Dorośli i dzieci w kontekstach

21.08.11, 00:10
Takie wakacyjne uwagi. Takie tam :-)

... o dzieciach na początek w kontekście rodziców. Byłoby miło, gdyby policja w końcu złapała złodziei :-) Od początku wakacji dzieciaczki miło bawią się na placu zabaw w pościgi i bardzo dobrze. Ale drugi miesiąc słuchania pod oknem "łiii-łuuu-łiii-łuuu" cokolwiek męczy i odgłosy takiej syreny policyjnej na dłuższą metą są stresujące. Do tego terkotanie kółek z rowerków dziecinnych... szczególnie w sobotę po nocnej zmianie... Spokojnie, nie mam nic przeciwko kopaniu piłki, rowerkom i zabawom, ale niech one zachowają pewien poziom decybeli. Rowerki niech jeżdżą ale wystarczy aby kółka były gumowe a nie plastikowe i będzie OK.

... na koniec o rodzicach w kontekscie dzieci. W wakacje większy luz ale mimo to jak ktoś chce zażyć trochę przyjemności to też z zachowaniem decybeli. Na początku to może i zabawne tylko że za kolejnym razem irytuje. A jeszcze bardziej jak samej się akurat nie może ;-) Pogratulować partnera (a może różowych filmów z dobrym nagłośnieniem? Nie wiem...) tyle ze lepiej na łonie natury lub w słuchawkach a nie w bloku o intrygującej akustyce.

//
    • claraaaa Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 21.08.11, 22:59
      :) a ja myślałam, że jestem jakaś dziwna skoro czasem mam dość tego typu atrakcjom...teraz od jakiegoś czasu dochodzi dźwięk niezwykle hałaśliwej deskorolki... Niestety na chwilę obecną (przynajmniej u mnie) pozostaje na zmianę zwiększanie i zmniejszanie poziomu głosu w tv...

      ...a co do "odgłosów natury", to też ich słyszałam... ;) na szczęście nie dzielę z nimi ściany (mieszkam w bloku po przeciwnej stronie-o ile mówimy o tych samych sąsiadach) i wejście do mieszkania wystarczy by nie musieć tego słuchać. Ale za to ich głośne imprezy słyszę nawet w domu i jeśli nie idę na drugi dzień do pracy, to kompletnie mi to nie przeszkadza. Biedni Ci co mieszkają bliżej...

      pozdrawiam wszystkich cierpliwych :))))
      • pedro76 Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 26.08.11, 19:51
        eee czyli nie tylko ja słyszę sąsiadów a raczej występy solowe sąsiadki z bloku za budką ochrony???
        • stiffmeister1 Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 19.09.11, 22:43
          Jak czytam te wieczne narzekania na hałasy szczególnie dzieci (sam nie mam, żeby nie było), to chciałbym wreszcie Państwa uświadomić: rozumiem, że jak się większość życia spędziło na wsi, czy w małym mieście to hałas przeszkadza, ale to jest STOLICA, TU JEST GŁOŚNO. I to jest całkiem normalne i tak się tu żyje. Dzień, noc jest głośno. Jeżeli komuś tak to przeszkadza trzeba zainwestować w dom na Białołęce. A kartki na klatkach o tym jak to dzieci psują krawężniki deskorolkami są po prostu żenujące. Trzeba się dostosować i po kłopocie.
          • artur.prokopiuk Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 20.09.11, 00:44
            No niekoniecznie.

            W Warszawie generalnie jest głośniej niż na wsi, ale to nie powód aby hałasować ponad miarę.

            Na przykład nie przeszkadzają mi dzieci jeżdżące na rowerach czy rolkach. Nie przeszkadza mi pan, który przy otwartym oknie puszcza "Tango Milonga". Szczekające pieski też. Ani samochody odpalane pod blokiem. To po prostu część życia osiedla. Może niekiedy rzeczywiście denerwuje, ale wszytko jest jeszcze w granicach tzw. błędu statystycznego :-)

            Co nie znaczy, że można wystawić tokarkę na balkon i lubować się w sobotnie popołudnie obróbką metali ("no bo i bez tego jest głośno"), puszczać techno o pierwszej w nocy ("wolnoć Tomku w swoim domku") czy deskorolkować się terkoczącymi kółkami na kostce brukowej ("mi to nie przeszkadza"). Ale widać innym to przeszkadza, bo skoro pojawiają się karteczki oz Zarządu, to widocznie ktoś oficjalnie (i na papierze) takie skargi składa.

            Zwyczajnie - od umiaru jeszcze nikt nie umarł :-)

            A.
            • stiffmeister1 Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 20.09.11, 21:45
              Co do tokarki faktycznie się z Panem zgadzam:) Ale czy nie milej byłoby zaakceptować te wszystkie całkowicie normalne hałasy (nawet techno, jeżeli jest to jakaś sporadyczna impreza), żeby później samemu móc sobie bezkarnie pohałasować i nie słyszeć skarg? Ja co jakiś czas słyszę dialogi (nie mówiąc już o muzyce) z filmów które oglądają moi sąsiedzi około 1 w nocy i ani razu nie przyszło mi do głowy robić z tego afery, chociaż ciężko było zasnąć. Następnym razem ja sobie zrobię prywatkę i wszyscy będą zadowoleni. Pozdrawiam i apeluję jeszcze raz do przyjezdnych - życie w bloku to nie to samo co w domu i panują tu inne zasady.
              • artur.prokopiuk Re: Dorośli i dzieci w kontekstach 21.09.11, 00:16
                Mówiąc krótko - nie.

                Bo każdy dostaje przyzwolenie na robienie co się podoba - "Kowalski może, to ja też". Zaakceptować można hałasy, które są naturalne lub których uniknąć nie można, bo trudno wymagać, aby ktoś odpalał diesla ciszej :-) Inaczej jest z techno w nocy. Mi personalnie to nie przeszkadza, ale sądzę iż inni - szczególnie mieszkający bliżej - mogą mieć mocno odmienne zdanie. I nawet nie chodzi o to, czy jest to techno czy disco - to po prostu niezbyt dobrze o organizatorach imprezy. Jeżeli komuś wydaje się, że jest cool słuchanie muzyki w środku nocy przy koniecznie (!) otwartych oknach, to ma rację - wydaje mu się.

                I dużo lepiej zawczasu uprzedzić sąsiadów o potencjalnie głośnej zabawie w nocy. Przynajmniej będzie można się nastawić mentalnie, nie stawia się ludzi przed faktem dokonanym, a i wiadomo gdzie się można wbić na imprezę ;-) Co do głośniejszych filmów: chyba też lepszym wyjściem jest delikatne zwrócenie uwagi niż narzekanie po cichu na hałas z myślą "...i tak kiedyś się zrewanżuję...".

                I w kwestii filmów - korzystajcie z okazji i oglądajcie teraz więcej filmów wojennych. Odgłosy z pobliskiego poligonu dają lepsze wrażenia niż najbardziej wypasione HiFi Dolby Surround 3D. Takiego realizmu nie zapewni żaden sprzęt :-)
Pełna wersja