jak się zapatrujecie na spotkania

13.08.09, 15:43
kawowo-plotkowe Waszych partnerów z przedstawicielami odmiennej płci?

Czyyyyyyyyyyli jeżeli Wasza kobieta chce się spotkać z kolegą (którego zna od
lat) to robicie jakiś problem? No i to samo pytanie do Pań: puściłybyście
chłopa samego na kawę ze starą znajomą?

I teraz sytuacja sprzed chwili po której opadły mi cycki: mam ja kolegę z
którym od roku bezskutecznie próbujemy umówić się na kawę i plotki, ale jako
że mieszkamy w innych miastach to nam nie wychodzi... bo jak on przyjeżdża
tutaj to mnie nie ma i na odwrót.

No więc dzwonię do niego i mówię, że we wrześniu będę w jego okolicy na kilka
dni i pytam czy skoczymy na kawę. Na co on odparował, że ostatnio SĄ
zapracowani, ale jeżeli BĘDĄ mieli czas to chętnie PRZYJDĄ. Wolałam się
upewnić i pytam grzecznie czy to oznacza, że przyjdzie w liczbie mnogiej, a on
na to, że tak.

Ją znam tylko ze zdjęć i z jego opowieści, a on jest dobrym znajomym, z którym
zawsze mi się świetnie rozmawiało i nic poza tym. Może ja mam jakiś zryty
obraz związków, ale wydawało mi się, że jeżeli ludzie sobie ufają to nie ma
problemu, gdy poza wspólnymi znajomymi ma się też własnych, z którymi od czasu
do czasu się spotyka.

No ale jak widzę, że to taki problem, to normalnie mi się kawy odechciewa.

A czy Wy zawsze wszędzie chodzicie razem i nie puszczacie samego chłopa na
spotkanie z koleżanką, ani kobiety na spotkanie z kolegą? Tylko szczerze :P
    • bertrada Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 16:05
      Ludzie chyba tak mają. Ale jak ja się czasem z kimś spotykam i ten ktoś jest
      sparowany i przychodzi sam, to zazwyczaj nie chce żeby jego luba się o tym
      dowiedziała. Zdarzyło mi się, że na takim spotkaniu, do znajomego zadzwoniła
      żona i on jej powiedział, że właśnie jest z kumplami na spotkaniu i wróci
      później. Potem stwierdził, że musiał tak powiedzieć, bo za dużo miałby tłumaczenia.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 16:13
        No i to jest to czego nie rozumiem. U mnie to zawsze była krótka piłka, mówiłam,
        że idę na kawę/piwo z tym i tym i po temacie. Ani sobie nie wyobrażam, żebym
        musiała chłopa pytać o pozwolenie, ani żebym miała go ciągnąć ze sobą, żeby
        później problemów nie było. Oczywiście to działa w dwie strony. I jakoś mi taki
        model pasuje ;)
        • kretynofil Nie probuj zrozumiec, bo sie spocisz :) 19.08.09, 12:30
          Niektore baby tak maja - az ciezko uwierzyc.

          Kolezanka mojej zony opowiadala, ze kiedy sie rozwiodla z mezem to jej przyjaciolki przestaly ja zapraszac na imprezy. Bo, jak powszechnie wiadomo, jak przyjdzie taka samotna baba to od razu zacznie podrywac mezow swoich przyjaciolek :)

          Z drugiej strony - zebysmy wszyscy mieli tylko takiego pie*dolca, to zycie byloby nudne :)
          • lucusia3 Re: Nie probuj zrozumiec, bo sie spocisz :) 20.08.09, 00:56
            Sądząc po nicku baba_krk to krakowianka. Widać w Krakowie ludzie mają zdrowe
            podejście do związków. Mnie tam nie rusza, jak mój Pan i Władca idzie na kawę
            czy lunch z kimś, płeć mi jest absolutnie obojętna. Jemu też jest obojętne, jak
            spotykam się w mniej lub bardziej służbowych celach ze znajomymi. To chyba
            zdrowie? Nie widzę powodu, żeby, skoro sie pobraliśmy, patrzeć na siebie 24
            godziny na dobę.
      • olala_29 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:00
        I to właśnie jest chore. Mój mąż może się umówić z całym tabunem koleżanek jeśli
        ma ochotę, ja chcę o tym wiedzieć i nic mi poza tym do tego bo mu ufam.
    • justysialek Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 16:45
      W sumie to nie wiem, bo nigdy nie było takiej sytuacji, żeby któreś
      z nas szło na kawę z jedną osobą przeciwnej płci. Mój nie ma
      psiapsiółki a ja nie mam na tyle bliskiego przyjaciela, żeby się z
      nim widywać sam na sam. Mam kolegów a on koleżanki ale zwykle
      spotykamy się z nimi w paczce.
      Zdarzało się natomiast, że jeździł na zagraniczną delegację z
      koleżanką z pracy i wtedy razem zwiedzali, jedli itd. Jak potem
      oglądałam zdjęcia to byłam ciutkę zazdrosna ale nigdy nie wpływało
      to jakoś znacznie na moje zachowanie.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:35
        Paczka paczką, ale osobnych znajomych nie macie?
    • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 16:49
      nigdy nie robiłam problemów i dostawałam jasnej cholery, jak ktoś mi robił.
      zrozumiałe, zważywszy, że moi najlepsi przyjaciele to faceci. i każdy mój
      przyszły mężczyzna będzie się musiał z tym pogodzić.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:38
        Ja sobie tak nawet myślę, że nie dość, że ja nie robiłam problemów to i nigdy
        nikt mi nie robił.

        A co byś zrobiła teraz w mojej sytuacji? Jak już pisałam kobiety nie znam, ale i
        do poznania jej też się nie wyrywam. Z jego opisów wynika, że niekoniecznie
        byśmy się dogadały. Poza tym prawdziwe plotki starych znajomych obejmują też
        rozmowy o tym jak się komu w związkowie układa i co on ma mi niby przy niej
        powiedzieć? ;)
        • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:24
          No nie wiem - może mu właśnie powiedz, że chciałaś poplotkować, a z jego kobietą
          to już będzie inaczej
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:27
            Jako że umawiamy się już od wielu m-cy to na samym początku mu powiedziałam, że
            chcę we dwójkę. Myślałam, że to do niego dotarło, ale chyba się myliłam i jest
            bardziej ubezwłasnowolniony niż mi się wydawało :/
            • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:33
              To nic nie zrobisz :(
              Ja jadę za tydzień na weekend na wieś, z moimi kumplami z liceum... Nigdy
              nigdzie nie wyjeżdżaliśmy razem we czwórkę, rzadko się widujemy zresztą
              ostatnio... A w pełnym gronie to już w ogóle. No i jeden z nich zabiera
              dziewczynę. Żeby się nie obraziła. I też nic nie zrobię :(
              A trochę się boję, bo ona jest o mnie wściekle zazdrosna i mogą być sceny. W
              domu na odludziu.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:39
                Widziałem taki film, prawie wszyscy zginęli :(
                • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:46
                  ja w takim zagrałam. Też zginęłam. A podobno nic dwa razy się nie zdarza...
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:45
                Kurde tak sobie myślę, że jak nie ma zaufania i dobrych chęci to nie ma nic. Argument żeby się nie obraziła jest powalający :/
                • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:48
                  Mnie też powala, a mój kumpel ma to samo ze swoją laską. I ja widziałam jej
                  sceny... Jak umawia się z nami (w większym gronie, ale wystarczy, ze jest tam
                  kobieta) to on też ściemnia... Żeby się nie obraziła.
                  Nie kumam, ale obawiam się, że tego nie przeskoczysz, bo wszystko będzie
                  zmierzać do ultimatum "ona albo ja" ;)
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:01
                    O raaaaaju. Zaczynam teraz uważać, że mam sporo szczęścia.
                    Raz w życiu i to na krótko trafił mi się chłop, który chciał wiedzieć minuta po
                    minucie co, gdzie, jak i z kim robiłam. Miarka się przebrała, gdy szłam na
                    spotkanie z ojcem, a on sobie ubzdurał, że za ładnie się ubrałam i to na pewno
                    nie dla ojca, tylko dla innego faceta. Pogoniłam dziada ekspresowo :D
                    • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:05
                      Może jestem niesprawiedliwa, ale mam wrażenie, że to raczej specjalność kobiet,
                      taki pilnowanie. A może mnie FK skrzywiło ;)

                      Ja miałam faceta, który właśnie był idiotycznie zazdrosny. Pokarało go, bo ma
                      teraz sam problem z zazdrosną dziewczyną...
                      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:41
                        Chyba faktycznie więcej znam zazdrosnych bab, ale kilku zazdrośników męskich też
                        by się znalazło. Z takimi to się chyba ciężko żyje, a i tacy sami ze sobą też
                        muszą mieć trudno ;)
                        • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:45
                          Ja w ogóle nie wierzę w takie związki. Obsesyjna zazdrość prowadzi do tego, że
                          druga strona albo się dusi, albo zaczyna kłamać (a jak się zacznie to ciężko
                          przestać). Prosty przepis na katastrofę.
                          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:55
                            Ja też nie wierzę. I też dziwię się, że ludzie świadomie godzą się na aż takie
                            ograniczanie swojej wolności. Gdybym tak musiała się z wszystkiego co chwilę
                            tłumaczyć to miałabym wrażenie, że coś źle robię. A przecież nie robię, więc nie
                            dla mnie wieczne spowiedzi, a jako że kłamać nie lubię to wolę odejść w porę.
                  • olala_29 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:07
                    A potem płacze jedna z drugą, że "cham zostawił" - no sama bym zostawiła taki
                    bluszcz. Zero godności, zero zaufania, klatka nie związek i tyle ...
            • ritsuko Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 09:37
              Hmm widzisz to nie musi być ubezwłasnowolnienie. Mój A. po prostu
              nie lubi beze mnie wychodzić. Jak chce się spotkać sam to ok, ale
              przeważnie chce żebym z nim poszła. I ja to też lubię. Kiedyśjakoś
              tak strasznie naciskałam na to, żeby móc samemu wyjść, odpocząć (w
              poprzednim związku)- teraz nie mam tego problemu, nawet o tym nie
              myślę, po prostu wolę z nim wyjść. Hmmm nie czułabym się z kolei
              dobrze gdyby ktoś miał do mnie pretensje z tego powodu.
        • puszysta_gimnazjalistka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:37
          Spoko, niechcący wylewasz na nią drinka, ona idzie do łazienki doprowadzić się
          do ładu a Ty w tym czasie możesz pytać go o co chcesz :)
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:46
            Nie będę miała okazji niczego wylać. Odechciało mi się plotek :>
        • olala_29 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:04
          Ja bym chyba powiedziała, że chętnie się spotkam we czwórkę (oni i Ty z
          partnerem) ale na pogaduchy to nie mam ochoty wychodzić poza schemat jeden na
          jeden. Dla mnie facet co godzi się na wleczenie swojej kobiety na takie
          spotkanie jest trochę dziwny nie mówiąc o tej dziewczynie.
      • znam-sie Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:03
        TO TYLKO JELEŃ SIE Z TYM POGODZI ZE JEGO UKOCHANA CHODZI SOBIE NA SPOTKANIA Z
        INNYM, PEWNIE SIE ZNAJDZIE TAKI OKULARNIK W SWETERKU CO TO ZAAKCEPTUJE

        NORMALNY FACET TO CIE RZUCI PO PIERWSZYM TAKIM WYBRYKU

        JAK CI SIE PRZYDARZY RAZ , DWA ALE JAK CIAGLE WYCHODZISZ Z JAKIMS KOLEGĄ, TO
        MASZ COŚ NIE TAK Z GŁOWĄ JAK MYSLISZ ZE JAKIKOLWIEK SZANUJACY SIE FACET TO
        ZAAKCEPTUJE

        • kicia6907 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 18:00
          Ja uwazam ze wyjsc sobie moze, czemu nie?, ale z kumplami, na
          chlopskie pogaduszki,piwko... ale nie z kolezanka z dawnych lat- a
          moze kiedys sie kochalas w nim i teraz chcesz popatrzec jak wyglada
          i czy serduszko CI jeszcze pyka. Moim zdaniem facet jest ZDROWY-
          widocznie w zwiazku jest szczesliwy i nie chce/ nie potrzebuje
          jakichkolwiek zgrzytów tylko dlatego ze jakas panna chce sama na sam
          z nim posiedziec.Co do zazdrości- to ja jestem zazdrosna- bo i mam
          o Kogo:) i nie wyobrażam sobie by chodził gdzieś beze mnie (chyba
          ze z kumplami) A i nie sądze by mojego Pana bawiły takie wyskoki.

          Zazdrość to nie klatka!!!!
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 19:53
            następna, która ma problem z czytaniem ze zrozumieniem...
            ale za to pierwsza, która ma własnego Pana :D

            a poza tym to sama sobie przeczysz, np. tu:

            kicia6907 napisała:

            > Co do zazdrości- to ja jestem zazdrosna- [...] i nie wyobrażam sobie by
            chodził gdzieś beze mnie (chyba ze z kumplami)

            > Zazdrość to nie klatka!!!!
          • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 20:16
            A z kumplami to się spotykają gdzie? Na odludziu i pustyni? :)

            Tak sobie jeszcze pomyślałam, że zawsze spotykałam się z facetami, którzy z
            racji uprawianego zawodu stykali się z mnóstwem ludzi, w tym młodych kobiet,
            które traktowały ich momentami jak idoli, autorytety, wzdychały i patrzyły
            maślanymi oczami. Często to byly też sytuacje zupełnie nieformalne.
            I tak sobie myślę, że to zdrowe jest - facet ma ego zdrowe i dopieszczone,
            potwierdzenia męskości szukać nie musi, na komplementy i niewybredne podrywy się
            uodparnia i go nudzą... Lepiej docenia swoją własną kobietę.
            A taki trzymany w złotej klatce, to wypuszczony do knajpy z kumplami i narażony
            na podryw megalaski na szpilkach, która nagle lata za nim po całej knajpie -
            może zglupiec. Bo mu się to wydaje jedyną, wyjatkową okazją.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:05
      Związek i więzienie to nie jest jedno i to samo :)

      Odrobina odpoczynku i relaksu w odmiennym towarzystwie jeszcze nikomu nie
      zaszkodziła, natomiast reglamentacja tego owszem.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:40
        No więc właśnie Puszku, mądrze prawisz. Jakoś nie wyobrażam sobie takiego
        kiszenia się we własnym sosie 24/7, zwłaszcza, że oni nie dość, że razem
        mieszkają od pół roku to jeszcze od niedawna razem pracują.
        • puszysta_gimnazjalistka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:06
          Pracowanie z kimś z kim się mieszka to już dla mnie horror, żadnej wolnej
          przestrzeni.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:11
            Raz pamiętam, że było tak, że szukałam pracy i przez jakiś czas znaleźć nie
            mogłam i osobisty zaoferował, że możemy pracować razem. Postanowiłam jednak, że
            poszukam dalej ;)
    • zloty.strzal Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:50
      Problem mnie już nie dotyczy.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 17:59
        Ale dotyczył i dotyczyć będzie, czyli możesz napisać jakie masz zdanie nt.
        osobnych wyjść :>
        • zloty.strzal Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:13
          Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi mógł tego zabronić albo żebym musiała kogoś
          oszukiwać dla uniknięcia awantury. Jak nie robię nic złego, to po co się z tym kryć?
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 18:25
            Zakazów nie rozumiem, oszukiwania też nie, no i właśnie brak własnej przestrzeni
            też mnie przeraża.
    • cytrynka_ltd Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:30
      mogę oddać Ci moich natarczywych kumpli;)
      ja mam tak, że jak mnie jakiś osobiście nie interesuje, to nie mam ochoty
      spotykać się z nimi na ploty.
      a, nachalni są jedynie Ci, którzy liczą na jakąś bliższą więź, seks.
      faceci nie spotykają się na ploty, jak mają to w zwyczaju kobiety.

      ten Twój kumpel jest jakiś wyjątkowo uczciwy.
      gdyby nie czuł do Ciebie sentymentu, to będąc z "tą" partnerką w ogóle nie
      chciałby spotkać się z Tobą.
      • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:48
        aha
        • cookie_monsterzyca Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 01:59
          :DDD
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 13.08.09, 19:48
        nie lubię natarczywych ludzi

        czyli nie masz żadnych kolegów? ani jednego z którym mogłabyś iść na piwo i
        porozmawiać o wszystkim i o niczym, bez podtekstów erotycznych?

        Mój kumpel nie ma po co do mnie czuć sentymentu, bo to inny rodzaj relacji, nie
        byliśmy nigdy parą. No i idąc Twoim tokiem rozumowania będąc z kimś w związku
        musiałabym odciąć się grubą krechą od przeszłości i pogonić wszystkich
        znajomych... chyba nie o to w życiu chodzi?
        • kudlata_paprotka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 12:37
          Bez podtekstow erotycznych? Facet, kobieta i alkohol? Glupiutkta, naiwna? Czy
          serio tak myslisz? Nie chce obrazic, ale przemysl sobie te poprzednie spotkania.
          Lubisz kolegow, bo czujesz podswiadomnie, ze im sie podobasz, to ci pochlebia,
          jest mile. Ale z wiernosci nie jestescie niby soba zainteresowani i leca tematy
          zastepcze. Seks pojawia sie z rozmowach zawsze i jest fajnie. Ale niektorzy sie
          obawiaja takich tematow, bo maja inny zakres wierosci.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 12:52
            Jeśli piszę o tym konkretnym przypadku, że bez podtekstów erotycznych to znaczy,
            że tak jest, tak? Nie znasz ani mnie, ani jego, więc nie masz podstaw, żeby w to
            wątpić. Poprzednie spotkania z tym konkretnym panem były bez podtekstów, jak i
            cała nasza znajomość.

            Lubię kolegów bo mamy wspólne pasje, wiele tematów do rozmów i miło nam się
            rozmawia. Na serio tak ciężko to zrozumieć?

            Jeśli chcę się umówić z kimś komu się podobam, to się umawiam, ale z racji tego,
            że taki facet nie ma kobiety to i nie ma problemu opisanego w tym wątku.
          • japoneczki Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:05
            będąc w związku szczerze mówiąc nie mam potrzeby za bardzo spotykać
            się z innymi facetami, zwł. że Ci nigdy (!!!) nie chcą spotkać się
            bez żadnych podtekstów - żarty żartami, ale faceci nie są takimi
            fanami rozmów, żeby tylko z pobudek wymienienia uwag na tematy ważne
            i nieważne spotykali się z dziewczyną. zresztą, jak spotykają się z
            kolegami to niby o czym rozmawiają... ;) może taka mnie tylko
            rzeczywistośc dotyczy, ale takie mam doświadczenia. jeśli dałam się
            namówic na takie koleżenskie spotkanie - i jakby się wydawac mogło,
            koleżenskie w moim i jego mniemaniu, to zawsze z tego jakieś akcje
            wychodziły, bo sobie chłopiec coś tam nawyobrażał... także ja
            dziękuję. a między kobietą i mężczyzną zawsze jest seks, a jak go nie
            ma to albo siostra to i brat, albo w grę wchodzi odmienna orientacje
            ;) i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, taka naiwna nie jestem.
            z drugiej strony nie wiem po co niby mój mężczyzna miałby się spotykać z jakąś obcą babą, sam na sam - skoro -> patrz wyżej...
            jeśli ma ochotę na rozmowę, zapraszam go do siebie. a jeśli ma ochotę
            się z kimś spotkać, bo to stara przyjaciółka, to niech mnie weźmie ze
            sobą (ja tak bym właśnie zrobiła). ja chętnie ją poznam i równie miło
            spędzę czas. zaufanie zaufaniem, ale tak naprawdę to nie ma nic
            wspólnego z zaufaniem. poprostu uważam, że to jest pewnego rodzaju lojalność i nie kuszenie losu. ja na szczęście miałam zawsze
            mężczyzn, którzy nie chcieli prowokować takich sytuacji i raczej bali
            się konkurencji, więc problem sam przez się miałam rozwiązany, bo
            skoro ja nie robię takich rzeczy, to oni też nie robią. ale przyznam,
            że nie jest to dla mnie problem, bo po co spotykać się z facetem sam
            na sam (koniecznie) jeśli nie wchodzi w grę jakiś flirt, a jeśli
            chodzi o miłe spędzenie czasu, wspominki czy inne, to spokojnie mój
            mężczyzna może pójść ze mną i też się dobrze bawić. dla mnie facet w
            wątku zachował się ok, no mógł powiedzieć, że chętnie się spotka, ale
            chciałby żebyś poznała jego dziewczynę albo na odwrót. nie rozumiem
            zazdrości ;)
            • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:31
              Mądre słowa.

              Tak to już jest z nami facetami, że nie jesteśmy fanami długich rozmów. Więc
              spotkanie z koleżanką/przyjaciółką 1:1 jest najczęściej (choć nie upieram się,
              że w 100% przypadków) odgrzewaniem sentymentów, albo liczeniem na przygodę lub
              coś dłuższego.
              Jeśli w związku dostaje się to, czego się pragnie, to chce się nie szuka okazji
              na takie spotkania, bo to jest conajmniej nielojalność.

              NIE mówię o wyjściach grupowych (czyli nie 1 facet + 1 babka). Każdy potrzebuje
              czasem "odpoczynku" od swojego partnera. "Zresetowania" mózgu w otoczeniu innych
              ludzi. Wiadomo, że nie można sobie robić ze związku więzienia i chorować z
              zazdrości. Jak druga strona zechce zdradzić to znajdzie sposób.
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:16
                A co zrobisz w takiej sytuacji: masz przyjaciółkę od wielu lat, dziewczynę
                załóżmy od kilku m-cy, niestety obie panie za sobą nie przepadają. I co wtedy?
                Przekreślisz wieloletnią znajomość w imię źle wg mnie postrzeganej lojalności
                wobec obecnej?
                • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:29
                  Zakładając, że żadne rozmowy i próby nie dały efektu w postaci tolerowania się
                  obu pań, to jasne jest dla mnie, że wybieram uczucia tej (i lojalność wobec
                  niej), na której bardziej mi zależy. Oznacza to, że moja dziewczyna "wygrywa". A
                  z przyjaciółką pozostaję w normalnym (ani przesadnie schłodzonym, ani nie
                  buchającym gorącymi emocjami) kontakcie mailowym/gg/telefonicznym i nie ukrywam
                  tego przed moją dziewczyną. Ale na spotkania z przyjaciółką wtedy nie chodzę.

                  Nie da się złapać kilku srok za ogon. Życie to sztuka wyboru - trzeba umieć
                  podjąć decyzję. Oczywiście oczekuję symetrii w zachowaniu mojej dziewczyny -
                  jakie relacje ustaliliśmy za OK względem moich przyjaciółek, takie same ma ona
                  względem swoich przyjaciół. Partnersko po prostu. Nie więziennie :)
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:49
                    mick_dundee napisał:

                    > Nie da się złapać kilku srok za ogon. Życie to sztuka wyboru - trzeba umieć
                    podjąć decyzję.

                    Oczywiście, że sztuka wyboru, ale jednak widzę te wybory w innym kontekście. Nie
                    wyobrażam sobie, żeby partner miał mi dobierać znajomych, mówić z kim powinnam
                    lub nie powinnam się spotykać, czy w ogóle to sugerować. I szczerze
                    powiedziawszy gdyby dawna znajomość była wartościową przyjaźnią, to w życiu bym
                    z niej nie zrezygnowała ze względu na widzimisię chłopa. Znam kilka takich
                    związków, w których on skutecznie jej ograniczył kontakty z dawnymi znajomymi,
                    zajęli się spijaniem nektaru ze swoich dzióbków, a gdy pojawiły się problemy w
                    ich związku i w efekcie się rozstali, to biedne dziewczę nie miało do kogo się
                    zwrócić celem wygadania, bo została kompletnie sama.

                    > Oczywiście oczekuję symetrii w zachowaniu mojej dziewczyny -
                    > jakie relacje ustaliliśmy za OK względem moich przyjaciółek, takie same ma ona
                    > względem swoich przyjaciół. Partnersko po prostu. Nie więziennie :)

                    Z tym się akurat zgadzam, co się ustali w związku, to obie strony powinny
                    respektować, a nie że któreś może więcej.
                    • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 18:10
                      Tak jak napisałaś - Ty to widzisz w taki sposób, jak opisałaś, a ja trochę
                      inaczej. Ale nie znaczy to, że moje czy Twoje zdanie jest lepsze lub gorsze.
                      Pewnie w życiu realnym akurat my byśmy się z sobą nie związali :) mimo, że chyba
                      oboje jesteśmy krakusami :))) ...bo Ty czułabyś się "regulowana", a ja czułbym,
                      że nie jestem najważniejszy i z innymi facetami nie wygrywam u Ciebie. Ot
                      różnice w punktach widzenia :)

                      Trudno zakładać od razu, że za jakiś czas związek się rozleci. Psychologia mówi,
                      że jak się ma określone założenia (teoretyzuję tu), to często, na skutek różnych
                      przyczyn, życie toczy się wg. tych założeń, nastawienia.
                      Ja mam tak, że jak się zakochuję to rzucam się w to uczucie cały. Więc jeśli
                      Obiekt Mojego Uczucia :D czuje się zagrożony przez istnienie w moim bliskim
                      otoczeniu kogoś "konkurencyjnego", to wybieram wspomniany OMU :)

                      Trzeba mieć instynkt samozachowawczy i obserwować czy przebywając w różowej
                      mgle, którą stworzyła OMU nie popadamy w paranoję. Jedni ludzie się dogadują, bo
                      mają podobny punkt widzenia, a inni mimo np. ogromnego pożądania nie stworzą
                      stabilnego związku, bo ich oczekiwania się rozmijają.
                      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 18:44
                        mick_dundee napisał:

                        > Tak jak napisałaś - Ty to widzisz w taki sposób, jak opisałaś, a ja trochę
                        > inaczej. Ale nie znaczy to, że moje czy Twoje zdanie jest lepsze lub gorsze.

                        Szanuję Twoje zdanie i dlatego nie zamierzam twierdzić, że moje jest lepsze (tak
                        ogólnie), tylko po prostu uważam, że takie podejście jest lepsze dla mnie.

                        > Pewnie w życiu realnym akurat my byśmy się z sobą nie związali :) mimo, że chyba
                        > oboje jesteśmy krakusami :))) ...bo Ty czułabyś się "regulowana", a ja czułbym,
                        > że nie jestem najważniejszy i z innymi facetami nie wygrywam u Ciebie. Ot
                        > różnice w punktach widzenia :)

                        Tak tak, rodowita krakowianka ;)
                        Nigdy nie było tak, że skupiałam się tylko i wyłącznie na znajomych, a facet
                        czuł się mało ważny. To są po prostu 2 różne "kategorie": miłość i przyjaźń; i
                        do tej pory było tak, że wszystko umiałam pogodzić tak, żeby nikt nie "ucierpiał".

                        > Trudno zakładać od razu, że za jakiś czas związek się rozleci. Psychologia mówi,
                        > że jak się ma określone założenia (teoretyzuję tu), to często, na skutek różnych
                        > przyczyn, życie toczy się wg. tych założeń, nastawienia.

                        To też nie zakładam na początku związku, że on na pewno się zaraz rozpadnie.
                        Jestem nastawiona jak najbardziej pozytywnie i pełna entuzjazmu, ale przy tym
                        wszystkim staram się nie zaniedbywać znajomych za bardzo.

                        > Ja mam tak, że jak się zakochuję to rzucam się w to uczucie cały. Więc jeśli
                        > Obiekt Mojego Uczucia :D czuje się zagrożony przez istnienie w moim bliskim
                        > otoczeniu kogoś "konkurencyjnego", to wybieram wspomniany OMU :)

                        Wydaje mi się, że OTU mógłby się czuć zagrożony, gdybyś miał jakąś dodatkową
                        adoratorkę, ale zwykli znajomi uczuciowo chyba konkurencji nie stanowią ;)

                        > Trzeba mieć instynkt samozachowawczy i obserwować czy przebywając w różowej
                        mgle, którą stworzyła OMU nie popadamy w paranoję. Jedni ludzie się dogadują, bo
                        > mają podobny punkt widzenia, a inni mimo np. ogromnego pożądania nie stworzą
                        > stabilnego związku, bo ich oczekiwania się rozmijają.

                        Nie twierdzę, że w związku zawsze i ze wszystkim trzeba się zgadzać, ale w
                        kluczowych dla nas kwestiach na pewno tak. Inaczej może być ciężko, bo właśnie
                        na samym pożądaniu daleko się "nie zajedzie" ;))
                        • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 19:41
                          Chyba wyczerpaliśmy temat, ale że gada się fajnie, to coś wymyślę dalej :D

                          Pożądanie jest ekstra :))) ...tyle, że właśnie trzeba się zgadzać w zasadniczych
                          dla obu stron sprawach. A swoją drogą z grona moich różnych (temperamentem,
                          wyglądem, poglądami) znajomych, to przytłaczająca większość myśląc o wyjściu na
                          kawę 1:1 z kobietą, to planuje już w myślach dalszy ciąg.
                          Ja tam nie wierzę w przyjźń między mężczyzną a kobietą. Zawsze któraś strona
                          będzie w końcu chcieć czegoś więcej. Przeżyłem 4 przyjaźnie i było tak samo
                          zawsze. Może gdyby się ograniczać do internetu i nie widzieć się, to jeszcze
                          jest szansa. Ale facet to wzrokowiec i jak już mu się coś w oczy rzuci, to staje
                          się najbardziej ekologicznym silnikiem - kilka zaledwie obrazów, a paliwo na
                          marzenia na długo :))

                          Idę zrobić sobie herbatę :D
                          • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 19:45
                            To chyba się kolegom rzadko damskie znajomości przytrafiają.
                          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 20:50
                            Kurczę, nie mam takich problemów. Jeśli chodzi o nowe znajomości to dosyć szybko
                            umiem stwierdzić czy będzie ona koleżeńska, czy coś więcej. Jeśli ma być
                            koleżeńska i widzę, że idzie nie w tym co trzeba kierunku to stawiam sprawę
                            jasno, po co ta druga osoba ma sobie robić złudne nadzieje. Ale taka sytuacja ma
                            miejsce jedynie na początku znajomości, a nie po wielu latach. Zatem moje stare
                            koleżeńskie relacje z panami nie mają żadnych podtekstów.

                            Być może w przypadkach, o których pisałeś któraś ze stron nie określiła jasno
                            charakteru znajomości i druga osoba wciąż miała nadzieję. Ja staram się, żeby
                            wszystko było zawsze jasne :)
                            • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 21:55
                              I tu docieramy do sedna różnic między mężczyznami a kobietami :) Kobieta
                              wchodząc do pomieszczenia jest w stanie opisać choćby mniej-więcej relacje,
                              które łączą poszczególne pary, ludzi.

                              A facet nic, zero :)) Do tego dojdzie (mam w tym tytuł wicemistrzowski)
                              nie-umiejętność zauważania zaintersowania ze strony kobiet. Rzeczy subtelnie
                              przekazywane umykały mi jak Meksykanie przez granicę z USA.
                              Facet ślicznie wyznaczy w pomieszczeniu (nawet bez okien) gdzie jest północ
                              (kierunek geograficzny, nie mówię o porze dnia :D ).

                              Zatem to, co dla kobiet jasne, dla facetów nie. Kobiety myślą, że coś jasno
                              zdefiniowały, a faceci nierzadko uznają, że to jakaś gra, ściemnianie itp. Albo
                              liczą, że kobieta zmieni zdanie. Prawda, że bywa i tak, że to właśnie gra albo
                              zdanie zmienia się pod wpływem czasu i przeżyć?

                              Zmieniając (który to już raz? :D ) lekko temat, to DLA MNIE ciekawym testem na
                              znajomość z kobietą jest to jak ona odbiera film "Testosteron". Jeśli się z
                              niego śmieje, jeśli odbiera ten film jako duże przerysowanie pewnych historii,
                              to na wstępie dziewczyna ma punkty za dystans do kobiecości i poczucie humoru.
                              Bywają i takie, co biorą ten film zbyt serio i traktują jako obrazę kobiecości.
                              Wtedy to jedno wielkie OJ... W każdym razie w tym filmie mówią też o prostocie
                              spojrzenia mężczyzn na kobiety. No jesteśmy wzrokowcami i bardzo często patrząc
                              na kobietę zastanawiamy się jak by to było, gdyby po kawie zaprosiła na pokaz
                              zdjęć z wakacji :)))
                              • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 21:59
                                Film "Testosteron" jest fabularyzowanym wykładem z psychologii ewolucyjnej i
                                mnie w połowie śmiertelnie nudził - bo słyszałam to w śmieszniejszej formie na
                                studiach i w ciekawszej czytałam u Bakera i Bussa ;) Ciekawe, jak byś mnie
                                sklasyfikował.
                                • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 22:40
                                  Ależ ja Cię nie chcę klasyfikować. Mnie ten film bawił, "Lejdis" tak samo. Lubię
                                  twórczość Machulskiego, lubię komiksy o Asteriksie i ten, kto lubi podobne
                                  tematy jest mi bliższy. Po prostu możemy się śmiać z tych samych rzeczy. Kiedyś
                                  poznałem jedną dziewczynę, strasznie mi się podobała, ale nic z tego nie wyszło,
                                  bo kompletnie nie miała poczucia humoru. A ono jest dla mnie jedną z
                                  najważnieszych cech człowieka.
                                  Może jesteś skażona przez studia :) To tak jak bym miał oczekiwać, że żołnierz
                                  będzie się świetnie bawił na filmie "Helikopter w ogniu". Raczej potwierdzi, że
                                  takie masakry są i powie, że wtedy nie czuje się pędu ku bohaterstwu tylko
                                  zwykły ludzki strach.

                                  Ja nikogo nie zmuszam do bycia takim samym jak ja. Umiem akceptować odmienność i
                                  tego oczekuję od innych. Nie chodzę i nie "ewangelizuję". Nie wszyscy muszą mnie
                                  lubić i ja nie zamierzam lubić wszystkich lub robić coś wyłącznie dla
                                  zaskarbienia sobie sympatii.
                                  I nawet w pracy ze mną jest wesoło, a właściwe efekty są również :))
                                  • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 22:46
                                    Nie no... Poczucie humoru (chyba) mam na w miarę przyzwoitym poziomie. Podobno
                                    to najbardziej sprawiedliwie rozdysponowana cecha - nikt nigdy nie twierdzi, że
                                    mu jej brakuje ;)
                                    Ja raczej w kotekście relacji damsko-męskich, a nie humoru. Bo w takim o tym
                                    filmie mówiłeś.

                                    Ale z podejściem do znajomosci damsko-męskich się nie zgadzam. Znam wielu
                                    facetów, z kilkoma się przyjaźnię. I jak najbardziej wiem, ze są w stanie
                                    zawierać znajomosci i przyjaźnie z kobietami bez podtekstu seksualnego. Po
                                    prostu traktują kobiety zwyczajnie, jak ludzi. A atrakcyjne seksualnie są dla
                                    nich nieliczne... Może wybredni są? Zresztą nawet seksualny pociąg dla
                                    rozsądnego człowieka nie przekreśla przyjacielskiej znajomości.
                                    • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 23:03
                                      Faktycznie, nie znam nikogo kto powie, że nie ma poczucia humoru :) Trafne to,
                                      co powiedziałaś :)

                                      Nie ma automatyzmu w męsko-damskiej relacji, szczególnie przyjaźni. Przyjaźń to
                                      dla mnie duże słowo i wiele lat mija zanim się z kimś określę "jesteśmy
                                      przyjaciółmi". W sumie to mam takich w życiu 3, pozostałych określiłbym jako
                                      znajomi, bliscy znajomi.
                                      A wracając do podtekstu seksualnego - tysiące lat cywilizacji dały nam to, że
                                      nie reagujemy jak zwierzęta, tylko możemy kierować swoim postępowaniem. I
                                      wybierać. Albo dążyć do pogłębiania znajomości, albo iść za instynktami.
                                      Nie powiem też, że każdy mężczyzna patrzy na kobietę jako na obiekt seksualny.
                                      Zbyt wielkie to uogólnienie. Ale większość mężczyzn - to już będzie prawdziwe. I
                                      nie ma co być naiwnym. Facet siędo tego nie przyzna, ale tak popatrzy/pomyśli.

                                      Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku pojawiła się dlatego, że uważam, że mimo
                                      możliwości wyboru ("lepszego" zachowania) lepiej nie stwarzać okazji. Zatem
                                      wyjście 1:1 na kawę z przyjaciółką niewątpliwie buduje coś w relacji 'ta kobieta
                                      <--> ten mężczyzna'. Zbliżanie się do siebie poprzez przyjaźń może właśnie
                                      naruszać pewność i stabilność istniejącego związku. Głównie ze strony mężczyzn,
                                      bo moim zdaniem kobiecie chyba potrzeba naruszenia jakiś podstaw jej związku by
                                      szukała czegoś poza nim. A faceci są bardziej skłonni do "pójścia za
                                      instynktem". Nie mówię, że to wspaniałe.
                                      Nie wiem też czy mężczyzna nie idzie w kierunku przyjaźni, bo mu właśnie czegoś
                                      w obecnym związku brakuje. Chyba tak. Kobieta może chcieć przyjaźni ot tak po
                                      prostu.

                                      Nie zamotałem? :))

                                      Post pisany z towarzyszeniem "Ypur latest trick" Dire Straits
                                      :)
                                      • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 23:13
                                        Ja patrzę z trochę innej perspektywy - przyjaciół mam męskich, znamy się ponad
                                        10 lat. I nie ma takiej opcji, żeby mi ktoś tych kontaktów zabronił. w
                                        konfiguracjach 1x1, 2x1, czy 3x1 ;) Poza tym generalnie dobrze się z facetami
                                        rozumiem - i nigdy nie lubiłam ciągać za soba swojego partnera na każde
                                        spotkanie towarzyskie.Potrzebuje przestrzeni. A jednocześnie jestem wierna i
                                        seryjnie monogamiczna ;) Ale damsko-męskie znajomości utrzymuję latami - i jakoś
                                        działa. Więc do wizji samca-zwierzęcia się nie przekonam. samca-świętego też nie ;)
                              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 22:31
                                mick_dundee napisał:

                                > Zatem to, co dla kobiet jasne, dla facetów nie. Kobiety myślą, że coś jasno
                                > zdefiniowały, a faceci nierzadko uznają, że to jakaś gra, ściemnianie itp. Albo
                                > liczą, że kobieta zmieni zdanie. Prawda, że bywa i tak, że to właśnie gra albo
                                > zdanie zmienia się pod wpływem czasu i przeżyć?

                                Tutaj też nie można aż tak uogólniać. Nie wiem jak reszta kobiet, więc wypowiem
                                się tylko za siebie. Otóż nie uskuteczniam żadnych dzikich podchodów, tylko
                                zawsze staram się dać jasny i jednoznaczny komunikat, tak żeby nie było miejsca
                                na niedomówienia i różnorakie interpretacje. I w sumie tego samego oczekuję, bo
                                tak jest prościej, a życie jest po to, żeby sobie je ułatwiać, a nie utrudniać.
                                Nie zmieniam też zdania co chwilę, więc jeżeli stwierdzę, że komuś jestem w
                                stanie ofiarować jedynie przyjaźń to tak jest. I moi koledzy/przyjaciele o tym
                                wiedzą i tym samym nie stanowię żadnego zagrożenia dla ich partnerek.

                                Dystans do siebie mam ogromny i lubię jak druga strona może się podobnym
                                pochwalić ;)
                                • mick_dundee Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 22:50
                                  Prawda, faktycznie trochę generalizowałem. A to nigdy dobrze nie działa, choć
                                  jest wygodne i kuszące jak hamak i dobra książka :)

                                  Oj dystans do siebie to w Polsce cecha tak rzadka jak umiejętność niesienia
                                  pierwszej pomocy. Jestem zdania, że aby śmiać się z innych należy najpierw umieć
                                  i pozwolić śmiać się z siebie. Ile to razy spotyka się takich, co jak z nich
                                  zażartować, to śmiertelna obraza. A wcześniej sami brali innych na języki.

                                  Śmiech to jeden z filarów życia. No na pewno mojego :D
                                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 23:21
                                    Prawda jest taka, że i tak wciąż uczę się dystansu, są jakieś tam kwestie z
                                    których nie do końca umiem się śmiać, ale pracuję nad tym, żeby je wyeliminować
                                    :) A obrażam się baaaaaaaaaaardzo rzadko i jeśli już to o czyny, a nie słowa. No
                                    i czyny muszą być wielkiego kalibru, a nie na zasadzie, że miał zadzwonić o
                                    16, a zadzwonił o 20:00
                                    ;)
            • hb1980 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:01
              Boze, chron przed takimi kobietami. dla Twojej informacji wiele razy
              spotykalem sie sam na sam z dziewczynami bez podtekstu seksualnego,
              byly to po prostu moje przyjaciolki ze studiow, z ktorymi
              wychodzilem na piwo, tak jak wychodze to pubu ze znajomymi plci
              meskiej. no i na dodatek nie jestem gejem! i wyobraz sobie, ze moja
              dziewczyna wie o tych spotkaniach i jej to nie przeszkadza. czyz to
              nie paradne?
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:17
                Brawo :D
              • kudlata_paprotka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 23:21
                KOntekst seksualny, to nie znaczy "umawianie sie na seks", tylko to, co jest
                nieuswiadomione. A to, jak bardzo agresywnie reaguje tu kilka osob na to, ze
                kobiety i mezczyzn laczy seks, czy sie tego chce czy nie, i czy sie o tym nawet
                mysli, swiadczy o tym jedynie, ze mocno to wymieraja i chca byc " bardziej
                swieci niz papiez".
                • 2szarozielone Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 23:26
                  Nie. To jest reakcja na to, że ludzie mogą mieć jazdy z zazdrości na samą myśl o
                  tym, że inni ludzie mają płeć. No - mają. Potrzeby seksualne pewnie też mają. I
                  pewnie w związki monogamiczne też się łączą z własnej woli. I własną wolą mogą
                  się z nich wyplątać. I trzyma je w nich miłość/poczucie
                  odpowiedzialności/moralność/erotyczne zaślepienie/zakochanie/przyzwoitość.

                  I jak się zna swojego partnera i mu ufa - to się go puści nawet na weekend z
                  Dodą w Łebie.
      • ritsuko Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 09:32
        No to fajnie masz... Jakoś ja mam kolegów i o dziwo przyjaciół z
        którymi spotykam się na ploty. Na kawkę również. I piwo. Damn, w
        końcu to też ludzie, nie?
    • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 11:28
      Z jedną taką tą, no, powłoką :F to ma zakaz bez możliwości przedterminowego
      zwolnienia. Ale to ze względu na nią i to, co onegdaj wyprawiała ta, no, szmira
      jedna.

      Reszta mi wisi, niech se idzie, byleby one płaciły :DDD
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 11:33
        Ale to jest inna inszość i taki zakaz jestem w stanie zrozumieć. U nas nic nie
        było wyprawiane :P
        • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 11:56
          Ale nie wiesz, czy on na przykład przez sen nie mruczy Twojego imienia, o! :F
          • puszysta_gimnazjalistka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 11:59
            To samo chciałem napisać, on może coś kombinować, a nawet na pewno kombinuje bo
            to przecież facet, a wszyscy faceci to świnie.
            • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:17
              No to chyba, że coś przykombinował wcześniej i teraz ma karę ;)
              • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:24
                Dziewczyno! Może ona wyczaiła, że on w swojej szkolnej szafce ma Twoje zdjęcia
                na drzwiach!!!
                • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:31
                  On skończył szkołę jakieś 20 lat temu, więc już nie wymyślaj :P
                  • bertrada Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:39
                    A może byli razem na 50rocznicy powstania szkoły i podczas zwiedzania pamiątek
                    szkolnych zobaczyła na jego starej ławce wyryty napis "love baba"? ;P
                    • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:50
                      nie wymyślać mi tu dzikich historii, aż tak długo się nie znamy :P
                      • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 12:51
                        Oooooooooooooo, może to w takim razie niebezpieczny, szalony, zboczeniec jest???
                        • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 13:03
                          Czy mam Ci podać do niego nr tel żebyś jako pierwsza to sprawdziła? ;)
                          • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 13:07
                            Oczywiście, na szczęście mam znajomego w policji!
                            • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 13:13
                              A ja mam wyćwiczony nos :D
                              Poza tym osoba o której pisałam też była mundurowa ;)
                              • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 13:29
                                Z policją na kawę?
                                Nigdy :F
                                • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 13:43
                                  nie każdemu mundurowi policja, nie?
                                  to ze mną też nie pójdziesz? :>
                                  • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 14:30
                                    Toć już Ci powiedziałam, że pójdę, ale się będę krzywić :D
                                    • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 14:42
                                      a wiesz, że w tym roku nie przyjmowali do policji? nie wiem czy tylko u nas nie
                                      mieli kasy, czy wszędzie...

                                      i nie krzyw się za bardzo, bo jeszcze Ci tak zostanie :P
                                      • funny_game Re: jak się zapatrujecie na spotkania 14.08.09, 15:22
                                        Już mi zostało :D
    • asiunia311 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 17:13
      To chyba bym musiała 3/4 personelu z pracy mojego partnera
      wymordiwać 'w słusznej sprawie'. Pracuje z 20 babami. Czasem mają
      jakieś spotkania - jakieś śmieszne imieniny, dzień pracownika
      samorządowego itede... Nigdy bym się na to nie wybrała, bo czułabym
      się nizręcznie. Trochę luzu - albo się komuś ufa, albo nie - tylko w
      takim razie, po co być w związku? Ale zdaję sobie sprawę, że to
      raczej wołanie na puszczy - dla większości kontrola nad partnerem to
      sprawa życia i śmierci. Mnie takie podchody wydają się zbyt zawiłe.
      Chyba nie nadaję się do takich gierek.


      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 18:32
        Jeśli chodzi o pracowe spotkania to chłop wziął mnie kiedyś na takie jedno, a na
        nim same baby, on, jeden jego kolega no i ja. Cały czas rozmawiali o pacjentach
        i gdyby nie fakt, że akurat w knajpie był telewizor i leciał mecz, to
        zanudziłabym się na śmierć.

        Trochę jednak przestrzeni trzeba sobie dawać i od zawsze wychodzę z prostego
        założenia, że jeżeli partner sam siebie nie upilnuje, to ja tym bardziej nie i
        zaufanie po prostu musi być.
        • asiunia311 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 20:09
          Otóż to... Pamietam też jedno nieszczęsne spotkanie klasowe. Poszłam
          na nie razem z moim chłopem ( proszę na mnie nie wieszać kotów za
          niekonsekwencję, chodziliśmy do jednej klasy do LO ) i jeden koleś
          przywlókł swoją dziewczynę, Rumunkę. Raz, że zaraz zrobiło się
          sztywno, dwa, że dziewczyna po angielsku piąte przez dziesiąte, po
          polsku nie w ząb i męczyła się biedaczka okrutnie. Podobno jej nie
          miał z kim zostawić. A nie wyglądała na jakąś niedorozwiniętą...
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 23:31
            asiunia311 napisała:

            > Podobno jej nie miał z kim zostawić. A nie wyglądała na jakąś niedorozwiniętą...

            hehe piękne :D
            tak się kończy ciąganie na siłę
    • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:13
      O nie nie nie nie. Żadnych kaw z jakimiś fajnymi laskami. Zero kaw,
      zero lasek. Może mieć kolegów. Już ja wiem jak się takie kawy
      kończą.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:29
        No ale skoro laski nie znasz to skąd wiesz czy ona fajna czy nie? :>
        • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:38
          A tak se wykombinowałam, że mój fajny facet(z głupim bym nie była,
          tak?) nie chciałby raczej zadawać się z głupimi laskami. Czyli
          wychodzi na to, że kandydatki do kawy to raczej z tych fajnych.
          Czaisz mała?:P
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:40
            Czaję duża, ale patrz... fajna intelektualnie nie oznacza jeszcze fajnej
            wizualnie, a nawet jeśli jest fajna wizualnie to nie oznacza fajniejszej i
            bardziej pociągającej od osobistej, tak? :>
            • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:50
              Tak serio to się zgadzam i w ogóle myślę, że nie ma reguły. Niestety
              wszystko może się zdarzyć niezależnie od kontroli lub jej braku. W
              pewnym stopniu na część rzeczy mamy wpływ ale jest też obszar
              spraw/uczuć/zbiegów okliczności/przypadków/przeznaczenia niezależny
              od nas.
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 20:55
                jakie my wszystkie wyrozumiałe :D
                • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:00
                  hehe
                  Bo tu trzeba sensownie działać. Na aerobic trzeba chodzić, żeby nie
                  mieć celulitu. Żeby uda jakiejś lafiryndy nie wydały mu się
                  ciekawsze:P
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:03
                    Nie zdarzyło mi się na kawie ud pokazywać :P
                    A zamiast aerobiku u mnie cuda zdziałał stepper i dużo słońca. Jak mam opalone
                    nogi to tego na c nie widać ;))))
                    • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:10
                      Tobie się nie zdarzyło a ile lafirynd świeci udami jak on spokojnie
                      pije kawę i próbuje rozmawiać z nią o polityce zagranicznej
                      Jagiellonów w XV wieku;)
                      Oraz czy myślisz, że jeśli on kocha naprawde to celulit też?:P
                      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:13
                        A ile świeci cyckami? O zgrozo! ;)

                        Zawsze jak jest mowa o cellulicie i facetach to przypomina mi się jeden dowcip:
                        - Dlaczego mężczyźni nie mają cellulitu?
                        - Bo jest brzydki.
                        :DDDDDDDD

                        Myślę, że dopóki mu nie pokażesz palcem to istnieje realna szansa, że sam nie
                        zauważy.
                        • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:17
                          Dlatego sama widzisz, że nie ma co przesadzać z tymi kawami z obcymi
                          laskami;)
                          Oraz na wszelki wypadek nic nie będę mu pokazywać:D
                          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:22
                            Czyli ma kłamać, że idzie na piwo z kumplem? ;)
                            Nie pokazuj!
                            • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:28
                              Właśnie coś wymyśliłam. Niech nie kłamie ale za to przed wyjściem na
                              kawę będzie seks, żeby był taki bardziej w sensie rozładowany
                              seksualnie. Nieźle to sobie wymyśliłam?
                              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:32
                                Rządzisz :DDDDDDDDDDD
                                • catthe Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:48
                                  :D
                                  To jak kwestie kawy mamy ustaloną to ja teraz idę na kanapę. Do
                                  zobaczenia piękna dziewczynko bez celulitu!:)
                                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:50
                                    To mi posłodziłaś :*
                                    Dobranoc Złociutka
                                • mayam55 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 08:49
                                  a ja mysle ze baba_krk ma parcie na znajomego...oj ma ;-)))
                                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 15:10
                                    jak dobrze, że wkrótce skończą się niektórym wakacje :D
                • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:20
                  baba_krk napisała:

                  > jakie my wszystkie wyrozumiałe :D

                  Ojej, to ja jedna się przyznałam, że wyrozumiała nie jestem? I nie lubię
                  czirliderek, bo są blondynkami chudszymi ode mnie? I że uspokaja mnie tylko to,
                  że choć uśmiecha się do obcych bab (kurna, wiem, taka praca - a to jej
                  składowa), to wraca do domu ze mną.
                  • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:21
                    Ej, nie, no jestem wyrozumiała, bo jednak łazi na te kawki i nie ma potem w
                    odpowiedzi mojego focha i cichych dni.
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:27
                    a to podchodzi bardziej pod zakochanie czy pod psa ogrodnika? ;)
                    • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:32
                      Znasz sprawę też z privu, nie tylko z tego co na forum i wiesz dobrze, że sama
                      mam problem z odpowiedzią na to pytanie :)

                      Ale skorom na etapie wybebeszania, byłam przez ostatnie dwa tygodnie u niego i
                      tak jak sobie ostatnio siedziałam na fotelu i uczyłam się robić szalik na
                      drutach i było tak fajnie, zapach herbatki, deszcz za oknem, jakiś mecz w TV, to
                      sobie pomyślałam, że tak by mogło być zawsze...
                      Więc chyba mnie jednak ma...
                      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:34
                        No to fajnie, że Cię dopadło :)
                        • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:35
                          Ale może też być tak, że to urok chwili i Evy Cassidy na przykład i równie
                          dobrze mógłby tam siedzieć ktokolwiek inny.
                          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:38
                            Wyjdzie w praniu ;)
    • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:13
      Ten problem jest nieco szerszy :) Niektórzy tak mają, że jak już jest para, to
      sklejona superglue. Moja koleżanka (na szczęście w tej chwili ta przypadłość jej
      przeszła) w momencie, kiedy miała chłopaka, targała go na spotkania ze mną. A ja
      się chciałam widzieć z nią, a nie z nim, bo przecież nie będę o swoich
      prywatnych sprawach gadać z jakimś obcym chłopem.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:19
        To już jest dla mnie w ogóle niepojęte.

        A czy osobistego puściłabyś samego na spotkanie z koleżanką, której nie znasz i
        która też może wychodzić z założenia, że nie będzie o swoich prywatnych sprawach
        rozmawiać przy jakiejś obcej babie (w tym wypadku przy Tobie), czy może wydałoby
        Ci się to podejrzane i wolałabyś iść z nim?
        • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:44
          Myślę, że nie robiłabym cyrku.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:49
            :)
        • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:49
          Poza tym okazywanie zazdrości w tego typu sytuacjach jest takie żałosne... Dla
          mnie zawsze uczucie zazdrości wiązało się z okazaniem słabości i wstydem.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:07
            Z zazdrością jak ze wszystkim, nie można przesadzać. Odrobina jeszcze nikomu nie
            zaszkodziła, za to nadmiar a i owszem.
            • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:11
              Dla mnie jednak okazywanie jakiejkolwiek zazdrości oznacza okazywanie słabości :)
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:12
                Dla mnie taka mini mini jest jeszcze do przyjęcia, bo jakoś życia nie utrudnia :)
              • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:18
                To ja bardzo słaby człowiek jestem :)
                Ale - hyhy - słabość jest siłą w nas :)
    • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 21:55
      Wiesz, ja ogólnie rzecz traktując, nie robię problemów. Tyle, że tutaj jest,
      Babo, ta specyfika, że my jesteśmy w sumie na odległość przez mniej więcej 50%
      czasu, więc teoretycznie, gdyby chciał się umawiać, to by się umawiał i ja bym
      nawet o tym niekoniecznie wiedziała. Więc niejako doceniam, że o tym mówi,
      pomimo że jestem paskudna zazdrośnica i w ogóle mnie denerwują wszelkie kobiety
      w jego otoczeniu (przez otoczenie rozumiem promień trzech metrów :) Bo ja w
      ogóle mam taki paskudny charakter, że gdybym chciała pofolgować swojemu chceniu,
      to mnie by było można iść na kawę z kolegą (bo dla mnie jest oczywiste, że
      nic-nic), a jemu nie, bo tu pewna tych bab nie jestem (jemu ufam, im nie -
      tradycyjnie). Ale pracuję nas sobą, socjalizuję się, uspołeczniam i mówię: "Idź,
      skarbie", nawet jeśli umawia się z poznańską koleżanką, więc ów proceder
      zachodzi na moich oczach.
      • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:01
        A, jeszcze chciałam dodać, że ze względu na jego "pracę", tych bab się uniknąć
        nie da. I to mnie tak denerwuje, że niedługo przestanę się tam pojawiać, bo ja
        nie chcę wyjść na taką raszplę, co chłopa przykuje niczym walizkę do swojego
        nadgarstka. A normalnie jak się dowiaduję tu i tam, że "ciacho" z niego jest, to
        już mnie trzaska i muszę krówek podjeść.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:06
        Z doświadczenia wiem, że przy związkach na odległość nie można być zazdrośnicą,
        bo inaczej by człowiek oszalał.
        Plus dla Ciebie za pracę nad sobą, na pewno to doceni :)
        • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:09
          A wiesz, co mi się porobiło jak na FK napisano, że zdrowy facet w związku na
          odległość musi zdradzać? Wrrr... I nienawidzę czirliderek.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:12
            Mało zaglądam na FK i jestem zdrowsza :D
            • lounger Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:15
              A ja na FK zaglądam jak mam ochotę się "podziwić" że ktoś tak zdolny
              bywa ...
              • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:17
                No, mnie też już minęło. Ale chwila słabości była - nie wyprę się.
                • lounger Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:22
                  Myślicie że te wątki na FK to tak serio?
                  • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:24
                    Wiesz co, długo myślałam, że nie - do czasu aż założyłam dla jaj wątek
                    "Narzeczony zepsuł mi lampę - czy powinnam go rzucić?" i on został bardzo serio
                    potraktowany. Pomyślałam sobie, że chyba jednak nie wszyscy "mrużą" oczy FK
                    czytając i na nim pisząc.
                    • znam-sie Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:12
                      WIEKSZYCH BZDUR NIE CZYTALEM W ZYCIU

                      JUŻ TO WIDZE JAKBY MOJA ZONA MIALA WYCHODZIC CO TYDZIEN DO JAKIEGOS KOLEGI , I
                      TO DZIALA W OBIE STRONY

                      MOZNA SIE SPOTKAC Z DAWNYM ZNAJOMYM, ALE REGULARNE WYJSCIA SA CONAJMNIEJ IRYTUJACE

                      NIE JESTEM TYPEM ZAZDROSNIKA, BO TO ZONA JEST ZAZDROSNA O MNIE AKURAT , ALE
                      JESTEM W STOSUNKU DO NIEJ UCZCIWY , ZAMIAST SPOTKAC SIE Z PRZYJACIOLKA TO WOLE
                      POSIEDZIEC Z MOJA , ZABRAC JA I DZIECKO NA WEEKEND I WTEDY CZUJE ZE ŻYJE I SIE
                      NAPRAWDE DOBRZE BAWIE

                      GRUNT TO RODZINA, NIC WIECEJ SIE DLA MNIE NIE LICZY
                      • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 20.08.09, 20:58
                        Komu bzdura, temu bzdura... wszystko jest kwestią dogadania i osobowości. Ja na
                        przykład jestem typem człowieka, który potrzebuje dużo swojej przestrzeni i dużo
                        swojego czasu. Gdybym miała każdy weekend spędzać TYLKO z moim chłopem,
                        udusiłabym się. Zresztą, on akurat weekendy ma robocze. Dla ciebie grunt to
                        rodzina, dla mnie grunt to ludzie.

                        I, na miłość boską, wyłącz Caps Locka.
              • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:21
                niewiele mnie tam dziwi, gdyż te same tematy są zbyt często maglowane, a i
                odpowiedzi takie przewidywalne
                • liisa.valo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:23
                  I kręgi tematyczne podobne...
                  Mareczek
                  Katoland
                  Jestem dziewicą - czy to wstyd?
                  Zdradziłam męża - powiedzieć?
                  Na co iść do kina

                  (o czymś zapomniałam?)
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:26
                    jeszcze o zachodzeniu w ciążę od jakiejś pierdoły i o tym, że on już jej chyba
                    nie kocha
                • lounger Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:27
                  Mnie dziwi że można mieć takie problemy i takie nastawienie. MOże
                  częściej powinnam tam bywać.
                  • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:28
                    Miałam ostatnio sporo do czynienia z szalonymi nastolatkami, ci to dopiero mają
                    "problemy" :D
                    • lounger Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:30
                      Ja niekiedy się zastanawiam czy to nie jest Forum Gimnazjum bo
                      bardzo środowisko mej pracy mi przypomina.
                      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:32
                        o to to to! nie mogę się nie zgodzić :D
    • lounger Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:47
      baba_krk napisała:


      > A czy Wy nie puszczacie samego chłopa na
      > spotkanie z koleżanką, ani kobiety na spotkanie z kolegą? Tylko
      szczerze :P

      A skąd wniosek że to ONA GO nie puszcza samego? Przeceż sam, bez
      konsultacji, podjął temat w liczbie mnogiej?
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 16.08.09, 22:57
        No więc właśnie nie podjął tej decyzji tak samodzielnie, bo gdy ze mną rozmawiał
        przez tel., to ona akurat była obok.
    • izabellaz1 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 20:25
      Nie widzę problemu. Ja chodzę, bo tak mi się w życiu złożyło, że mam zdecydowaną
      większość kumpli. Koleżanek mało.

      Qw...POZDRAWIAM!!!;P
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 23:37
        przywracasz mi wiarę w rozsądne kobiety :)
        • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 23:46
          Kochana, jest ich całe mnóstwo :)
      • qw994 Re: jak się zapatrujecie na spotkania 17.08.09, 23:45
        Do zobaczenia jutro albo pojutrze :)
    • dzioucha_z_lasu Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 12:44
      A on ci powiedział, że go ta dziewczyna samego nie puszcza, czy
      sobie teorię dorobiłaś? Nie przyszło ci do głowy, że może on własnie
      sam z siebie chce z nią przyjsć i was sobie przedstawić na przykład?
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 12:55
        On później oddzwonił i powiedział, że nasza rozmowa musiała tak a nie inaczej
        wyglądać, bo ona stała obok, a jest bardzo zazdrosna.
        • ideefiks Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:18
          baba_krk napisała:

          > On później oddzwonił i powiedział, że nasza rozmowa musiała tak a
          nie inaczej
          > wyglądać, bo ona stała obok, a jest bardzo zazdrosna.

          Ale pajac...
          • japoneczki Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:13
            a tak, takich dwóch pajaców kolegów tez miałam. spuściłam na drzewo,
            bo skoro nie mają jaj to nie ma co na nich czasu tracić. skoro takie
            numery odwala swojej dziewczynie, to ciekawe co o mnie mówi, żeby ratować swoją skórę. jeśli obie strony raczej nie spotykają się
            osobno z osobnikami płci przeciwnej i obie strony to akceptują, to
            jest to ok, ale jeśli ktoś odwala takie numery jak ten powyżej, to
            naprawdę to jest żenujące. i wiesz, tak naprawdę to nie wiesz, co się
            dzieje, ze ona ma takie nastawienie, bo równie dobrze mogła go przyłapać na randkowaniu i po takiej akcji wprowadzić restrykcyjne
            zasady... najbardziej to szkoda dziewczyny, ale to jej wybór, że ma
            takiego matołka przy boku, co nie umie się sprzeciwić, za to woli
            kręcic.
        • kudlata_paprotka Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:22
          Czyli nie dosc, ze frajer nie mogl przy dziewczynie szczerze Ci odpowiedziec,
          klamal przy niej, to jeszcze za jej plecami do ciebie dzwoni sie tlumaczyc?
          Rzeczywiscie, to ona jest wszystkiemu winna.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:37
            Wątek powstał po pierwszej rozmowie. Poza tym nie chodzi o to kto jest winny, a
            kto nie. Pytanie, które zadałam było chyba jednoznaczne, czy pozwalacie
            partnerom na spotkania z koleżanką/kolegą czy jest to jakiś problem, bo szlag
            Was trafia z zazdrości, czy po prostu nie macie zaufania do partnera.
    • landora Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:02
      Nie ma problemu. Puszczam mojego chłopa i na kawę, i na piwo i na obiad ze
      znajomymi - nie ważne, jakiej płci. Na obiad w znaczeniu "spaghetti z Picollo",
      a nie "kilka dań w fajnej restauracji", ale jednak. Absolutnie nie widzę
      problemu, zazwyczaj on by nawet chciał, żeby też przyszła, ale jeśli nie mam
      czasu/ochoty, to nie widzę powodu, żeby się nie wybrał sam. I zauważam taką
      tendencję: im więcej mu daję wolności, tym bardziej on się mną zachwyca ;]
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:38
        :)
    • ideefiks Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:05
      baba_krk napisała:

      > Czyyyyyyyyyyli jeżeli Wasza kobieta chce się spotkać z kolegą
      (którego zna od
      > lat) to robicie jakiś problem? No i to samo pytanie do Pań:
      puściłybyście
      > chłopa samego na kawę ze starą znajomą?

      W tym miejscu chciałem zapytać "ile ty masz lat dziewczynko?" ale na
      szczęście dalszy ciąg tego co napisałaś mnie trochę uspokoił... :)

      Nie. To nie jest normalne, że facet nie może pójść "na kawę" ze
      znajomą bez przyzwoitki. Podobnie facetka.

      To znaczy dla mnie to nie jest normalne, ale z pewnością jest
      normalne z punktu widzenia tej lusi, która nie odklei się od twojego
      kolegi nawet gdy on chce pójść na spotkanie ze starą znajomą.
      Lusie już tak mają. Taki gatunek. Inna sprawa, że to może kolega nie
      pozwala się lusi od siebie odkleić...
    • eye-witness Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:17
      Nie, nie chodzimy zawsze i wszedzie razem. Mamy wspolnych znajomych, ale tez
      tylko swoich (plci obojga). Nie mam z tym problemu ani ja, ani moj maz.
      Ale faktycznie, zdarzylo sie pare razy, ze jakas panna zlosliwie robila podchody
      do mego meza w mojej obecnosci (nie wiem jak zachowuje sie, gdy mnie nie ma na
      horyzoncie). Niektore baby tak maja, czerpia dziwna satysfakcje, gdy mizdrza sie
      do chlopa w obecnosci ich kobiety. Ja osobiscie tego nie rozumiem, ale takie
      "akcje" nie robia tez na mnie wiekszego wrazenia.
      Uwazam, ze zwiazek to nie wiezienie, kazdy ma prawo do kawalka wlasnego swiata.
      Jesli to oczywiscie nie uderza w partnera. Tyle w temacie.
      • the_vicious_one Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 13:37
        Nie mam nic przeciwko spotkaniom mojego faceta z koleżankami (chyba, że to jego
        byłe kobiety, wtedy się wkurzam). Chociaż tak naprawdę z natury jestem straszną
        zazdrośnicą i sobie myślę: a jeśli ona jest ładniejsza/mądrzejsza/ ma większe
        cycki? Ale z drugiej strony, jeśli będzie chciał odejść... to przecież odejdzie.
        W piwnicy go nie zamknę... chociaż...
        Swoją drogą, byłam kilka lat z facetem chorobliwie zazdrosnym, który w każdym
        moim spotkaniu z kumplami widział potencjalny seks. I efekt był taki, że cały
        czas kręciłam, kombinowałam, kłamałam... to naprawdę nie był udany związek :/
    • zamknij.oczy A skąd ta pewność, że to ona nie chce go puścić? 19.08.09, 13:35
      Dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że to ON chce zabrać na spotkanie
      swoją kobietę, bo ją kocha i tak mu odpowiada. Z góry zakładasz, że
      "ona temu winna". Czy nie wynika to przypadkiem z tego, że chciałabyś
      być najważniejszą osobą na tym spotkaniu, wymagasz, żeby przyszedł
      sam, a tu taki klops, facet chce zabrać bliższą mu kobietę. Sposób w
      jaki piszesz sugeruje twój negatywny stosunek do dziewczyny której
      nawet nie znasz. Wygląda to na zazdrość. Nieładnie. Pewnie będziesz
      się wypierać, ale takie wnioski nasuwają się po przeczytaniu twojego
      wpisu. Trzeba było mu powiedzieć wprost, że może spotkalibyście się
      sami, bo będzie rozmawiać się swobodniej, macie wspólne tematy. Bałaś
      się, że może odmówić, bo już go takie "pogaduszki sam na sam" z tobą
      nie interesują?
      • baba_krk Re: A skąd ta pewność, że to ona nie chce go puśc 19.08.09, 13:45
        Wyżej w jakiejś odpowiedzi napisałam, że sam później przyznał mi się, że musiał
        tak powiedzieć, bo ona była przy naszej rozmowie. Kawy mi się odechciało, bo a)
        niefajnie o nim świadczy, że musi kombinować; b) niefajnie o niej świadczy, że w
        swej zazdrości traktuje go chyba jako swoją własność i zapomina, że on też ma
        prawo od czasu do czasu spotkać się z kimś.

        zamknij.oczy napisał:

        Trzeba było mu powiedzieć wprost, że może spotkalibyście się
        > sami, bo będzie rozmawiać się swobodniej, macie wspólne tematy. Bałaś
        > się, że może odmówić, bo już go takie "pogaduszki sam na sam" z tobą
        > nie interesują?

        On o tym wie i zgadza się, że swobodniej byłoby we dwójkę. Szkoda tylko, że nie
        miał odwagi przyznać tego przy niej.
        • zamknij.oczy Re: A skąd ta pewność, że to ona nie chce go puśc 19.08.09, 16:26
          baba_krk napisała:

          > Wyżej w jakiejś odpowiedzi napisałam, że sam później przyznał mi się,
          że musiał
          > tak powiedzieć, bo ona była przy naszej rozmowie. Kawy mi się
          odechciało, bo a)
          > niefajnie o nim świadczy, że musi kombinować; b) niefajnie o niej
          świadczy, że
          > w
          > swej zazdrości traktuje go chyba jako swoją własność i zapomina, że
          on też ma
          > prawo od czasu do czasu spotkać się z kimś.

          Hmmm... ale ten cały układ przecież zależy też od niego. Skoro tkwi w
          nim to znaczy że mu odpowiada, albo brakuje mu jaj. Ja nie zrzucałbym
          całej winy na nią.

          > On o tym wie i zgadza się, że swobodniej byłoby we dwójkę. Szkoda
          tylko, że nie
          > miał odwagi przyznać tego przy niej.

          Znaczy to tyle, że siedzi pod pantoflem. Ja bez problemu umówiłbym się
          z tobą, nawet gdyby świadkiem rozmowy była moja dziewczyna. Zaufanie to
          podstawa w związku i każdy potrzebuje chociaż odrobiny wolności.
          Zazdrość to rzecz normalna w związku. oczywiście w odpowiednich
          granicach. Gdy zaczyna tworzyć kraty partnerowi, to sygnał, że coś jest
          nie tak, prowadzi do alienacji. Niektórym odpowiada takie bycie dwoje
          non stop ze sobą, ja bym się udusił. Mowy o zdradzie oczywiście nie ma
          i obie strony w tym temacie powinny mieć zaufanie do siebie. Każdy
          normalny partner wie, że druga strona potrzebuje czasem porozmawiać z
          kimś na tematy, których w związku nie porusza z różnych względów.

          PS. Przeczytałem tylko pierwszą twoją wypowiedź, stąd moje nietrafione
          wnioski. Mam nadzieję, że nie uraziłem cię, ale takie myśli mi się
          nasunęły po przedstawieniu tego niepełnego obrazu sytuacji. Teraz
          wyłonił mi się nieco inny obraz ;)
          • baba_krk Re: A skąd ta pewność, że to ona nie chce go puśc 19.08.09, 16:57
            Nie zrzucam całej winy na nią, jak zwykle nieprecyzyjnie się wyraziłam. W
            punkcie a)niefajnie o nim świadczy, że musi kombinować, chodziło mi o to, że nie
            podoba mi się, że kombinuje. Po prostu nie pochwalam takiego zachowania.

            Spokojnie, nie uraziłeś mnie. Brałam poprawkę na to, że niektórzy mogą dokonać
            nadinterpretacji. Niestety kwestia, którą przytoczyłam w pierwszym poście jest
            jakąś tam częścią historii ich związku, ale to jakby nie miejsce, żeby
            analizować szczegółowo czyjś związek i dlatego skupiłam się na jednym aspekcie.
            Po prostu byłam ciekawa jak temat samotnego wychodzenia od czasu do czasu
            wygląda wśród innych par.
    • elvaron Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 14:16
      Przykład z życia... Kiedyś umówiłem się z koleżanką na piwo w centrum miasta.
      Nie widzieliśmy kilka miesięcy i akurat była okazja na spotkanie. Moja ówczesna
      dziewczyna wiedziała o tym spotkaniu. Zorganizowaliśmy to w ten sposób, że
      pojechaliśmy razem, przedstawiłem je sobie, po czym moja dziewczyna powiedziała,
      że idzie obejść okoliczne sklepy i za godzinę do nas dołączy.

      Kwestia zaufania do partnera/partnerki. Poza związkiem istnieje jeszcze świat, w
      którym są znajomi i przyjaciele :-)
    • axio-mat Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 14:23
      Babo, czytajac Twoj post i kolejne komantarze mozna odniesc wrazenie, ze to Ty z
      jakiegos powodu masz problem, ze nie bedziesz mogla spotkac sie z nim sam na sam;-)
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 14:32
        Post zasadniczo należy traktować z przymrużeniem oka, natomiast pytanie tam
        zadane, na które nie odpowiedziałeś, na serio, gdyż byłam ciekawa jak sprawa
        wygląda u innych.

        Widzę, że jednak damsko-męskie spotkanie u części osób powoduje, że włącza im
        się opcja podtekstu. No więc to nie jest tak, równie dobrze mogłam dodać, że też
        nie chciałabym umawiając się z dobrą znajomą, której od dawna nie widziałam,
        żeby wzięła na spotkanie ze mną swojego faceta, którego nie znam. Czy rozumiesz
        już o co mi chodzi? O komfort rozmowy, o to, że można porozmawiać na tematy, o
        których wiem ja i ona/on i że ta trzecia osoba nie będzie musiała siedzieć jak
        kołek.
        • chiaki Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 14:59
          No tak, ale trzeba też uszanować to, że ktoś już nie tak komfortowo traktuje
          spotkania swojego partnera/partnerki z kimś przeciwnej płci i to sam na
          sam.Jednym to odpowiada, innym nie, każdy inaczej się zapatruje na tą sprawę.
          Jeżeli chłopak, z którym chcesz się umówić też uważa, że to nie fair wobec jego
          dziewczyny i daje do zrozumienia,że przyjdzie tylko z nią to widocznie się na to
          zgadza i niekoniecznie musi mu być z tym źle, nie pomyślałaś, że może mu aż tak
          nie zależy na spotkaniu z Tobą sam na sam?Może coś się zmieniło?To nie musi
          oznaczać, że dziewczyna go trzyma pod pantoflem a on biedny jest jak na smyczy i
          by z tym ciężko źle...Zwłaszcza jezeli jesteś sama i też nie masz partnera
          cieżej Ci to zrozumieć, a dla jego dziewczyny z kolei może to być jakąś obawą
          tym bardziej, że Ciebie nie zna i nie wie czego się po Tobie spodziewać...
          Nie wszyscy wierzą w przyjaźń damsko-męską bez podtekstów (jeżeli nie jest to
          gej i lesbijka oczywiście;).
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:06
            Przeczytaj uważnie posty z tej strony, bo nie chce mi się po raz kolejny
            udzielać odpowiedzi na to samo pytanie.
        • axio-mat Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 16:35
          Post potraktowalem z przymruzeniem oka. Zasadniczo;-)

          Doskonale rozumiem co mialas na mysli, bez obaw. Jesli o komfort rozmowy chodzi, osobie trzeciej mozna zawsze opowiedziec kilka rzeczy, zeby nie siedziala jak kolek, tak?

          U mnie podtekstu nie powoduje. Moja zona nie jest moja niewolnica. Zawsze byla bardzo lubiana, miala duzo znajomych - kobiet i facetow. Nigdy nie traktowalem tego jako zagrozenia, poniewaz nigdy zona nie dala mi powodow ku temu, zebym czul sie zagrozony. Czyli: tak, moja zona spotyka sie ze swoimi znajomymi, kolegami i nie mam potrzeby jej pilnowac. To samo dotyczy mnie. Nie widze sensu byc z kims, kogo sie nie zna i nie ufa.
          • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 17:00
            Dzięki za rzeczową odpowiedź :)
    • li_lah Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 14:59
      no to jak tak powiedzial, to nigdzie nie idź i juz.
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:34
        no i nie pójdę, ale nie dlatego, że tak powiedział (bo to się akurat wyjaśniło),
        ale dlatego, że nie popieram kłamstwa i kombinowania...
    • lelabo Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:06
      baba_krk napisała:

      > A czy Wy zawsze wszędzie chodzicie razem i nie puszczacie samego
      chłopa na
      > spotkanie z koleżanką, ani kobiety na spotkanie z kolegą? Tylko
      szczerze :P

      Tak szczerze to mojemu facetowi by nawet do głowy nie przyszło
      wychodzić gdziekolwiek samemu z jakąs koleżanką. Z kolegami owszem,
      wychodzi sam. Ale po pierwsze u nas jest tak, że nie istnieje coś
      takiego jak własny krąg znajomych. On poznał wszystkie osoby, z
      którymi ja wychodzę. Ja poznałam całe jego towarzystwo. On nie jest
      Polakiem i w jego kręgu kulturowym to normalne zachowanie.
      Poza tym niektórzy faceci tak mają, że źle się czują wychodząc
      samemu z koleżanką i nie zabierając swojej kobiety na takie
      spotkanie. I bynajmniej nie dlatego, że ich ktoś trzyma na smyczy.
      Mają to tak sami od siebie. Albo od wychowania przez ojca ;-)
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:37
        lelabo napisała:

        > u nas jest tak, że nie istnieje coś
        > takiego jak własny krąg znajomych.

        No to jeżeli tak macie i Wam taka sytuacja nie przeszkadza, no to temat Was nie
        dotyczy :)
      • bertrada Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:54
        Ale to nie jest kwestia wspólnych znajomych, tylko znajomych niewspólnych,
        których zawsze można spotkać. Bardzo wątpię, żebyś znała osoby, z którymi Twój
        mąż kolegował się w przeszłości, np w szkole, na studiach, w poprzednich
        miejscach pracy itp, a z którymi już nie utrzymuje kontaktów. W końcu na
        spotkania klasowe też się partnerów nie zaprasza. Po pierwsze zanudzili by się
        na śmierć słuchając opowieści o osobach i wydarzeniach, o których nie mają
        pojęcia. A po drugie uczestnicy takich spotkań czuliby się skrępowani
        wspominając przy obcych jakieś swoje ekscesy czy obgadując innych. A spotkanie
        dawno niewidzianego kolegi czy koleżanki podchodzi pod takie właśnie spotkanie
        klasowe.
    • czujny_obywatel Re: Bardzo ciekawy temat 19.08.09, 15:26
      i wbrew pozorom wcale nie zabawowy temat. Jak wszędzie trzeba zachować zdrowy rozsądek. jestem facetem i będę pisał z punktu widzenia faceta. Nie teoretyzuję, ale piszę może nie ze swoich doświadczeń, ale z obserwacji innych par.

      Jak dziewczyna będąca w związku chce iść z kolegami z pracy (czy nawet z kolegą) po pracy do knajpy na drinka czy piwo to nie widzę w tym nic złego. Oczywiście raczej nie za często, nie wyobrażam sobie , że np. codziennie. Na weekend sytuacja wyglada inaczej. Jak chce sie z kimś spotkać wieczorem to idziemy razem. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że moja kobieta umawia się z jakimś facetem w sobotę czy niedzielę wieczorem, do knajpy teatru czy kina. Idą razem, a ja zostaję w domu. Nigdy w życiu, od tego to już krok do tego, że po kolejnej takim spotkaniu ona juz nie wraca na noc (bo było już póóźno i przenocowała biedaczka u kolegi, aby mnie nocnym powrotem nie budzić) Czy wyobrażacie sobie taką sytuację. Trzeba być skończonym idiotą, aby na takie zachowanie swojej kobiety pozwolić czy to w związku partnerskim czy to w małżeństwie :)
      • olylejdi_1 Re: Bardzo ciekawy temat 19.08.09, 15:31
        Babo_krk, a może on chciał zasygnalizować ci, że ma panne i zabierze ją
        na to spotkanie, bo chce, żebyś ją poznała??
        Po co od razu zakładać czarny scenariusz?

        Ja swojego z reguły puszczam na obiad z koleżanka, tylko stawiam warunek, żebym
        się dowiedziała przed faktem a nie po fakcie.
        Ale wiem ze dzieczyna znajomego nie puszcza go na obiad z ta sama kolezanka :)
        • baba_krk Re: Bardzo ciekawy temat 19.08.09, 15:45
          olylejdi_1 napisała:

          > Babo_krk, a może on chciał zasygnalizować ci, że ma panne i zabierze ją
          > na to spotkanie, bo chce, żebyś ją poznała??
          > Po co od razu zakładać czarny scenariusz?

          W tym konkretnym przypadku nie chodzi o to, że on chce, żebym ją poznała, tylko
          o to, że ona się nie zgadza, żeby od czasu do czasu spotkał się z jakąś koleżanką.

          > Ja swojego z reguły puszczam na obiad z koleżanka, tylko stawiam warunek, żebym
          > się dowiedziała przed faktem a nie po fakcie.
          > Ale wiem ze dzieczyna znajomego nie puszcza go na obiad z ta sama kolezanka :)

          U mnie też tak to działa. Uprzedzam wcześniej, że wychodzę i z kim, albo sama
          jestem o tym powiadamiana i nie ma najmniejszego problemu.
      • baba_krk Re: Bardzo ciekawy temat 19.08.09, 15:41
        czujny_obywatel napisała:

        > Jak dziewczyna będąca w związku chce iść z kolegami z pracy (czy nawet z kolegą
        > ) po pracy do knajpy na drinka czy piwo to nie widzę w tym nic złego.

        Chodziło mi tylko i wyłącznie o taki wariant. Wyjście raz na jakiś czas na
        godzinkę czy dwie, bo przecież więcej wypicie kawy/piwa/drinka nie trwa; a
        biorąc pod uwagę, że mieszkamy w 2 różnych miastach taka sytuacja może mieć
        miejsce raz na kilka m-cy. Zwykłe spotkanie, a nie randka.
        :)
    • london_in_use Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:40
      To ja chyba jestem jakas nienormalna albo maniakalnie liberalna, bo moj
      ostatatnio pojechal na dlugi weekend do Genewy odwiedzic znajoma, ktora zna od
      15 lat... Widzialam zdjecia, bawili sie super w duzym gronie, spal w jej
      salonie. Ja za to spedzilam weekend imprezowo ze znajomymi obu plci i plotkujac
      przy litrach wina z najlepsza przyjaciolka.

      Dodam, ze nie przepadam za owa znajoma mojego faceta, wiec oswiadczylam
      stanowczo, ze nie jade (bylismy zaproszeni oboje), ale jesli on chce - droga wolna.

      Chyba nie chodzi tylko o zaufanie. Chodzi glownie o poczucie wlasnej wartosci i
      pewnosc siebie. Wychodze z nastepujacego zalozenia: jestem swietna, atrakcyjna
      kobieta, moj mezczyzna mnie kocha i nie ma zadnego powodu aby szukac wrazen
      gdzie indziej. Szalejemy za soba, wiec wszystko gra. Wzajemne zaufanie tylko
      podnosi jakosc tego co jest miedzy nami.

      Kawa ze znajomym/znajoma? Przeciez to smieszne!!!

      Troche zaufania - WE WLASNE ATRYBUTY, LUDZIE!
      • baba_krk Re: jak się zapatrujecie na spotkania 19.08.09, 15:47
        I takie podejście rozumiem :)
      • czujny_obywatel Re: Ooo 19.08.09, 15:51
        Zaczynamy mówić o zaufaniu. No cóż pomiędzy zaufaniem a głupotą jest bardzo płynna granica, niektórzy jej nie widzą. Po co prowokować los. Jak się bardzo ładna, a zwłaszcza seksowna, pociagająca kobieta umawia na wieczornego drinka z kolegą np. pracy, śasiedztwa, który się jej podoba i tych drinków w tym lokalu jest troszkę. Jak myślicie, jak to się może skończyć ?

        Ja uwżam, że w jednym czy drugim przypadku skończy się tym, że nic nie będzie, ale w przytłaczającej ilości przypadków skończy się to ostrym seksem z pełna penetracją. Po co prowokować los. Ponadto istnieje coś takiego jak tabletki gwałtu, dlaczego ja mam puszczać swoją kobietę do miejsc gdzie się pije i bawią się ludzie ryzykując, że ktoś ją wykorzysta, a ona zajdzie w ciąże i będę musiał płacić na obcego bachora. Ot dlaczego pewnych zachowań się nie ryzykuje.


        london_in_use gdyby Twojemu facetowi ta znajoma od 15 lat się podobała, była jego miłością, dziewczyną to raczej samotnie to on nie spałby na kanapie, a wręcz przeciwnie.


        • puszysta_gimnazjalistka Re: Ooo 19.08.09, 16:05
          > to on nie spałby na kanapie, a wręcz przeciwnie.

          Kanapa spałaby na nim ?
          • 2szarozielone Re: Ooo 19.08.09, 17:50
            puszysta_gimnazjalistka napisał:

            > > to on nie spałby na kanapie, a wręcz przeciwnie.
            >
            > Kanapa spałaby na nim ?
            >

            Umarłam! :-D
      • ideefiks heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 15:54
        london_in_use napisała:


        > Wychodze z nastepujacego zalozenia: jestem swietna, atrakcyjna
        > kobieta, moj mezczyzna mnie kocha i nie ma zadnego powodu aby
        > szukac wrazen gdzie indziej.

        Tyle że jedno nie przeszkadza drugiemu niestety. Naturalnego pędu do
        zostawiania swojego nasienia w jak największej liczbie samic nie
        powstrzymasz choćbyś była miss świata z IQ Sharon Stone... :)
        • london_in_use Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 16:01
          "Tyle że jedno nie przeszkadza drugiemu niestety. Naturalnego pędu do
          zostawiania swojego nasienia w jak największej liczbie samic nie
          powstrzymasz choćbyś była miss świata z IQ Sharon Stone... :)"

          Swietnie podsumowales facetow, nie zazdroszcze twojej kobiecie.

          Tylko wiesz - ja wiem jak zmeczyc mojego faceta :)

          Pozdrawiam
          • gruby_brzydal Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 16:11
            nie ma sposobu, żeby zmęczyć faceta aż tak, by nie zachciało mu się przez cały
            długi weekend, w atrakcyjnej lokalizacji i w towarzystwie innej kobiety. Wiem co
            mówię, mam permanentne zaproszenie do mojej licealnej niespełnionej miłości
            żyjącej teraz za granicą. I nie jadę. Wiem, co się (prawie) stało, jak się
            widzieliśmy poprzednim razem, przypadkiem. I nie wyobrażam sobie żebym pojechał
            gdzieś na tak długo wyłącznie w celu spotkania z koleżanką, i to jeszcze taką za
            którą nie przepadałaby moja kobieta. Nie chodzi o to że bym zdradził, bo nie
            zdradziłbym. Chodzi o to że to byłoby olanie uczuć partnerki, więc też swego
            rodzaju zdrada. Razem (jeśli zaproszenie byłoby dla obojga) owszem; samemu -
            wyłącznie jeśli znałyby się i lubiły. W drugą stronę tak samo.
            • london_in_use Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 18:23
              Piszemy o dwoch innych rzeczach - ty o niepelnionionej milosci, pociagu
              fizycznym i ewentualnym 'olewaniu uczuc partnerki', ja o spotkaniu mojego faceta
              ze znajoma, na ktore to spotkanie mial moje stuprocentowe przyzwolenie i krzyzyk
              na droge. Moja niechec do owej kolezanki nie ma tu nic do rzeczy - co by
              zmienilo gdybym ja lubila? Tylko nie pisz prosze, ze wazne sa tez POWODY dla
              ktorych nie lubie dziewczyny, bo mi rece opadna. Wyjdzie na to, ze z zazdrosi
              nie wyjechalam na ten weekend!

              Nie chodzi o to że bym zdradził, bo nie
              > zdradziłbym.

              Przeczytaj uwaznie swoj post, zaprzeczasz sam sobie :)
          • ideefiks Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 16:13
            london_in_use napisała:

            > Tylko wiesz - ja wiem jak zmeczyc mojego faceta :)

            Złudzenia rzecz piękna... :D
            • london_in_use Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 19.08.09, 18:29
              Dlatego tez wczesniej napisalam - wspolczuje twojej kobiecie :)
              • ideefiks Re: heh, dobre... bardzo dobre :) 20.08.09, 10:38
                dziękuję, przekażę... :P
Pełna wersja