Dodaj do ulubionych

Dzieci na Ursynowie.

IP: *.chello.pl 30.05.05, 12:03
Mam 3 dzieci 17 letnią córkę i 14 letnich synów bliźniaki. Zawsze starałam
sie, aby moje dzieci nie były uciążliwe dla otoczenia. Nie każdy musi kochać
cudze dzieci i znosić niedogodności związane z ich obecnościa. Nie pozwalałam
krzyczeć ponad jakąkolwiek miarę, bawic sie windą, zwracałam uwagę gdy któreś
zachowywało się nieodpowiednio.
Szkoda, że większość rodziców uważa, że dzieciom należą się jakieś szczególne
prawa i forsują nie tylko bezstresowe wychowanie, ale nie zwracają uwagi na
zachowania, które w ewidentny sposób są uciążliwe dla otoczenia.
Przykłady w dwóch ostanich dni. Wczorajszy upalny wieczór, nie sposób usiąść
na własnym balkonie, na 5 zresztą piętrze, i odetchnąć, bo z podwórka dobiega
dziki wrzask i pisk pozostawionych tam dzieci. Nikt im nie zwraca uwagi bo i
po co. Dzisiejsze przedpołudnie, poczta na Ekologicznej. 2-3 latek zabawia
się "wyciskaniem" numerków. Mamuśka nie reaguje , prawdopodobnie zachwycona
inwencją milusińskiego. Jedna z klientek zwraca mu w formie żartu uwagę, po
czym zostaje nazwana "głupkiem". Mamuśka robi delikatną aluzję, że to takie
żywe dziecko. Pół godziny później. 4 latek wciska wszystkie guziki w windzie.
Nieważne, że na parterze stoi sąsiad z zakupami i sąsiadka z wózkiem z
niemowlęciem - dziecko musi się przecież wybawić. Godzinę później - metro,
stacja Natolin. 2-3 latek w wózku wyraźnie się nudzi. Matka pochłonięta
lekturą "Metra" daje mu kazwłek przeczytanej gazety, którą maluch drze na
kawałki i rzuca na podłogę. Ten sam wagonik - stacja Stokłosy. Wsiada pani z
4-4 latkiem, który nie może usiedzieć więc staje butami na siedzeniach, zaraz
usiądzie na nich ktoś w jasnym ubraniu.
Oświadczam, że po takiej lekcji zaczynam pozwalać moim dzieciom na dowolne
hałasowanie w godzinach 6.00- 22.00. Przecież to też dzieci i także mają
prawa, a że 2 latek chce spać, to już zmartwienie jego rodziców. A także
powiem im, że w drodze do szkoły nie muszą ustępować miejsca opiekunom małych
dzieci. Kto pierwszy ten lepszy.
Obserwuj wątek
    • allija Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 13:02
      Droga mamo 3 dzieci, ja juz dawno wpadłam na taki pomysł żeby pozwalać swoim
      nastolatkom na, no moze nie wszystko, ale wiele.
      Ja wychowałam sie w blokowiskach i jakos nie pamietam nadmiernych uciążliwości
      mieszkania tam. No jakieś imieniny raz na jakis czas lub inna okolicznosciowa
      impreza. Mimo, że z reguły była to zbieranina różnych ludzi to jednak jakoś ze
      soba egzystowali bez większych zgrzytów.
      Teraz mieszkam od paru lat na Kabatach, wydawałoby sie elitarnych chociażby z
      tego powodu, że pijaczka nie stać na mieszkanie tam. To co wyprawija sąsiedzi
      przechodzi wszelkie granice, nikt nie zwraca uwagi na nikogo, robi co chce i
      kiedy chce niemalże, nikt nikomu nie zwraca uwagi, ja na początku próbowałam
      (np. żeby nie wystawiac śmieci na klatki schodowe) ale juz mi przeszło. Wobec
      tego tez zezwoliłam dzieciom na różne ekscesy bo niby dlaczego tylko oni maja
      się hamować i myśleć o spokoju sasiadów.
      Tak więc mam dokładnie takie same odczucia jak ty. Chamstwo (przepraszam),
      prostactwo i bezmyślność, ciekawe skąd to się wzięło?
      • Gość: mama 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 30.05.05, 13:28
        Z wychowania bezstresowego ( dzieci), z poczucia, że trochę bardziej wypchany
        portfel daje poczucie bezkarności ( dorośli).
        Także mieszkam na Kabatach, widzę jak potrafią zachowywać się sąsiedzi. Śmieci
        na klatce schodowej to prawie norma, wyrzucanie resztek jedzenia przez balkon -
        nikogo nie dziwi. Ludzie nie mają żadnych hamulców, nie respektują
        jakichkolwiek norm współżycia, rośnie pokolenie osobników zupełnie zdziczałych!
        Dlaczego maą cierpieć czy ograniczać się ci kulturalni? Dołączam do grona
        takich jak Ty i zaczynam redukować ograniczenia zapewniające spokój sąsiadom (
        oczywiście w granicach prawa).
        Sąsiad pali papierosy na balkonie, dlaczego więc moi synowie mają nie czyścić
        sprzętu sportowego używając śmierdzących środków? Są dopuszczalne, w sprzedaży,
        a jeśli komuś to przeszkadza to niech zamknie okno balkonowe. Tak jak my w
        czasie wspomnianych papierosków czy dziecięcych zabaw.
        • Gość: Anka Re: Dzieci na Ursynowie... i dorośli też IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 14:33
          NIE TĘDY DROGA!!! W wypadkach naruszania spokoju w budynkach mieszkalnych wzywa
          się albo policję albo straż miejską. Gdy chamstwo zaaresztują - w trybie super
          przyspieszonym - albo zapłacą oni ogromną grzywnę (np. 5000), wtedy może zaczną
          zachowywać się według dawno przyjętych (a dziś nie respektowanych) norm. Należy
          wpływać na odpowiednie instytucje aby egzekwowały prawo do bezpieczeństwa, do
          spokoju.
          Kto w zasadzie powinien zajmować się takimi sprawami ?
        • titerlitury Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 14:35
          I tak zamiast edukować nieokrzesanych będziecie ich utwierdzać w słodkim
          przekonaniu, że nie ma zasad. A zasady są. Trzeba zwracać uwagę, nie mozna byc
          obojetnym na chamstwo i brak kultury. Czyniąc to samo o ludzie na których
          utyskujecie po prostu idziecie z falą, postepujecie dokładnie jak oni.
          • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:52
            titerlitury napisała:

            > I tak zamiast edukować nieokrzesanych będziecie ich utwierdzać w słodkim
            > przekonaniu, że nie ma zasad. A zasady są.

            W pierwszej kolejności powinni je respektować sami dorośli. Choćby z tego
            prostego względu, ze powinni je znać i rozumieć. Dziecko dopiero sie zasad
            uczy kadorazowo stawiając przy tym proste pytanie: dlaczego. Bardzo łatwo jest
            napisać że dziecko nie powinno czegos tam robić albo że coś tam robić powinno.
            I w większości się z tym zgadzam. Ale potrzeba czasu, żeby dziecko zasady te
            zaakceptowało. Podobnie trzeba też troszkę czasu żeby o tym zapomnieć, jak
            czynia to kilkukrotne matki z wiekowym stażem.

      • Gość: RW. Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 13:25
        Chamstwo przyszło do Warszay jeszcze za czasów Gierka i rozplenia się jeszcze
        bardziej widać to na każdym kroku, a w metrze szczególnie, gdzie noworysze nie
        wiedzą co to znaczy ustąpić miejsca osobie starszej. A, fe - wsiuchy wracajcie
        tam skąd wasze korzenie, bo zadepczecie starych Warszawiaków.
        • Gość: terry Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.crowley.pl 25.06.05, 22:55
          Mieszkam w nowo oddanym bloku. NIestety nagminne jest np. wytrzepywanie szmat z
          balkonu wprost na balkon niżej.
          Mam nadzieję, że to nie ma nic wspólnego z miejscem pochodzenia mieszkańców,
          ale po prostu z kulturą osobista i wyobraźnią. Nie chciałbym wyrokowac że jak
          ktoś jest spod Rzeszowa to tak robi a ten co się urodził w wwie to juz nie
          • billy_the_kid Re: Dzieci na Ursynowie. 28.06.05, 12:48
            Gość portalu: terry napisał(a):

            > Mieszkam w nowo oddanym bloku. NIestety nagminne jest np. wytrzepywanie szmat
            z
            >
            > balkonu wprost na balkon niżej.
            > Mam nadzieję, że to nie ma nic wspólnego z miejscem pochodzenia mieszkańców,
            > ale po prostu z kulturą osobista i wyobraźnią. Nie chciałbym wyrokowac że jak
            > ktoś jest spod Rzeszowa to tak robi a ten co się urodził w wwie to juz nie

            ja nie wiem jak jest w RZeszowie, bo nie byłem ale wytrzepywanie przez balkon
            jest wysokonaganne i może się skończyć kalectwem dziecka i wienzieniem dla
            wyrzucającego, na co spewnością sa kodeksy a jak nie ma to i tak straż miejska
            do aresztu weźmie
    • Gość: Julianna Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 14:24
      I taka postawa tj. co mnie obchodzi, i kto pierwszy ten lepszy jest wszechobecna
      od ca 20 lat. Jeśli dodać bezstresowe wychowywanie to mamy to co mamy czyli
      wszechobecne chamstwo, tumiwisizm, znieczulenie, obelżywe zachowania w stosunku
      do starszych, itp. itd.
      Sądzę, że niestety chamscy rodzice produkują chamskie dzieci, tylko skąd się to
      wzięło? Moje pokolenie 60-latków wychowywało swe potomstwo inaczej.
    • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 14:37
      Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):

      > Mam 3 dzieci 17 letnią córkę i 14 letnich synów bliźniaki.

      Tak, zauwazam że gdy dzieci osiągaja ten wiek, ich rodzice z ponownie przyjmuja
      ultrakonserwatywne poglądy na wychowanie dzieci.

      >Zawsze starałam
      > sie, aby moje dzieci nie były uciążliwe dla otoczenia.

      no pewnie, bo jakże by inaczej. Tylko ci dzisiejsi się nie starają.

      >Nie każdy musi kochać
      > cudze dzieci i znosić niedogodności związane z ich obecnościa.

      w całości mogę się zgodzic jedynie z pierwszą częścią stwierdzenia. Ale
      dotyczy to nie tylko dzieci.

      > Nie pozwalałam
      > krzyczeć ponad jakąkolwiek miarę, bawic sie windą, zwracałam uwagę gdy któreś
      > zachowywało się nieodpowiednio.

      ok, już dzisiaj weź dla nich numerki w kolejce do beatyfikacji.

      > Szkoda, że większość rodziców uważa, że dzieciom należą się jakieś szczególne
      > prawa

      szkoda że tak wielu nie potrafi tego zaakceptować.

      >i forsują nie tylko bezstresowe wychowanie

      rzygać mi się che jak czytam takie banialuki. rozumiem że mam sowje dzieci
      wychowywać w stresie.

      > Przykłady w dwóch ostanich dni...(ciach)

      Wiesz co, wszystko to (tre windy, automaty z numerkami, itp, itd) moje dzieci
      przerabiały, staram się owszem zwrócic im uwagę ale nie zawsze zdążę i nie
      zawsze wydaje mi się to celowe. Mogę ci dać wiele przykładów na nieciekawe
      zachowania 17 latków, których rodzice są święcie przekonani o kindersztubie ich
      pociech. A w metrze bardziej od wrzeszczącego dzieciaka irytują mnie ludzie,
      którzy udaja że nie widzą matki stojącej z dzieckiem na ręku lub przy nodze.
        • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 15:22
          > .. przerabiał wciskanie guzików w windzie,nie wydaje się celowe zwrócenie
          > uwagi..itp. I właśnie to jest tumiwisizm, egoizm, bo co mnie obchodzi... I
          > właśnie dlatego matki z małymi dziećmi stoją. Nie kojarzysz skutku z
          przyczyną,
          > oj nie.

          egoizmem jest wymaganie by małe dziecko zachowywało się jak dorosły. w każdej
          sytuacji i o kazdej porze. po to żeby temu dorosłemu nie było czasem zbyt
          głośno lub żeby czasem nie musiał gdzieś poczekac 2 sek. dłużej.

          rozumiem też że nieustąpienie miejsca matce z dzieckiem jest społecznie
          usprawiedliwioną formą kary za złe zachowanie rozwydrzonych bachorów i ich
          tumiwisińskich rodziców. Gratuluję!
      • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 30.05.05, 15:20
        Moje dzieci zawsze wstawały widząc kobietę w ciąży, staruszkę, matke z malymi
        dziećmi. Czyniły to także gdy same były 2-3 lata starsze od malca, któremu
        ustępowały miejsca. Tym nie mniej nie widzę powodu, dla którego miałyby stać
        zarówno przy windzie np. z zakupami, bo Jacuś czy Kubuś bawi się przyciskami,
        jak i w metrze czy autobusie.
        Fakt posiadania dzieci powoduje, że musimy czuć się za nie odpowiedzialnymi.
        Nie obchodzi mnie, że nie zdążyłeś zapobiec wciskaniu guzików, wyciskaniu
        numerków czy niszczeniu. Masz to przewidzieć i przeciwdziałać. Jeśli tego nie
        zrobisz nie dziw się, że inni także nie będą respektować Twoich praw - pisanych
        i nie.
        • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 15:33
          Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):


          > Nie obchodzi mnie, że nie zdążyłeś zapobiec wciskaniu guzików, wyciskaniu
          > numerków czy niszczeniu. Masz to przewidzieć i przeciwdziałać.

          To jest jedynie twój punkt widzenia. bardzo egoistyczny i arogancki. Dla mnie
          gdy np. jade z dzieciakami windą czy metrem absolutnym priorytetem jest ich
          bezpieczeństwo a nie to czy nacisnął jeden guziczek więcej czy mniej. A jeśli
          cię to nie obchodzi- to niech to równiez będzie twoją prywatna sprawą.

          • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 30.05.05, 18:24
            Póki co nie widzę związku między wciskaniem guziczków na poczcie lub w windzie
            a bezpieczną jazdą metrem. Jeśli Ty to dostrzegasz to mnie oświeć.
            Wciśnięcie 10 guziczków w windzie to nie czekanie 2 sekundy dłużej, niezaleznie
            od tego, że winda może sie popsuć. I dlatego będę przeciwstawiała się takim
            praktykom zarówno dzieci jak i rodziców ( brak reakcji). Co mogę robić? Różne
            rzeczy- po pierwsze nie muszę ustepować miejsca, podtrzymywać drzwi, pomagać w
            wniesieniu wózka. Po drugie cisza nocna obowiązuje od 22.00 do 6.00 i mogę
            spokojnie nastawić pranie tuż przed 21.00 czyli wtedy, gdy sąsiadka właśnie
            ululała dziecko. Nie muszę także pilnować , aby moje dzieci sciszały komputer
            już ok 19.00- bo maluch zza ściany popłakuje. Mogę to robić, ale nie muszę. I
            póki rodzice małych dzieci nie będą szanować moich praw, ja nie zamierzam
            szanować ich spokoju.
            • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 08:59
              Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):

              > Póki co nie widzę związku między wciskaniem guziczków na poczcie lub w
              windzie
              > a bezpieczną jazdą metrem. Jeśli Ty to dostrzegasz to mnie oświeć.

              Ależ prosze bardzo szanowna pani matko boska niemiłosierna! otóż gdy wchodzę
              na pocztę ze swoimi pociechami (4 i 2 lata) to broń boże nikt nie zaproponuje
              mi żebym został obsłuzony poza kolejnością (proszę tylko o wstrzymanie sie od
              bezsensownych komentarzy w stylu, ż trzeba sobie niańkę nająć albo z sąsiadka
              dzieci zostawić, w zamian za co ja nie będę udowadniał tego, że poza
              kolejnościa mam prawo być obsłuzony) No więc wchodzę z tymi swoimi dzieciakami
              i muszę stać, no bo jak wyjdę i broń boże przegapię swoją kolejkę, to dobry
              boże nie pomoże- bierz pan kolejny numerek i stój tu. A dzieci takie małe to
              cierpliowść ograniczoną mają i ciekawe świata są z natury. Najchętniej to by
              sobie z tej poczty wyszły jak tatuś coś przy okienku załatwia. W jakiś sposób
              udaje mi się w końcu odwieść je od tego pomysłu ale bynajmniej nie wzbudza to
              szacunku w kolejce, która domaga się żebym wreszcie załatwił to co mam załatwić
              a nie użerał sie z bachorami. Skawpliwie zgadzam się, że można by je
              ostatecznie przywiązać do drzwi a gęby plastrem okleićale że sznurka
              zapomniałem, że Amnesty International, że prawa wieźniów itd. W końću
              podchodzę do tego okienka, szczęśliwy, że dzieciaki wreszcie koło maszyny
              stanęły zamiast np. do pobliskiej stacji metra się udać. I nawet mam szczery
              zamiar je opieprzyć że niepotrzebnie te 3 numerki wzięły ale chyżo wyręcza mnie
              w tym przykrym obowiązku jakaś matka boska pilnująca, która jest podenerwowana
              bo nie może znaleźć własciwego numerka z całego pliku co to wzięła jakby ją
              kolejka ominła.

              W windzie w pierwszej kolejności uważam na to, żeby maluch nie wsadził którejś
              kończyny w drzwi, co zważywszy na to że drugiegi trzymam na rękach nie jest
              takie proste. Podobnie w metrze. To jest mój priorytet, co nie znaczy że nie
              zwracam im uwagi na takie zachowania. Ale ze względu na liczne, jedynie po
              częsci opisane tu ograniczenia, tudziez przekorę dzieci sytuacji takich nie da
              się uniknąć.
              > od tego, że winda może sie popsuć. I dlatego będę przeciwstawiała się takim
              > praktykom zarówno dzieci jak i rodziców ( brak reakcji). Co mogę robić? Różne
              > rzeczy- po pierwsze nie muszę ustepować miejsca, podtrzymywać drzwi, pomagać
              >w
              > wniesieniu wózka.

              Nie wątpię, że przychodzi ci to łatwo i z przyjemnością. Wielu takich ludzi
              spotykam ale pamietam raczej tych, którzy postępując inaczej potrafią się nawet
              uśmiechnąć.


              >Po drugie cisza nocna obowiązuje od 22.00 do 6.00 i mogę
              > spokojnie nastawić pranie tuż przed 21.00 czyli wtedy, gdy sąsiadka właśnie
              > ululała dziecko. Nie muszę także pilnować , aby moje dzieci sciszały komputer
              > już ok 19.00- bo maluch zza ściany popłakuje. Mogę to robić, ale nie muszę. I
              > póki rodzice małych dzieci nie będą szanować moich praw, ja nie zamierzam
              > szanować ich spokoju.

              Nikt ci tego nie broni. Natomiast dorabianie ideologii do tego ideologii
              odwetu zahacza o jakąś dewiację.
              • l-a-w Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:47
                A kto każe Ci stać w tej kolejce skoro masz prawo być obsłużony poza
                kolejnością ?
                Może jakieś proszki na uspokojenie zastosuj temu 4 latkowi,
                jeżeli nie potrafi zrozumieć, że teraz chwilę trzeba postać spokojnie.
                Taki normalny 4 latek to już przeważnie rozumny jest w tym wieku.

                Twierdzę, że nie umiesz zapanować nad swoimi dziećmi.
                • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:14
                  l-a-w napisał:


                  > Może jakieś proszki na uspokojenie zastosuj temu 4 latkowi,
                  > jeżeli nie potrafi zrozumieć, że teraz chwilę trzeba postać spokojnie.


                  > Taki normalny 4 latek to już przeważnie rozumny jest w tym wieku.
                  >
                  > Twierdzę, że nie umiesz zapanować nad swoimi dziećmi.

                  l.a.w. zastanów się zanim zaczniesz takie bzdury pisać. przynajmniej nie w
                  takim autorytarnym tonie. mnie też niepokoją niektóre zachowania moich dzieci
                  ale konsultuje je z psychologiem czy ich opiekunkami. a to co ty bezzasadnie
                  bierzesz za brak inteligencji jest kwestia temperamentu. Jedne dzieci potrafia
                  godzinami bawić się klockami inne nie usiedza na tyłku przez minutę. I jedno i
                  drugie jest normalne. Nienrmalna będzie próba uczynienia z pierwszego
                  koszykarza a zdrugiego szachisty. Weź ty sobie jakiś alkaprim bo twierdzę że
                  nie jesteś w stanie zaponować nad funkcjami swego mózgu.
              • Gość: Krystyna Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.aster.pl 31.05.05, 09:55
                Silvio, może po prostu zbyt popuszczasz swoim dzieciom? Owszem są etapy w
                wychowywaniu i na każdym tym etapie trzeba zwracać dziecku uwagę - ganic go nie
                za to, że poznaje świat, ale uczyć od najmłodzsych lat, że nie jest na świecie
                samo. JEsli wszyscy tak wychowamy nasze dzieci za 20 lat będzie piękniej i
                lepiej. Dziecko to człowiek ważny, wrażliwy, którego treba prowadzić za rękę,
                ale to nie świeta krowa i nie wychowuj ich tak, bo sie bolesnie w życiu
                rozczarują. Mam dziecko upośledzone, nadpobudliwe ruchowo. Ciężko jest je
                wychowywać, cieżko bo czeka sie długo na efekty. Wychowuje je sama i jestem
                zmuszona by chodzić z nim na pocztę, do banku etc. Chociaż wiem, że nie są
                najlepsze miejsca dla dzieci i gdybym miała mężą unikałabym takich miejsc jak
                ognia. Dziecko to nie stacz kolejkowy. Mnie także nikt nie przepuszcza, ale
                wcale sie tego nie domagam. Tłumaczyłam wielokrotnie mojemu synowi, żeby nie
                krzyczał, nie hałasował tam gdzie może przeszkadzać innym. I nauczył sie. Mimo
                że jego poziom IQ jest znacznie poniżej twoich dzieci. Pozdrawiam
                • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:19
                  Gość portalu: Krystyna napisał(a):

                  > Silvio, może po prostu zbyt popuszczasz swoim dzieciom? Owszem są etapy w
                  > wychowywaniu i na każdym tym etapie trzeba zwracać dziecku uwagę

                  ok, mogę zaakceptowac taki zarzut. może rzeczywiście zbyt popuszczam swoim
                  dzieciom. ale wymaganie wojskowego drylu od paroletnich szkrabów jest nie dość
                  że wyjatkowo egoistyczne (na ogól dorosłemu łatwiej zrezygnować ze swoich
                  przywilejów niż maluchowi) to po prostu nieracjonalne.
                  • Gość: X Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 21:27
                    > ok, mogę zaakceptowac taki zarzut. może rzeczywiście zbyt popuszczam swoim
                    > dzieciom. ale wymaganie wojskowego drylu od paroletnich szkrabów jest nie dość
                    >
                    > że wyjatkowo egoistyczne (na ogól dorosłemu łatwiej zrezygnować ze swoich
                    > przywilejów niż maluchowi) to po prostu nieracjonalne.

                    Za to psy i ich właścicieli trzeba rozstrzeliwać przy pierwszej kupie, nie?
                • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:22
                  Gość portalu: lekarz napisał(a):

                  > cut /long silvio's life story/
                  >
                  > To na pewno niezdiagnozowane ADHD. Biegusem do lekarza!

                  nie wiesz nawet o czym piszesz. zdiagnozuj lepiej siebie. tylko prosze nie
                  zapomnij przeprowadzić kuracji do końca. jesli będzie równie kuriozalna co twe
                  diagnozy uwolnisz świat od sporefo ładunku głupoty i bezinteresownej
                  złosliwości.
              • Gość: Krystyna Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.aster.pl 31.05.05, 09:57
                Dodam tylko, że nie oznacza to, że nigdy nie zdarza mu się zachować
                nieodpowiednio - przeciwnie. Ale zawsze staram się zwracać mu uwagę. Ze względu
                na jego ułomność nie chcę mu ww wszystkim dogadzać, bowiem będzie prędzej czy
                później musiał nauczyc sie twardych reguł życia - co już zauważa w
                "integracyjnej" szkole do której chodzi. W której rodzice "świętych krów" nie
                widzą nic złego w naśmiewaniu sie z głupszego kolegi.
                • l-a-w Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:10

                  4 latek ma prawo nie widzieć, że robi źle, on po prostu robi to na co ma ochotę
                  i nie ma przy tym złych intencji.Tutaj zaczyna się rola rodzica: wytłumaczyć
                  dlaczego nie można się tak zachowywać.Sam zakaz nie wystarczy, dziecko musi
                  wiedzieć dlaczego nie można stawać na siedzeniu w metrze, dlaczego nie mozna
                  wciskać wszystkich guzików - wtedy zaczyna mysleć i poznawać świat z różnych
                  stron,uczy się analizować i kontrolować swoje zachowanie.
                  Potem w szkole takie nierozumne dzieci nie wiedzą, że robią komuś przykrość
                  swoim wyśmiewaniem się, bo rodzice nie umieli im przekazać w odpowiedni sposób,
                  że obok nich żyją inni ludze.
                  Większość rodziców niestety nie umie dotrzeć do swoich dzieci.
                  • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:25
                    l-a-w napisał:

                    >
                    > 4 latek ma prawo nie widzieć, że robi źle, on po prostu robi to na co ma
                    ochotę
                    >
                    > i nie ma przy tym złych intencji.Tutaj zaczyna się rola rodzica: wytłumaczyć
                    > dlaczego nie można się tak zachowywać.Sam zakaz nie wystarczy, dziecko musi
                    > wiedzieć dlaczego nie można stawać na siedzeniu w metrze, dlaczego nie mozna
                    > wciskać wszystkich guzików - wtedy zaczyna mysleć i poznawać świat z różnych
                    > stron,uczy się analizować i kontrolować swoje zachowanie.
                    > Potem w szkole takie nierozumne dzieci nie wiedzą, że robią komuś przykrość
                    > swoim wyśmiewaniem się, bo rodzice nie umieli im przekazać w odpowiedni
                    sposób,
                    >
                    > że obok nich żyją inni ludze.
                    > Większość rodziców niestety nie umie dotrzeć do swoich dzieci.

                    Law, pokornie dziękuje za te garść nieocenionych rad dla początkujących
                    rodziców. A kiedy ty zaczynasz?
                • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:23
                  Gość portalu: Krystyna napisał(a):

                  > Dodam tylko, że nie oznacza to, że nigdy nie zdarza mu się zachować
                  > nieodpowiednio - przeciwnie. Ale zawsze staram się zwracać mu uwagę.

                  Uwierz mi że ja też. Tym bardzie bolą głupie uwagi kobitki co to na winde 10
                  sekund czeka.
    • totempotem Re: Dzieci na Ursynowie. 30.05.05, 16:26
      Niestety taka prawda...rodzice uważają, że ich małe dziecko jest pępkiem świata
      i w nosie mają niedogodności innych.
      Zgodzę się, że takie maluchy ciężko jest upilnować i czasami może zdarzyć się,
      że rodzic w porę nie zareaguje.
      To co opisujesz to już jest ewidentny brak szacunku dla innych.
      Można nie zauwazyć lub nie zareagowac natychmiast, że dzieciak wcisnął guzik na
      poczcie, albo nacisnął guzik w windzie lub stanął na krzesełku w metrze,bo
      dzieci potrafią być w takich sytuacjach błyskawiczne.
      Ale tolerowanie tego i z dumą przyglądanie się to już jest szczyt bezmyślności.
      Co to z takich dzieciaków wyrośnie...kolejne pokolenie blokersów.
        • maurika Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 00:38
          Witam,

          jestem mamą 2,5 letniego chłopca. Czy jest wychowywany bezstresowo czy tez
          stresowo nie mnie oceniać... Jak każde dziecko jest ciekawy świata go
          otaczającego. Bywamy na poczcie, jezdzimy metrem i windą. Chodzimy do
          restauracji i staramy sie przystosować Juniora do życia w społeczenstwie. A
          życie w społeczenstwie wymaga zauważenia potrzeb i praw innych ludzi. Im
          częściej bywamy w miejscach publicznych tym bardziej nasz synek zauważa
          otoczenie. Ale pozwalamy mu pod kontrolą sprobować różnych rzeczy. Na poczcie
          tylko on "zdobywa' dla nas numerek. I tylko jeden bo po co nam więcej;-))) W
          metrze nie widzi innych ludzi biegających w butach po siedzeniach więc sam nie
          biega...A w windzie tylko on zawozi nas na nasze piętro. To duża frajda tak móc
          decydować... a jednocześnie nie jest uciążliwy dla otoczenia. Był też na etapie
          naciskania wszystkich przycisków w windzie ale wyjaśniliśmy mu, że przeciez my
          jedziemy tylko na jedno piętro. Dzieci trzeba tez szanować..nie będą takie
          uciążliwe.
          Przy okazji bardzo proszę, uśmiechajmy się do tych maluchów. One uczą się od nas
          jacy są dorośli. A w oczach dzieci jesteśmy naburmuszeni, zdenerwowani a dzieci
          nam przeszkadzają. Pzrywitajmy się z małym człowiekiem w windzie, metrze...to
          nic nie kosztuje.

          pozdrawiam,

          Jana
          • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:22
            maurika napisała:

            > Był też na etapie
            > naciskania wszystkich przycisków w windzie ale wyjaśniliśmy mu, że przeciez my
            > jedziemy tylko na jedno piętro. Dzieci trzeba tez szanować..nie będą takie
            > uciążliwe.

            problem w tym, że dzieci zawsze sa na jakimś etapie. Twoje etap przycisków w
            wiendzie juz przeszło. Moje starsze również, natomiast młodsze dopiero
            odkrywa "radość cykania". Wychowanie to proces i zanim dziecko się czegoś
            nauczy mija jakiś czas, w którym rzeczywiście może to byc uciązliwe dla
            sąsiadów. Teoretycznie mógłby przez okres jakiegoś roku chodzić ze swoim 2
            letnim brzdącem po schodach z i na 3 pietro, żeby sąsiadka nie traciła aż 10
            sekund przez jego zabawy przyciskami tudzież moją nieudolnośdc wychowawczą.


            > Przy okazji bardzo proszę, uśmiechajmy się do tych maluchów. One uczą się od
            na
            > s
            > jacy są dorośli. A w oczach dzieci jesteśmy naburmuszeni, zdenerwowani a
            dziec
            > i
            > nam przeszkadzają. Pzrywitajmy się z małym człowiekiem w windzie, metrze...to
            > nic nie kosztuje.

            dokładnie. może jeszcze prosiłbym o odrobinę wyrozumiałósci i zwykłego dobrego
            serca. to są dzieci, i tak naprawdę wychowują je nie tylko rodzice.
      • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:01
        Gość portalu: gośka napisał(a):

        > aż strach pomyśleć co z tych małych rozwydrzeńców wyrośnie...mam nadzieję że
        > rodzicom ślepo zapatrzonym w swoje rozrabiające pociechy jeszcze się to
        czkawką
        >
        > odbije w przyszłosci

        ja bardiej licze na to samo czym staram się obdarowac swoje dzieci: miłóść i
        wyrozumiałość. A tobie szczerze współczuję.
          • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:28
            Gość portalu: goska napisał(a):

            > nie masz mi czego współczuć. wracaj do dzieciaków, klocków, samochodzików,
            > soczków i nie podejmuj dyskusji ze mną. Wychwalaj nadal swoje bachory, tęp
            psy
            > i kąsaj dalej wszystkich dookoła.Żegnam.

            kąsam jedynie tych, którzy szczerzą kły i bezustannie warczą. po prostu nie
            lubie jak się mnie gryzie.
    • l.a.w Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 00:25
      Ja mysle, ze troche przesadzasz...

      Oczywiscie zachowanie dzieci, jakie przytoczylas jest karygodne, ale chodzi mi
      o Twoja reakcje - zasada odwetu (wendetty) jest stosowana w krajach
      poludniowych i wschodnich i prawde mowiac do niczego dobrego nie prowadzi:
      wybijaja sie cale rodziny, bo poszlo o jaks bzdure...

      Mam inna propozycje: zacznij reagowac, tj. glosno zwracac uwage osobom
      zachowujacym sie niepoprawnie a do "starszych dzieci" wezwij Straz Miejska.
      Wezwiesz raz i drugi (nawet anonimowo) i na pewno pomoze :-)

      P.S. Na Kabatach w ogole widac jakies dziwne zezwierzecenie (poza ilosci psow_
      ludzi, brak rozmow miedzy sasiadami, brak pomocy, zapytania o zdrowie itd.
      Banda wyobcowanych ludzie, nieszczesliwych i zapatrzonych we wlasne ego... :-(
      • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:07
        l.a.w napisał:

        > Ja mysle, ze troche przesadzasz...
        >
        > Oczywiscie zachowanie dzieci, jakie przytoczylas jest karygodne

        proponuję wprowadzenie taryfikatora: np. 1 guzik w windzie = 1 bat dla bachora
        i 1 dla rodzica. 1 numerek na poczcie- 2 + 2. I koniecznie wywieszać zdjęcia
        receydywistów w pobliskich sklepach i przystankach autobusowych.

        • Gość: Karolina Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 09:47
          przesadzasz Silvio. Sama mam dwóch chłopców, róznica niecałe 1,5 roku,
          jeżdziłam z nimi windą, metrem, na pocztę. Nie obwiązywałam sznurem, plastrem i
          itp.. Chłopcy byli i są na róznych etapach poznawania, ale to o czym piszesz
          (wciskanie guzików windy? tacy wyrośnięci?, naciskanie guzików na poczcie?
          wybacz, ale świadczy bardziej o Twojej nieudolności. Gdy jesteś dla ludzi miły
          i usmięchnięty, a nie plujesz jadem, oni "odpłacą" Ci tym samym. Emerytka
          uśmiechnie się do Twojego dziecięcia, zagada, a ono nie bedzie musiało
          mieć "zagrożonego bezpieczeństwa".

          Pozdrawiam
          • l-a-w Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 09:52
            W tym wieku dzieci są żróżnicowane pod względem rozwoju umysłowego.
            2 latka trzeba pilnować na każdym kroku, ale 4 latek powinien zrozumieć co się
            do niego mówi i wiedzieć kiedy jest czasna zabawę i wściekanie, a kiedy na
            spokój i ciszę.Małe wtedy bierzesz na ręce albo do nosidełka, a duże spokojnie
            stoi.

            Może do lekarza trzeba tego 4 latka zaprowadzić jak taki nadpobudliwy ?
            Niemoc rodziców i brak umiejętnosci wpływania na zachowanie swoich dzieci jest
            przerażający
          • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:07
            Gość portalu: Karolina napisał(a):

            > przesadzasz Silvio. Sama mam dwóch chłopców, róznica niecałe 1,5 roku,
            > jeżdziłam z nimi windą, metrem, na pocztę.

            i nigdy nic nie przycisnęli? nie weszli tam gdzie nie powinni? nie krzyknęli
            tam gdzie nie powinni? Może jakieś problemy z kreatywnością?


            > itp.. Chłopcy byli i są na róznych etapach poznawania, ale to o czym piszesz
            > (wciskanie guzików windy? tacy wyrośnięci? naciskanie guzików na poczcie?

            a co myślisz, że im pomagam?

            > nie wybacz, ale świadczy bardziej o Twojej nieudolności.

            myslę, że to raczej kwestia szczerości i świeżej pamięci. Z wielką nieufnością
            podchodzę do chodzących ideałów, nie tylko jesli chodzi o dzieci. Dla mnie
            rodzice idealnych dzieci to ludzie z klapkami na oczach. Nie sądzę żenby ich
            dzieci zachowywały się rażąco inaczej od innych. Po prsotu tego nie widzą. I
            to chyba bardziej niebezpieczne. To co bierzesz za moją nieudolność to może
            być raczej szacunek dla wyobraźni moich dzieci. Po prostu zawsze spodziewam
            się wszystkiego i w takiej sytuacji jakieś3 guziki w windzie są na

            >Gdy jesteś dla ludzi miły
            > i usmięchnięty, a nie plujesz jadem, oni "odpłacą" Ci tym samym. Emerytka
            > uśmiechnie się do Twojego dziecięcia, zagada, a ono nie bedzie musiało
            > mieć "zagrożonego bezpieczeństwa".

            mam na klatce przemiłych sąsiadów, wnoszę więc że jest w tym jakiśmój skromny
            udział. I nawet w najczarniejszych snach nie widzę w nich zagrożenia dla moich
            dzieci. W windzie czy rozpędzonym pociągu metra- jak najbardziej.
            • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 10:41
              Pamięć mam dobrą, klapek na oczach nie posiadam, a ponadto zgadzam się, że
              dzieci przechodzą różne etapy rozwoju i poznawania świata. Wiem o tym co nieco
              ponieważ mam doświadczenie "matkowania" przez....17 lat.
              Pamiętam czasy podróżowania autobusem potężnym brzuchem a potem z podwójnym
              wózkiem i 2,5-3 letnią dziewczynką za rękę. Ale to nie oznaczało, że moja córka
              miała w ramach ..now własnie czego stawać np. na siedzeniu. Potrafiłam ją
              zagadać, zabawić i zainteresować - dosłownie wszystkim - także kształtm chmury
              za oknem.
              Gdy moje dziecko ( starsze) było maleńkie były czasy kolejkowe. Pewnie Agata
              byłaby uciążliwa stojąc w "ogonie", ale wtedy korzystałam z przysługującego mi
              prawa i wchodziłam poza kolejnością, niektóre sprawy załatwiał mój mąż.
              Nie wychowując dzieci, a właściwie wychowując w przekonaniu, że świat do nich
              nalezy powodujesz, że w ramach poznawania otoczenia porysują gwoździem
              karoserię samochodu sąsiada, aby sprawdzić jak to jest. To już niewielki krok.
              Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania - każdy coś poznaje na jakimś etapie życia.
              A więc moje dzieci moga poznawać grę na instrumencie, słuchanie głosnej muzyki,
              trzaskanie drzwiami, chodzenie po mieszkaniu w drewniakach. Mogą grać w gry
              komputerowe, a nawet prowadzić głośne rozmowy na klatce schodowej z sąsiadem 2
              piętra wyżej. Ich prawo.
              A posuwając się jeszcze dalej mam prawo poznawać jak działa silnik samochodu
              pracując na jałowym biegu. I mogę to robić ustawiając rurę wydechową na
              pobliski skwer ( nie ma na uliczce zakazu zatrzymywania się i postoju).
              A piszę o tym dlatego, aby uświadomić Ci, że wszyscy bez względu na wiek
              podlegamy ograniczeniom. Dzieci nie są świętymi krowami i ich zachowanie nie
              musi być tolerowane przez innych ludzi.
              Aha, przypomniała mi się pewna humorystyczna scena - dziecko 2-3 letnie
              uporczywie pluło w windzie - ku zadowoleniu matki. Nie wytrzymał tego 20-25
              letni sąsiad i oświadczył maluchowi, że za chwilę do windy wsiądzie czarny pan,
              który czując jego ślinę przyjdzie na plac zabaw, porwie go i zje! Na naszej
              klatce rzeczywiście mieszka Murzyn, który nie sądzę, aby był zachwycony, że
              ktoś porównuje go do ludożerców. Tym nie mniej ta mało etyczna i moralna lekcja
              okazała się skuteczna - dziecko przestało pluć. Mogło się jednak obyć bez
              straszenia Murzynem, gdyby matka usiowała wychowywać.
              • allija Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 11:07
                No, widzę, że niezła burza tu się rozpętała. I przede wszystkim ci sami
                rozmówcy co zwykle, w podobnym tonie co zwykle.
                Trudno powiedzieć, że mama z 3 dzieci, w tym bliźniaków, nie ma doświadczenia w
                wychowaniu dzieci. Skoro ona mogła je jakos poskromić, skoro ja też mogłam
                jakoś okiełznać swoich rozbrykanych chłopców, to na pewno może to uczynić każdy
                rodzic. Na każdym etapie. Trzeba tylko zauważyć taka potrzebę. Nikt nie będzie
                miał pretensji, ze dziecko np. wejdzie butami na siedzenie jeśli zobaczy za
                chwile reagującego na to rodzica itd.
                Ja i mąż zawsze zwracalismy uwagę na zachowanie naszych dzieci. I wcale nie
                czuję jakobym miała klapki na oczach. Nasze dzieci rzeczywiście zachowują sie
                lepiej od rówieśników co wielokrotnie potwierdzali (chwląc) ich nauczyciele czy
                opiekunowie np. na koloniach. Przy czym są normalnymi, wesołymi dzieciakami a
                nie jakimiś lizusami-prymusami, maja kolegów i są przez nich akceptowani.
                Tak więc można jak sie chce tylko trzeba chcieć i mieć trochę wyobraźni, umiec
                przewidzieć co może byc z naszym dzieckiem za 10-20 lat.
                Z takich dzieci, którym wszystko wolno wyrasta potem młodzież i dorosli, którym
                wszystko wolno. I którzy już wtedy sa uciążliwością dla swojego otoczenia a ich
                edukacją często musi zająć się straz miejska lub policja, lub sąd.

                • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 11:19
                  allija napisała:


                  > Z takich dzieci, którym wszystko wolno wyrasta potem młodzież i dorosli,
                  którym
                  >
                  > wszystko wolno. I którzy już wtedy sa uciążliwością dla swojego otoczenia a
                  ich
                  >
                  > edukacją często musi zająć się straz miejska lub policja, lub sąd.

                  ale również wspaniali artyści, sportowcy, myśliciele. Takie rozumowanie
                  donikąd prowadzi.
                • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 11:20
                  Nic dodać, nic ująć. Trzeba tylko przyjąć do wiadomości, że poces wychowania
                  jest długi, zmudny, często trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, dawać przykłady,
                  świecić własnym przykładem, zainteresować czymś alternatywnym, zagadać,
                  odwrócić uwagę itp. Jest mnóstwo sposobów- choćby w windzie. Pamiętam jak moje
                  bliźniaki uczyły się cyferek na zmieniających się piętrach w windzie ( bez
                  wciskania wszystkich guzików). Potem w windzie ćwiczyliśmy dodawanie,
                  odejmowanie, a gdy jechaliśmy do garazu - nawet oś liczbową. Tylko to
                  trudniejsze niż pozwolenie na wciśnięcie wszystkich guziczków i .........niech
                  sąsiad czeka- niekoniecznie 10 sekund, bywa, że znacznie dłużej. A jeśli ma np.
                  siatki z zakupami, albo dziecko w nosiłkach - to juz jego interes.
                  Alija, nam udało się dobrze wychować dzieci.
                  • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 11:24
                    Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):

                    > Alija, nam udało się dobrze wychować dzieci.

                    tak, a mnie powinno się pozbawic praw rodzicielskich a w ramach resocjalizacji
                    przekazać w adopcję 3 bezpańskie brytany. Nie ma to jak dac sobie po orderze.
                  • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 11:42
                    Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):


                    > Alija, nam udało się dobrze wychować dzieci.

                    a tak serio, to rzeczywiście i w tej kwestii róznimy się. i nie chodzi mi o
                    to, że to ja lepiej dzieci wychowuję- bo znowu będę szczery i powiem, że nie
                    tego nie wiem. Ale wiem, że posłuszeństwo nie jest dla mnie jedynym, a tym
                    bardziej deydującym kryterium właściwości metod wychowawczych. Odważę się
                    naewet postawić karkołomna tezę że to własnie wymaganie bezwzględnego
                    posłuszeństwa jest przejawem lenistwa rodziców (nie idź bo nie idź, nie rób -
                    bo tak powiedziałem). Chciałbym, żeby moje dziecko oprócz dostosowania
                    współtworzyło rzeczywistość. Żeby za szacunkiem kryła się miłość i zrozumienie
                    a nie strach i szablon. Żeby nie tylko szanowało przywileje innych ale umiało
                    bronić własnych praw. Żeby potrafiło myśleć, rozmawiac i mieć własne zdanie.
                    No i żeby nie biło sąsiadów i nie rysowało im gwoździami samochodów też.

                    A ocenę i laurki niech zrobią nam dzieci. Bo samemu nie wypada.
                    • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 12:35
                      Niestety, wszyscy podlegamy jakimś kodeksom, zakazom i nakazom. Nie dalej jak 2
                      tygodnie temu moi synowie pisali wypracowanie (w szkole), jak wyglądałby dzień
                      bez jakichkolwiek norm i kodeksów. Zapewniam, że strasznie. Normy obowiązują
                      także dzieci - tyle, że w innym wymiarze. Nie można ich karać za przekroczenie
                      prędkości ( bo nie jeżdżą samochodami), ale można domagać się respektowania
                      praw innych ludzi - do znudzenia przytoczę przykład windy i guzików.
                      Lenistwem jest pozwalanie na wszystko - pracą to o czym już pisałam -
                      odwrócenie uwagi, zainteresowanie dzieci czymś innym. Są także sytuacje, w
                      których - i dorosli i dzieci muszą być karani. Kara, podobnie jak nagroda jest
                      metodą wychowawczą ( słynny kij i marchewka). Nie jestem zwolenniczką
                      metody "wychowanie przez pranie", ale ostre zwrócenie uwagi, skarcenie jest w
                      niektórych wypadkach niezbędne.
                      Bardzo ładnie piszesz o szacunku i miłości, przywilejach innych i obronie
                      własnych praw, ale jesli wczytasz się w swoje posty, to doczytasz się, że jakoś
                      o prawach innych jest tam niewiele, natomiast o wlasnych całkiem sporo.
                      Każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, ale nie musi go od razu wdrażać w
                      życie. Bo jeśli młodemu człowiekowi nie włozy się do głowy, że niszczenie
                      cudzej własności jest złe ( chocby gdy staje brudnymi butami na siedzeniu w
                      środkach komunikacji miejskiej), to czemu w przyszłości w ramach rozrywki ma
                      nie zniszczyć samochodu sąsiada? Przecież nie wie, że mu nie wolno.
                      A laurkę dostaję nie tylko od moich dzieci, ale także od tych, którzy z nimi
                      obcują. Zaś największą nagrodą jest to, że cała trójka jest mile widziana i
                      wśród kolegów i dorosłych. O czymś to swiadczy.
                      • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 13:21
                        > Normy obowiązują
                        > także dzieci - tyle, że w innym wymiarze.

                        tak, np kodeks cywilny ogranicza dzieciom zdolność do czynności prawnych,
                        kodeks karny zaś w poważny sposób ogranicza ich odpowiedzialność karną. obydwa
                        dają im też spaecjalną ochrone przed potencjalnymi nadużyciami dorosłych . to
                        jedynie najbardziej jaskrawe przykłady tych przypadków, kiedy normy przewidują
                        specjalne traktowanie dzieci.


                        > Nie można ich karać za przekroczenie
                        > prędkości ( bo nie jeżdżą samochodami), ale można domagać się respektowania
                        > praw innych ludzi - do znudzenia przytoczę przykład windy i guzików.

                        zupełnie na odwrót. to własnie pierwszy przypadek stwarza powazne zagrzenie dla
                        otocznia i bez dwóch zdań powinien zostać ukarany i rodzic (przez sąd) i
                        dziecko (przez rodzica). natomiast jeśli chodzi o guziki, to niestety musisz
                        liczyć na dobrą wolę rodziców, bo bardzo trudno będzie to zakwalifikować choćby
                        jako immisję.

                        >Bo jeśli młodemu człowiekowi nie włozy się do głowy, że niszczenie
                        > cudzej własności jest złe ( chocby gdy staje brudnymi butami na siedzeniu w
                        > środkach komunikacji miejskiej), to czemu w przyszłości w ramach rozrywki ma
                        > nie zniszczyć samochodu sąsiada?

                        uczepiłas się tego bzdurnego samochodu. moje 2 letnie dziecko w ogóle tego nie
                        zrozumie, a 4 latek będzie potrzebował nieco czasu żeby wyrobić w sobie jakąś
                        społeczna motywację do tego typu zachowań. po prostu zapomniałaś ile czasu ci
                        yto zajęło.

                        >Zaś największą nagrodą jest to, że cała trójka jest mile widziana i
                        > wśród kolegów i dorosłych. O czymś to swiadczy.

                        Życzę ci żeby twoja ocena była trafna.
                        • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 13:38
                          Jednak jest zapis w prawie, że za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają (
                          także prawnie) rodzice.
                          A tak na marginesie - nie zdziw się, gdy komus puszczą nerwy i na Twoje
                          rozwydrzone i nie znające umiaru dzieci zareaguje w sposób gwałtowny. ( Tu
                          kodeks karny przewiduje nadzwyczajne złagodzenie kary za działanie w afekcie).
                          Czy chcesz, żeby Twoje dziecko zostało przywołane do porządku przez obcych,
                          niepowołanych do tego ludzi, za to dysponujących piąchą?
                          Raz jeszcze powtarzam - wychowanie jest sztuka, rozpuszczenie i pozwalanie na
                          wszystko - błędem, który prędzej czy później się zemści , ale nim to nastąpi
                          skutki braku wychowania odczuwa otoczenie.
                    • allija Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 12:47
                      Chyba sie nie zrozumielismy, co zresztą mnie jakos nie dziwi. Czy ja
                      gdziekolwiek napisałam, że wychowałam swoich synów poprzez egzekwowanie
                      bezwzględnego posłuszeństwa? W rygorze i strachu?
                      Poza tym moi synowie maja 17 i 15 lat. To juz wystarczy żeby powiedzieć czy
                      robiłam to dobrze czy źle. A laurki wystawiam im, czy też sobie, nie ja tylko
                      ich otoczenie. I cieszę się, że po wielokroć mogłam być z nich (z siebie?)
                      dumna słysząc opinie o ich właśnie zachowaniu. I wcale nie dotyczyły wyłącznie
                      ich posłuszeństwa, ale przede wszystkim kultury osobistej, chęci niesienia
                      pomocy kolegom i troski o innych. Powiem ci tylko, że pierwszy raz usłyszałam
                      podobna pochwałę z ust jakieś babci w parku a dotyczyło mojego 3-letniego
                      wówczas syna, który jakos tam (by nie wchodzić w szczegóły) zachował się w
                      stosunku do niej.
                      Kiedyś z 3 i 5 letnimi synami gościłam w wakacje u kuzynki. Była zszokowana, że
                      moje dzieci nie roznoszą jej domu, bo takie miała doświadczenia z małymi
                      dziećmi.
                      Tak więc argument, że małe dziecko nie może sie dobrze zachowywac jest żaden.
                      Może.
                      A ty nie musisz mnie pouczac co mi wypada, sama to wiem, jestem juz dużą
                      dziewczynką. Jeśli koniecznie chcesz kogos edukowac to masz własne dzieci.
                      I w ogóle nie mam zamiaru z toba dyskutowąc poniewaz twoje opinie, argumenty i
                      sposób dyskusji zawsze budziły moje wątpliwości.
              • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 11:13
                >Nie wychowując dzieci, a właściwie wychowując w przekonaniu, że świat do nich
                > nalezy powodujesz, że w ramach poznawania otoczenia porysują gwoździem
                > karoserię samochodu sąsiada, aby sprawdzić jak to jest

                kolejny raz czytam tego rodzaju spekulacje. mógłbym ci napisać, że byc moze
                któreś z twouich cudownych dzieci podzieli wkrótce los jednego z tych zdolnych
                grzecznych dzieci, które przedwkowało narkotyki bo chciało spróbowac czegos
                wiecej niz normalne życie. Ale po pierwsze nie życzę ci tego i ponad wszystko
                podobne spekulacje wydaja mi sie jałowe.

                > Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania - każdy coś poznaje na jakimś etapie
                >życia.
                > A więc moje dzieci moga poznawać grę na instrumencie, słuchanie głosnej
                >muzyki,

                i opewnie nie dało ci sie tego uniknąć. Poza tym jest dosyc istotna różnica
                między 17 latkiem a 4 latkiem. Przynajmniej jesli chodzi o mozliwości
                racjonalnej dyskusji.

                >Dzieci nie są świętymi krowami i ich zachowanie nie
                > musi być tolerowane przez innych ludzi.

                Myslę, że własnie tutaj się powaznie róznimy. Dzieci powinny być
                najważniejszymi osobami dla swoich rodziców a tolerancja dla ich zachowań
                powinna byc wg mnie zdecydowanie wyższa niż dla zachowań dorosłych. I nie
                tylko wg mnie, to wynika z tradycji i jest powszechnie uznawane przez systemy
                prawne. I to raczej ty kontenstujesz powszechnie przyjete zasady.

                Ja nie kwestionuję tego co wg ciebie dzieci powinny robić a czego nie. Zgadzam
                się z tym. Nie zgadzam się z twioim kategorycznym i nieraz aroganckim tonem.
                Większą mam tolerancję dla dziecka (nie tylko własnego) bawiącego się
                przyciskami windy niz leniwej baby, która pakuje się do windy w metrze zajmując
                tym miejsce kobiecie z wózkiem. Kiedys napisałem, że moje 3 letnie wówczas
                dziecko wysikało się przez balkon. Zdarzyło się to tylko raz, sam nie wiem czy
                na skutek mojej reakcji czy tego, że na przyszość byłem bardziej czujny. Od
                razu posypały się bzdury o bezstresowym wychowaniu, chore projekcje czarnej
                przyszłości, lensitwie rodziców. Tak jakbym ja sam w ten sposób się zachowywał
                lub wręcz uczył tego swoje dzieci. A ja chciałem jedynie pokazać jak
                nieprzewidywalne mogą być zachowania dzieci i prosic o toleranację jeśli się
                coś takiego zdarzy. Ale okazało się to niemozliwe w społeczności, w której
                powszechne jest przyzwolenie na świadome łamanie przepisów przez dorosłych w
                rodzaju niesprzatnia psich odchodów.
                • Gość: matka3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 12:48
                  Owa "leniwa baba" może być np. chora - równiez każesz jej wchodzić po schodach?
                  Winda sluży do jeżdżenia a nie do zabawy. Wspomniana kobieta uzywa ją zgodnie z
                  przeznaczeniem.
                  Siusianie przez balkon jest niedopuszczalne. Świadczy to o tym, ze nie panujesz
                  nad dziećmi. Po pierwsze mogło kogoś pobrudzic, po wtóre masz chyba ubikację w
                  domu, a po trzecie - dziś siusia a jutro będzie strzelać z łuku do ludzi.
                  Róznicy nie widzę.
                  Jeśli nie potrafisz przedstawić 4 latkowi racjonalnych argumentów na jego
                  pozimie i wytłumaczyć co jest dobre a co nie - odwiedź psychologa - nie żartuję.
                  Te same treści można przekazać i dziecku i nastolatkowi i dorosłemu - tylko za
                  pomocą innych słów i argumentów. Dobrze wychowany- a więc w przyszłości
                  szczęśliwy człowiek, który będzie dobrze czuł się z innymi, i którzy
                  zaakceptuja jego- 3 latek jest wstanie zrozumieć co jest dobre , co złe i
                  dlaczego.
                  Dzieci są najważniejsze dla swoich rodzców, swoich a nie obcych ludzi. Możesz
                  pozwalać siusiać im na dywan, do łózka, do wanny, mazać po ścianach w
                  mieszkaniu, ale robienie tego w miejscach publicznych jest juz niedopuszczalne.
                  W żadnej tradycji nie ma mowy o dyktaturze dzieci czy pajdokracji. To patologia.
                  Dziecko potrzebuje jasnych komunikatów i konsekwencji. To a nie wychowanie
                  bezstresowe sprawia, że jest spokojniejsze i pewne siebie.
                  • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 13:42
                    Gość portalu: matka3 dzieci napisał(a):

                    > Owa "leniwa baba" może być np. chora - równiez każesz jej wchodzić po
                    schodach?
                    > Winda sluży do jeżdżenia a nie do zabawy. Wspomniana kobieta uzywa ją zgodnie
                    z
                    >
                    > przeznaczeniem.

                    to przeczytaj sobie, do czego służą windy w metrze. zresztą to szczegół.

                    > Siusianie przez balkon jest niedopuszczalne. Świadczy to o tym, ze nie
                    >panujesz nad dziećmi

                    spróbuj sie zrelaksować i odbyć podróż do przeszłości. taką szczerą. a potem
                    z ręką na sercu powiedzieć że nigdy ale to nigdy żadne z twoich paroletnich
                    dzieci nie zaskoczyło cię swoim zachowaniem. Niestety nigdy nie próbowałem
                    swojemu dziecku wytłumaczyć że siusianie przez balkon jest niedopuszczalne, bo
                    po prostu tego nie przewidziałem. Idąc twoim rozumowaniem panowanie nad
                    dziećmi zakłada że sa one uwiązane do twojej nogi. Przy 2 dzieci jest to dość
                    uciążliwe.


                    > . Po pierwsze mogło kogoś pobrudzic, po wtóre masz chyba ubikację w
                    > domu,

                    dziękuję za rady, nie przyszło mi do głowy że ubikacje służą do tego.

                    > a po trzecie - dziś siusia a jutro będzie strzelać z łuku do ludzi.

                    a tam z łuku, z kałacha zacznie walić do rówieśników w przedszkolu.

                    > Róznicy nie widzę.

                    naprawdę?

                    > Jeśli nie potrafisz przedstawić 4 latkowi racjonalnych argumentów na jego
                    > pozimie i wytłumaczyć co jest dobre a co nie - odwiedź psychologa - nie
                    >żartuję

                    a po co? tyle tu dobrych rad od wspaniałych rodziców. daj sobie powiedzieć że
                    dzieci mają rożne temperamenty i że norma może być spokojny brzdąc
                    przeglądający książeczki jaki i nie mogący usiedzieć na miejscu urwis. poza
                    tym zachowanie dziecka zmienia się w zalezności od otoczenia, jego wieku. to
                    nie ja wymyśliłem. to pani psycholog.


                    > Te same treści można przekazać i dziecku i nastolatkowi i dorosłemu - tylko
                    >za
                    > pomocą innych słów i argumentów.

                    Problem w tym, ze nie wszystkie treści trzeba przekazywac maluchowi. W pewnym
                    wieku najwązniejsze są normy związane z jego bezpieczeństwem. Trzymaj się
                    rączki, nie wychodź na ulice itp. itd. Bez sensu jest informowanie go o tym,
                    że np. nie wolno mu sikac z balkonu, bo jeśli jezcze tego nie uczynił-
                    prawodopodobieństwo że uczyni to z czystej ciekawiości rośnie znacząco.


                    > Dzieci są najważniejsze dla swoich rodzców, swoich a nie obcych ludzi. Możesz
                    > pozwalać siusiać im na dywan, do łózka, do wanny, mazać po ścianach w
                    > mieszkaniu, ale robienie tego w miejscach publicznych jest juz
                    >niedopuszczalne.

                    Naprawdę? iekawe że kiedy pisałem to o właścicielach psów, okazało się to mocno
                    watpliwe, wręcz faszystowskie.


                    > Dziecko potrzebuje jasnych komunikatów i konsekwencji. To a nie wychowanie
                    > bezstresowe sprawia, że jest spokojniejsze i pewne siebie.


                    • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 14:23
                      Tak Sylvio, za chwilę uwolnię Cię od swojego towarzystwa, bo muszę iśc do
                      pracy. Nim jednak to uczynie informuje, że windy w metrze służą również do
                      przewożenia osób niepelnosprawnych , a więc i chorych. Nie każda
                      niepelnosprawnośc jest widoczna gołym okiem i nie w każdym przypadku jest to
                      np. brak nogi. Może być wada zastawki mitralnej.
                      Odbyłam podróż do przeszłości i odpowiadam, moje dzieci wielokrotnie mnie
                      zaskakiwały - róznymi pomysłami, zachowaniem opowieściami, ale zawsze starałam
                      się panować nad nimi, od urodzenia wpajać co mogą zrobić, a gdzie jest granica -
                      i bezpieczeństwa i przyzwoitości. W chwili gdy zostałam matką musiałam mieć
                      oczy dookola głowy, a gdy urodziły sie bliźniaki - tych oczu mam znacznie
                      więcej.
                      Nie tak dawno miałam na fotelu 4 latka, któremu rok młodszy kolega wybił
                      jedynkę. Walnął kamieniem. Ciekawa jestem jak bys się zachował gdyby jakieś
                      bezstresowo wychowywane dziecko zrobiło to Twojemu?
                      Nikt nikomu nie proponuje przywiązania dziecka do nogi, ale wychowywanie.
                      Dziecko nie będzie siusialo przez balkon, jeżeli nikt z dorosłych tego nie
                      robi, a na dodatek wie, że siusia się tylko do ubikacji. I tyle. Dziwne, że nie
                      radzisz sobie z 2 dzieci, ja jakoś z trójką sobie dałam radę, choć nie było
                      lekko. No, ale stukac w klawiaturę to ja mogę raz na jakiś czas i to wtedy, gdy
                      moje dzieci są w szkole. Gdy były młodsze nie miałam na to czasu - inna sprawa,
                      że nie było komputerów w każdym domu.
                      Zastanów się Sylvio - dlaczego w długiej- prawie 70 postowej dyspucie prawie
                      nikt nie trzyma Twojej strony? Bo ja uważam, że jest to nie niechęć do dzieci a
                      zmęczenie innych ludzi rozwydrzeniem maluchów!
                      Rzadko, na szczęście, siada mi na fotelu małe dziecko, jednak jesli już to na
                      podstawie jego zachowania mogę wiele powiedzieć o rodzicach. Są dzieci, które
                      zachowują się w miarę spokojnie, nawet gdy ząb wymaga leczenia, są i takie,
                      które drą się na sam widok gabinetu, a rodzic w obronie potomka gotów jest
                      trzymać mnie za rękę.
                      • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 14:45
                        > Nikt nikomu nie proponuje przywiązania dziecka do nogi, ale wychowywanie.
                        > Dziecko nie będzie siusialo przez balkon, jeżeli nikt z dorosłych tego nie
                        > robi, a na dodatek wie, że siusia się tylko do ubikacji. I tyle

                        rozumiem, że jeśli fakty przeczą twojej tezie, to tym gorzej dla faktów.
                        jeszcze raz cię informuję że nie zwykłem sikac przez balkon i swoje dziecko
                        uczyłem sikac do nocnika czy ubikacji. a mimo wszystko zrobiło to co zrobiło.
                        takie są fakty i jeśli chcesz dalej bronić sowjej tezy- musisz mi zarzucić
                        kłamstwo.

                        > Zastanów się Sylvio - dlaczego w długiej- prawie 70 postowej dyspucie prawie
                        > nikt nie trzyma Twojej strony?

                        Z kilku powodów. Zasadniczy jest taki, ze opowiadasz bajki jak powinno być a
                        ja piszę o tym jak jest. Do tego twoja historia dosyc prosta i z happy enedem
                        (moje dzieci od urodzenia mnie słuchały a teraz są bardzo grzeczne i lubiane
                        przez wszystkich) - takie ludzie szczególnie lubią. Oczywiście nie bez
                        znaczenia jest fakt, że proponujesz równie proste rozwiązania- nie pozwolić
                        dzieciom to nie będą psocić- to świetnie sprawdza się równiez w polityce.

                        Ja zaś mam wyraźne poglądy i wcale nie kryję, że w niektórych kwestiach
                        wystepują nieuniknione konflikty między forumowiczami. Nie staram się ich
                        tuszowac bzdetami o tolerancji tylko zajmuję jednoznaczne stanowisko. Mówię że
                        po psach nalezy sprzatać. Że od dzieci nie można wymagać zachowań typowych dla
                        doroslych. Że ścieżka rowerowa przy KEN nie jest eksterytorialną trasą. Uderza
                        to we wcale pokaźne grono forumowiczów, którzy przstają dyskutowac z moimi
                        poglądami a zaczynają podchodiić do tego osobiście.

                        I akurat w tym przypadku: rodzice małych dzieci mają zdecydowanie mniej czasu
                        od ciepriacych z powodu bachorów sąsiadów.
                    • totempotem Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 22:25
                      Faszystowskie okazało się strzelanie gazem do psów,traktowanie ich
                      paralizatorem i podrzucanie im pod pysk wybuchających kulek.

                      Swoją drogą,skąd u małego dziecka pojawił się pomysł sikania przez balkon ?
                      pewnie podpatrzył jak tatuś się wypina przed urzędem gminy,albo o tym mówi...
            • Gość: Karolina Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 10:48
              Silvio, czytasz i widzisz to, co chcesz zobaczyć. Ani krzty obiektywizmu.

              Gratuluję fajnych sąsiadów, ale nie Ty ich wychowywałeś, więc to nie Twoja
              zasługa, że są tacy mili.

              Poczytaj swoje mejle: ile w nich oceny (krytycznej)ile niepotrzebnego
              uogólniania.
              Prawie kazdym zdaniem kogoś osądzasz lub oceniasz.
              Nie potrzeba mi Twojej oceny odnośnie moich dzieci: ani ich nie znasz, ani nie
              widziałeś.Daruj sobie.
              Ja odnoszę się jedynie do Twoich wypowiedzi: można zadbać o bezpieczeństwo
              dzieci niekoniecznie kosztem innych. Choć czasem się nie zdąży. Ale... może
              kondycja rodzica już nie ta?
              Pozdrawiam,
              P.S> Nie mam psa.
            • malgoska4 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 10:54
              Czytam tę calą dyskusję i jestem przerażona: skąd w Was tyle nienawiści do
              dzieci? Dzieci naprawdę są bardzo energiczne i ciekawe świata i jest to
              normalne. Dwulatki często starają się robić na przekór rodzicom, bo to taka
              faza w ich rozwoju, każdy z nas to przechodzil. I wtedy często dziala na nie
              uwaga obcej wlaśnie osoby. Ale ta uwaga nie musi być zaraz krzykiem czy
              zlością, wystarczy, że takiemu chlopcu wyciągającemu numerki na poczcie obca
              pani pogrozi palcem, albo kulturalnie zwróci uwagę, to pomoże i temu dziecku i
              jego ojcu, stojącemu wlaśnie przy okienku. A skąd dziecko ma wiedzieć, że jego
              zachowanie może przeszkadzać innym, gdy ci inni mu o tym nie mówią, a slyszy o
              tym tylko od rodzica? Nie zwasze chce mu uwierzyć. Poza tym, naprawdę, widząc
              rodzica z dwójką malych dzieci, starajmy się mu pomóc, wesprzeć go. Jak go
              przepuścimy bez kolejki na poczcie, to przecież szybciej z niej wyjdzie i jego
              dziciaki nie będą nam przeszkadzać. Ja zawsze staralam się wyegzekwować swoje
              prawo do obslużenia poza kolejnością na poczcie w sytuacji, gdy musialam tam
              pójść z synem. Oczywiście, staram się tlumaczyć synowi, co wolno, a czego nie i
              pilnować, żeby nie halasowal, nie przeszkadzal, nie brudzil, itp. Dzieci jednak
              nie nauczą się wszystkiego od razu i trzeba im okazać trochę cierpliwości.
              Oczywiście pozwalać na wszystko też nie można.
              Bądźmy po prostu wszyscy dla siebie nawzajem ludźmi i okazujmy sobie
              życzliwość, zamiast mścić się na wszystkich matkach za to, że jakieś jedno
              dziecko weszlo na siedzenie, albo nacisnęlo guziki w windzie.
              Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że i tak na Ursynowie ludzie są o wiele
              życzliwsi dla dzieci niż w wielu innych miejscach, gdzie mieszkają glównie
              starsi ludzie.
              A osoby krytykujące teraz Silvia i innych rodziców za parę lat zaczną myśleć
              inaczej, jak same będą mieć dzieci.
              • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 11:11
                Opisany przeze mnie przypadek malucha, który wyciągał numerki na poczcie
                wygladał dokładnie tak jak usiłowałaś opisać w swoim scenariuszu dobrych rad.
                Tylko końcówka była inna. Dzieciak wyciągał 10 może 15 numerków, obca osoba
                pogroziła mu z uśmiechem(!) palcem, po czm chłopczyk zaczął wykrzykiwać do
                niej "głupek". Co miała robić? Wezwać policję? Sprać cudze dziecko?
                Zapewniam, że za 5 lat ów chłopiec będzie rzucał "starymi k-mi" pod adresem
                osoby, która zrobi coś wbrew niemu, a za 15 zasili grono dresiarzy. Jest
                granica. Ciekawe czy byłabyś zachwycona, gdybyś zniszczyła sobie ubranie colą,
                bo wylała się jakiemuś dziecku w autobusie, usiadła na siedzeniu ubrudzonym pn.
                psimi kupami ( maluch wdepnął i stanął w tramwaju, na siedzeniu, żeby podziwiać
                świat?
                Nikt nie mówi o wojskowym drylu, nikt nie domaga się kneblowania dzieci, ale
                wyznaczenia wyraźnych granic co im wolno a co nie! A nie wolno robić tego, co
                jest uciążliwe dla otoczenia- bez względu na wiek.
                • malgoska4 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 12:21
                  Ależ to jest oczywiste, że to rodzice muszą wychowywać swoje dzieci i wyznaczać
                  im wyraźne granice. Ale to nie znaczy, że wszyscy inni mają zaraz piętnować
                  wszystkich rodziców z malymi dziećmi i odgrażać się, że już więcej nie ustąpią
                  miejsca matce z dzieckiem itp., albo wyrokować, że z każdego dziecka zaraz
                  wyrośnie bandyta.
                  Sama kiedyś przez nieuwagę usiadlam w autobusie na siedzeniu obsikanym
                  wcześniej przez jakiegoś psa i wcale po tym wydarzeniu nie twierdzę, że należy
                  wyrzucać psy z autobusów.
                  A obserwując rodziców z dziećmi na Ursynowie widzę, że jednak większość z nich
                  pilnuje swoich dzieci.
                  • silvio1970 Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 12:27
                    malgoska4 napisała:


                    > A obserwując rodziców z dziećmi na Ursynowie widzę, że jednak większość z
                    nich
                    > pilnuje swoich dzieci.

                    dokładnie. dlatego szczególnie bolesna jest dysonans między skalą problemu a
                    histeryczna, negatywną reakcją wiekszości forumowiczów. zupełnie odrotnie niz
                    w przypadku psów, które chocny przez swoją masę stwarzaja poważne problemy a
                    jest to zupełnie obojętne mieszkańcom Ursynowa.
                    • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 31.05.05, 12:55
                      Jak już jesteśmy przy psach...........Jest z nimi trochę tak jak z dziećmi.
                      Mogą być dobrze lub źle wychowane, właściciele moga po nich sprzatać i
                      wyprowadzać w ustronne miejsca, albo powodować, że staną się utrapieniem dla
                      otoczenia.
                      Nie mam psa, chociaż moje dzieci swego czasu bardzo chcialy. Przez 2 tygodnie
                      opiekowały się psem sąsiadki i przeszło im to, bo zobaczyły jaka to
                      odpowiedzalność i z czego musza zrezygnować. Oboje z mężem zgodzilibysmy sie na
                      psa pod warunkiem przejęcia przez dzieci wszelkich obowiązków - a więc
                      spacerów, weterynarza i sprzątania.
              • totempotem Re: Dzieci na Ursynowie. 31.05.05, 22:41
                Tutaj nie chodzi o to, że dzieci coś robią źle.
                Chodzi o to, że rodzice nie są w stanie nad nimi zapanować.
                W opisywanym przypadku mamusia z uwielbieniem wpatrzona była w dziecko
                wyciągające kilkanaście numerków - nie stała przy okienku.
                Dziecko stało na siedzeniu w metrze i matka nie zwróciła na to uwagi.
                Inne powciskało guziki w windzie też za aprobtą rodziców.
                To jest chore i krytykowane - brak reakcji rodziców na takie zachowanie swoich
                dzieci.Nie przewidzisz wszystkiech zachowań małego dziecka,ale po takim
                wydarzeniu nalezy z nim porozmawiać i wytłumaczyć dlaczego nie wolno tak robić.
                Nikt tutaj nie pisze o biciu pasem,katowaniu dzieci tylko o uświadomieniu im
                dlaczego tak nie wolno robić.
                Nie wyobrażam sobie sytuacji takiej, że stoję przy okienku a moje dziecko nie
                stoi obok mnie i tracę je z oczu - umarłabym ze strachu, że wybiegnie na ulicę.
                Wystarczy z nim porozmawiać przed wizytą na poczcie i wyznaczyć pewne zasady
                pobytu tam.

                Co mnie obchodzi, że dzieciak jest kreatywny, bo tak twierdzą jego
                nieodpowiedzialni rodzice,w sytuacji gdy ja muszę postać na poczcie 5 minut
                dłużej, aż pani w okienku "przeskoczy" te puste numerki...
              • l.a.w Re: Dzieci na Ursynowie. 01.06.05, 00:39
                Nie zaczna myslec inaczej, bo nie beda miec dzieci - beda starymi,
                zdziwaczalymi babsztylami, czepiajacymi sie byle kogo i z byle powodu...

                Aha, beda miec po dwa psy i beda je wyprowadzac tuz, tuz obok klatki
                schodowej.. :-(
        • totenpotem Re: Dzieci na Ursynowie. 01.06.05, 00:44
          l-a-w napisał:

          > i nikt mnie nie lubi :((((


          Nie przesadzaj, mnie tez nikt nie lubi, ale ja leje na to moim ukochanym
          cieplym moczem...
          Jest prawie tak fajnie jak przy zabawie kupcia mojego kundelka :-)
              • Gość: dość do silvio. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.06.05, 22:08
                Doskonale cię rozumiem..ale czy ty zrozumiesz mnie i moje dziecko, które ma 7
                lat... i w windzie, na placu zabaw lub na poczcie przyłoży twojemu dziecku.. bo
                ma taką ochotę, bo jest na takim etapie rozwoju.. a ja uważam,że dziecko może
                więcej niz dorosły. Czy zrozumiesz mnie, kiedy twoje dziecko będzie chciało
                bardzo siku.. a moje będzie bawiło sie windą.. czy zrozumiesz moje dziecko..
                kiedy nasika z balkonu na twoje dziecko.. kiedy zabrudzi błotem siedzenie np. w
                metrze... na którym chcesz posadzic swojego beniaminka.
                Cała ta dyskusja nie ma sensu. Bo...albo ktoś wie, co to jest kultura
                współżycia społecznego..albo nie.

                PS.Nawet zwierzęta swoje dzieci socjalizują....
                • Gość: matka 3 dzieci Re: do silvio. IP: *.chello.pl 02.06.05, 08:06
                  W setnym poście, kończąc tę dyskusję podpisuję się pod Twoim postem.
                  Co my, ludzie, którzy nie zgadzają się z pajdokracją i nie chcą tolerować
                  uciążliwych zachowań dzieci mamy robić? Zwracać uwagę! Publicznie, rodzicom,
                  grzecznie, ale stanowczo. Żądać uciszenia, sprzątnięcia zabłoconego siedzenia w
                  komunikacji miejskiej, przywołania do porządku w miejscach publicznych.
                  Sylvio jest mocny w słowach na forum, na którym nikt niczego mu nie zrobi,
                  natomiast ucichnie i spokornieje, gdy stanie oko w oko przed innymi ludźmi.
                  Zwracajac uwagę w słusznej sprawie możemy liczyć na poparcie klientów,
                  petentów, pacjentów , pasażerów, sąsiadów. W końcu nikt nie lubi brudzic sobie
                  ubrania błotem z dziecięcych butów.
                  Zaś gdy dziecko łamie prawo np. siusia z balkonu, to gdy znajdziemy świadka
                  poinformujmy straż miejską. Oni są także od tego, aby pilnować porządku, a za
                  dewastacje dzieci odpowiadają rodzice.
                  Nie oznacza to, że nawołuje do wzięcia na smycz 2-4 letnich dzieci, ale są
                  granice.
                • silvio1970 Re: dosc demagogii i bredni 02.06.05, 12:27
                  często ludzie na forum zarzucają mi przesadę i wpadanie w skrajność. Jednak to
                  co wyrabiają w tym wątku z wolna zapadające na rodzicielską demencję mamuśki
                  woła o pomstę do nieba. Demagogia najczystszej wody. Wywodzenie dziwnych
                  skutków z jeszcze dziwniejszych przesłanek. Zrównywanie zachowań 7 a nawet
                  nastolatków z paroletnimim brzdącami. Stawianie znaku równości między
                  wciskaniem guzików w windzie a wybijaniem zębów. Szukanie żródeł poważnych
                  przestępstw w zabawie z automatem pocztowym. O idiotycznej walce o zrównanie
                  praw psów z prawami dziećmi nie wspomnę. DOŚĆ TYCH BZDUR!
    • Gość: matka 3 dzieci Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.chello.pl 28.06.05, 15:42
      Bazarek przy Wąwozowej. Kupuję pieczywo. Do sklepu wchodzi matka z 3 letnim
      dzieckiem, które trzyma w buzi paluchy. Za chwilę owe paluszki łapią wyłozone
      pieczywo. Matka nie reaguje. Ktos kupi te bułki i będzie jadł zaślinione przez
      malucha pieczywo.
      Przyjemne? Higieniczne? Esetyczne? Dla mnie nie. Mogę jeść nadgryzioną bułkę
      przez moje dzieci, ale dlaczego maja mi to fundować cudze?
      • java9 Re: Dzieci na Ursynowie. 28.06.05, 16:11
        W sumie to masz rację.
        Po pierwsze właściciel sklepu powinien przechowywać chleb w warunkach
        umożliwiających zachowanie czystości, po drugie matka powinna pilnować aby
        dziecko nie paprało chleba obślinionymi paluchami.
        No ale z drugiej strony, czy wiadomo co się z tym pieczywem działo wczesniej ?
        kto je jakimi paluchami przekładał do skrzynek, jakimi paluchami było robione ?
        Jakby tak zagłębić się w tajniki procesu produkcji,transportu i wyładunku to
        okazałoby się, że nic nie mozna jeść :)
          • java9 Re: Dzieci na Ursynowie. 29.06.05, 10:09
            Źle zrozumiałas to co napisałam.
            Pretensję należy mieć do wszystkich.
            W sklepie widzisz co się dzieje i możesz zwrócić uwagę,
            nie wiesz jednak co się z towarem działo wcześniej
            i to pozostaje tylko w sferze wyobraźni.
            • billy_the_kid Re: Dzieci na Ursynowie. 29.06.05, 10:41
              java9 napisała:

              > Źle zrozumiałas to co napisałam.
              > Pretensję należy mieć do wszystkich.
              > W sklepie widzisz co się dzieje i możesz zwrócić uwagę,
              > nie wiesz jednak co się z towarem działo wcześniej
              > i to pozostaje tylko w sferze wyobraźni.

              ja to bym jednak nie dopuszczał najgorsze bo wyobrażnie ludzi jest na ogół i
              tak gorsza niż rzeczywistośc, więc nie ma co się wysilac tylko od razu zwracać
              wwszystkim uwage, i tym dzieciom i psom i tym co rowożom ten chleb bo i tak na
              pewno coś tam narobili do pieczywa a nawet ja k nie to kiedyś narobiom a poza
              tym uwagi nigdy nie za dużo i czeźwosci.
      • billy_the_kid Re: Dzieci na Ursynowie. 28.06.05, 16:30
        Gość portalu: matka 3 dzieci napisał(a):

        > Bazarek przy Wąwozowej. Kupuję pieczywo. Do sklepu wchodzi matka z 3 letnim
        > dzieckiem, które trzyma w buzi paluchy. Za chwilę owe paluszki łapią wyłozone
        > pieczywo. Matka nie reaguje. Ktos kupi te bułki i będzie jadł zaślinione
        przez
        > malucha pieczywo.
        > Przyjemne? Higieniczne? Esetyczne? Dla mnie nie. Mogę jeść nadgryzioną bułkę
        > przez moje dzieci, ale dlaczego maja mi to fundować cudze?

        Jesteś zbyt ostra w ocenach i pohopna we wnioskach, wcale nie jest bynajmniej
        czywiste że te bułki ktos kupi, a tym bardziej na bazarku na Wąwozowejgdzie jak
        wiadomo jest bardzo drogo i czesto pieczywa sie ssycha, ale oczywiscie zreszta
        masz rację, że dzieci nie powinny trzymac paluchów w buzi, bo to ani
        estetycznie ani higienicznie, ale z przyjemnością to już nie wiem, bo jak
        trzymają to pewnie lubią, no i w ogóle nie powiinny brac potem tego pieczywa,
        chyba że zaplaca za nie i najlepiej zaraz potem zjedzą, ale jak nie, to trzeba
        nawrócic uwagi a jak nie działa to może i po straz mięska zadzwonić, żeby
        oceniła czy trzeba zaresztować matkę i dziecko,czy same dziecko wystarczy ale
        trzeba troszke być tolerancyjnym i jak jesz bułki swojego dziecka to pamiętaj
        ze wszytskie dzieci sa naszy i zjedzi takie.
          • billy_the_kid Re: Dzieci na Ursynowie. 29.06.05, 10:46
            Gość portalu: też_mama napisał(a):

            > Mnie do rozpaczy doprowadza wsadzanie dzieci W BUTACH do koszy w
            > supermarketach. Na moje uwagi, że ktoś inny za chwilę włoży tam swoje zakupy,
            > zawsze spotykam się w najlepszym wypadku ze zdziwieniem, że się czepiem.
            > Czepiam się???

            nie wiem, moi zdaniem to zależy od czystości obuwia względem stanu
            higienicznego wózka, bo też się zdarza, ze dziecko do sklepu jak na komunie
            ubrane i buty zmieniane tuz przed wejsciem a tu wózek oblepiony kupkami po
            jogurtach, patyczkami po lodach, kartonikami po sokach i to często przez tych
            co dzieci nie wożą ale jedzą wszytskie promocje a nieraz to i inwalida tak
            nabrudzi, że3dziecko starch wsadzić. ale tak w ogóle to masz racje a małe
            dzieci to jeszcze często potrafią zwymiotwoac albo zaskiac taki wózek a ty
            potem wkładasz tam pieczywo albo ksiązke o tolerancji.

            no to się czepiaj ale rub to staktem i wyrozuminiem bo dzeicko może miec buty
            zamienne i wtedy się okaże że nie masz tej racji i wstydu się tylko nazjadasz.
            ja mówią u nas: czerwony uszy do barszczu lepiej niż w kosz.
          • Gość: tola Re: Dzieci na Ursynowie. IP: *.sggw.waw.pl 29.06.05, 10:51
            Czepiasz się kochana.
            Do tego samego kosza wkładasz ziemniaki, butelki i inne produkty w tych samych
            opakowaniach, w których są one magazynowane i transportowane. Często w nawet w
            sklepie leża one na podłodze pod regałami, że o przestrzeganiu zasad higieny w
            transporcie nie wspomnę.
            Dziecięce buciki w koszyku są podejrzewam mniej grozne niż biegające po
            magazynach gryzonie.
            A pieczywo, mięso i inne produkty, które nie są zapakowane pakuj do woreczków,
            które są dostepne w nieograniczoych ilościach.
            Mnie osobiście o wiele bardziej wk.... wprowadzanie psów do sklepu.
              • billy_the_kid Re: Dzieci na Ursynowie. 29.06.05, 11:09
                Gość portalu: też_mama napisał(a):

                > Tylko że te opakowania (serki, masło , jogurty, pieczywo w folii) wkładasz
                pote
                > m
                > do lodówki... np. po bliskim kontacie z psią kupką przyklejoną do bucika
                > milusińskiego.

                przeciez to możesz sobie wyczyuścić taka kupę zaanim do lodówki schowasz ale
                masz rację, takie dzieci to powinny uważać żeby w kupy nie wchodzić, a jeszcze
                bardziej jak potem chcom wuzkami jeżdzić po supermarkecie a najlepiej to
                zmienne obuwie do sklepu ze sobą brać. co zresztą i dorosłe powinny robić bo to
                nie zaszkodzi a czystości pomoze. i jeszcze dodam że dzieci najwięcej chorób
                wieku dziecinnego przenoszą co jest dla dorosłych niezdrowe również.