asqe
25.04.09, 17:47
zepsul mi sie wczoraj rower, tzn lancuch mi spadl:) i poprosilam
howarda(szef), zeby mi naprawil. dzis wybralam sie na zakupy,
przypielam rower kolo stacji i wrocilam po kilku godzinach, zeby
odkryc, ze ktos mi zapierdolil siedzenie dla analivii. lzy i
przeklenstwa poplynely.boze,jaka bylam wkurwiona. wrocilam do domu a
siodelko sobie spokojnie lezy w gazrazu, bo howard je odmontowal,
kiedy naprawial rower. w sumie to niezle zamotana jestem, ze
wczesniej nie zauwazylam.