zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówek...

14.06.06, 18:51
tak mnie dzisiaj naszło i obdzwoniłam kilka ursynowskich podstawówek
niepublicznych celem dowiedzenia się o zasady rekrutacji. no i wszędzie
usłyszałam, że robi się to na podstawie rozmowy kwalifikacyjnej, którą w
zależności od szkoły przeprowadza się albo z dzieckiem albo rodzicami.

rozumiem, że szkoła niepubliczna ma prawo dowolnie ustalać sobie kryteria
wyboru i nic mi do tego, ale taka rozmowa brzmi jakoś tak mało klarownie.
tylko w fundacji shumana mają jakiś konkretny test dla dzieci.

na razie pomijam takie niuanse, że najpierw przyjmują rodzeństwo (pani w
Przymierzu Rodzin powiedziała, że tego rodzeństwa to sporo jest i
niekoniecznie są miejsca dla innych ;o), potem dzieci z własnego przedszkola,
a potem to już pewnie nie ma miejsc. chodzi mi o zasady.

właśnie dotarło do mnie, że za dwa lata moje dziecię zacznie postawówkę. jak
mi ktoś przed urodzeniem małego sugerował zapisnie do szkoły to wydawało mi
się to absurdem jakimś no i teraz mam (rękę w nocniku ;o). zresztą we
wszystkich szkołach do których dzwoniłam kolejność zapisu nie miała
znaczenia, liczy się rozmowa (podobno).

możecie proszę podzielić się waszymi doświadczeniami z takich rozmów
kwalifikacyjnych. test gotowości szkolnej dla dzieciaka to pradnie PPP
wydają, więc czego jeszcze od tych dzieci chcieć? a o co pytają rodzica? co
takiego mówiliście (robiliście???), że wasze dziei zostały przyjete (albo nie
przyjete).

na razie dzwoniłam do STO 9 na Wiolinowej, Przymierza, Nazaretanek, Shumana,
Polinezyjską. ale info o każdej szkole przeczytam z zainteresowaniem.

gośka

PS nie uważam państwowych za gorsze, zresztą na ursynowie te państowe to
chyba całkiem dobre są (z tego co wyczytałam na tym forum). ale mój rejon to
Wilczy Dół. raczej nie wyślę maucha na drugą zmianę, więc sprawdam inne
możliwości...
    • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 14.06.06, 21:36
      Była już kiedyś na ten temat dłuuuuuuuuuuuga dysputa ( nawet "pokłóciłam" się z
      Agatką), ale raz jeszcze:
      - uważam, że szkoły niepubliczne mają prawo ustalać swoje zasady i kryteria
      przyjść;
      - najuczciwszym kryterium jest test ( kompetencji, dojrzałości, predyspozycji -
      jak kto go chce nazwać)
      - trzymałabym się daleko od szkół , w których rekrutacja odbywa się w sposób
      nieklarowny ( rozmowa, według kolejności zgłoszeń, według grubości portfela
      rodziców - też tak bywa);
      - są szkoły ( Nazaretanki, wspomniane Przymierze), do których zapisuje się
      dzieci przed urodzeniem a też bez pewności przyjęcia;
      - mam dużo ciepłych uczuć do Primusa ( zajrzyj do przeglądarki);
      • martinimartini Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 15.06.06, 09:25
        znalazłam dużo opinii nt szkół różnych. ale w temacie 'kryteria rekrutacji' to
        tam niewiele było. jedynie o Primusie może więcej (i póki co tylko tam zasady
        rekrutacji sa w miare jasne - jak dla mnie).
        a mnie chodzi bardziej o komentarze rodziców, którzy już takie rozmowy odbyli -
        jak to wyglądało i co z tego wyniknęło - no ciekawa po prostu jestem. no i
        przygotować się chciałam ;o)
        Wchodzę do takiej Pani Dyrektor/Siostry Drektor, i co? mówię kim jestem, co
        robię, jaki mam pogląd na życie - i jak dobrze rozumiem na tej podstawie moje
        dziecko jest lub nie jest przyjmowane do szkoły?
        chciałam się dowiedzieć jak to prakycznie wygląda.

        wczorej od Nazaretanek usłyszałam, że do szkoły nie zapisuje się dzieci
        wcześniej. dzieci z ich przedszkola są przyjmowane z automatu (i to do
        przedszkola trzeba się zapisać przed urodzeniem), przyjecia na ew wolne miejca
        (podobno sie zdarzają) jest na podstawie rozmowy z Dyr.
        w Przymierzu też powiedzieli, że bynajmniej nie kolejność zgłoszeń decyduje.

        więc może jacyś praktycy mnie uświadomią jak to jest.

        m.
        • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 15.06.06, 19:21
          Mam doświadczenie z pewnym Panem Dyrektorem szkoły w Śródmieściu.
          Najpiewrw oświadczył , że nie ma miejsc i może mnie (?) umieścić na liście
          rezerwowej - miejsce odległe. Nakazał raz w miesiącu ( potem w tygodniu)
          odhaczać się telefonicznie. Co też czyniłam.
          Trwało to jakieś 8-9 miesięcy i stale przesuwałam się ( nie wiedzieć czemu ja a
          nie moje dziecko) na bliższą pozycję. W przede dniu zebrania okazało się, że
          się załapałam. I tu powinno zapalić się czerwone światełko - niestety nie
          zapaliło. Rozmawa wstępna czyli zebranie polegało na określeniu obowiązków
          dzieci i rodziców i praw szkoły ( tu też powinno zapalić się czerwone światełko-
          niestety byłam młoda, głupia, łatwowierna i naiiwna).
          Wydawało się, że złapałam Pana Boga za nogi - taaaaaaaaaaaaaaka szkoła. W ciągu
          roku okazało się, że tę samą taktykę stosowano wobec wszystkich innych rodziców.
          Uciekliśmy z tej szkoły.
          Aha, Pan Dyrektor bardzo uważnie patrzył jakim samochodem jeżdżę, jakie buty
          mam na nogach, kim jestem z zawodu, kim jest mój mąż, co mogę no i czy trzeba
          się ze mną liczyć.
    • marek.dumle Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 15.06.06, 20:36
      martinimartini napisał:
      > na razie pomijam takie niuanse, że najpierw przyjmują rodzeństwo (pani w
      > Przymierzu Rodzin powiedziała, że tego rodzeństwa to sporo jest i
      > niekoniecznie są miejsca dla innych ;o), potem dzieci z własnego przedszkola,
      > a potem to już pewnie nie ma miejsc. chodzi mi o zasady.

      W przypadku Przymierza Rodzin jest to nawet bardziej skomplikowane.
      Po pierwsze rodzeństwa
      Po drugie przedszkole
      Po trzecie "sponsorzy" :)
      Reszta ma już niewielkie szanse

      W przypadku Niepokalanek nie udało nam się dowiedzieć o możliwościach
      rekrutacji bo byliśmy z zasady spławiani. Nawet nie można się było dowiedzieć z
      kim należy tak naprawdę gadać.

      Szkoły prywatne, zwłaszcza te renomowane mają niestety też swoje wady. Nie
      tylko związane z ponoszonymi kosztami. W niektórych dziecko, które nie
      ma "bardzo dobrego nazwiska" czuje się dość wyobcowane. W niektórych dziecko,
      które nie dostało na urodziny komputera, najnowszego gameboya i imprezy co
      najmniej w kidsplayu staje się outsiderem. Do tego dochodzi ryzyko popadania
      dziecka w dość skrajny konsumpcjonizm i bardzo materialne podejście do życia.
      Chyba że to komuś nie przeszkadza...
      • malgoska4 Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 15.06.06, 23:12
        Mój syn dostał się do przedszkola do sióstr Niepokalanek na ul. Zaruby. Co
        prawda zapisywaliśmy go miesiąc po urodzeniu, ale i tak musieliśmy iść razem z
        nim na rozmowę kwalifikacyjną i siostra dyrektorka raczej dawała nam do
        zrozumienia, że się nie dostanie, bo one preferują dzieci z rodzin
        wielodzietnych i w pierwszej kolejności przyjmują rodzeństwo. Gdy więc
        zobacczyłam jego nazwisko na liście przyjętych, byłam mile zaskoczona. Mam
        nadzieję, że po przedszkolu przyjmą go do podstawówki, bo to wcale nie jest
        taki automat.
        A jak wyglądała rozmowa kwalifikacyjna? Najpierw musieliśmy wyjaśnić, dlaczego
        chcemy oddać dziecko do przedszkola katolickiego, potem, jak poradzimy sobie w
        czasie wszystkich przerw świątecznych, których tam jest sporo, byliśmy pytani,
        kto będzie przyprowadzał i odbierał dziecko. Musieliśmy zadeklarować, że
        będziemy współpracować z przedszkolem: przychodzić na zebrania, wykłady dla
        rodziców, pomagać w organizacji kiermaszy świątecznych, pikników itp. Trzeba
        jeszcze było wypełnić ankietę o dziecku.
        O kasę nikt nas nie pytał i nie było żadnych sugestii na ten temat.
        No cóż, nie odpowiedziałam w pełni na Twoje pytanie, ale ponieważ wiele
        niepublicznych podstawówek na Ursynowie zaczyna się od przedszkoli, to może
        komuś ta odpowiedź pomoże. Poza tym siostra dyrektorka przedszkola powiedziała,
        że kończy już z zapisami tuż po urodzeniu i od przyszłego roku zapisy będą w
        danym roku kalendarzowym.
        Spotykam na tym forum opinie niechętne siostrom Niepokalankom, które moim
        zdaniem są nieuprawnione. Siostry wkładają naprawdę wiele serca w wychowanie
        dzieci, a przyjąć ich mogą tylko tyle, ile jest miejsc.
        Brak szkół na Ursynowie to temat odwieczny.
        • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 16.06.06, 17:07
          Ludzie mają prawo w różny sposób oceniać szkołę. Ateistom i agnostykom za nic
          na świecie nie odpowiada szkoła prowadzona przez Niepokalanki. Ktoś ma
          zastrzeżenia do np. filozofii szkoły Raszyńska/Bednarska ( gimnazjum i liceum),
          innym nie odpowiada atmosfera szkoły Lauder Morasha ( żydowska).
          Niepokalanki znam z opowiadań i .....wspólnych podrózy metrem. Obserwacje tych
          ostatnich dały mi sporo do myślenia. Na twarzy sisóstr maluje się niechęć,
          napięcie, podirytowanie. Te kobiety - nie mając własnych dzieci - nie potrafią
          zrozumieć ani maluchów ani, podejrzewam, rodziców.
          Podejrzewam, że nikt nie uczy dzieci tolerancji, otwartości na innych. Rośnie
          pokolenie, któremu wkłada się do głowy, że jedyne słuszne poglądy płyną z Radia
          Maryja, wygłasza je ksiądz, rację na LPR i Młodzież Wszechpolska.
          • jan-w Re: zasady rekrutacji do niepublicznych podstawówe 16.06.06, 17:57
            A tak z ciekawości - jakie ktoś ma zastrzeżenia do Raszyńskiej ?
            • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznych podstawów 16.06.06, 20:27
              Są ludzie, którym nie podobają się:
              - 'bednary"
              - rozpolitykowanie
              - pseudodemokracja
              - atmosfera panująca w szkole
              Nadmieniam, że jest to szkoła znana mi z opowiadań, z relacji osób trzecich ( w
              tym rodziców uczniów).
              Osobiście zetknęłam się z jednym studentem, który ukończył liceum na
              Bednarskiej. Nie podobało mi się, że próbował rozmawiać ze mną jak z koleżanką
              ( jestem sporo od niego starsza, pracuję jako adiunkt i relacje raczej ja
              ustanawiam). Tym nie mniej - jeden uczeń to nie cała szkoła!
              • jan-w Re: zasady rekrutacji do niepublicznych podstawów 16.06.06, 20:46
                Bednary też mnie trochę denerwują. Uczniowie którzy mają dużo zajęć dodatkowych,
                nie są w stanie zebrać ich dostatecznie dużo. Atmosferę i upolitycznienie,
                oceniam pozytywnie. Różne akcje społeczne i poziom informatyki również (mój syn
                zna linuxa lepiej niż ja - zawodowy informatyk!). Myślę że przypadek z którym
                się zetknęłaś to jak słusznie zauważyłaś sprawa jednostkowa.
          • malgoska4 Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 16.06.06, 23:16
            Piszesz "podejrzewam", więc nie wiesz. Piszesz bzdury o Niepokalankach i tym,
            czego uczą, nie znając faktów. Otóż atmosfera tam jest bardzo sympatyczna,
            siostry są zawsze uśmiechnięte i życzliwie nastawione do dzieci.
            Ja ani nie słucham Radia Maryja, ani nie głosuję na LPR, a syna tam wysyłam.
            A o szkołach, których nie znam (lub znam tylko z opowiadań) w przeciwieństwie
            do ciebie się nie wypowiadam.
            • marek.dumle Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 10:46
              Przyznam się, że chętnie bym wysłał dzieci do szkoły katolickiej. To co dla
              mnie jest barierą to głównie koszty i trudności z dostaniem się do takich
              szkół. Moja starsza córka chodzi do szkoły państwowej. W tym roku wszystkie
              dzieciaki z klasy były u Pierwszej Komunii, ale tak jak patrzę na rodziców i
              same dzieciaki znaczna większość tak naprawdę od Kościoła jest bardzo daleko.
              Co do szkół katolickich powiedziałbym:
              1. Są bardzo różne. Od poziomu endecko-radiomariawickiego do poziomu kato-
              liberalnego. Generalnie szkoła szkole zdecydowanie nierówna.
              2. Co do "życzliwości sióstr" - Generalnie siostry są tylko ludźmi a dzieciaki
              potrafią często dać w kość. W szkole mojej córki widzę, że nauczyciele i
              świetliczanki często nie radzą sobie z dzieciakami. Wrzeszczą na dzieciaki itd.
              Oczywiście zazwyczaj nie przy rodzicach. Przy rodzicach są bardzo cool. A
              siostra zakonna to niekoniecznie anioł. To przede wszystkim człowiek.
              3. Przyznaję, że śmieszy mnie ta walka sióstr z Harry Potterem czy z zabawkami
              i akcesoriami typu Witch. Jak dla mnie to niepoważne (taki mój subiektywny
              pogląd, którym nikogo nie chcę obrażać). Myślę, że są znacznie poważniejsze
              zagrożenia dla dzieci i młodzieży i to na nich (moim zdaniem) należałoby się
              skoncentrować. Być może siostry nie zdają sobie sprawy z tego faktu.
              • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 11:06
                O szkole i przedszkolu na Zaruby nie wiem nic (poza artykulami o protescie
                wobec filmu, i poza oficjalnymi rankinagami podstawowek).

                Wiem natomiast ze moje dziecko chodzilo do przedszkola prowadzonego przez
                sistry zakonne w Komorowie pod Warszawa.

                Przedszkole bylo wspaniale, dzieci dopilnowane a siostry byly cudowne. Bardzo
                dobre i cieple dla dzieci, ale bardzo surowe dla rodzicow. Potrafily np
                wyegzekwowac aby z dzieckiem pojsc do lekarza bo mialy wrazenie ze cos jest nie
                tak ze sluchem. Nie pozwalaly tez na zadne fanaberie w stylu "moj Misio tego
                jesc nie bedzie...". Ale dla dzieci byly zawsze bardzo delikatne i serdeczne.
                Moj syn nigdy nie mial problemu ze do przedszkola nie chcial pojsc, powiem ze
                raczej na odwrot... (i to mimo sporej dawki modlitw, regularnych mszy
                (dziecinnych !!!) i sporej ilosci nauki religii).

                Aha sistry wygladaly slicznie bo po pierwsze byly ubrane na blekitno bialo (tzn
                normalnie mialy czarne habity, ale do pracy z dziecmi byly na niebiesko lub
                szaro golebio) a po drugie zwsze byly usmiechniete, nawet jak mialy cos niezbyt
                milego do powiedzenia...

                Kazda z siost byla po studiach pedagogicznych, a sistra przelozona, kierownik
                przedszkola to nawet wykladala na takich studiach.

                Rekrutacja do przedszkola byla na zasadach kto pierwszy ten lepszy, niemniej
                trzeba bylo startowac na dwa lata przed... (tam bylo chyba jeszcze gorzej niz
                tu narsynowie).

                Co do rekrutacji, apropos sposobow to nie wypowiem sie. Wiem jedno gdy ja
                podejmowalam decyZje latwo nie bylo.
                • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 12:26
                  Moja mama chodziła do gimnazjum Urszulanek. Ten okres wspomina jako coś
                  najgorszego z mozliwych! Siostry bardzo skutecznie zniechęciły ją do kościoła,
                  wiary.
                  Oczywiście siostry są tylko ludźmi i są bardzo rózne. Tym nie mniej upieram
                  się, że:
                  - kobiety, które nie mają swoich własnych dzieci nigdy, przenigdy nie
                  zrozumieją tak naprawdę i do końca problemów dzieci/rodzin. Choćby nie wiem co
                  ukończyły, nie wiadomo gdzie wykładały.
                  - Zakonnice ze względu na życie inne niż osoby świeckie są w pewnym sensie
                  odrealnione. Obce im są kontakty na płaszczyźnie kobieta-mężczyzna i, nawet
                  gdyby nie wiem jak się starały przenoszą to na dzieci.
                  - Osoby żyjące w celibacie ( a siostry żyją a przynajmniej powinny) mają
                  róznego rodzaju napięcia, frustracje, żale. Od napięcia seksualnego poczynając
                  ( nikt mi nie wmówi, że młoda 20-30 letnia kobieta nie odczuwa popędu
                  seksualnego), po niezaspokojony instynkt macierzyński ( też jest to normalne).
                  Pracując z dziećmi nie może to w taki czy inny sposób nie wyjść.
                  Inna sprawa to religia - można do niej skutecznie zniechęcić dzieci zmuszając
                  do modlitw i strasząc piekłem ( nie takie rzadkie).
                  Siostry, chcąc nie chcąc, przekazują dzieciom taki a nie inny pogląd, nie uczą
                  tolerancji.
                  • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 12:58
                    dyskusja zboczyla.

                    Ale wybacz piszesz bzdury. Gdyby isc twoim tokiem rozumowania to matki
                    adoptujace dzieci tez nie nadawaly by sie do ich wychowywania,no bo nie
                    rodzily.

                    Tak samo z facetami-oni tez nie rodza, no to tez jak np zostaja sami , to
                    dzieci im zabrac-bo nie rozumieja na czym zajmowanie sie dzieckiem polega.

                    Wdowy zyjace "w celibacie" bo nie chca wiazac sie z nikim, czy samotne matki
                    tudziez czasem nie majace juz ochoty na zwiazki z facetami, tez powinny byc
                    obowiazkowo pozbawiane praw rodzicielskich, bo ich frustracja z powodu braku
                    tego o czym piszesz uniemozliwialaby im zajmowanie sie dziecmi.

                    A swieckie przedszkolanki, ile z nich dzieci jeszcze nie ma, a ile z nich seksu
                    nie uprawia (a ile z tego powodu przezywa katusze ? nawet wieksze, bo one chca
                    np a tu nie ma nikogo na horyzoncie...-to dopiero frustracja ???? normalnie
                    potem moga dzieciaki w przedszkolu pozagryzac z tej frustracji...)

                    I co ? I pstro...

                    Argumenty z ksiezyca.

                    Tak czy owak ja siostry jako pedagogow polecam, bo mam tylko dobre
                    doswiadczenia. Nie mniej to nie byl temat watku, wiec jak moderator nas usunie
                    to sie nie zdziwie...
                    • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 15:01
                      Agatko, masz prawo się ze mna nie zgadzać, nie masz prawa wydawać opinii, że
                      moje poglądy są bzdurami. Są może dla tych lub owych niewygodne.
                      Adpotujące matki - u wielu z nich instynkt macierzyński rozwija się dopiero o
                      jakimś czasie pod wpływem obcowania z dzieckiem. Rzadko zdarza sie miłość od
                      pierwszego wejrzenia!
                      Podobnie z facetami - zwykle znacznie lepszy kontakt z dziećmi mają ci, którzy
                      razem z żoną "byli w ciązy".
                      Porównywanie wdów ( kobiet rozwiedzionych), czyli biologicznych (!) matek z
                      zakonnicami jest nieporozumieniem. Nawet nie będę się do tego ustosunkowywać.
                      Natomiast ustosunkuję się do przedszkolanek/nauczycielek nie mających własnych
                      dzieci. Są znacznie gorsze niż te, które posiadają potomstwo. Dotyczy to
                      głównie małych dzieci.
                      Lepszym pediatrą będzie lekarz mający dzieci, lepszym weterynarzem - właściciel
                      zwierzęcia.
                      • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 15:17
                        Niezupelnie.

                        Twoj poglad to byloby gdybys stwierdzila "nie uwazam zakonnic za dobre
                        wychowawczynie, bo..."-i ok mozez nie uwazac...(choc rozumiem ze wiedze
                        czerpiesz z traumatycznych przezyc mamy i widoku siostr w metrze)

                        Ale ty twierdzisz ze:
                        -kobiety nie majace SWOICH dzieci, nie umieja kochac cudzych dzieci, ani sie
                        nimi zajmowac-zajmowac sie dobrze moga tylko kobiety majace dzieci wlasne

                        -kobiet nie wspolzyjace-sa zlymi wychowawczyniami bo maja z powodu
                        niewspolzycia problemy ze soba, i swoje fruzstracje przerzucaja na dzieci.
                        (akurat ta konstatacja troche mnie dotknela osobiscie...)

                        Podajesz to jako fakt. A taki fakt to bzdura, bo tak poprostu nie jest.

                        Bo sa wspaniale wychowawczynie i matki adopcyjne,i rodziny zastepcze itp itd.
                        I sa kobiety ktore niewspolzyja z facetami (bo tak chca np !) ktore sa
                        wspanialymi matkami, wychowawczyniami. I sa faceci ktorzy nie zyja z kobietami
                        a i tak sa wspanialymi wychowawcami czy ojcami. Np wspaniali katecheci, ktorzy
                        umieja wychowywac mlodziez.

                        Ani jedna ani druga przeslanka nie ma najmniejszego wplywu na umiejetnosc
                        kochania i wychowywania dzieci.


                        Dobrym pedagogiem mozna byc niezaleznie od tego czy sie mamdzieci i wspolzyje,
                        tak samo jak i na odwrot mimo ze sie tego nie robi mozna byc i kiepskim.

                        Wiec ja nie nazywam bzdura twoich pogladow, ale twoja wiedze na temat problemu
                        kochania i wychowywania dzieci. Nawet obcy czlowiek, ktory nie wspolzyje z
                        innym czlowiekiem moze pokochac i wychowac dziecko. I o to mi chodzi.

                        Mysle ze gloszac takie teorie moglas (wierze ze niechcacy) obrazic kilka matek
                        i ojcow, kilku nauczycieli i nauczycielki...
                        • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 16:39
                          Upraszczasz!
                          Nikt od wychowawczyni nie wymaga, aby KOCHAŁA cudze dzieci. Od kochania są
                          rodzice,dziadkowie.
                          Kobieta nie mająca swoich WŁASNYCH dzieci ( nie musi ich rodzić, mogą być
                          adopcyjne) nigdy, ale to przenigdy nie zrozumie dzieci i ich rodziców. Nie
                          potrafi, żyje w odmiennej rzeczywistości.
                          Wychowawczynią mojego starszego dziecka w klasach I-III była stara panna.
                          Koszmar! Odbierała na innych częstotliwościach niż większość rodziców, chociaż
                          z dziećmi miała do czynienia od co najmniej 10 lat i ukończone studia
                          pedagogiczne.Ba, nawet liczne podyplomowe kursy, szkolenia.
                          Wychowawczynią mojego młodszego dziecka była kobieta mająca kilkuletnią
                          córeczkę. Znacznie lepiej rozumiała problemy dzieci, lęki rodziców, łatwiej
                          dogadywała się w sprawach 7-9 latków. Zwracała uwagę, na rzeczy, o których tej
                          pierwszej pani nie przyszłoby do głowy.
                          Jest coś takiego jak biologia, natura. Częścią biologii młodych a potem
                          dojrzałych kobiet jest bliskość drugiego człowieka ( mężczyzny)- nawet w jakimś
                          okresie życia. Częścią biologii ( stosuję to określenie w uproszczeniu) jest
                          urodzenie dziecka, instynkt macierzyński, lęk o dziecko, ciąża i współżycie
                          seksualne prowadzące do powstania nowego życia. W@szystko co to zaburza jest
                          niezgodne z naturą i generuje frustracje, napięcia, poczucie niezrealizowania
                          się, zazdrość.
                          "Matka" to jedyne w swoim rodzaju słowo. Zakonnica lub tzw. stara panna nigdy
                          nie doświadczy cudownego uczucia, gdy małe rączki obejmują szyję, nie
                          usłyszy "mamo".
                          Wiele lat temu miałam okazję widzieć jak zachowują się pielęgniarki-zakonnice.
                          Zwłaszcza w stosunku do młodych kobiet-matek. Były okrutne. Nieco więcej serca
                          okazywały osobom starszym, schorowanym, będącym w sytuacji obiektywnie
                          trudniejszej niż one. Takim, które nikomu do niczego nie są potrzebne.
                          Nie miałam intencji nikogo ani obrażać ani urażać - jeśli tak się stało-
                          przepraszam.
                          I jeszcze prywatna dygresja - nie porównuj swojej sytuacji życiowej z
                          zakonnicami. Pamiętaj, że jesteś matką. Czegoś co jest na co dzień Twoim
                          udziałem nigdy nie doświadczą siostry zakonne.
                          • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 17:13
                            Niestety nie zgodze sie.

                            Bycie dobrym nauczycielem-wychowawca nie zalezy od stanu cywilnego, ilosci
                            progenitury i stosunku do seksu. (tak samo jak bycie dobrym pediatra, czy
                            dobrym dyrygentem choru dzieciecego, czy trenerem pilki noznej w klubie
                            mlodziezowym).

                            Moze 50 lat temu, bywaly zakonnice-sadystki (polecam irlandzki film, tytul
                            zdajesie "Magdalenki"). Mysle ze ten stereotyp, zakonnicy-sadystki,
                            odreagowujacej swoje kompleksy na dzieciach, wciaz pokutuje. Mysle ze troche
                            mu uleglas...

                            Ale 50 lat temu, pedagodzy wogole byli inni (ja dostawalam linijka po lapach
                            od swieckiej nauczycielki), i standardy nauczania i opieki byly inne. Wszystko
                            bylo inne.Iles lat temu byl i inny przekroj spoleczny osob idacych do zakonu,
                            czesto byly to osoby z rodzin biednych, gdzie zakon byl sposobem na jakies
                            godne zycie.

                            Teraz wspolczesna zakonnica, a szczegolnie taka ktora pracuje,poza
                            zgromadzeniem, to taka sama, a czesto lepsza, bo pracowitsza, bardziej
                            skoncentrowana na pracy (bo nie pracuje od pierwszego do pierwszego) kobieta-
                            fachowiec.

                            Dzis zakonnice sa lekarzami, profesorami, nauczycielami-tak samo jak wiele
                            kobiet swieckich. Realizuja sie w pracy, tak samo jak i feministki. Tak samo
                            jak wiele kobiet bezdzietnych swieckich (nie kazda kobieta musi sie przeciez
                            realizowac przez posiadanie dzieci)-czerpia satysfakcje z pracy, z kontaktu z
                            dziecmi cudzymi, z rozwoju siebie. Naprawde zakonnica we wspolczesnym swiecie
                            podobnie jak kazda wspolczesna kobieta moze realizowac siebie, mimo ze nie
                            posiada dzieci i nie uprawia seksu.

                            Ja mam akurat super doswiadczenia i z nauczycielka stara panna (Liceum Reytana
                            w Warszawie, fizyczka, legenda szkoly), siostrami ktore 5 lat wychowywaly
                            mojego syna, i ksiedzem w szkole na Wilczym Dole (obok wychowawczyni z tejze
                            szkoly, najwspanialszy nauczyciel do tej pory u mojego syna, a ze akurat uczyl
                            religii to szczegol..). Wiec naprawde nie dam zlego slowa powiedziec na temat
                            niedzieciatych i niewspolzyjacych nauczycieli (jedyna do tej pory beznadziejna
                            nauczycielka (nomen omen tez religii), byla matka z 4 dzieci..

                            Aha a najwspanialszym trenerem jakiego spotkalismy, byl trener od plywania,
                            ktory nie kryl wobec rodzicow ze jest gejem (nie zeby od razu tym epatowal, ale
                            jak dziecko mialo jechac na oboz to mnie jak i innych rodzicow poinformowal, o
                            tym mowiac ze woli abysmy dowiedzieli sie bezposrednio od niego a nie zjakis
                            innych zrodel). Dziecko na oboz nie pojechalo z innych przyczyn, ale facet
                            jako nauczyciel byl naprawde wspanialy, i ta odwaga dodatkowo mi zaimponowal.

                            Oczywiscie ze jedna czy druga zakonnica bywa kiepska nauczycielka, ale nie
                            sadze aby statystycznie liczba kiepskich nauczycielek zakonnic byla wyzsz niz
                            kiepskich nauczycieli w ogole.

                            Ja powiem raz jeszcze Moje zakonnice byly swietne i nic przez 5 lat nie
                            moglabym im zarzucic, ani w sensie emocjonalnym, ani edukacyjnym, ani zadnym
                            innym. Zyczylabym wszystkim dzieciom takich super radosnych i udanychj 5 lat w
                            przedszkolu (mysle ze to ze moje dziecko jest takim radosnym-optymista to w
                            duzej mierze zasluga tegoz przedszkola!)

                            Co oczywiscie nie oznacza automatycznie ze szkola na ZARUBY JEST TAK SAMO
                            SWIETNA. Wcale nie. Moze ta szkola nie jest tak fajna jak moje przedszkole.
                            • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 18:23
                              Nie dogadamy się.
                              Ty uważasz, że zakonnice3 są super ( no może poza małymi wyjątkami), pracują
                              ofiarnie, są wykształcone, tolerancyjne, dają dzieciom to co najlepsze, czerpią
                              z pracy satysfakcję. Słowem człowiek powinien być szczęśliwy, gdy na jego
                              drodze pojawi się zakonnica -pedagog. Da to bez wątpienia dziecku poczucie
                              pewności siebie i sprawii, że będzie ono otwarte na świat i ludzi.
                              Ja - odwrotnie. W zakonnicach widzę kobiety żyjące wbrew naturze, u których
                              prędzej czy później dają o sobie znać niezaspokojone instynkty. Nie mają
                              rodziny, dzieci, domów - żyją w zgromadzeniu w otoczeniu kobiet targanych
                              podobnymi uczuciami. W większości są pazerne na pieniądze.
                              Pewna moja znajoma przebywała w domu opieki prowadzonym przez siostry zakonne.
                              Wytrzymała 9 miesięcy. Zmarla ponieważ siostry nie podawały jej leków (
                              samodzielnie modyfikowały zlecenia lekarza, chociaż doskonale wiedzialy, że
                              wystarczy jeden telefon, aby w ciągu godziny pojawił się tam mój mąż-lekarz).
                              W chwili śmierci zabrały dosłownie wszystko czym dysponowała ta kobieta - nawet
                              czarno-biały telewizor, pościel, drobne złote przedmioty.
                              Rzadko generalizuję, jednak w tym przypadku zrobię wyjątek. Uważam, że
                              zakonnice mogą kotłować się we własnym świecie, bo pewnie im z tym dobrze.
                              Jednak wychowywanie przez nie dzieci czy opieka nad chorymi jest mocno
                              ryzykowna.
                              I jeszcze jedno - moje dzieci nie chodziły na religię. W szkole podstawowej
                              tego przedmiotu nauczala siostra zakonna. Nie miala na tyle odwagi, aby
                              porozmawiać ze mna lub mężm, miała natomiast wystarczająco dużo tupetu i
                              bezczelności, aby straszyć moje dzieci piekłem. To tak w ramach mądrości i
                              dobroci????
                              • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 21:20
                                Jest homofobia i jak widac moze byc zakonnicofobia...

                                Przepraszam, ale na takim poziomie(magla), nie specjalnie mam ochote
                                dyskutowac.


                                PS

                                Cos ostatnio ciagle ci ktos dokucza: a to nadpobudliwe dzieci niszczace mienie,
                                a to zakonnice mordujace i okradajace znajoma, albo krzywo spogladajace w
                                metrze lub straszace ci dzieci pieklem, dyrektorzy szkol taksujacy twoje obuwie
                                i wymuszajacy lapowki, chuligani napadajacy jak wysiadasz ze zle zaparkowanego
                                samochodu. Swiat jak z obrazow Piotra Bruegla... Moze przyciagasz jak magnes
                                tych zloczyncow ? Zycze ciut wiecej optymizmu i pozytywnego stosunku do
                                blizniego (tego miedzy innymi ucza na religii).


                                • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 18.06.06, 18:16
                                  Przeholowałaś i to w złym stylu. Gdybym chciała być złośliwa napisałabym ,
                                  posiłkując się Twoimi postami, co Ci doskwiera.
                                  Na temat zakonnic mam takie a nie inne zdanie i go nie zmienię, Ty możesz mieć
                                  inne. A religię zostaw w spokoju. Jestem ateistką i nie mam zamiaru tego
                                  zmieniać.
    • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 16:02
      a jeszcze jedno: rozumiem ze wybierajac szkole dla swoich dzieci zapytalas o
      ilosc dzieci ktora posidaja poszczegolni swieccy nauczyciele, o ich stan
      cywilny jak rozwniez o to ile razy tygodniowo i czy wspolzyja (i jaki to ma
      wplyw na ich prace)...?

      Przepraszam za bycie na krawedzi dobrego smaku, ale troche mnbie zirytowalas.
      Wiesz dobrze ze to jest dyskryminacja, tzn odmawianie komus umiejetnosci i
      prawa do wychowania dzieci w placowce oswiatowej ze wzgledu na stan cywilny,
      stosunek do prokreacji i preferencje seksualne.

      Tak nie wolno !
      • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 16:47
        Gdybym mogła cofnąć czas niewątpliwie chciałabym wiedzieć czy nauczycielka w
        zerówce czy nauczaniu początkowym jest matką!
        Czym innym są kwalifikacje formalne czym innym to, czy osoba zajmująca się
        dziećmi czuje to co robi.
        Z innego podwórka - trener nigdy dobrze nie zrozumie zawodników, jeśli nigdy
        sam nie grał. Może mieć nie wiadomo jakie kwalifikacje, zawsze będzie gorszy,
        nigdy nie znajdzie z zawodnikami wspólnego języka a sukces jest wtedy mniej
        prawdopodobny.
        Jeżeli ktoś żyje w innej rzeczywistości ( w tym przypadku w zakonie) jest
        oderwany od codziennych ludzkich spraw.
        • agatka_s Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 17:14
          agawamala napisała:

          > > Z innego podwórka - trener nigdy dobrze nie zrozumie zawodników, jeśli
          nigdy
          > sam nie grał. Może mieć nie wiadomo jakie kwalifikacje, zawsze będzie gorszy,
          > nigdy nie znajdzie z zawodnikami wspólnego języka a sukces jest wtedy mniej
          > prawdopodobny.
          >

          Trener Janas, zdajsie ze nawet kiedys jakies miejsce w Mundialu zdobyl, grajac
          w reprezentacji... I CO ???
          • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 18:10
            Agatko, nigdzie nie napisałam, że trener-zawodnik ZAWSZE odniesie
            sukces.Napisałam natomiast, że trener-teoretyk nigdy nie dogada się z zespołem.
            A to różnica!
            • marek.dumle Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 20:15
              agawamala
              Upraszczasz i generalizujesz. W efekcie prezentujesz pogląd, który jest nie do
              zaakceptowania dla osób, które mają inne doświadczenia w tej materii (bardzo
              wiele dzieciaków przewija się przez szkoły zakonne i poza sporadycznymi
              doświadczeniami negatywnymi jest też bardzo dużo doświadczeń pozytywnych).
              Świat nigdy nie jest czarno-biały, a Ty uogólniasz szczególne przypadki
              związane z doświadczeniem Twoim lub Twojej rodziny. Mówisz o swojej mamie. OK.
              Moja mama też uczyła się w szkole zakonnej. I wspomina to jako wspaniałe
              doświadczenie. Czy ja mam z tego wnioskować, że szkoły zakonne są najlepsze na
              świecie?!
              Podbudowa psychologiczna, którą się wspierasz (obszar seksu, zagadnienia
              macierzyństwa) budzi moje bardzo poważne wątpliwości. Podejrzewam, że każdy
              psycholog-seksuolog byłby znacznie ostrożniejszy z tworzeniem i głoszeniem
              takich tez.
              Mam nadzieję, że nie uraziłem, bo nie zamierzałem :)
              • agawamala Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 21:09
                Nie, nie uraziłeś. Każdy , na podstawie własnych doświadczeń wyrabia sobie
                pogląd na taką czy inną sprawę.
                Moje doświadczenia z zakonnicami są jak najgorsze. Skrajna nietolerancja,
                zachłanność,zwyczajna nieuczciwość , obłuda to jest to z czym miałam do
                czynienia.
                Być może moja ostra ocena szkół prowadzonych przez zakonnice ma takie podłoże.
                Nikogo nie namawiam do podzielania moich opinii, ale ja swoich nie zweryfikuję.
                P.S. Moja sąsiadka chciała posłać dziecko do szkoły przy Zaruby. Jest to osoba
                od lat związana z kościołem katolickim, bardzo wierząca i praktykująca. Szkopuł
                w tym, że jest żoną rozwiedzionego mężczyzny, a więc nie ma ślubu kościelnego.
                Dziecko spełniało wszelkie kryteria przyjęcia i już miało być wpisane na
                listę "szczęśliwców" ,poza tym jednym -pochodzi z "nieprawego łoża".
                Oczywiście nie zostało przyjęte, matka i dziecko słownie upokorzeni.
                Pozostawiam to bez komentarza.
                • marek.dumle Re: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówe 17.06.06, 21:56
                  Nie zamierzam Cię przekonywać. Każdy ma prawo do swoich poglądów i ich
                  prezentowania na forum. Ja obstaję przy swoim, że świat nie jest czarno-biały.
                  Pozdrowienia
                • jan-w Dla wyciszenia emocji 18.06.06, 13:14
                  Zapraszam dziś wszystkich na Raszyńską do własnoręcznego sypania mandali.
                  www.tsering.wroclaw.pl/acala/
Pełna wersja