lupus76 29.04.09, 15:00 systemu kapitalistycznego: nacjonalizacja jednego z największych światowych koncernów Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
simon_r Re: Czyżby punkt zwrotny 29.04.09, 15:04 chyba tylko w Ameryce, która niestety coraz bardziej jest opanowywana przez "różowych".. niedługo Chiny będą największą gospodarką a tam kapitalizm ma się coraz lepiej.. podobnie jak w wielu innych krajach azjatyckich. Odpowiedz Link
puszysta_gimnazjalistka Re: Czyżby punkt zwrotny 29.04.09, 15:20 Sądzę, że to raczej forma spłaty długu zaciągniętego u państwa a nie nacjonalizacja, czyli zamiast oddawać pieniądze przekażą bezwartościowe udziały. Innymi słowy to klasyczne kapitalistyczne walenie w d.. słabszych podatników, przez wielki koncern. To nie schyłek kapitalizmu a jego rozkwit w pełnej krasie :) Odpowiedz Link
silic Re: Czyżby punkt zwrotny 29.04.09, 20:41 Może tak , może nie. Ja akurat wolałbym żeby te firmy, w które pompowano pieniądze padły na pysk (głównie chodzi o banki). Za nic nie potrafię znaleźć rozsądnego powodu by pieniądze do obywateli danego państwa trafiały za pośrednictwem prywatnych przedsiębiorstw. Państwo powinno prowadzić swoją własną, zupełnie niezależną od banków prywatnych politykę pieniężną, kredytową, lokacyjną itd. Odpowiedz Link
puszysta_gimnazjalistka Re: Czyżby punkt zwrotny 29.04.09, 20:55 Każde państwo prowadzi swoją politykę monetarną poprzez bank centralny, USA również, ale jeden podmiot nie może mieć absolutnego wpływu na rynek. Odpowiedz Link
silic Re: Czyżby punkt zwrotny 30.04.09, 00:30 W tym sęk, że bank centralny nie robi niczego dla obywateli. Jak obywatel nie możesz w nim złożyć pieniędzy (pomijam obligacje), nie możesz w nim wziąć kredytu - i to jest dla mnie chorym systemem. Państwo zastanawia się jak skłonić banki do zwiększenia akcji kredytowej zamiast samo bez posrednika te pieniądze wysyłać na rynek. W USA zas Rezerwa Federalna to jest prywatne zwierzę... Odpowiedz Link
llatarnik Re: Czyżby punkt zwrotny 30.04.09, 16:58 Kończy się era dolara a zaczyna się era euro jako waluty światowej. Nie po to jednak Uncle Sam tyle lat pracował na opinię dolara jako waluty pewnej, niezawodnej, solidnej, by na koniec nie orżnąć reszty świata. Przecież te dolary w USA to tylko mała część tego, co znajduje się na zagranicznych kontach bankowych, w skarpetach i zakopane w słoikach. Ile dolarów ma przeciętny Amerykanin, niemowlę czy staruszek? Zależy jak policzysz, a mi się nie chce. Czy minus 15 tys czy 20 czy więcej, jaka to różnica. Jak ktoś chce, to niech sobie policzy. Tu jest zegar, którym nikt się zbytnio nie przejmuje, każdy go olał, więc skubany zapierdziela coraz szybciej... www.uwsa.com/debt-clock/ Jak zmniejszyć ten dług? A po co? Czy nie łatwiej zmniejszyć jego wartość nominalną, wprowadzając do obiegu papierki a właściwie cyferki w gigantycznych ilościach? Niech się martwią o wysoki kurs dolara ci, którzy je mają a więc Chińczycy, Rosjanie, kraje arabskie, itd. Czy Chińczycy by chętnie nie kupili GM? Kupiliby, ale czy nie lepiej jest wpisać na klawiaturze jakąś tam liczbę z wieloma zerami, wcisnąć enter i kasa już jest a koncern ma Uncle Sam a nie żółtek? Dziennikarze pytali Obamę co zamierza zrobić z GM. Odpowiedział, że sprzeda najszybciej jak to będzie możliwe... Ślepi w karty nie grają... Odpowiedz Link