Dodaj do ulubionych

Wykształcona i bogata hołota

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 21:40
Mają tytuły magistrów, dobre prace, pieniądze i zero kultury. Wiem że to
niekoniecznie idzie w parze, ale jeśli nie oni to kto ? Pytanie
retoryczne...Otóz własnie tacy nade mną mieszkają. Non stop przesuwanie
mebli, co chwilę cos cięzkiego spada, jakieś zgrzyty. Oprocz tego palenie
papierosów na korytarzu, wyrzucanie niedopałków przez okno, zapchanie pionu
kanalizacyjnego pieluchami. Powiedzcie co z nimi zrobić, dodam jeszcze że
dzieje się to wszystko w niby ekskluzywnym budynku, pozdrawiam normalnych.
Tępmy hołotę !!!
Obserwuj wątek
      • Gość: kw Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.05, 08:59
        Niestety, mam taka samą sytuację. Do tego biegające i łomoczące dzieci. Budzą
        mnie czasami nawet o 6 rano. Sobota, niedziela. Rozmowy pomagaja na kilka dni,
        potem wszystko wraca. Szanowna mama-sasiadka z góry powiedziała że nawet gdyby
        mi tynk z sufitu spadał, to nie ich problem. Ma jednak luki w wiedzy prawnej,
        za to dużo pewności siebie. Nie wie o artykule 144 kodeksu cywilnego o
        zabronionych immisjach. Trzeba pamiętać że nasz wolność konczy się tam, gdzie
        ogranicza wolność innych. W końcu trzeba będzie zaskarżyć sąsiadów.
        • Gość: xtr Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 23.01.05, 12:49
          Moi sasiedzi z góry uwielbiają biegać w drewniakach po schodach(mają
          wielopoziomowe mieszkanie), do popisowych numerów należy bieg po schodach o
          godz. 2 nad ranem.
          Uwielbiaja także:
          -wieloktrotne trzaskanie drzwiami (łomot niesamowity)
          -skakanie po podłodze(może mają kangura ?)o każdej porze dnia i nocy Ale
          uważją się za bardzo kulturalnych.. tak, tak i - obrażają na każdą nawet
          spokojną uwagę...
          Ale nie o wszyskich wyczynach od razu:podzielę je na odsłony....

          ps. poczytajcie wątek "hałas" na tym forum- a może ktoś bardziej sprawny
          internautowo dołączy tamte wypowiedzi do naszego wątku?
          • Gość: Aniger Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 09:57
            Zamiast włączać się do każdego wątku zajmij się "pani dziecinna" wychowywaniem
            swoich pociech. Już raz ktoś naposał, że zamiast zająć się swoimi dziećmi to
            siedzisz przy komputerze całymi godzinami i wypisujesz te swoje bzdury. Czy ty
            jedna urodziłaś, że jesteś świętą krową z patentem na wychowanie. W domach
            wielorodzinnych trzeba tak się zachowywać, by nie utrudniało to życia nikomu.
            Nad małym dzieckiem można zapanować, ale dziecko nie może się nudzić. To
            wymaga "pani dziecinna" trochę wysiłku przede wszystkim od matki.
            • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 01.02.05, 18:37
              Nie sztuka urodzić, sztuka wychować. To, że ktos ma dzieci nie znaczy, że cały
              świat ma znosić hałas, tupanie, wrzaski itp. Pewnie, że dzieci nie robią wielu
              rzeczy specjalnie, ale dlatego, że nie znają granic. A nie znają dlatego, że
              nie wyznaczyli im tego dorośli, a co więcej nie zajmują się pacyfikowaniem, gdy
              aktywność jest zbyt duża.
              Moje dziecko ( nastolatek) nie słucha na cały regulator np. lekcji
              angielskiego, bo został wychowany w poszanowaniu praw innych. Te dzis tupiące
              dzieci za kilka lat zrobia takie imprezy, że będą ściany chodzić.
    • Gość: lu Re: hołota IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 13:56
      Mam tez halasliwych sasiadow, ale mieszkaja pode mna. Skoro nawet do mnie
      docieraja halasy, zagadka pozostaje dla mnie jak wytrzymuja sasiedzi
      mieszkajacy pod nimi...
      Niestety, w swietle polskiego prawa niewiele mozecie zrobic, jesli mieszkanie
      waszysch sasiadow jest wlasnosciowe. W wyniku procesu mozna ich pozbawic prawa
      glosowania - absurdalna "kara" (jesli to spoldzielcze prawo wlasnosciowe) i
      niemal nic, jesli to wsponota. A bedziecie mieli wojne... Mozecie do upadlego
      wzywac policje czy straz - ale trudno wam bedzie skarzyc, ze dzieci biegaja...
      Tak wiec... poszukajcie innego mieszkania, jesli to nie do zniesienia.
        • neuroup Re: hołota 23.01.05, 15:00
          witam!
          nademna tez mieszkaja niezle cwaniaczki. Niby spoko malzenstwo ale maja jakies
          pokrecone dzieci. Caly czas tylko biegaja i skacza[chyba jakis speed im daja]
          mozna oszalec gdy czlowiek chce sie zdrzemnac w srodku dnia a tutaj skoki jak
          adam malysz na k210. No coz chyba tak wyglada bezstresowe wychowywanie. A
          jeszcze te kochane urwisy uwielbiaja rozne rzeczy wyrzucac przez okno :)

          • j.k.01 Re: hołota 23.01.05, 15:34
            Szanowni, wobec powyższych wpisów uwazam się za szczęśliwca.
            Moja sąsiadka z góry tylko tłucze kotlety - codziennie prawie.
            Cieszę się że nie mam nad sobą np: agencji tow.
          • Gość: dziecinna Re: hołota IP: *.doswell.com.pl 27.01.05, 08:46
            tak, takie jakies teraz dzieci pokręcone, skacza i biegają, kiedy sobie sasiad
            drzemkę uciąc chce. Jest też druga strona medalu, sąsiad wiercący sobie dziury
            w ścianie, a i owszem przepisowo np. o 21 za nic mając sobie to, że moje dzieci
            spac nie mogą. Albo psy obsrywające każdy kawałek zieleni, po którym dzieci
            alternatywnie (nie w domu) pobiegac by sobie mogły. A "stresowo" prosze sobie
            własne dzieci wychowywać.
      • zakuty.web bleeeee 23.01.05, 15:34
        > Tak wiec... poszukajcie innego mieszkania, jesli to nie do zniesienia.


        coż... osobliwe podejscie do sprawy. Dlaczego to "normals" miałby sie
        ewakuować? jest to opcja, ale sluszniejszym jest doprowadzenie do realiów,
        gdzie takie bagno zrozumie, ze zyjac w spolecznosci, otrzymują, a zarazem
        gwarantują spokój i kulture. Prowinjonalne nawyki precz! peace V
    • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 24.01.05, 08:05
      Obawiam sie, że to już jest powszechne. Nade mną mieszka facet na bardzo
      wysokim stanowisku. "Warszawiak" spod wschodniej granicy, co by mi akurat nie
      przeszkadzało, gdyby nie jego zachowanie.
      1. Balangi do białego rana - tupanie przeplatane k...i
      2. Śpiewy stołowych piosenek ( niekoniecznie w czasie balangi)
      3. Przeprowadzka w nocy
      itd, itp. Mamy już za soba liczne rozmowy i interwencje policji. Trochę pomogło
      to ostatnie.
    • margoo77 Re: Wykształcona i bogata hołota 24.01.05, 09:28
      Do niedawna miałam podobny problem - moi sąsiedzi z góry (a raczej ich 19-letni
      syn) urządzali sobie bardzo często w srodku nocy głośne imprezy (w ciągu dnia
      również). Wzywana była Policja, interweniowała spółdzielnia, ale gó..arz
      zrobił się wyjatkowo bezczelny i miał to gdzieś. Za kolejnym razem Policja po
      interwencji u niego zaproponowała nam, ze wniesie sprawę do sądu grodzkiego -
      wszyscy sąsiedzi zgodzili się być świadkami. Chłopak ma teraz wpisane w
      papierach, że jest karany, a my - mamy nareszcie święty spokój :-)

      margoo
      • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.atman.pl / *.atman.pl 24.01.05, 10:02
        > Chłopak ma teraz wpisane w
        > papierach, że jest karany, a my - mamy nareszcie święty spokój :-)

        Nie ma żadnego "wpisu w papierach", jeśli sąd ukarał za wykroczenie.
        Niemniej wydaje się, że to jedyny skuteczny sposób na chamskie
        sąsiedztwo, policja i sprawa do sądu. Inaczej można się użerać latami
        i tylko niepotrzebnie się denerwować, a cham będzie się z nas nabijał.
    • craker Re: Wykształcona i bogata hołota 24.01.05, 09:48
      Witam,
      Ja nie wiem co to się dzieje, ale tego typu historie, jak przez Was opisane, są
      teraz na porządku dziennym na każdym osiedlu. Mam wrażenie, że nawet im drożse
      były mieszkania, tym jest gorzej. Ja mam podobne problemy, moi sąsiedzi na
      razie przepraszają za hałasy spowodowane przez ich głośne dzieci. Ale właściwie
      na tym się kończy, bo dzieciaki skaczą i tupią tak jak poprzednio. U mnie na
      razie nie było imprez, ale kto wie jak się dalej potyczy. Nie wiem dlaczego tak
      jest, ze musimy wzywać Policję, aby móc spokojnie mieszkać. Skąd biorą się tacy
      chamscy sąsiedzi? Myślałem, że na nowych osiedlach takie rzeczy się nie będa
      zadrzać, a tu proszę. zresztą hałasy, to nie jedyny problem. Brudzenie,
      wystawianie stert smieci przed drzwi itp. też są na porzadku dziennym.
    • jack.ryan Re: Wykształcona i bogata hołota 24.01.05, 15:02
      To i ja się dołączę.
      Nade mną też tacy mieszkają. Konkretnie jakaś babcia z dziadkiem, a wnuczki w
      weekendy do nich przychodzą. "Na szczęście" tylko w weekendy, bo bym
      zwariował. Ale żeby było ciekawiej - podłoge w chyba całym mieszkaniu mają
      wyłożoną ....terakotą. To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie
      przesuwać krzesło czy coś innego. Umarłego by z grobu podniosło.
      Do tego biegi, tupanie, wrzaski, głośna muzyka. Pełna kultura - weekendowe
      obiadki w gronie rodzinnym. Tylko, ze ja żeby mieć spokojny weekend ze swoją
      rodziną, muszę się ewakuować z domu.
      Drugi sąsiad - ten już z tego samego piętra. Śmieci wystawia przed drzwi. Zsyp
      co prawda jest, ale ciężko mu d.. ruszyć. Niech śmierdzi wszystkim. A jak już
      idzie to wreszcie do zsypu wyrzucić, to jeszcze się nie spotkałem z tym żeby
      był ubrany, bo zawsze fuck musi defilować w ... samych gaciach. Noż qarwa, mi
      się trafiło sąsiedztwo.
      Szczęście, ze reszta sąsiadów w porządku, bo bym zwariował.
    • Gość: Max Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 23:54
      Proszę Państwa, to do Tych normalnych, coś z tym fantem trzeba zrobić ! P
      rzecież to nie jest możliwe aby nie było sposobu na taką hołotę, może wspólnie
      coś wymyślimy. Przeraża mnie wizja szukania nowego miejsca do życia tylko
      dlatego że mieszka nade mną jakaś dzicz. W innych miejscach na Świecie jakoś
      ten problem rozwiązano. A więc proszę o konstruktywne propozycje, pozdrawiam.
      • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 25.01.05, 08:01
        Wydaje mi się, że raz, ale jeden jedyny raz nalezy zwrócić uwagę i poprosić o
        zachowywanie sie w sposób cywilizowany. Oczywiście remont robi każdy z nas, ale
        o normalnych godzinach, gości także przyjmujemy, ale bez dzikich wrzasków,
        śpiewów i tupania po nocy itd.
        Gdy jedna rozmowa nie poskutkuje pozostają słuzby powołane do przywracania
        porządku. Sprawa przed sądem grodzkim nie należy do przyjemności i czasem
        odstrasza - zwłaszcza tych nieprzywykłych do siadania na ławie oskarzonych.
        Może ktoś ma jakieś inne propozycje. Pozdrawiam normalnych!
        • askan5 Re: Wykształcona i bogata hołota 25.01.05, 09:39
          A co powiecie na to? Mam "sąsiadów", którzy robią głośne imprezy. Imprezy
          zaczynają się ok. 22.00, a kończą nad ranem. Mamy juz dość i zwrócilismy się do
          policji aby skierowali sprawę do sądu grodzkiego. Policja powiedziała nam, ze
          sasiadka poinformowała ich, że nie zamierza zaprzestac organizowania imprez, a
          sądy bardzo lubi i chętnie się posądzi. A tak w ogóle to policja nam
          współczuje, bo to i tak nic się nie da zrobić i "kochani sąsiedzi" dalej będą
          mogli robić co będą chcieli.
          No sorry, ale skoro już Policja ma taki stosunek, to ja nie mam już niczego do
          dodania................
    • Gość: Max Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 12:35
      To wszystko jest chore i nie możemy się na to godzić. Policja jest od
      egzekwowania prawa, a nie dawania głupich rad. Wiem że pachnie to wszystko
      wojną, ale coż w desperacji chyba nie mam innego wyjścia. Nie tak wyobrażałem
      sobie życie w wymarzonym mieszkaniu.Trwa to wszystko od pięciu lat, spokojna
      rozmowa już była, oczywiście bez rezultatu. Może jest jakaś organizacja
      społeczna, która pomaga w takich wypadkach ? Może trzeba taką założyć ? Komitet
      OBrony Przed Sąsiadami np. Straszno i smieszno.
    • lewe_oko Re: Wykształcona i bogata hołota 25.01.05, 14:55
      Niestety oprócz tego, że faktycznie bardzo wielu ludzi jest bardzo głosnych i w
      ogóle nie zauważa faktu, że wokół nich mieszkają ludzie to niestety stanowi
      rzeczy jest także bardzo winna akustyka. Narzekac na to moga chyba zwłaszcza
      mieszkańcy wielkiej płyty. Nad moją rodziną mieszkającą w bloku mieszkają dwie
      bardzo uciążliwe sąsiadki - muzyka, balangi nonstop. Ale faktem jest też to że
      akustyka jest straszna i nawet jesli tamte stosunkowo cicho sluchają muzyki albo
      rozmawiają słychać wszystko. Szczególnie w pionie łazienkowym... Znacie jakieś
      sposoby na wygłuszanie?
      • craker Re: Wykształcona i bogata hołota 25.01.05, 16:32
        No właśnie, w pionach łazienkowych słychac prawie wszystko. Ja mieszkam w nowym
        budynku, ale nie widzę różnicy miedzy wielką płytą. Nie wiem jednak, czy w
        ogóle można wyciszyć kominy. Chyba można je tylko zatkać, ale to jest sprzeczne
        z przepisami.
      • jan-w Re: Wykształcona i bogata hołota 26.01.05, 18:08
        Mam radę dla tych którzy nie chcą być uciązliwi dla innych. W swpiom poprzednim
        mieszkaniu ( ja 2 synów, piętro niżej emeryci), gdy wymieniałem PRL-owskie PCV
        na panele, jako podkład zastosowałem nie standardową piankę, ale zielone
        kwadraty nie wiem z czego (dostępne w suprmarketach budowlanych). Znakomicie
        wygłuszają. Sąsiedzi z dołu mają zupełną ciszę. Jedyna wada - piłki się gorzej
        odbijają od podłogi.
    • Gość: lok Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 10:36

      Nie urządzamy dzikich imprez do rana, bo mamy małe dzieci.
      Nie tupiemy sąsiadom nad głowami, bo mieszkamy na parterze.
      Nie zanieczyszczamy okolicznych trawników, bo nie mamy psa.
      Nie zadymiamy klatki, bo w ogóle nie palimy.
      Ale to nie znaczy, że jesteśmy jak powietrze i sąsiedzi nie mają pojęcia o
      naszym istnieniu.

      Czytając ten wątek nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przywoływaną tu często
      "normalność" trudno byłoby zapewnić nawet w domu spokojnej starości.
      Kupując mieszkanie w nawet najbardziej ekskluzywnym budynku wielorodzinnym
      należy się liczyć z obecnością sąsiadów. Możliwe jest również, że ci sąsiedzi
      zapragną kiedyś mieć dzieci, które będą budzić was z płaczem w środku nocy. Te
      same dzieci odkryją później, że mięśnie nie służą tylko do układania się na
      kanapie przed telewizorem i będą szaleć w swoim mieszkaniu.

      Jeśli samo wyobrażenie tych wszystkich odgłosów powoduje u was skurcz w żołądku,
      to NIGDY nie kupujcie mieszkania w budynku wielorodzinnym!
      Jedynym rozwiązaniem pozostaje wtedy wolnostojący dom otoczony odpowiednio
      wysokim (najlepiej betonowym) murem, tak żeby nawet sąsiad z kosiarką nie
      zakłócił waszego spokoju.

      • lewe_oko Re: Wykształcona i bogata hołota 26.01.05, 11:31
        Nie popadajmy z skrajności w skrajność... Być może niktóre opinie przedstawione
        tutaj opinie były przesadzone (nie wiem - nie potrafię sprawdzić), ale nie da
        się ukryć, że wielu ludzi zachowuje się szalenie głośno i nie zauważa nikogo
        poza sobą. Myślę, że wszystko jest dla ludzi - imprezy też. Tyle że w granicach
        kultury, a wtedy nikt normalny nie będzie miał o nic pretensji. Wiem jak
        dokuczliwi potrafią być sąsiedzi - więc gadki w stylu "wyprowadz się do domu
        jednorodzinnego" mnie nie ruszają.
        • osiolek Re: Wykształcona i bogata hołota 26.01.05, 12:24
          A propos skrajności... tak, są sytuacje skrajne - codzienne balangi, czy
          nieprzestrzeganie elementarnej higieny etc etc. Ale jak to sobie czytem, to mam
          wrażenie, że większym problemem jest pieniactwo.

          Parę cytatów:
          "Do tego biegające i łomoczące dzieci. Budzą mnie czasami nawet o 6 rano.
          Sobota, niedziela."
          "Niby spoko malzenstwo ale maja jakies pokrecone dzieci. Caly czas tylko
          biegaja i skacza[chyba jakis speed im daja]"
          "Ja mam podobne problemy, moi sąsiedzi na razie przepraszają za hałasy
          spowodowane przez ich głośne dzieci. Ale właściwie na tym się kończy, bo
          dzieciaki skaczą i tupią tak jak poprzednio."
          "To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie przesuwać krzesło czy coś
          innego. Umarłego by z grobu podniosło."

          Rzeczywiście. Skandal. Dzicz, hołota, czeczeńców wysłać. Dzieci mają. Dzieci
          skaczą i tupią. No, widział ktoś normalny, żeby dzieci skakały i tupały?

          Więcej życzliwości ludzie mieli dla siebie, bo ja wiem, 15-20 lat temu, kiedy
          mieszkali w znacznie gorszych warunkach i może dlatego nie oczekiwali że
          wszystko wokół będzie idealnie. A teraz (wszystko przykłady z życia):
          - protest przeciw sklepikowi Żabka bo "się gromadzi hołota"
          - protest przeciw wynajęciu lokalu usługowego na knajpkę, bo "głośno i robactwo"
          - awantura w ramach Wspólnoty, bo dzieciaki grają w piłkę na podwórku
          i "hałasują pod balkonem"
          - całkowity pat w kwestii zakupu nowych zabawek dla małych dzieci, ponieważ
          większość wspólnoty dzieci nie posiada, więc ma to gdzieś.
          • jack.ryan Re: Wykształcona i bogata hołota 26.01.05, 14:46
            Cóż osiołku. Akurat jeden fragment był mój, wiec pozwole się ustosunkować.
            "To jest dopiero jazda jak któryś dzieciak zacznie przesuwać krzesło czy coś
            innego. Umarłego by z grobu podniosło." To jest zdanie wyrwane z kontekstu!!!!!
            Napisałem wyzej, ze na podłodze mają terakotę, czego już nie raczyłeś zauważyć.
            A TO RÓZNICA!!! Jeśli nie wiesz co to znaczy szurać gołym taboretem po
            terakocie, to proponuję żeby Ci sąsiad z góry przez chwilę zaprezentował jak to
            brzmi. Dodam jeszcze, ze rozmawiałem z sąsiadami i owszem, z pośbą żeby coś
            podkleili pod nogi swoich krzeseł, ale powiedział, ze nie ma zamiaru.
            I tak się składa że ja też mam dzieci. Małe. Ale już od teraz wpajam im, ze po
            mieszkaniu się nie biega ani nie rzuca nie wiadomo czym, bo pod nami akurat też
            sie urodziło dziecko. Więcej życzliwości piszesz? A moze więcej szacunku do
            innych?
        • Gość: lok Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.acn.waw.pl 27.01.05, 11:22
          Argument o wyprowadzce do domku jednorodzinnego jest rzeczywiście skrajny i miał
          za zadanie zburzyć jednomyślność jaka panowała w tym wątku.
          Bo potępianie tych wszystkich "innych, głośnych i niedobrych" sąsiadów, bez
          zwracania najmniejszej uwagi na bzdury wypisywane w postach (np. cytaty
          wybrane przez osiołka poniżej), bardzo źle mi się kojarzy.

          Jak zapewne zauważyliście, na Ursynowie oprócz wojny psiarzy i antypsiarzy coraz
          częściej słyszy się o froncie "spokojnych i zapracowanych" mieszkańców, którzy
          chcieliby zlikwidować plagę sąsiadów z małymi, rozkrzyczanymi bachorami.
          Tym wszystkim oszołomom mówimy NIE. Ursynów to nie tylko luksusowa sypialnia,
          dla tych co w pracy od ósmej do ósmej, a później zasłużony odpoczynek w
          absolutnej ciszy. Ta dzielnica to normalne miasto z placami zabaw, sklepami,
          kawiarniami. Tego nie da się zlikwidować ani zablokować protestami, tak jak nie
          da się powstrzymać tego, że to właśnie te dzieci już za kilkanaście lat będą
          decydować o charakterze Ursynowa (patrz statystyki dzieci w wieku przedszkolnym).
          Sama kwestia wychowania dzieci nie ma tu zresztą nic do rzeczy, bo np. w nowych
          osiedlach trudno byłoby znaleźć rodziny z tzw. marginesu społecznego, którym
          przyszłość ich dziecka jest obojętna.

          Jeśli już chcemy mieszkać na dużym osiedlu, to musimy akceptować obecność
          sąsiadów, nawet jeśli nie wszystko w ich zachowaniu nam się podoba.
          Nie mówię tu oczywiście o zachowaniach skrajnych, które są ścigane przez prawo.
          • lewe_oko Re: Wykształcona i bogata hołota 27.01.05, 13:45
            Ja mam bardzo fajnych sąsiadów i nic przeciwko nim nie mam. W naszej klatce
            jesteśmy jedynymi bez dzieci (ale już niedługo!!!), ale potomstwo z okolicy
            zupełnie mi nie przeszkadza. Jedyne co to faktycznie czasem uciążliwy jest hałas
            z podwórka, na którym mieści sie plac zabaw - w lecie gdy okna sa otwarte -
            musze pracować w zatyczkach. Ale co robić - trudno odmówić chęci zabawy. Czasem
            gdy ich harce przechodza ludzkie pojecie najczęsciej jakiś rodzic zwraca uwagę.
            Czasem nie - ale to raczej rzadkość. Przypadek o którym pisałam to przypadek
            mojej rodziny mieszkającej w akustycznym (bardzo!) bloku pod bardzo głośnymi
            sąsiadkami, które naprawde ostro (krzyki, przekleństwa z balkonu, czasem nawet
            butelki) balangują a na codzień słuchają głośno muzyki typu dance. Gdy do nich
            przechodzę zawsze zastanawiam się jak to wytrzymują. Więc błagam nie piszcie mi
            o przewrażliwieniu skoro nie znacie konkretnej sytuacji. Być moze są tacy,
            którzy są przewrażliwieni, ale na pewno część ma rację. Ja też urządzam balangi
            i bardzo często zapraszam znajomych wiec tez nie jestem święta. Ale chyba umiemy
            to robić w miare kulturalnie, bo zawsze wczesniej uprzedzamy sąsiadów i pytamy
            się po czy nie było za głosno. Raczej nikt nie narzeka. Wiem też co znaczą
            przewrażliwieni sąsiedzi - mieszkałam koło takiej osoby 25 lat. Tak więc
            proponuję wszystkim normalność bez ekstremów.
      • craker Re: Wykształcona i bogata hołota 26.01.05, 12:33
        Nieporozumieniem jest twierdzenie, że osobom, które się tutaj wypowiadają
        wszystko przeszkadza. Wskazywaliśmy raczej na sytuacje wyjątkowe, gdy sąsiedzi
        nie dają spać lub śmiecą i są w jeszcze inny sposób chamscy uporczywie i
        notorycznie. Nie chodzi tutaj o płacz dziecka czy impreze zrobioną raz na jakiś
        czas, bo to jest norma. Chodzi tutaj o ciągłe i złośliwe zatruwanie innym
        życia i zakłocanie spokojnego mieszkania, o nieliczenie się z innymi i
        patrzenie tylko na swoją wygodę, o zachowania prymitywne, a nie o normalne
        odłosy dochodzące z innych mieszkań. Ja też nikomu nie smiecę i nie hałasuję.
        Nie znaczy to jednak, że wszyscy tacy są!
        Nie uznaję tego argumentu o domku jednorodzinnym. Wiadomo, że tam mieszka się
        najlepiej, ale to nie jest powód do konieczności znoszenia chamstwa sąsiadów w
        domach wielorodzinnych.
      • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.atman.pl / *.atman.pl 26.01.05, 14:19
        > Nie urządzamy dzikich imprez do rana, bo mamy małe dzieci.

        A gdybyście nie mieli małych dzieci, to byście urządzali "dzikie imprezy"?

        > Nie tupiemy sąsiadom nad głowami, bo mieszkamy na parterze.

        Ja nie tupię, chociaż nie mieszkam na parterze.

        > Nie zanieczyszczamy okolicznych trawników, bo nie mamy psa.

        A gdybyście mieli psa, to co wtedy?

        > Nie zadymiamy klatki, bo w ogóle nie palimy.

        Są tacy, co palą, a również klatki nie zadymiają.

        Czyli nie zachowujecie się jak chamy, bo chwilowo nie macie takiej potrzeby?

        • Gość: lok Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.acn.waw.pl 27.01.05, 09:57
          No i przypominają mi się stare, ale nie koniecznie dobre czasy.
          Ciągle spotykam ludzi, którzy chociaż sami nie zdążyli przerobić dialektyki na
          lekcjach m-l (marksizmu-leninizmu) to sporo tej "mądrości" zaciągneli z mlekiem
          matki.

          Pracuj nad sobą, bo masz poważne trudności z napisaniem kilku zdań łączących się
          w logiczną całość.
      • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 26.01.05, 14:28
        Można - urządzić balangę raz na jakiś czas i ok. 23.00 przyciszyć muzykę. Mozna
        powiadomic o tym sąsiadów, aby np. odstawili na ten czas dziecko do dziadków.
        Ale mozna także w każdy week-end urządzać pijackie burdy. Jest różnica?
        Można - mieć pas i sprzątnąć po nim, albo wyprowadzić go na ugór, gdzie jego
        pozostałości nikomu nie przeszkadzaja, ale i można wyprowadzac go 2 metry od
        klatki schodowej. Jest różnica?
        Można ( i trzeba) pozwolić dzieciom na swobodne zachowywanie się w domu, ale
        mozna i pozwolić na walenie drewniakami czy ćwiczenie gam o 7.00 w dni wolne.
        Jest różnica?
        Śmieci można trzymać w kuchni, i tak robią cywilizowani ludzie, a gdy torba
        jest pełna - udają sie do kontenera, który zwykle usytuowany jest nieopodal.
        Trzymanie ich na klatce schodowej jest nieestetyczne i niehigieniczne.
        Palenie na klatce schodowej nie dość, że zmusza współmieszkańców do wdychania
        dymu, to jeszcze stanowi zagrożenie pożarowe.
        Mozna współistniec nie wadząc sobie, nawet jeśli sie nie przyjaxnimy, mozna
        zachowywać sie jak dzikus.
          • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 27.01.05, 11:39
            Regulamin porządku domowego mówi o ciszy między 22.00 a 6.00 rano. Z punktu
            widzenia prawa masz rację, ja bym tak zrobiła, jednak w ramach szeroko
            rozumianej tolerancji nie będę się czepiała jesli sąsiad raz na jakiś czas
            zabawi się do 23.00, nawet głośniej niż przewidują to przepisy. Moja
            wyrozumiałość kończy się, gdy nie mozna spać przez całą noc, bo o 1.00 są
            śpiewy, krzyki i rzucanie po domu pijanymi ciałami.
            • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.atman.pl / *.atman.pl 27.01.05, 14:30
              > Regulamin porządku domowego mówi o ciszy między 22.00 a 6.00 rano. Z punktu
              > widzenia prawa masz rację, ja bym tak zrobiła, jednak w ramach szeroko
              > rozumianej tolerancji nie będę się czepiała jesli sąsiad raz na jakiś czas
              > zabawi się do 23.00, nawet głośniej niż przewidują to przepisy.

              Nie widzę najmniejszego powodu, żeby "tolerować" takie "zabawy". Należy szanować
              tylko tych ludzi, którzy nas szanują. Jeśli ktoś się "bawi" kosztem mojego
              spokoju (ja mam prawo do spokoju w nocy, on nie ma prawa do głośnej "zabawy"),
              to taki ktoś mnie nie szanuje i ja nie "toleruję" jego wybryków. Tolerancja dla
              hałasów kończy się o godzinie 22:00, potem działa w drugą stronę, tzn.
              "zabawowi" kończą zabawę, bo mają tolerować prawo pozostałych ludzi do spokoju.
              • Gość: mk2 Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl 27.01.05, 18:04
                A czy ktoś ma sąsiadów z 4 dzieci, muzykujących na różnych instrumentach i przy
                tym mało kulturalnych? Ja takich mam dwa piętra nad moim mieszkaniem. Dzieciaki
                w soboty i niedziele (wiadomo, śpi się wtedy dłużej) dzieci biegają po całym
                mieszkaniu i grają pilkami, kuleczkami, itp.od godz.7.30. Na zwróconą uwagę
                tatusiek odpowiedział, że cisza nocna jest do godz.6. Wieczorami dzieci przed
                snem (ok.21 ale i później) uprawiają biegi z przeszkodami. Po za tym grywają od
                rana na pianinie. Tatuś bardzo lubi poćwiczyć na klarnecie, czy innej fujarce w
                ciągu dnia, ale tak, że u mnie radia nie słychać. Wieczorami też gra,że nie da
                rady nawet obejrzeć tv. Ja też mam dziecko, już 9-letnie, ale rano gdy my
                jeszcze śpimy w weekendy, to po cichu się bawi, a wieczorem o godz.20.30 jest w
                łóżku i czyta. Jak syn był młodszy, to wstawałam razem znim ok.6 i zachowywał
                się cicho.
          • Gość: lalala Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:26
            Zgadzam się powiadamianie sąsiadów o przyszłej balandze niczego nie zmienia.
            Dlaczego mam sie ewakuować z własnego domu? Od głośnej zabawy są kluby i
            dyskoteki. Miałam przypadki powiadamiania o imprezie i jakoś nie wpłynęło to na
            mój dyskomfort. Chłopcy wyszli nocą na balkon, wrzeszczac i rzucając wiąchami,
            muzyka łomotała.
      • allija Re: Policja 26.01.05, 16:38
        Mieszkam w budynku wielorodzinnym, w którym jest 180 mieszkań, w moim
        najbliższym sąsiedztwie, powiedzmy połowa. Z drugiej strony budynku są inne i
        bezpośrednio sąsiaduję, powiedzmy, też tak z setką. W każdym mieszkaniu są
        przeciętnie, załóżmy, dwie osoby. I teraz, jeśli każda z tych osób urządzi 1
        raz w roku swoje imieniny /urodziny czy cos tam/, do czego prawa przecież nikt
        jej nie odmówi, to mamy 1-2 imprezy dziennie każdego dnia w roku. W swoim
        najbliższym sąsiedztwie.
        Poza tym jednym dniem sąsiedzi mogą być kulturalni, spokojni i mili, co nie
        zmieni faktu, że i tak wylądujemy w domu wariatów.
        Najlepszą więc zasadą wydaje się być ta najprostsza "nie rób drugiemu co to
        tobie niemiłe".
      • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 28.01.05, 08:13
        Tak, sami stwarzamy sobie piekło. Uważam, że odrobina dobrej woli z obu stron
        może czynić cuda i spowodować, że będziemy żyć normalnie. Jednak po co - lepiej
        stworzyć rodzime piekiełko.
        Jeżeli sąsiad dwa razy w roku urządza imieniny, to nie bacząc na 22.00 można
        przymknąć oko i nie robić draki, jesli jest trochę głośniej o godzinę.
        Cisza nocna obowiązuje rzeczywiście do godziny 6.00 - jednak cywilizowany tatuś
        może wpłynąć na potomstwo, aby uszanowało sen sąsiadów i ograniczyło aktywność
        do ok. 9.00.
        Nie róbmy draki, jeśli zaszczeka pies sąsiadów, ale bądżmy bezwzględni jesli
        waściciel wyprowadza go 2 metry od klatki schodowej.
        Bądźmy tolerancyjni jeżeli sąsiadka postawi samochód pod domem - nawet
        częściowo tarasując przejście- na kilka minut, bo wynosi zakupy zrobione w
        hipermarkecie ( zwykle jest tego duzo i ciężkie), ale nie gódźmy się,aby ten
        sam samochód uniemożliwiał przejście przez cały dzień.
        Zresztą przykładów z życia jest bardzo dużo. Czy będziemy żyć w zgodzie czy w
        polskim piekiełku zalezy tylko od nas. Osobiście - znając rodaków obstawiam
        piekiełko!
        • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 08:41
          > Jeżeli sąsiad dwa razy w roku urządza imieniny, to nie bacząc na 22.00 można
          > przymknąć oko i nie robić draki, jesli jest trochę głośniej o godzinę.

          Absolutnie nie można. Prawo do spokoju w nocy jest elementarne i niezbywalne. Co
          innego gdy płacze dziecko albo zaszczeka pies, na to często nie ma wpływu, ale
          nocnych balang nie wolno w żadnym wypadku tolerować. Jak sąsiad nie potrafi
          kulturalnie urządzić tych imienin, to niech je urządza poza domem i tyle. Twój
          pomysł jest taki sam, jak "przymknięcie oka" na to, że sąsiad raz w roku okrada
          nam mieszkanie.

          Nie ustalajmy własnych, mocno "umownych" zasad (bo do imienin dwa razy w roku
          szybko dołączą urodziny, balanga "przy wypłacie", itd.), tylko przestrzegajmy
          tych, które są już ustalone i wszystkich obowiązują. Dziecko nie musi
          "ograniczać aktywności" do "ok. 9.00", dlaczego nie do "ok. 10:00", rozumiem, że
          TY masz zwyczaj sobie pospać do 9, ale za to niespecjalnie przeszkadzają Ci
          nocne balangi, więc żeby "dobić targu" jesteś skłonny je zaakceptować. Nic z
          tego, zasady są wspólne dla wszystkich i wystarczy, że wszyscy będą się do nich
          stosować, nie wymagajmy niczego ponad "standard" i nie róbmy żadnego "handlu
          wymiennego", typu "ja ci pozwolę zrobić balangę, ty mi dasz pospać do 10:00",
          chyba, że mieszkasz w domku-bliźniaku i tak się dogadacie ze swoim jedynym sąsiadem.
          • Gość: EZ Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 28.01.05, 10:17
            Mieszkam w domu, w którym mam wielu sąsiadów.
            Codziennie wstaję w granicach 6.00, aby wyprawić do pracy męża, do szkoły syna,
            kupić pieczywo itp. Potem , ze względu na niewielkie pensum dydaktyczne, zwykle
            jestem w domu. Tym nie mniej coś muszę zrobić, co wymaga skupienia.
            Ze względu na charakter pracy mojego męża (często także w nocy)i syna- ucznia,
            światło w naszych oknach gaśnie niejednokrotnie wcześniej niż o 22.00.
            Nigdzie nie napisalam, że jestem zwolenniczką częstych nocnych imprez, jednak w
            imię dobrze pojętej wzajemnej tolerancji, że jeśli raz , dwa razy w roku sąsiad
            ma imieniny i o 22.00 nie ma bezwzględnej ciszy, nie będę wzywała policji.
            Zrobię to, gdy balangi będą odbywały się częściej i będą głośne. Co więcej -
            nawet to kiedyś uczyniłam.Porównanie z okradaniem mieszkania to żart- prawda?
            Można trzymać się twardo i bezwzględnie ustalonych odgórnie zasad i norm. Tylko
            komu wyjdzie to na dobre?
            Nie wolno zatrzymywać samochodu nawet na chwilę, więc wzywasz straż, aby
            załozyła komuś blokadę na koła. A samochód stanął na 10 minut, bo ktoś właśnie
            wynosi zakupy ( jutro to samo możesz robić i Ty). Oczywiście auto blokujące
            przejście przez pół dnia czy choćby godzinę to nie to samo co moment, w którym
            coś się z niego wynosi czy wnosi.
            Biegające cały dzień dzieci mogą doprowadzić nawet najspokojniejszego do białej
            gorączki, niezaleznie od tego czy robią to od 6.00 do 2200 czy w innych
            godzinach.
            Nie ma jednak sensu robić afery, gdy raz coś dziecku spadnie.
            Nigdzie nie wspominałam o handlu wymiennym, ale o kierowaniu się zdrowym
            rozsądkiem w normalnych zyciowych sytuacjach.
            Pozdrawiam.


            • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.atman.pl / *.atman.pl 28.01.05, 11:29
              > Nigdzie nie napisalam, że jestem zwolenniczką częstych nocnych imprez,
              > jednak w imię dobrze pojętej wzajemnej tolerancji, że jeśli raz , dwa razy
              > w roku sąsiad ma imieniny i o 22.00 nie ma bezwzględnej ciszy, nie będę
              > wzywała policji.Zrobię to, gdy balangi będą odbywały się częściej i będą
              > głośne.

              Co to znaczy "częściej" i "głośne"? Są rzeczy, których się W OGÓLE nie robi,
              mieszkając w jednym domu z innymi ludźmi, m.in. są to głośne nocne balangi. Nie
              ma żadnego powodu, żeby sąsiad "raz, dwa razy w roku" zakłócał innym spokój. To,
              że on tak "chce" nie jest wystarczającym powodem, żeby to tolerować. "Balanga"
              ma się skończyć o godzinie 22, jak piszesz w imię dobrze pojętej wzajemnej
              tolerancji. Ty do 22 tolerujesz balangę (też oczywiście w granicach rozsądku),
              on od 22 toleruje spokój innych ludzi. Nie ma innej, "luźniejszej"
              interpretacji. Każdy, kto toleruje patologię (czyli m.in. nocne hałasy),
              przyczynia się również do rozwoju tej patologii.

              Nocne balangi w mieszkaniach to domena prymitywnego plebsu, nie wiem komu zależy
              na "dobrych kontaktach" z takim plebsem.

              Jeśli samochód stanął pod klatką na 10 minut, to nie wzywasz straży miejskiej,
              bo i tak nie zdążą przyjechać. A jeśli zdążyli, to znaczy, że samochód stał
              znacznie dłużej niż 10 minut. A to, że dziecku coś upadnie, czy pies zaszczeka,
              to zupełnie inna kategoria i nie wiem czemu wrzucasz takie zdarzenia do jednego
              worka z karalnymi wykroczeniami (umyślne zakłócanie spokoju, łamanie przepisów
              drogowych).
          • Gość: sam Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 18:18
            mam na klatce naprawdę spokojnych sąsiadów. Ale ich dzieci porosły i co pewien
            czas robią balangi. A to osiemnastka ,a to matura itp. Rodzice grzecznie
            pakują graty i wyjeżdżają , zostawiając chatę młodzieży.
            Młodzieży? To jakieś menele ,czy z ogólniaka ,czy z technikum czy tez
            studenci. Pijani sa wszyscy równo (i pewnie naćpani), sprośne piosenki
            śpiewają do rana , na klatkach sikają i tłuką doniczki.
            Jednego ,który kopulował na klatce to wziąłem "do niewoli". Trochę
            pyszczył ,to dostał w oko i resztę nocy spędził grzecznie przywiązany do
            kaloryfera. Bez majtek. Rano się rozpłakał ,więc go wypusciłem do domu.

            I wiecie co? Za dwa dni dzwonek do drzwi -otwieram ,młodzian stoi -
            przeprasza bardzo i na przeprosiny oferuje bułgarskie winko.

            I wypiłem go z przyjemnością ,choć było sikaczowate.
    • Gość: Max Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 23:33
      Najwyższy czas na reakcję, tolerancja w tym przypadku odwraca się przeciwko
      nam. Oni myślą że są totalnie bazkarni. Nie może być tak, że normalni ludzie
      nie mogą spokojnie żyć. Nie traktujmy tego forum tylko jako miejsca do
      anonimowego wylewania żalów, może jednak wyniknie z tego jakieś konstruktywne
      działanie, może jacyś prawnicy podpowiedzą jak się za to zabrać. Nie mam ochoty
      bezproduktywnie włóczyć się po sądach i dowiedzieć się że to ja jestem winny
      {sąsiedzi są z branży}.
      • sigrun Re: Wykształcona i bogata hołota 04.02.05, 17:59
        Łączę się z wami w niedoli. Dobry Boże, jak widać nie jestem sama. Razem z Mężem
        i córką wyprowadziliśmy się z rozpadającej się śródmiejskiej czynszówki, gdzie
        prawie każdy sąsiad posiadał psa wyjącego dniami i nocami, gdzie mieliśmy na
        pierwszym piętrze melinę złodzieji i narkomanów (co chwila interwencje policji i
        zakrwawieni kolesie), a na klatce obok wesoły menelski lupanar. Mieliśmy
        nadzieję, że przeprowadzajac się na Moczydło do wymarzonego mieszkania
        znajdziemy chwilę spokoju, ponieważ wychodziliśmy z założenia, że hołoty nie
        stać na takie mieszkania. Jakże się myliliśmy:-(
        Od półtora roku żyjemy między młotem a kowadłem. Piętro wyżej imprezki do piątej
        rano (na ogół w nocy z niedzieli na poniedziałek), głośna muzyka, wrzaski na
        balkonie i palenie na klatce. Piętro niżej imprezki techno i darcie ryja nawet w
        ciągu dnia (pewnie myślą że nowoczesny sprzęt trzeba zawsze podkręcać na maksa).
        Chociaż od kiedy dostali naganę od spółdzielni za koncertowy sylwester i
        zarzyganie trzech kondygnacji balkonów, są trochę grzeczniejsi:-) Przynajmniej
        odpowiadają na dzień dobry, kiedy ich spotykamy w windzie.
        Niestety sąsiedzi z góry okazali się zupełnie obojętni na nasze prośby, a kiedy
        w końcu wezwaliśmy gospodarza i policję, zaraz po wyjściu patrolu podkręcili
        muzykę jeszcze głośniej. W końcu gospodyni wywiesiła kartkę w gablocie i windzie
        o przestrzeganiu ustawowej ciszy nocnej. Przy następnej imprezce pijane
        towarzystwo dokładnie o godz. 22 podkręciło na maksa muzykę rycząc pijanym
        głosem na balkonie piosenkę z Misia Uszatka "Pora na dobranoc", po czym impreza
        trwała dalej do czwartej nad ranem, a do piątej jeszcze było sprzątanko.
        Nadmieniam, iż nasi dowcipni sąsiedzi mają w całym mieszkaniu terakotę i kilka
        mebli na krzyż. Czy to my jesteśmy nienormalni i przewrażliwieni, że muzyka
        sąsiadów zagłusza nam nawet telewizor? Czy z naszą pociechą jest coś nie tak,
        gdy budzi się w środku nocy z płaczem rozbudzona krzykami słusznie bawiacych się
        sąsiadów?
        Ostatnia imprezka miała miejsce zeszłej niedzieli. Nadal złośliwe tupanie i
        śpiewanie dobranocek. Muzyka była tak głośno, że nam kieliszki w barku drgały ,
        nawet obrazek spadł ze ściany. Nie chcieliśmy ponownie do nich zapukać, bo takie
        "ku.." leciały tubalnym głosem, że baliśmy się dostać w gębę.
        Wiele razy podkreślaliśmy sąsiadom, że nie zabraniamy im się bawić, tyle że w
        rozsądnym natężeniu i w poszanowaniu spokoju innych lokatorów.
        Np. na piętrze też są młodzi ludzie na dodatek przeferujący dość ostre
        brzmienia:-) Można się zorientować że jest u nich imprezka jedynie po szczęku
        butelek wynoszonych do śmietnika. Jak widać można imprezować kulturalnie nie
        dając się innym we znaki:-) My też bynajmniej nie prowadzimy żywotu pustelników
        i zapraszamy przyjaciół i rodzinę, też pijemy i słuchamy thrash oraz death
        metalu, ale stereo rozkręcamy na pięć a nie na dwadzieścia jednostek, ponadto
        mamy pływającą podłogę i meblościanki:-)
        • craker Re: Wykształcona i bogata hołota 08.02.05, 15:52
          Niezłych masz tych sąsiadów.
          Pewnie dobrym rozwiązaniem, przynajmniej na początek jest Wasze wystąpienie do
          Policji i skierowanie przez Policję sprawy do sądu grodzkiego, bo zakłócanie
          spoczynku nocnego jest wykroczeniem. Wy przed sądem wystepowalibyście jako
          pokrzywdzeni/świadkowie. Sąd nałoży na delikwentów karę (maks. 5 tys. zł.). Po
          nałożeniu kary zobaczycie co dalej. Warto tez wzywać straż miejską, oni chyba
          sa bardziej od Policji zainteresowani takimi sprawami.
          • sigrun Re: Wykształcona i bogata hołota 08.02.05, 16:24
            Racja, ale wtedy Straż Miejska się na nas wypięła i skierowała do policji.
            Natomiast kolesie z patrolu stwierdzili że fakt, głośno jak diabli, ale teraz
            się buduje tak a nie inaczej, że akustyka, sryka itd. Na razie mamy poparcie
            spółdzielni. Niestety musimy sobie radzić sami, ponieważ nasz blok nie jest
            jeszcze w pełni zasiedlony i z poparciem sąsiadów jest krucho. Jak nagana nie
            pomoże trudno, trzeba będzie się "sądować". Z drugiej strony naprawdę nie chcemy
            robić sobie wrogów, bo jowialne z nas metale:-) i rozumiemy parapetówy, imieniny
            i inne. Tylko dlaczego musimy faszerować się prochami na dobry humor, bo mąż po
            wyjątkowo stresującej pracy nawet w weekendy, we własnym domu nie może sobie
            odpocząć, a ja cholery dostaję od tego hałasu? Szlag mnie trafia, bo w końcu
            zapłaciliśmy nieliche pieniądze za piękne mieszkanie w równie pięknej dzielnicy,
            osobiście włożyłam mnóstwo serca i wysiłku by urządzić je oryginalnie i
            funkcjonalnie, a okazało się że nadal mieszkamy w slumsach:-(
            • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.acn.waw.pl 08.02.05, 17:19
              > bo jowialne z nas metale:-) i rozumiemy parapetówy, imieniny i inne.

              No to skoro "rozumiecie" takie wybryki (a być może nawet sami "od czasu do
              czasu" coś "urządzacie"), to teraz sobie możecie z tym żyć na codzień. Po części
              sami jesteście sobie winni, "jowialni metale" (nie wiem co to oznacza, ale nie
              kojarzy się sympatycznie).

              Nie rozumiem sformułowania "rozumiemy parapetówy", czy chodzi o to, że
              akceptujecie wykroczenie z artykułu 51KW?
                  • sigrun Re: Wykształcona i bogata hołota 08.02.05, 18:14
                    Ach, i jeszcze jedno. Drogi XXX (sorry ale to twój nick mi się jakoś dwuznacznie
                    kojarzy), czytaj dokładnie posty ze zrozumieniem. Moja elastyczność to jedno, a
                    muzyka, że dokładnie rozpoznaję tekst piosenki i wykonawcę, to drugie. Drgające
                    meble i spadające obrazki o czwartej nad anem, to trzecie. Umyślne i złośliwe
                    tupanie i krzyczenie di podłogi oraz ignorowanie ustawowej ciszy nocnej i
                    nakazów służb porządkowych, to czwarte. Czujesz różnicę?
                • Gość: xxx Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.acn.waw.pl 08.02.05, 18:59
                  > Wiesz, każdy może czasmi dać się we znaki innym, ale np. przed imprezą wystarczy
                  > powiadomić sąsiądów, bądź po imprezie przeprosić.

                  Nie wystarczy. W bloku nie robi się żadnych głośnych "imprez". Nie wymagaj od
                  innych więcej niż od siebie. Jeżeli chociaż raz urządzaliście głośną, nocną
                  balangę, to nie masz prawa domagać się ciszy od innych.

                  > Każdemu zdażają się wpadki:-)

                  A zdarza Ci się np. ukraść komuś radio z samochodu?
                  • sigrun Re: Wykształcona i bogata hołota 08.02.05, 19:36
                    Szanowny XXX, błagam, przeczytaj jeszcze raz wszystkie moje posty i zacytuj,
                    proszę, gdzie napisałam lub zawoalowanie dałam znać, że urządzam głośne imprezy.
                    Tylko dlatego że słucham metalu o d razu oznacza że podkręcam nagłośnienie na maksa?
                    Nie, nie zdarza mi się ukraść radio z samochodu, zo to zdarzami się nagminnie
                    dać kopa takim forumowym mądralom;-P
      • sigrun Re: Wykształcona i bogata hołota 08.02.05, 10:14
        Niestety, drogi Maxie, tak to sie teraz porobiło. W moim przypadku chamstwo
        sąsiadów nie dotyczy wyłącznie hałasów (chociaż w tym ostanim przypadku jestem
        już umówiona ze spółdzielnią, że przy kolejnej balandze wystosują od razu
        odpowiednie pismo do złośliwych imprezowiczów). Nie wiem na czym to polega, ale
        największe i zarazem najdroższe mieszkania w naszym bloku są okupowane właśnie
        przez osoby zupełnie nieprzystosowane do życia w wielkim mieście i generalnie w
        jakiejkolwiek wspólnocie.
        Niedawno spółdzielnia zafundowała nam zamknięty plac zabaw otoczony rabatami. Od
        razu uczyłam córkę, że nie należy wchodzić na klomby, zbierać wyściółki i
        otoczaków, zrywać roślin oraz, że po skończonej zabawie w piaskownicy należy
        zabierać zabawki do domu. Nie po to spółdzielnia zatrudnia ogrodników, którzy to
        wszystko pielęgnują a gospodarz sprząta i pilnuje porządku, podlewa, zamiata.
        Fakt, nasze pieniądze też na to poszły i jest to nasz plac zabaw, ale nie
        wyłącznie nasz jako Sigrun i rodziny:-) Jest wiele dzieci nauczonych postępować
        podobnie. Niestety potomstwo nadzianej hołoty notorycznie wchodzi na rabaty,
        maltretuje rośliny, zbiera korę z wyściółki i żwir i wszystko jak leci wrzuca do
        piaskownicy. Zabawki hołoty po zkończonej zabawie leżą całymi dniami tam gdzie
        zostały porzucone. Widziałam wiele razy pluszaki moknące w deszczu. Matki
        chamskiego potomstwa również nie interesują się za nadto swą latoroślą. Kiedy z
        własnego okna widzą Sigrun bawiącą się z córką na huśtawkach, posyłają na plac
        samopas własne dziatki (2-4 lata). I tak głupia Sigrun się nimi zaopiekuje a one
        skończą gotować zupkę Amino lub oglądać telenowelę. Nawet dziękuję nie powiedzą,
        gdy Sigrun przytrzyma bachora prubującego przeskoczyć przez barierkę placu zabaw
        znajdującego się na pierwszym piętrze. Dopiero gdy krzyknę: "Gdzie się podziali
        twoi opiekunowie?", zapracowana mamuśka zchodzi na dół karcąc przy tym
        dzieciaka, chociaż to ona powinna dostać reprymendę jak się patrzy. Jednym
        słowem hołota przywiozła do wielkiego miasta swoje "wsioskie" zwyczaje. Pisząc
        "wieś" mam na myśli samolubnych prostaków, a nie rolników, hodowców i normalnych
        ludzi mieszkających w małych mieścinach.
        To nie my a hołota powinna raczej przeprowadzić się do domku wolnostojącego
        gdzieś na jakimś wysrajewie. Wtedy będą mogli bez obaw imprezować, rzygać,
        wydzierać się, katować swoje bębenki durną muzyką 24 godziny na dobę 365 dni w
        roku. Do bycia mieszczuchem nie wystarczy ciepła posada w stolicy i apartement w
        modnej dzielnicy. Do bycia mieszczuchem trzeba jeszcze ogłady i szacunku dla
        spokoju i mienia bliźniego;-P
    • Gość: gabi Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl 07.11.05, 10:21
      Wiele już tu zostało napisane. W 100% popieram wypowiedzi, w których zwraca sie
      uwagę na wychowanie dzieci. Dzieci MUSZĄ wiedzieć, że obok nich mieszkają inne
      osoby i należy mieć to na uwadze. Jednym słowem trzeba je uwrażliwić społecznie.
      A kto ma je tego nauczyć, jak nie opiekunowie.
      Ja przez 7 lat mieszkałam bloku z młodzieża imprezującą od 22.00 do rana ( 5.00-
      6.00 rano kończyli).Mało skuteczna była i policja i administracja spóldzielni
      mieszkaniowej. Od kilku miesięcy mieszkam w innym bloku, bardziej kameralne
      osiedle, strzeżone. I kochani wysypiam się i moje dziecko też się wysypia , a w
      ciągu dnia słyszę przysłowiową latającą muchę, bo jest naprawdę cichutko. I też
      są dzieci. I można je wychowywać tak , żeby nie przeszkadzały innym sąsiadom.
      Można, ale pod warunkiem że rodzice takiego dziecka są dobrze wychowani... no
      właśnie...
        • Gość: gabi Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl 07.11.05, 20:13
          Z przyjemnością odpiszę. Zamieszkałam tu od sierpnia 2005. Jest to osiedle Przy
          ulicy Wańkowicza 2. Warszawa Kabaty. Osiedle dla mnie, po wyjściu z wielkiej
          płyty- prawie bajkowe. Fontanny ( teraz już spuścili wodę, ze względu na porę
          roku) są świetnym pomysłem. Jest czysto, cicho. Ja mam okna wychodzące na
          wewnętrzne osiedle. Ponieważ na tym osiedlu są jeszcze wewnętrzne osiedla. I
          najlepiej kupić sobie z oknami na takie małe wewnętrzne osiedle. Dzieci mają
          plac zabaw na zewnątrz tego małego osiedla, więc tam głównie się bawią. A jeśli
          latem biegają po skwerku tego wewnętrznego osiedla, to po 20.00 latem już biegną
          do domu. Polecam to osiedle. Świetnie mi się tu mieszka. Wiem, że trochę
          narzekaja mieszkańcy , których okna wychocą na osiedlowe kafejki. Ale nie ma tu
          pijaństwa, dresiarzy, łysolków, bezdomnych. Narzekają, bo słychać rozmowy przy
          stolikach (latem) Zimą ludziki siedzą wewnątrz kafejki. Cały urok tego osiedla
          jest widoczny wiosną i latem, gdy rusza fontanna i zielenią się osiedla
          ( naprawdę ktoś świetnie tę roslinność wkomponował).
          Może ktoś z mieszkańców tego osiedla ma głośnych sąsiadów ( zwłaszcza
          studencików wynajmujących lokum), ale ja trafiłam rewelacyjnie. CISZA... Polecam
          • Gość: gosc Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 08.11.05, 21:23
            Witam wszystkich NORMALNYCH. Bardzo wam wspolczuje, sama wlasnie przez poltora
            roku mieszkalam z taka cholota nad glowa i niestety musialam sie wyprowadzic.
            Bylam nawet u psychologa, bo Wszyscy probowali mi wmowic ze to ze mna jest cos
            nie wporzadku.
            Ciogle przesawianie mebli do 1 w nocy, walenie pietami, nawalanie stolkami,
            wieczne jezdzenie po glowie krzeslem na kolkach, rozkladanie wersalek po
            chamsku czyli jeb o podloge a co tam jest dopiero 1 w nocy moge sasiadowi
            pokazac ja potrafie wersalka pie..ac i tak w kolko, mozna by jeszcze mnozyc,
            ciezki trepy itd, itd, teraz czekam na nowe mieszkanie niestety w koncu nie
            udalo mi sie znalezc mieszkania na ostatnim pietrze wiec bardzo ale to bardzo
            sie boje.
            Co to bedzie?
            pozdrawiam
    • Gość: gabi Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.aster.pl 10.11.05, 09:19
      Ja też chętnie odpowiem na zadane przez Ciebie pytanie. Ja przy sprzedaży
      swojego mieszkania, włąsnie sąsiadującego z bydlakami, nie informowałam
      przyszłego kupca z kim przyjdzie mu mieszkać. Spuściłam ok. 20.000ł na cenie i
      chętny się znalazł. Gdybym wszystkich oglądających mieszkanie informowała o
      hołocie to kto by to mieszkanie kupił? Mam nadzieję, że nabywca mojego eks
      mieszkania też będzie robił hołocie imprezy, czego im strasznie życzę!
    • Gość: Max Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:32
      Widzę że moj wątek ma powodzenie i chyba wiem dlaczego - normalni ludzie mają
      już tego dość ! Dlaczego w Polsce nie miałoby być normalnie ? Skoro w innych
      krajach europejskich tego problemu nie ma /hałasu/to trzeba coś z tym zrobić
      także i u nas. Hołota mieszkająca nade mną na razie nie daje za wygraną, ale
      dojrzewam do decyzji podania ich do sądu. Póki co proponuję wszystkim
      Normalnym, aby się nie poddawali i wzywali Policję, pisali skargi, publicznie
      opisywali wyczyny swoich sąsiadów. Dzicz musi być tępiona !!! Pozdrawiam
      • Gość: lalala Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 25.11.05, 12:37
        Wiesz, Max wyciągnęłam wątek bo jest kontrowersyjny. Rozumiem Cię żę dzieci Ci
        przeszadzają. Ale to że poruszają się zywo w domu nie ma nic wspolnego z
        wyksztalceniem rodziców ani metodami wychowawczymi. Biedni ci rodzice których
        dzieci od tylu lat wstają o 6.. Macie taką akustykę w domu i tyle. Myślę że
        zamieszkanie między sąsiadami niewykształconymi i biednymi ale za to
        urządzającymi częste nocne balangi z przewracaniem mebli, głośną muzyką i
        burdami pomogłoby Ci odnaleźć się w tej całej sprawie. Ja miałam takich
        sasiadów więc wiem co piszę. Moja siostra ma taką sasiadkę walącą nawet wtedy
        kiedy dzieci biorą się za rączki i chodzą w kolo. Sama byłam tego świadkiem.
        Sąsiadka śpi w dzień a sprząta i pierze np. pralką w nocy i też jest bardzo
        pokrzywdzona.
        • Gość: gosc Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 25.11.05, 20:56
          Wiesz co lalalal, mysle ze ty jednak nic nie kapujesz, tu nie chodzi o tepienie
          dzieci i ich rodzin tylko powtorze setny raz o kulture. Mieszkanie nie jest sal
          gimnastyczna, ja sobie nie zyczylabym jezdzenia godzinami samochodzikami po
          glowie, a dzisiejsza technika jest jak wiemy zaawansowana i samochod mozna
          sporzadzic niezly.
          Mysle, ze jednak nie\gdy w zyciu nie dali ci sasiedzi popalic nad glowa, nie
          mowie tu o balangach tylko o zwyklym np. slaniu lozek, tzn doslownie codzienne
          napie..nie w podloge z kazdego pokoju ok. 1 w nocy, chodzenie w drewniakach
          po mieszkaniu, szuranie stolkami po podlodze , przykladow mozna mnozyc ale co
          tam bede ci lalalal tlumaczyla, jak doswiadczysz zrozumiesz, aczkoliek naprawde
          NIE ZYCZE CI:-)
          • Gość: lalala Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 25.11.05, 22:36
            Oj, jesteś w błędzie gość. Przygłucha sąsiadka nad głową dała mi popalić jak
            rzadko..Nie ma to jak telewizory na cały regulator 10 godzin dziennie. Było
            kolegium skazali nawet. Nic to nie dało, musiałam sie wyprowadzić. Wiem jak to
            jest mieć nerwicę przez sąsiadów. Rozumiem tych którym przeszkadza. Mieliśmy
            też niezłe balangi pod nami. Chodzi o to że telewizory da sie wyłączyć, można
            nosić aparat słuchowy, można nie robić balang po nocach a dzieci - nie da się
            przystopować. Ale ty gość chyba nie masz dzieci, albo masz apatyczne jakies.
            Możesz dziecku mówić nie biegaj nie skacz 100 razy dziennie, niestety... Mamy
            bić te nasze dzieci? Dlaczego dziecko ma się nie pobawić samochodzikiem? Terror
            jakiś? Dla wrażliwych polecam jeszcze raz ostatnie piętro w bloku.
            • Gość: gosc Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 26.11.05, 14:07
              No i co ja bede polemizowal, masz racje na pewno w pewnym stopniu, ale mowiac o
              dzieciach swoje zdanie - rowniez twierdze ze sie nie myle.
              Rzeczywiscie moze jestem przewrazliwiony ale..., wlasnie sprzedlaem mieszkanie
              przez cholote, ktora nie dala mi spokojnie zyc.
              To byla rodzina z trojka dzieci w wieku 16, 17 i 20 lat. Nie robili imprez,
              tylko nie umieli kulturalnie mieszkac - proste.
              To co sie dzialo nad moja glowa..., niestety brak okreslenia i tu pon prostu
              chodzilo o kulture, zwykla kulture scielenia lozek, wersalki zadna z 5
              domownikow nie umiala opuscic kulturnie tylko dzien w dzien o 1 w nocy jeb o
              podloge, krzesla zelazne w kuchni (kawiarniane)wiecznie jezdzily po terakocie
              od rana do nocy, przestawianie mebli- rodzice bezrobotni cale dnie w domu i tak
              z nudow, odkurzac tez nie umieli, musieli walic szczota o kaloryfery i po
              podlodze ( po prostu nie do zniesienia), tylko 3x w tygodniu odchodzilo
              odkurzanie, coreczka 16 lat cwiczyla kula bo miala chory kregoslup, nie zwazala
              ze ktos pod nia mieszka, kula tak spadala, krzesla przty biurkach na kulkach
              jezdzily mi nad lozkiem do 2 lub 3 w nocy, nawet przez zatyczki nie dalo sie
              zasnac. Kazde zamkniecie drzwi, tzn. po ichniejszemu pierdzielniecie drzwiami a
              mamusia co mowila - ze dzieci ( 16,17,2l lat) jakos tak ciezka rączke maja i
              inaczej nie potrafia, wiec.... bez komentarza, ja do dzieci nic nie mam, ale
              tak zostaly kulturalnie wychowane, ze teraz ciezkie rece maja...
              • Gość: lalala Re: Wykształcona i bogata hołota IP: *.chello.pl 26.11.05, 20:11
                Rozumiem Cię i współczuję. Takie dzieci to już co innego. Słyszałam o rodzinie
                głucho-niemych która wykańczała sąsiadów... Jesteśmy w stanie zrozumiec
                dlaczego ale nie zazdrościmy tym co to znosili. )-: My (ja i mąż np) jesteśmy
                wychowani w blokach wiemy że nie wolno po 10 prać pralką czy puszczać wody do
                wanny, czy właśnie walić łóżkiem a ktoś z domu wolno stojącego nie ma tego
                nawyku. No i może to być tez kwestia kultury i empatii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka