Bunt w "Przy Metrze"?

05.02.11, 17:22
Do mieszkańców domów spółdzielni Przy Metrze puka komornik, a jej prezes prowadzi tajne negocjacje w sprawie sprzedaży dwóch działek. Lokatorzy się buntują. - Może dojść do manifestacji - grożą.

Więcej... warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,9058080,Ursynow__Bunt_w_spoldzielni__Zadaja_glowy_prezesa.html#ixzz1D6OX7SIF
    • frek Re: Bunt w "Przy Metrze"? 06.02.11, 10:42
      W innych spóldzielniach ursynowskich nie jest dużo lepiej - nie doszło w nich jeszcze do takiego stanu, jaki jest w spółdzielni Przy Metrze ale zapędy prezesów w innych spółdzielniach do robienia tzw. inwestycji mogą również doprowadzić do tego, co się stało w spóldzielni Przy Metrze.

      Przecież klopoty członków spóldzielni Przy Metrze są właśnie skutkim radosnej twórczości inwestycyjnej prezesa Stępnia i iodnoszących z niej różne wymierne korzyści kilku jego przydupasów.
      W innych krajach nie jest możliwe prowadzenie działalności inwestycyjnej w spółdzielni mieszkaniowej aby nie było okazji do takich geszeftów jakie miały i chyba nadal mają miejsce w spółdzielni Przy Metrze.

      Dziwi mnie porada prawnika, który zasugereował wpłacanie opłat eksploatacyjnych i za media na konto komornika skoro zgodnie z Prawem spóldzielczym członek spółdzielni nie odpowiada za jej zobowiązania. Komornik powinien zaspokajać się tylko z majątku spółdzielni!
      Ale jak rada nadzorcza jest do bani to dochodzi do takiej sytuacji jaka jest obecnie w tej spółdzielni.

      Ale do buntu w tej spółdzielni nie dojdzie bo czlonkowie spółdzielni znani są ze swojej bezgranicznej potulności i płacenia bez szemrania nawet za najbardziej skandaliczne wpadki prezesów.
      • tommyss Re: Bunt w "Przy Metrze"? 06.02.11, 21:11
        Komornik zaspokaja się z majątku spółdzielni. Czynsze płacone przez mieszkańców są wierzytelnością spółdzielni, czyli stanowią jej aktywa. Komornik zajmuje te aktywa. Zapewniam Cię, że mu wolno. Nie jest to jakaś dodatkowa płatność spółdzielców za spółdzielnię. Po prostu płacą czynsz, tylko że nie na konto spółdzielni, a na konto komornika. Mają to zaliczone jako wykonanie obowiązku wobec spółdzielni. Oczywiście konsekwencją zajęć komorniczych jest to, że spółdzielnia nie płaci w terminie dostawcom mediów (w czynszu jest opłata za wodę i ogrzewanie, a także za energię do części wspólnych - korytarzy, garaży, itp). Za jakiś czas może zatem dojść do odcięcia mediów, jak się dostawcy wkurzą. Tyle, że póki spółdzielnia ma majątek przekraczający długi to ani komornik, ani dostawcy mediów się nie martwią, hodują sobie te długi, bo wiedzą, że w ostatecznym rozrachunku odzyskają je wraz z bardzo zacnymi odsetkami.

        Co do buntu w spółdzielni to ja bym się tak nie ekscytował. Obecnie układ rady nadzorczej jest taki, że jednym głosem wygrywają poplecznicy prezesa. Mieszkańcy zorganizowali 700 podpisów za zwołaniem walnego, czyli walne musi zostać zwołane, ale przepisy prawa spółdzielczego są na tyle dziurawe, że zanim do tego walnego dojdzie to zarząd z kolegami zdąży zapewne wyciągnąć ze spółdzielni co tylko zechce. Zresztą zgodnie z obecnie obowiązującym statutem spółdzielni, nie ma w niej walnego tylko zebranie przedstawicieli, czy coś w tym guście. Jest to niezgodne z prawem spółdzielczym, ale sąd taki statut przyklepał i prezes się będzie tego trzymał jak tonący brzytwy. Sąd to zapewne za jakiś czas sprostuje, ale przecież się mogą odwoływać, nie stosować się do wyroku sądu i co im kto zrobi? Chyba by trzeba było przyjść z eskortą policji pod bronią, żeby coś od tego zarządu wyegzekwować, a tego zdaje się prawo nie przewiduje.

        Tak naprawdę to jedynym sposobem byłoby obecnie przekonanie wierzycieli spółdzielni, żeby złożyli wniosek o jej upadłość, a następnie syndyk bądź zarządca przymusowy, zależnie od wybranej przez wierzycieli opcji, zaspokoiłby ich z majątku spółdzielni bez dokonywania przekrętów, pod nadzorem sądu. Oczywiście mogłoby się zdarzyć, że i syndyk chciałby ukręcić swoje lody, ale przepisy regulujące jego działanie są dalece bardziej precyzyjne i jednoznaczne niż prawo spółdzielcze, no i ma on więcej do stracenia, bo jak zrobi przekręt to ryzykuje odebranie prawa do wykonywania zawodu. Tymczasem prezes spółdzielni mieszkaniowej, jak wskazują przykłady przekrętów w całej Polsce, nie ryzykuje praktycznie niczym. Może coś by się zmieniło, jakby ludzie zadziałali jak w Egipcie - wyszli na ulicę i np. dniem i nocą stali wokół budynku spółdzielni, nie wpuszczając i nie wypuszczając nikogo. Tyle tylko, że ludzie zazwyczaj od rana do nocy są w pracy, a jak nie w pracy to dziećmi się zajmują więc na takie akcje nie mają ani czasu, ani siły. A poza tym komornik im mieszkań i tak nie może odebrać więc co im zależy.
Pełna wersja