niezabudka34
06.08.06, 18:45
Jestem w stanie zrozumiec, ze dostalam niedosmazona - delikatnie mowiac -
piers z kurczaka, w koncu kucharz tez czlowiek i cos moze mu sie nie udac.
Moge zaakceptowac brak kompetencji u kelnerki, ktora na reklamacje reaguje
wyuczonym: powtorze kucharzowi... poprosze menagerke... - i na tym sie
konczy. Ale z daleka bede omijac lokal, w ktorym menagerka traktuje klienta
jak intruza. Teksty typu: "ja zwykle nie wychodze do klientow", "jak surowe
to trzeba bylo nie jesc" (czekajac na jakakolwiek reakcje chrupalam
warzywka), "trzeba bylo oddac talerz kelnerce" (powinnam jej go wcisnac w
rece?), "czego pani ode mnie chce?!" swiadcza o tym, ze menagerka jest na
stalej pencji i wszystko jej jedno, czy traci klientow, czy ich zyskuje. Moja
wina, ze jadlam, kelnerki, ze nie zareagowala na reklamacje (a swoja droga
niezly szef, co zamiast przeprosic za podwladnego, rzuca obojetnie: to jej
wina!)i calego swiata, ze pani byla w zlym humorze.
Odradzam to miejsce wszystkim, dla ktorych wazne jest nie tylko to, co na
talerzu, ale takze sposob, w jaki sie ich traktuje.