olaj
30.04.12, 08:21
Och, jacy wspaniali mężczyźni!
Wracam wczoraj raczej późnym wieczorem od kolegi, który mieszka koło budynku straży pożarnej na Ursynowie. Ciemno, po 22, zasiedzieliśmy się trochę, a byliśmy z dziećmi. Przechodzimy przed strażą, żeby dojść do raczej daleko zaparkowanego samochodu i nagle coś przed nami po chodniku tup tup tup i na jezdnę smyr! Podbiegam z córą, a to jeż! Chce się pewnie dostać na łąkę i do lasu po drugiej stronie ulicy, ale nie może jakoś wejść na krawężnik i zaczyna łazić po jezdni, głuptak. Samochody jeżdżą, rękawic nie mamy - strażacy! Mm z dziećmi obstawili jeża między jezdniami przy krawężniku (dzieci na tym kawałaku chodnicza miedzy jezdniami oczywiście, żeby ich coś nie przejechało), na jezdni mm i lodówka samochodowa, ja poleciałam do straży - i przez domofon im sprawę wyłuszczam, że jeż, że go przejadą, że dzieci pilnują i się zapłaczą i żeby pomogli! Odpowiedział dyżurny, że 2 minutki i pomoc nadejdzie :) I wyszło dwóch mega przystojnych i męskich strażaków, jeden miał rękawice takie grube, zwinęli zestresowanego jeżyka delikatnie i zanieśli daleko na łąkę - a moje dzieci patrzyły za nimi z podziwem i uwielbieniem.
Ot co. Aż się sama wzruszyłam :))))
Niniejszym jeszcze raz dziękujemy Panom Strażakom z Pileckiego/Płaskowickiej!
Ola