Starzeję się. Co mnie wzruszyło...

24.01.09, 02:15
film na dwójce właśnie się skończył. O babce, której odebrano syna jako
niemowlę, bo miała męża paskudnego, który jej dzieciaka zabrał i się go bała.
I po 50 latach gdy leżała w szpitalu, znajome odnalazły jej syna. I spotkała
go tuż przed operacją serca, której nie przetrzymała.
I się poryczałam jak bóbr. To do mnie niepodobne :)
    • mary171 Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 24.01.09, 10:02
      Nie martw się na płaczę na wszystkich bajkach prawie ;)
      Na Kukg-fu panda to oki ale na Madagaskarze 2 żeby łze uronić i nie mowie o tych
      ze śmiechu ;-))
      • liisa.valo Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 24.01.09, 12:10
        A to ja też. Na Shreku wyłam. W tej scenie, kiedy w zamku w Zasiedmiogórogrodzie
        Shrek w pokoju Fiony znajduje jej pamiętnik i te jej dziecięce zapiski o pięknym
        księciu itd. I robi mu się przykro.

        A Madagaskar 2 oglądałam w wersji z fińskim dubbingiem i polskimi napisami, gdyż
        pod hipopotama amanta głos podkłada mój małżonek Ville Valo. I jest w tym świetny :]
        • poecia1 Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 25.01.09, 00:57
          > A Madagaskar 2 oglądałam w wersji z fińskim dubbingiem i polskimi
          napisami, gdy
          > ż
          > pod hipopotama amanta głos podkłada mój małżonek Ville Valo. I
          jest w tym świet
          > ny :]

          Ty to jednak zboczona jesteś:D
          • liisa.valo Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 25.01.09, 13:28
            Ze względu na miłość do hipopotamów, czy oglądanie bajek, bo w ogóle nie
            rozumiem, o co ci chodzi :DDDDDD

            No, dobra, jestem zboczona - czy ktoś w to wątpił?
    • cytrynka_ltd Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 24.01.09, 11:02
      to dobrze, że go przełączyłam, bo nie mogłam oglądać nieszczęśliwych scen.
      film to nie życie, ale dość jest nieszczęścia naokoło.
    • pollyannadorosla Re: Starzeję się. Co mnie wzruszyło... 25.01.09, 14:47
      ja się wzruszam na ekranizacji Opowieści Wigilijnej z Albertem Finneyem, no zawsze mi żal Scroodge'a i nie mogę się zdystansować, choć za każdym razem obiecuje sobie hart ducha. Ale może to zasługa Finney'a, on w każdej roli jest jakoś tak po ludzku wzruszający
Inne wątki na temat:
Pełna wersja