żenuła, co za porażkowy dzień.

06.06.09, 17:12
Wciąż nie wiem na czym stoję, ale raczej sytuacja nie jest za ciekawa.
Gówniany Plus zeżarł mi 20 złotych :/
Przejściówka do słuchawek wytłumia mi wokal i podgłaśnia tło [wtf?!]

Najgorsze, że jedyne na co mam ochotę, to po prostu odpocząć, ale nie mogę się zebrać ):
    • dr.verte Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 17:33
      ryniena napisała:

      > Wciąż nie wiem na czym stoję,ale raczej sytuacja niejest zaciekawa.
      > Gówniany Plus zeżarł mi 20 złotych :/
      > Przejściówka do słuchawek wytłumia mi wokal i podgłaśnia tło


      leżysz i robisz pod siebie ( to z Psów taki cytat)
      • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 19:54
        i kwiczę, psy oglądałam wieki temu.
    • cookie_monsterzyca Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 18:17
      O, moja przejściówka też tak robi, mówiłam Ci :/
      I do tego jakieś pogłosy dodaje, dab seszyn wychodzi jakieś z tego :/
      • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 19:55
        no mi kurna dzisiaj zaczęło :/
    • liisa.valo Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 18:19
      A ja miałam absolutorium, nie upadłam, nie potknęłam się o togę, nie wypięłam na
      dziekana. jest dobrze :)
      • cookie_monsterzyca Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 18:23
        A rzucaliście birety w górę ? :)
        • liisa.valo Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 18:25
          Oczywiście :)
      • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 19:55
        To gratuluję :) ja to bym pewnie w ścianę weszła czy coś, haha
        • liisa.valo Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 19:59
          W ścianę nie było jak wejść. Ale była na scenie taka dziura, od schodów, którymi
          chór schodzi. I prowadząca absolutorium zwracała nam uwagę, żeby w nią nie
          wpaść, bo już widziała takie rzeczy. I wszyscy mówili, że jak ktoś tam wpadnie,
          albo legnie jak długi przed stołem rektorskim, to to będę ja. Mówię ci, tak mi
          się nogi telepały, bo się bałam, że jeszcze na sam koniec sobie wstydu narobię.
          • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 20:06
            ale jakie wrażenie byś zrobiła :D
            • liisa.valo Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 20:07
              Taaa, kolega mnie pocieszał, że gdyby mnie dziekan z rektorem zbierali z
              parkietu, byłoby to niezapomniane przeżycie i miałabym co opowiadać :)
              • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 20:13
                Oczywiście, że tak. Takie upadki się potem miło wspomina :D
                Ja pamiętam jak dawno temu w gimnazjum pokazywałam wykop jakiś na przerwie, a że miałam jeansy [takie prawdziwsze i sztywniejsze]to jak ten wykop zrobiłam, pociągnełam za sobą drugą nogę i wywinęłam orła na plecy.
                Mówię ci, świetne wspomnienia haha :)
                • liisa.valo Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 20:19
                  Hehe, no tak, tylko wiesz... Kupa ludzi, regionalna telewizja kręci film z
                  absolutorium, na widowni miłość mego życia siedzi, promotor... Nie chciałam być
                  zapamiętana w taki sposób. Chciałam być piękna, dumna i urocza :D
                  • ryniena Re: żenuła, co za porażkowy dzień. 06.06.09, 20:28
                    Ok, to jest dobry argument(y). W takim razie pozostaje tylko jeszcze raz pogratulować takiego sukcesu :)
Pełna wersja