Nieznośna złośliwość tramwajów

27.01.09, 13:20
Cholera, czy wyjdę z domu pół godziny przed czasem, czy 20 minut, czy nie
wiadomo ile, zawsze przez te cholerne tramwaje się spóźnię. Teoretycznie mój
tramwaj jedzie do miejsca przeznaczenia 15 minut. Tramwaj jedzie co 10 minut.
Z tej arytmetyki wynika, że nawet jak mi spierdzieli tramwaj, przy 10
minutowym oczekiwaniu na następny, jeśli wychodzę tak jak dziś 35 minut przed
czasem, powinnam zdążyć na zajęcia z palcem w dupie. A tu nie. ponad 5 minut
spóźnienia. Facet mnie znienawidzi, bo jeszcze nigdy nie przybyłam na jego
wykład punktualnie, a mam z nim cholera egzamin...

PS Dodam, że poza tym tramwajem, są jeszcze 2, którymi mogę jechać, tylko
potem kawałek trzeba przejść. Te też się zbiesiły.
    • dr.verte Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:36
      liisa.valo napisała:

      > powinnam zdążyć na zajęcia z palcem w dupie.


      fajny przedmiot
      • liisa.valo Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:37
        Bardzo fajny, choć wolałabym zająć się już grubszymi sprawami.
    • wilowka Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:40
      Dla mnie standard, z tym, że dotyczy autobusu, którym dojeżdżam do pracy. O
      której bym nie wyszła, to kiedy przechodzę przez ulicę, widzę jak odjeżdża z
      przystanku.

      Jak już przyjedzie to jest fajnie, pod warunkiem, że się nie zepsuje. Do tej
      pory w ciągu roku zepsuł się, kiedy nim jechałam chyba 6 czy 7 razy. A jeżdżę
      nim tylko raz dziennie :)
      • liisa.valo Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:43
        O, właśnie, z tym psuciem albo staniem w korku to też jest problem - jak już
        przyjedzie punktualnie.
        Na przykład dzisiaj. Wyszłyśmy z domu 35 minut przed zajęciami. Po drodze minął
        nas nasz tramwaj. Już trudno. Jedziemy czym popadnie. Wsiadłyśmy w ten tramwaj,
        z którego kawałek musimy przejść. I byśmy zdążyły, jakby świnia na światłach nie
        utknęła.
    • mason_i_cyklista Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:43
      dlatego jeżdżę po mieście na rowerze
      miałem dokładnie tak samo z autobusami na uczelnie
      jakbym z domu nie wyszedł to albo zobacze jak odjezdza, albo nie przyjezdza wcale

      odkąd przesiadłem się na rower miejski żadne spóźnienia nie wchodzą w grę
      i docieram na miejsce szybciej niż gdyby autobus podjechał mi idealnie;)
      • liisa.valo Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:45
        Też wpadłam na ten pomysł, ale musiałabym jakoś z domu rodziców dotransportować
        mój rower pociągiem (nie, nie dojadę na rowerze, za daleko :), a że zawsze mam
        wielgachny plecak, to nie mam jak tego roweru zabrać. Musiałby mnie mój
        zmotoryzowany ojciec odwiedzić i zabrać rower przy okazji.
        • mason_i_cyklista Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:57
          no to moze rozejrzyj sie w swoim miescie za jakąś tanią kozą?

          ja zaraz po przeprowadzce jechałem do domu specjalnie po rower - 200 km;)
      • wilowka Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:46
        Obawiam się niestety, że w Łodzi jak bym chciała rowerem do pracy się dostać to
        bym raz spróbowała i nigdy tam nie dojechała :/
        • liisa.valo Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:53
          Nie pomyślałam o tym... Różnie bywa.
        • mason_i_cyklista Re: Nieznośna złośliwość tramwajów 27.01.09, 13:56
          wcale nie jest tak strasznie, mozna jechac chodnikami jak ktos nie lubi ulic
          w poznaniu tez troche samochodów po ulicach jezdzi;)
    • puszysta_gimnazjalistka Mam wizję. 27.01.09, 13:58
      Skuter.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja