niski.oktan
23.04.09, 16:48
Pięć lat temu matce Żanety odkroili nogi aż po pachwiny. ... To było tak, że Żaneta poszła do ciotki do drugiego baraku, nagle leci sąsiadka, że się pali. Mama zasnęła i papieros spadł w zgięcie wersalki, a ponieważ zaczadziała, nie poczuła, że płonie. Przyjechała straż, szukali, bo mama zapadła się w wersalce, znaleźli, wyrzucili przez okno do ogródka. Babcia dała na dwie msze, mama przeżyła, strażak, co ją uratował, dostał nagrodę pieniężną, a mama kuratora i cztery lata w zawiasach za zagrożenie.
Reszta też nieletka. klik