puszysta_gimnazjalistka
27.04.09, 11:59
"Bajecznego" mi się zachciało, więc wyruszyłem do sklepu. Wchodzę, biorę,
staje przed kasą, kładę, pani rzuca cenę, grzebię w portfelu wyciągam 50-tkę,
a pani na mnie z mordą, obrażona, krzyczy, że ona nie ma drobnych, że co ja w
ogóle i takie tam, klasyczne.
Idę do drugiego sklepu, proszę o "Bajecznego", pani miła, młoda, ładna, ja się
uśmiecham, ona się uśmiecha, oczywiście tylko do czasu gdy wyciągam tę
nieszczęsną 50-tkę.
"Bajeczny" nie dla mnie dziś, takie życie :(