowe.wiesz dobrze ,ze popęd seksualny mamy zblizony, sama o
        tym pisałaś
        • 2szarozielone Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:38
          Sam popęd tak - ale jego realizacja z przyczyn obiektywnych nie może być taka
          sama. To nie jest stereotyp ale coś najbardziej podstawowego i naturalnego. Inny
          jest seks z kobietą, gdy robi to facet, a inny, gdy druga kobieta. I odwrotnie -
          inny jest seks z mężczyzną, gdy to robi kobieta, a inny, gdy drugi facet. We
          wszystkich konfiguracjach. Jak się ktoś z przyczyn obiektywnych nie odnajduje na
          takiej pozycji, która mu najbardziej odpowiada, to jest trochę kaszana :)
          I nie mówie tylko o fizycznych odczuciach, ale też psychicznych potrzebach,
          fantazjach, podnieceniu itd. Seks i tak odbywa się w głowie.
    • funny_game Re: A propos transseksualizmu. 14.11.08, 23:15
      Choć jestem w dużej mierze facetem i wiem o tym i jeszcze mi wczoraj kumpel z
      pracy to ponownie uświadomił, to jednak zbankrutowałabym, a chciałabym być z
      powrotem kobietą.
    • ktosiaczek Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 12:07
      Bertrado, widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz.
      To nie jest "patoligoczne przywiązanie do danej płci". To jest normalne przywiązanie, które posiadasz Ty oraz ja, każdy, i nie masz racji, że zmania płci nie byłaby tragedią - to co sobie wyobrażasz jako "nauczenie się" życia pod odmienną płcią byłoby katorgą. Musielibyśmy żyć w ciągłym rozkroku między tym jakie mamy ciała, a tym co i w jaki sposób odczuwamy.
      Wyobraz sobie, że nagle z blizej nieokreslonego powodu masz jądra zamiast waginy. Cały czas jesteś kobietą, czujesz jak kobieta, a tylko że posiadasz jądra. Założmy że nie masz dzieci, a bardzo ich pragniesz, więc jedynym spoobem na to by je mieć (genetycznie własne) to zapłodnienie innej kobiety. Chciałabyś kochać się z mężczyzną, pocigają Cię oni, ale musisz iśc do łózka z kobietą, tworzyć z nią rodzinę, żyć z nią, byc "nie na swoim miejscu". W dodatku testosteron sprawia, że masz zarost, i wyglądasz jak facet, rodzina i znajomi w pracy mówią do Ciebie panie Bertradzie, no czesc Bertrad może wyskoczymy na piwo, co doprowadza Cię do szewskiej pasji. I jak???
      • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 12:31
        Chyba pomyliłaś orientację seksualną z tożsamością seksualną. Jakby mi się nagle
        i niespodziewanie zmieniła płeć, ale bez zmiany preferencji seksualnych, to po
        prostu byłabym facetem gejem, ze wszystkimi tego konsekwencjami. I wcale nie
        musiałabym chodzić z kobietami do łóżka.

        A do innego wyglądu i związanych z tym nawyków, np codziennego golenia, po
        prostu trzeba się przyzwyczaić. Tak samo jak trzeba było się przyzwyczaić do
        tego, że ma się biust, okres, że się goli nogi, itp.
        Na prawdę nie sądzę, żeby ludzie byli jakoś przywiązani do swojej płci i nie
        mogli się od tego uwolnić. Większość tego co sprawia, że ktoś czuje się kobietą
        albo mężczyzną to kwestia nawyków kulturowych a nie tego że się taki urodził.
        • ktosiaczek Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 12:50
          Z byciem gejem pewnie rzeczywiście masz racje. Ale co jeśli miałabyś nadal instynkt macierzyński i chciałabyś mieć własne dzieci? A rzecz się dzieje w Polsce...;-)
          Ale co do wyglądu nie byłabym tak optymistyczna z tego właśnie względu, że wydaje mi się że to nie kwestia li tylko nawyków możliwych do wyuczenia, nie li tylko kwiestia kultury. Mam na myśli predyspozycje psychiczne. Ja na przykład nie mogę dać 100% pewności, że jako mężczyzna nie czułabym dyskomfortu, nawet jeśli teraz taka zmiana wydaje mi się atrakcyjna z powodu inności i ciekawości. Mam wątpliwości, czy nie odczuwałabymn dyskomfortu. Pytanie tylko czy ten dyskomfort by wynikał z tego że zasmakowałam już bycia kobietą,a gdybym się już urodziła jako facet nie czułabym różnicy?
          • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 12:59
            > Z byciem gejem pewnie rzeczywiście masz racje. Ale co jeśli miałabyś nadal inst
            > ynkt macierzyński i chciałabyś mieć własne dzieci? A rzecz się dzieje w Polsce.
            > ..;-)

            Czułabym pewnie dokładnie to samo co czuje każdy gej, który w Polsce chce zostać
            rodzicem.

            A cała reszta jest wymysłem kulturowym, zwłaszcza, że na przestrzeni wieków i
            szerokości geograficznych, jest duże zróżnicowanie tego co przystoi kobietom a
            co mężczyznom, czy ludziom w ogóle. I do tego wszystkiego trzeba się po prostu
            przyzwyczaić, chociażby wtedy, gdy ktoś decyduje się na emigrację do jakiegoś
            zupełnie odmiennego kulturowo kraju. Nie mówiąc o zmianie mody i obyczajowości.
            Np dawniej mężczyźni nie dbali o wygląd ani higienę a dzisiaj nie do pomyślenia
            jest, żeby facet na poziomie był zaniedbany, nie ubierał się modnie czy nie
            używał kosmetyków.
        • ktosiaczek Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 13:01
          ponoć były jakieś badania kiedyś, że dziecko ur się z niewiadomo jak wykształconymi narządami płciowymi (nie pamietam szczegolow, czy nie wiadomo bylo czy jest chlopcem czy dziewczynką, czy ze urodzilo się obojnakiem) rodzice zadecydowali ze bedzie okreslonej plci, a to dziecko czulo sie z tym zle i ciagle dążyło do odmiennej niz wybrali dla niego ci rodzice. A więc to NIE jest WSZYSTKO JEDNO, jakiej płci jestesmy. Kultura to nie wszystko.

          Polecam: www.transseksualizm.pl/old-site/download/dla_mam1.doc
          A to cytat, jaka jestroznica miedzy homo- a transseksualizmem, jak widac - jest cos na rzeczy z ta checia posiadania okreslonej plci:

          Dzieci homoseksualne akceptują swoją biologiczną budowę i raczej nie mają żalu do natury, że powinny były urodzić się jako osoby drugiej płci. Zachowania tych dzieci mogą w niektórych sprawach być zbliżone do zachowań drugiej płci, jednak cała sprawa kończy się na zachowaniach, nie występuje zaś pragnienie dostosowania swojego ciała do tych, niewielu zresztą, zachowań właściwych przeciwnej płci.
          • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 13:06
            Ja się zgadzam z tym, że tożsamość seksualna jest sprawą wrodzoną. Zastanawia
            mnie tylko to, czy faktycznie większość ludzi, pomimo, że ma jakieś wrodzone
            skłonności, jest na tyle silnie przywiązana do tej swojej płci, że do upadłego
            walczyłaby o jej przywrócenie w przypadku jej nieoczekiwanej zmiany.
            • ktosiaczek Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 16:06
              >pomimo, że ma jakieś wrodzone skłonności, jest na tyle silnie
              >przywiązana do tej swojej płci

              Moim zdaniem nie POMIMO, ale właśnie dlatego! że ma wrodzone skłonności, jest przywiązana do swej płci. Przez wrodzone skłonności rozumiem predyspozycje psychiczne, których nei można wytłumaczyć wpływem kultury. Przejawiają się awersją do ciała któe nie odzwierciedla tych psychicznych predyspozycji.
          • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:52
            ktosiaczek napisała:

            > ponoć były jakieś badania kiedyś, że dziecko ur się z niewiadomo jak wykształco
            > nymi narządami płciowymi (nie pamietam szczegolow, czy nie wiadomo bylo czy jes
            > t chlopcem czy dziewczynką, czy ze urodzilo się obojnakiem) rodzice zadecydowal
            > i ze bedzie okreslonej plci, a to dziecko czulo sie z tym zle i ciagle dążyło d
            > o odmiennej niz wybrali dla niego ci rodzice. A więc to NIE jest WSZYSTKO JEDNO
            > , jakiej płci jestesmy.


            To nie badania tylko. Tak się niestety czasem - a ostatnio częściej - dzieje. :|
        • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:09
          bertrada napisała:

          > Chyba pomyliłaś orientację seksualną z tożsamością seksualną. Jakby mi się nagl
          > e
          > i niespodziewanie zmieniła płeć, ale bez zmiany preferencji seksualnych, to po
          > prostu byłabym facetem gejem, ze wszystkimi tego konsekwencjami.


          No nie - bo pożądałabyś facetów jako kobieta. Gej pożąda facetów jako facet. To jest różnica.

          > Na prawdę nie sądzę, żeby ludzie byli jakoś przywiązani do swojej płci i nie
          > mogli się od tego uwolnić. Większość tego co sprawia, że ktoś czuje się kobietą
          > albo mężczyzną to kwestia nawyków kulturowych a nie tego że się taki urodził.

          I tu się mylisz niestety :)
          Świadomość płci powstaje już w rozwoju płodowym. I zależy też od genetyki. Nie jest tylko i wyłącznie wytworem kultury. Owszem, jest przez nią wzmacniana i dodatkowo rozwijana - pewnie można by powiedzieć, że w podobnej mierze od niej zależy, ale nie jest czysto kulturowo uwarunkowana.
    • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 15:48
      Berta, czemu ty wszystkich wrzucasz zaraz do nienormalnych? Interesujesz się takimi rzeczami, to powinnaś wiedzieć, że transseksualizm to nie jest czyjś kaprys, jak np. zmiana koloru włosów. A ty nie jesteś przywiązana do bycia kobietą? Podejrzewam że tak, bo nią jesteś- też jesteś patologią? Różniaca taka, że nie zdajesz sobie sprawy z tego, bo i twój mózg i twoje ciało o tym wiedzą.

      Sory, ale nie lubię takiego szufladkowania.

      :)
      • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:17
        Nie wrzucam wszystkich do szufladki nienormalni, tylko się zastanawiam, czy
        przeciętny człowiek ze zdrowym dystansem do siebie i świata, który nawet jakby
        był transseksualny, to robiłby z tego jakiś problem. Problem na miarę robienia
        tego całego zamieszania ze zmianą płci. Co więcej, zastanawiam się, czy w ogóle
        zauważyłby, że jest z nim coś nie tak. Podejrzewam, że po prostu nauczyłby się
        swoich ról płciowych i nie robił z tego problemu. Problemem mogłaby być jedynie
        orientacja seksualna, która zapewne byłaby homoseksualna.

        To wszystko przecież też ma miejsce w drugą stronę. Są przecież kobiety, które
        czują się i zachowują przesadnie kobieco i za wszelką cenę próbują uniknąć
        jakiekolwiek upodobnienia się do mężczyzn. W przypadku niektórych mężczyzn jest
        tak samo. Też są tacy którzy są niejako za bardzo przywiązani i zidentyfikowani
        ze swoja płcią i za wszelką cenę robią z siebie macho i największą obelgą dla
        nich jest jakiekolwiek porównanie do kobiety. I nie mówię tu o osobach, które
        mają niską samoocenę i w ten sposób próbują się dowartościowywać.

        Dlatego zastanawiam się ile osób poddałoby się operacji zmiany płci, jakby na
        skutek wybuchu supernowej pewnego dnia każdy obudził się z inną płcią. Naprawdę
        podejrzewam, że po pierwszym szoku, jakby tylko kliniki zmieniające płeć nie
        wyjechały z jakimś marketingiem, liczba osób chętnych na tego typu zabieg nie
        uległa zmianie. Po prostu wtedy pacjentami zostałyby te osoby, które w
        dotychczasowym życiu niejako za bardzo były zidentyfikowane ze swoją płcią,
        czyli też jakiś niewielki odsetek.
        No i oczywiście to są moje osobiste przemyślenia nie poparte żadnymi badaniami. ;D
        • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:49
          tylko się zastanawiam, czy
          > przeciętny człowiek ze zdrowym dystansem do siebie i świata, który nawet jakby
          > był transseksualny, to robiłby z tego jakiś problem.

          Siłą rzeczy ten człowiek nie jest przeciętny.


          To co piszesz dalej o mężczyznach i kobietach to kwestia też determinacji genów, bywają genetycznie "superkobiety" i "supermężczyźni". Do tego dochodzi ilość i wpływ hormonów itd. I może jakieś wzorce środowiskowe...

          Naprawdę
          > podejrzewam, że po pierwszym szoku, jakby tylko kliniki zmieniające płeć nie
          > wyjechały z jakimś marketingiem, liczba osób chętnych na tego typu zabieg nie
          > uległa zmianie. Po prostu wtedy pacjentami zostałyby te osoby, które w
          > dotychczasowym życiu niejako za bardzo były zidentyfikowane ze swoją płcią,
          > czyli też jakiś niewielki odsetek.

          Jak napisałam wcześniej i jak napisała ktosiaczek - świadomość płci jest jakby od ciebie niezależna, więc nie zdajesz sobie z niej sprawy, bo wszystkie "rodzaje" płci się w tobie zgadzają. I nie trzeba do niej być "za bardzo" przywiązanym.
          Interesujesz się fizjologią to chyba wiesz z tego sporo, prawda?

          > No i oczywiście to są moje osobiste przemyślenia nie poparte żadnymi badaniami.

          Przykro mi, ale muszę Cię zatem zmartwić, że się dość w tych przemyśleniach mylisz :)
          • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 17:56
            > Przykro mi, ale muszę Cię zatem zmartwić, że się dość w tych przemyśleniach myl
            > isz :)

            W tym przypadku w każdym bądź razie :)
            • bertrada Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 18:01
              Ale ja naprawdę zastanawiam się, czy ludziom tak zależy na tym jaką mają płeć.
              Ja oczywiście sądzę po sobie. Szczerze mówiąc to mnie to zwisa i nie sądzę,
              żebym poddała się operacyjnej zmianie płci jakbym się urodziła jako facet.
              Przynajmniej tak mi się wydaje.
              • cheekymonkey Re: A propos transseksualizmu. 15.11.08, 18:09
                wiesz, myślę, że to nie jest kwestia przekonań i wyboru. To podobnie jak z orientacją - nie wmówisz sobie nagle że jesteś lesbijką, albo odwrotnie - że nią nie jesteś. To kwestia tego, co "myśli" twój mózg, a co "myśli" twoje ciało itd.
              • ktosiaczek Re: A propos transseksualizmu. 16.11.08, 11:29
                Czy ludziom tak zalezy na tym jaką mają płeć - sami transseksualiści są na to dowodem :) Pozostali nie robią afery, ponieważ nie są transseksualistami, nie czują dyskomfortu,conie znaczy, że gdyby płeć i się nagle zmieniła, ze spokojem socjalizowali by się do niej od nowa.
                Na 100% wiesz, że nie czułabyś wstrętu do tego że masz męskie ciało? Nie do męskiego ciała jako takiego, tylko do faktu że TY je masz. No nie wiem, jeśli wiesz to napewno to fajnie :) myśle że jednak duze grono osob tak nie potafi ;)
                Ciekawy temat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja