wątek ambitny. no.

02.04.09, 22:15
bertrada napisała:

> Człowiek, który nie potrafi kontrolować swoich emocji zawsze sobie szkodzi.
> Nawet facet, który wtłucze kochankowi swojej żony. Przecież jakby się zastanowi
> ł
> i pomyślał co robi i czym to się może skończyć, to w życiu by nie podniósł na
> nikogo ręki. Zawsze można w afekcie kogoś niechcący zabić albo okaleczyć, zawsz
> e
> można trafić na silniejszego od siebie i samemu zostać kaleką, zawsze może się
> okazać, że tamten to jakaś szycha, która go wsadzi do więzienia albo w inny
> sposób zrujnuje życie, itp. A ludzie tak mają, że rzadko kiedy myślą.

Oczy taaakie zrobiłem jak to zobaczyłem. I co? dogadać się bo tak będzie
lepiej? udać że się nie widziało? a gdzie tu honor, o którym już wszyscy chyba
dawno zapomnieli. Pragmatyzm przede wszystkim! Jak Ci ktoś pier... żonę to go
przeproś, że mu przeszkadzasz i wyproś. albo najlepiej schowaj się w szafie,
żeby Cię nie nakrył, bo kto wie czy to nie ktoś ważny, albo silny, albo się
bić umie:/

honor zanika, przez całe życie wpajamy ludziom, że lepiej ugodowo załatwiać
sprawy, spokojnie, bez emocji. Że bójki i wojna są złe.

że jak idąc z dziewczyną zostaniesz napadnięty przez szaleńca z nożem, to masz
go przeprosić, oddać torebkę, komórki, pieniądze, pozwolić zgwałcić
dziewczynę, a jak poprosi to loda zrobić, bo a nuż Cię dziabnie tym nożem. Co
to ma być? Gdzie honor w ludziach się podział? Kiedyś* zginąć w obronie
partnerki to był zaszczyt, teraz głupota i nie panowanie nad emocjami.

(* bliżej nieokreślone kiedyś)

Facet to facet, ma mieć jaja i honor, a nie ugodowość i spokój.
    • bertrada Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:19
      Stoicyzm to podstawa. ;P
    • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:20
      A ja uważam, że od wiecznego tłumienia emocji ma się wrzody :) Czasami warto
      nieco popuścić cugli :)
    • forumowicz_pospolity Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:21
      jak ktos ci pierdoli żone to mają obopólna przyjemnosc jak mozna domniemywac
      wiec jezeli nam dobro slubnej lezy na sercu to mozemy
      słumic w sobie nerw i poszukac jakichs pokojowych sposobów rozwiązania sprawy

      gdyby była gwałcona to co innego, tu wtedy trzeba by było działac
      siłowo

      generalnie - rzeczy nieporównywalne za bardzo
      • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:25
        Żona to zupełnie inna sprawa.

        facetowi należy się wpierd... i to jest sprawa między mną a nim. Bo jeśli on
        pozwala sobie na takie zabawianie się z MOJĄ żoną to gorzej jakby mi publicznie
        w pysk strzelił.

        co do tego co by trzeba z żoną zrobić to lepi nawet nie zaczynać tematu, bo się
        główny wątek rozmyje;)
        • forumowicz_pospolity Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:34
          mason_i_cyklista napisał:

          > Żona to zupełnie inna sprawa.
          >
          > facetowi należy się wpierd... i to jest sprawa między mną a nim. Bo jeśli on
          > pozwala sobie na takie zabawianie się z MOJĄ żoną to gorzej jakby mi publicznie
          > w pysk strzelił.
          >

          żona jest twoja ale nie jest twoją własnoscia, tak jak powiedzmy rower

          poza tym on sobie pozwala bo ona mu pozwala i gdzies musza byc przyczyny takiego
          stanu rzeczy - jedną z nich moze byc to ze ty jestes do dupy w łózku:)

          generalnie uwazam ze w takim przypadku spuszczanie wpierdolu
          to niepotrzebne napinanie sie ale kazdy ma swoją filozofie


          > co do tego co by trzeba z żoną zrobić to lepi nawet nie zaczynać tematu, bo się
          > główny wątek rozmyje;)


          napisałem tak bo porownujesz sytuacje nieporównywalne jak dla mnie i obejmujesz
          je wspólnym parasolem pt honor

          dymanko na boku to jedno a gwałt i cierpienie zony to drugie
          a tymaczasem gdzies tu jakby znak równosci był stawiany ale moze mi sie zdaje,
          pozno jest
          • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:42
            no dla mnie to akurat to samo. jeśli kobiecie ze mną źle, to niech się rozwodzi
            czy co jej tam lepiej. ale nigdy sobie nie pozwolę na to, żeby mi jakiś fagas
            się do żony dobierał. i to jest sprawa między mną a nim. tak jak napisałem:
            facet mówi "jesteś cienias, mam cię za nic, nie boję się ciebie i zrobię z twoją
            żoną co będę chciał". I w tej płaszczyźnie kolesiowi należy się manto.
            Mało tego: ma to też działanie wychowawcze - facet powinien wiedziec ze
            dobierajac się do cudzej żony grozi mu właśnie to, a nie że jest bezkarny, bo go
            prawo chroni.

            Żona nie jest moją własnością, ale wierność małżeńska mi przyrzekała (znaczy że
            kiedyś będzie, jak już się ożenie), więc mam prawo tego od niej oczekiwać. Po
            czymś takim należy ją odprawić i cześć pieśni. (ech żebym taki chojrak był, jak
            już nie daj Boże przyjdzie co do czego...)
            • forumowicz_pospolity Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:56
              mason_i_cyklista napisał:

              > no dla mnie to akurat to samo. jeśli kobiecie ze mną źle, to niech się rozwodzi
              > czy co jej tam lepiej. ale nigdy sobie nie pozwolę na to, żeby mi jakiś fagas
              > się do żony dobierał.

              no to lepiej jej sie bzyknąc w tym przypadku
              i
              to nie musi być od razu fagas, może byc do rzeczy facet;)


              i to jest sprawa między mną a nim. tak jak napisałem:
              > facet mówi "jesteś cienias, mam cię za nic, nie boję się ciebie i zrobię z twoj
              > ą
              > żoną co będę chciał". I w tej płaszczyźnie kolesiowi należy się manto.

              no ale tracimy tu żone z pola widzenia
              co ona na to? może sie nie zgodzic żeby on z nia robił co bedzie chciał?


              > Mało tego: ma to też działanie wychowawcze - facet powinien wiedziec ze
              > dobierajac się do cudzej żony grozi mu właśnie to, a nie że jest bezkarny, bo g
              > o
              > prawo chroni.

              nie dostrzegasz złozonosci sytuacji która jest prosta:)
              on sie dobiera ale za jej przyzwoleniem, wiec co tu mówic
              o wychowaniu i takich tam pierdołach

              żeby była jasnosc - chcesz to wal po gębie ja nie mam nic do tego
              ale jak dla mnie sytuacja nie kwalifikuje sie do rozwiazan siłowych

              btw. wspinamy sie na szczyty teoretyzowania
              pozwolisz ze zejde pierwszy zeń i udam sie do wanny?:)




              >
              > Żona nie jest moją własnością, ale wierność małżeńska mi przyrzekała (znaczy że
              > kiedyś będzie, jak już się ożenie), więc mam prawo tego od niej oczekiwać. Po
              > czymś takim należy ją odprawić i cześć pieśni. (ech żebym taki chojrak był, jak
              > już nie daj Boże przyjdzie co do czego...)

              to wszystko jest teoria, a życie to jest praktyka i róznie bywa
              ona moze zdradzic, ty mozesz zdradzić, kwestia przypadku tez do pewnego stopnia
              • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:12
                ok, racja co piszesz - żona nie jest bezwolna, problem zaczyna się ode mnie, bo
                jestem kiepski w łóżku nie kochający czy co tam.

                ale czy nie uważasz że sprowadzając sytuację do relacji ja - facet który
                przespał się z moją żoną powinienem jakoś na to zareagować, a nie wybaczyć, albo
                zwrócić uwagę? nie dlatego zeby coś pokazać mu, żonie czy postronnym, ale żeby
                być fair wobec siebie?
                • forumowicz_pospolity Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:15
                  mason_i_cyklista napisał:

                  > ok, racja co piszesz - żona nie jest bezwolna, problem zaczyna się ode mnie, bo
                  > jestem kiepski w łóżku nie kochający czy co tam.
                  >

                  to był przykład
                  żona może byc suką, ale to powinnismy dac rade stwierdzic przed slubem:)

                  > ale czy nie uważasz że sprowadzając sytuację do relacji ja - facet który
                  > przespał się z moją żoną powinienem jakoś na to zareagować, a nie wybaczyć, alb
                  > o
                  > zwrócić uwagę? nie dlatego zeby coś pokazać mu, żonie czy postronnym, ale żeby
                  > być fair wobec siebie?

                  można tak na to patrzec - chociaz "fair wobec siebie" to politycznie poprawna
                  wersja rozpaczliwej obrony urazonego ego


                  zeby sie nie wikłac w jakies maratony swatopogladowe czy cos bo temat zaj.
                  złozony to powiem ze moim zdaniem takie sprawy powinno sie z zona ustalac przed
                  slubem,
                  ew. potem korygowac w toku tak zeby sytuacja nas nie zaskakiwała, no i zebysmy
                  byli fair wobec siebie bez bitek na piesci
    • lacido Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:21
      chyba nie zrozumiałeś, nie należny ulegać amocjom
    • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:24
      Nie do końca jestem pewien, czy dobrze rozumiesz pojęcie honor. W dwu
      przytoczonych przez Ciebie przypadkach warto się zastanowić po czyjej stronie
      stoi prawo.

      Bo w pierwszym nie po Twojej, bynajmniej.
      • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:27
        prawo prawem, a honor swoją drogą.
        facet prawa też nie ma mi żony chędożyć, a wyraźnie chędoży sobie w najlepsze.

        Co innego, że jeśli już ktoś by mnie znalazł jak mu żonę chędożę i mnie sprał -
        to przecież nie pójdę z tym na policję - wiedziałem jakie jest ryzyko i to imho
        też honorowa sprawa.
        • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:37
          Jakoś dziwnie przedmiotowo tę hipotetyczną żonę opisujesz. Jakby była rzeczą.
          Bez woli. Do chędożenia.
          • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:45
            ale to nic nie zmienia jakie są powody żony. chodzi mi o to:

            mason_i_cyklista napisał:

            > no dla mnie to akurat to samo. jeśli kobiecie ze mną źle, to niech się rozwodzi
            > czy co jej tam lepiej. ale nigdy sobie nie pozwolę na to, żeby mi jakiś fagas
            > się do żony dobierał. i to jest sprawa między mną a nim. tak jak napisałem:
            > facet mówi "jesteś cienias, mam cię za nic, nie boję się ciebie i zrobię z twoj
            > ą
            > żoną co będę chciał". I w tej płaszczyźnie kolesiowi należy się manto.
            • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:49
              Nie "z twoją żoną", tylko z konkretną kobietą. On się nie kocha z Tobą, tylko z
              nią, Ciebie ma w dupie i niczego Ci nie pokazuje, a może nawet nie wie o Twoim
              istnieniu.
              • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:11
                Właśnie.
        • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:38

          > facet prawa też nie ma mi żony chędożyć, a wyraźnie chędoży sobie w najlepsze.

          No właśnie się mylisz. ;)
    • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:48
      Wkurwia mnie przemoc. jak jestem w knajpie i się np. zaczyna nieciekawie robić,
      to wolę żeby facet ze mną z knajpy wyszedł niż walił kogoś w łeb krzesłem. Jak
      ktoś mnie nawet obrazi słownie - to nie oczekuję i nie chcę żeby facet kogoś w
      pysk prał - tylko odpowiednio stanowczo zareagował (też słownie). Jak zostanę
      napadnięta, to oczekauję, że mnie obroni, a niekoniecznie, że kogoś zatłucze.

      Przedmiotowe traktowanie żony też mi się rzuciło w oczy :) ale mnie jakoś nie
      dziwi, większość facetów tak chyba sytuację zdrady odbiera (dlatego właśnie nie
      rozsyła fotograficznej dokumentacji po świecie) - ale i tak przemoc jest tu dla
      mnie głupim rozwiązaniem.

      I honor inaczej rozumiem niż tłuczenie się przy każdej okazji.
      • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:55
        przemoc i tłuczenie się to co innego, a honor co innego.

        w życiu w żadnej knajpie nikogo nie zaczepiłem, sam wole opuscic lokal jak sie
        cos zaczyna dziac, bo mi to zwyczajnie nie sprawia przyjemności. Chodzi mi
        właśnie o reakcję stosowną do sytuacji. w knajpie reakcja słowna (i opuszczenie
        lokalu), w razie napaści obrona.

        a jak Ci się ktoś zabawia z żoną to reakcja siłowa. Bo tak powinno być i tyle.
        To że żona nie jest własnością mężczyzny nie oznacza, że może robić wszystko co
        jej się podoba (tzn może, ale niech poniesie tego konsekwencje - czyli rozwód)
        • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 22:58
          ale co to ma do rozwiązań siłowych. ten rozwód. w przysiędze się inne rzeczy też
          obiecuje. "miłość wierność i uczciwość małżeńską"... jak Ci powie, że Cię nie
          kocha, albo jak zatai przed Tobą kupno nowych szpilek, to komu wtłuczesz? :)
          • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:08
            rozwód nic nie ma do rozwiązań siłowych. w ogóle nie chciałbym poruszać tutaj
            kwestii żony. I nie jestem człowiekiem który tylko kombinuje komu tu wtłuc -
            ostatni raz coś takiego mi się przydarzyło jak miałem 15 lat i właśnie o zdradę
            poszło. nevermind.

            jeśli przeszedlbym koło tego objętnie - nie mógł bym spojrzeć rano w twarz.
            pewne kanony zachowań kiedyś wymyślonych powinny nadal obowiązywać, mimo
            pragmatyzmu który tak teraz jest popularny. i właśnie tym jestem przerażony że
            dla "nowoczesnych" honor jest przereklamowany i bez sensu.
            • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:13
              Chyba mylisz honor z wyżyciem się za odebranie "własności". Generalnie mało
              ciekawy obrazek się tu wyłania.
              • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:17
                no tak, facet chciał dobrze, to ja jestem ten zły, powinienem podkulić ogon i
                uciec czym prędzej...
                • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:20
                  Ten facet może nie wiedzieć o twoim istnieniu. A jeśli nawet wie, to sorry, on
                  cię zdradza, czy kobieta?
            • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:15
              Nie wiem, czy to pragmatyzm... Ale mnie się zdarzyło zerwać z facetem, jak mi
              opowiedział o jakichś bójkach, w których brał udział. Też poszło o zdradę. Co z
              tego. Dla mnie przemoc jest uzasadniona jako reakcja na przemoc - i to w
              granicach samoobrony. Brzydzi mnie inaczej.

              A honor po prostu rozumiem inaczej. Zimny spokój i stanowcze decyzje (a nie
              przymykanie oczu) oraz załatwienie sprawy z osobą, która rzeczywiście zawiniła -
              to jest dla mnie honorowe wyjście. godne faceta, który ma honor i dumę. I nie
              musi tego pięściami podkreślać.

              A jakby Cię żona z Pudzianem zdradziła i byś ich przyłapał na gorącym uczynku -
              to jak wyglądałoby honorowe wyjście z sytuacji? :)
              • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:17
                Samobójstwo? :)
                • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:20
                  nie wiem... ale wyobraziłam sobie, jak Mason zamyka oczy, rzuca się na niego
                  honorowo, a Pudzian przytrzymuje go za rączki i wystawia za drzwi :) Bo by
                  raczej nie pobił - faceci uprawiający sporty walki i inne siłowe odpowiadają za
                  zwykłe pobicie jak za pobicie z uzyciem niebezpiecznego narzędzia, więc się
                  pilnują.

                  ale to stawia trudne pytanie - gdzie jest ta granica między brakiem honoru a
                  pragmatyzmem :)
                  • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:22
                    A instynkt samozachowawczy? :)
                  • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:27
                    prawdopodobnie dokładnie tak by to wyglądało;)
              • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:19
                Mason zdaje się w ogóle nie zakłada sytuacji, ze może trafić na silniejszego od
                siebie, bo pisze cały czas o tym, że komuś trzeba spuścić wpierdol :) Tylko że
                może wyjść dokładnie na odwrót - nie dość, że żona bzyknęła się z innym, to on
                jeszcze wyjdzie z tego z podbitymi oczami :) To dopiero porażka :)
                • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:23
                  No właśnie wiem, że nie zakłada :) dlatego sobie wyobraziłam taką scenkę.
                  • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:24
                    Mnie też to rozbawiło :)
            • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:19
              Że co? Że gdybyś nakrył swoją kobietę na zdradzie, to byś spuścił manto gościowi, który ją bzyka? A znasz takie przysłowie: "Jak suka nie da to pies nie weźmie"?
              • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:22
                to to jest oczywista oczywistość ze suka dać musi zeby pies wziął

                kurcze, zawinąć się muszę, a podyskutowałbym jeszcze

                bawcie się ładnie
                • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:23
                  i się nie dowiemy, co z Pudzianem :(
                  • qw994 Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:24
                    Bo to było pytanie z gwiazdką, lepiej się rejterować z forum, zamiast bić
                    słownie o honor ;)))
                  • mason_i_cyklista Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:25
                    dajcie mi chociaż w teorii żyć przeświadczeniem że jak przyjdzie co do czego to
                    zachowam się tak, jak mi nakazuje sumienie:P
                    • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:27
                      za mało jesteś ambitny jak na ten wątek :D
                    • keltoi Powiem tak: 03.04.09, 04:06
                      Ja przyłapałam faceta na zdradzie. Ba, klasyczne coitus interrupti odwaliłam.
                      Facet dostał po ryju z opcją "pamiątka na dłużej" i 15 minut (bo tylko na tyle miałam cierpliwości) na spakowanie rzeczy pod rygorem zejścia śmiertelnego. Panna została manualnie usunięta z domu. Byłam tak miła, że nawet dołożyłam jej za drzwi ubrania.

                      Poinformowałam oboje, że mają mi się przez miesiąc na oczy nie pokazywać, zwiewać jak mnie widzą, bo nie ręczę za siebie, jeśli spotkam. I to by było na tyle.

                      Ale ja jestem nerwowa...
                • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:24
                  No to miej pretensje do suki, a nie do psa. "Bierz jak dają, uciekaj jak biją" :D Ech, przysłowia mądrością narodów ;D
              • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:26
                Ale w ogóle obrzydliwe jest to powiedzenie, zwłaszcza, że bywa używane przy
                ocenie gwałtów i molestowania :(
                • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:28
                  Obrzydliwe, ale prawdziwe. Pierwsze słyszę, że jest używane w przypadku gwałtu.
                  • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:33
                    Naprawdę? Wiesz, te wszystkie "sama sobie winna", "pewnie chciała", "pewnie to
                    lubi"... Zwłaszcza w przypadku gwałtów np. na randkach. Albo właśnie w przypadku
                    molestowania np. w pracy.

                    Ja zresztą od razu jak słyszę to powiedzenie to widzę takiego napalonego psa, co
                    to jak suki nie dorwie, to zgwałci czyjąś nogę - i raczej nie pyta o zdanie ;) I
                    ogólnie obrazek mi nie konweniuje z tym powiedzeniem i jego zamierzonym sensem.

                    ale tak już mam. Nie cierpię tego powiedzenia. O - i nie lubię też tekstu o
                    "dawaniu dupy". Facet bierze, kobieta daje. Jak czuje przy tym przyjemność, to
                    suka pewnie, szmata i zdzira.

                    Brrrr.
                    • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:41
                      "Sama sobie winna", "Tak się ubrała" tak...spotkałam się z tym. Ale nigdy w trakcie rozmowy ze znajomym czy też nieznajomym. Znam to raczej z gazet czy tv, gdy ktoś opisuje, że usłyszał, że ktoś widział...bla bla bla.

                      Wyłącz wizualizacje :-)

                      A ja mam to w nosie :-)
                      • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:44
                        nie no, ja też raczej z drugiej albo trzeciej ręki.

                        nie wiem czemu, ale cholernie jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o gwałty.
                        Prawie fizyczny ból czuję jak słyszę, czytam, a jeśli chodzi o rózne skojarzenia
                        też jestem przeczulona. I nie wiem dlaczego tak.
                        • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:49
                          No widzisz. Może to tylko "urban legend"? :D

                          Może dlatego, że to jedno z największych upokorzeń? Też byłam wyczulona. Ale z drugiej strony słyszałam już o tylu fałszywych oskarżeniach o gwałty, że mówic się nie chce. ;/
                          • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:54
                            Nie, to nie "urban legend". Tak samo jak gwałty - choć o nich też słyszę tylko z
                            drugiej albo trzeciej ręki - albo od nieznajomych.

                            Te fałszywe oskarżenia, to nie druga strona. Tylko po prostu inny rodzaj i
                            kaliber świństwa. O morderstwa czy kradzieże też się zdarzają falszywe
                            oskarżenia. I to nie jest żadna "druga strona". Bo niby jak...
                            • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:58
                              Żartuję. Pewnie ludzie tak mówią, w końcu nie wzięło się to z sufitu. Podobnie jest z gwałtami, jedne są gwałtami inne nie.
                • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:48
                  > Ale w ogóle obrzydliwe jest to powiedzenie, zwłaszcza, że bywa używane przy
                  > ocenie gwałtów i molestowania :(

                  O tu się z Tobą zgodzę. Poza tym, że nie zawsze prawdziwe, jest też bardzo nieestetyczne.
                  • thank_you Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:49
                    Duszony szpinak też jest nieestetyczny :-)
                    • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:55

                      > Duszony szpinak też jest nieestetyczny :-)

                      To prawda. I śmierdzi. Musiałyby na świecie wyczerpać się wszelkie złoża sernika z ananasem, bym tknął tę szarobrązową masę. :P
                      • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:56
                        szarobrązową? i śmierdzi? Ktoś Ci podał bardzo źle zrobiony szpinak :)
                        • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:04
                          2szarozielone napisała:

                          > szarobrązową? i śmierdzi? Ktoś Ci podał bardzo źle zrobiony szpinak :)

                          To jest opis moich traumatyzujących doświadczeń z pewną pizzą. No i chyba też widziałem to kiedyś po rozmrożeniu z takiej bryłki. Naprawdę, jest na świeci tyle innych roślin, które można jeść. I zwierząt. :]
                      • thank_you Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:02
                        Pachnie :-) I jest pyszny. Naprawdę.
                        • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:07
                          thank_you napisała:

                          > Pachnie :-) I jest pyszny. Naprawdę.

                          Wierzę na słowo. :D
                          • thank_you Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:13
                            "Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" :D
                            • thank_you Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:17
                              Błąd. "Błogosławieni Ci, którzy nie widzieli a uwierzyli" :-)
                              • milleniusz Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:24
                                Tak, wiem, sam to powtarzam czasem. Ja błogosławionym raczej nie będę. Ale
                                kwestia tego warzywa nie jest zbyt istotna, więc mogę przyjąć na wiarę. ;)
                    • 2szarozielone Re: wątek ambitny. no. 02.04.09, 23:55
                      Coś Ty. Fajny jest, taki zielony :-D
                      • thank_you Re: wątek ambitny. no. 03.04.09, 00:02
                        Nie no, dzisiaj robiłam farsz do naleśników. Szpinak plus pomidory plus feta. I wygląda jak yyyyy....eeeeeee....wolę nie mówic. Ale jak smakuje...niebo w gębie :-)
    • cytrynka_ltd bertrada ma rację 03.04.09, 09:36
      świat zmienia się i sposób rozwiązywania problemów.
      wiem o jednym takim, który nawet zlecił zamordowanie kochanka swojej konkubiny.
      ślubu z nią nie chciał wziąć, ale mieć na własność tak.
      skończył w więzieniu, a teraz jego dzieci wstydzą się za niego i noszą ten ciężar.
      rozwiązywanie problemów i sposób radzenia sobie z emocjami zależy od poziomu
      rozwoju człowieka. bandyta kończy w więzieniu.
      • nexstartelescope A ja Wam powiem! 03.04.09, 11:09
        Wydaje mi się, że Mason wstępnie co innego miał na myśli, ale temat potoczył się
        zupełnie w innym kierunku, bo skupiliście się na użyciu przemocy i na tym, kto
        jest winny, ze jego żona bzyka się z innym.
        Ja to odebrałam tak : facet, który ma honor, powinien zdecydowanie zareagować,
        zamiast analizować, czy mu się to opłaci, czy gość, na którego jest wkurwiony
        jest szychą, czy nie i czy grożą mu za to jakieś sankcje. Jednym słowem - jeśli
        ktos mu zalazł za skórę i ma ochotę skopać mu tyłek/ powiedzieć do słuchu
        (naprawdę nieistotne, który sposób wybierze), nie powinien zachować się jak
        tchórz i lizodup tylko po to, żeby obronic własny tyłek. I jeśli o ta kwestię
        chodzi, popieram Masona w całej rozciągłości. Dla mnie facet, który widząc swoją
        żone w łóżku z innym zastanawia się, kim ten gość jest, czy ma wpływy i czy
        opłaca się "reagować" to nie facet. Nie popieram używania przemocy i uważam, ze
        słownie tez można to rozwiązać tak, żeby obojgu winowajcom poszło w pięty, ale
        jeśli zdradzany mąż dałby, za przeproszeniem, w ryj kochankowi żony, nie
        zdziwiłabym się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja