barshtchu
04.06.09, 16:36
No bo jak zacząłem jeździć często (bardzo) na rowerze po mieście, to
mi się nagle włączył dzieciak i zaczęło mi sprawiać przyjemność
ganianie gołębi, wystawianie nogi do psa, żeby sprawdzić czy ugryzie
i takie tam. No, ale ostatnio kopnąłem jakiegoś kundla na przystanku
i pstryk, nagle mi przeszło. Zostawiłem zwierzątka w spokoju. Już mi
się nie chce ich zaczepiać. Zastanawiam się tylko, co to było...
Jakaś niedokończona zabawa z dzieciństwa?
Tak, tak, niektórzy dziwnie się patrzyli, ale chuj im w
dupę, "poważnym" zasrańcom. Dobrze się bawiłem i to było
najważniejsze. :p