liisa.valo
02.02.09, 13:55
Pojechałam dziś do Ikeji i były po promocji poduszki. Więc mimo że nie po nie
pojechałam, kupiłam sobie dwie i wzięłam dwie dla mojej kuzynki. I wracam już
do siebie od kuzynki, spotkawszy w drodze na tramwaj Elfa z jakimś jeszcze
gościem. W sumie już mnie to nie zdziwiło, bo po poprzednim mieszkaniu u
kuzynki, wiem, że on tam gdzieś mieszka w okolicach, więc nawet to wszystko
logiczne. Uśmiechnęłam się, powiedziałam "Dzień dobry" i cóż, wszyscy idziemy
na tramwaje (bo dwie różne linie, jak się potem okazało). Ja z zakupami nieco
z tyłu, on z koleżką przodem.
I na przystanku dopadła mnie moja lekkość skojarzeń: dwie poduszki, które
niosę pod pachą, bo reklamówkę kuzynce zostawiłam, na dodatek poduszki
czerwone, co nie jest w mych skojarzeniach bez znaczenia, Elf opodal stojący,
z mp-trójki dobiega:
"To tutaj leżałaś, a ja całowałem, twój mokry brzuch całowałem. To tutaj
byliśmy mężem i żoną, to było łoże w kolorze czerwonym, a to był mój kolor
ulubiony".
...a w torbie jeszcze dwie pary kapci i zasłona prysznicowa. I jak mnie nagle
to wszystko zaczęło do siebie pasować, to takiej głupawki dostałam, że ludzie
zwątpili.
I jeszcze mnie trzyma :P