drapka
10.10.07, 18:08
10 dni minęło od czasu pogmerania w autobusach na południu Warszawy - chyba
więc można pokusić się o jakieś pierwsze podsumowania.
Moje doświadczenie z dzisiaj z linią 401:
Kiedyś, jadąc z okolic Saskiej w okolice Herbsta wsiadało się w 416 - niecałe
pół godzinki (ok. 15:30-16) i było po sprawie. Połączenie dobre, proste. Ale
ZTM postanowił "poprawić obsługę komunikacyjną Ursynowa" i 416 skasował. W
zamian polecił szczerze i serdecznie przesiadki z i na linię 401. Więc tak
zrobiłem. Pojechałem na Gocław linią 507, tam przemieściłem się na
czadersko-klimatyczny przystanek Gocław 09, zarąbisty taras nad kanałkiem,
można tam knajpę plenerową otworzyć - no i czekam na 401. Przez 10 minut
czekania nie zjawił się tam pies z kulawą nogą - parę bez kulawej się
przespacerowało z właścicielami. Na koniec przyszła w końcu jedna pani
zainteresowana linią 401.
Nadjechał przegubowy 401. W środku - razem z nasza dwójką i kierowcą - 9 osób!
Przegubowy ikarus. Miejsca leżące - do wyboru, do koloru. Przejechał tak całą
Trasę Siekierkowską, na przystanku Al.Witosa zrobiło się nagle pasażerów 11 -
i tak się 401 doczłapał w korku do Nowoursynowskiej - gdzie przesiadka w
autobus w stronę Ursynowa. Dodajmy - przesiadka beznadziejna - dużo wygodniej
byłoby na przystanku Dolina Służewiecka (róg al.Wilanowskiej) - ale tam
przystanku mu nie zrobili. Chociaż 416 miał i prawie zawsze tam stawał.
Reasumując. Dzięki genialnym posunięciom ZTM:
1. Droga, która zajmowała do tej pory 28-30 minut trwała prawie godzinę
2. Nowe, genialne połączenie Trasa Siekierkowską sprawdza się gorzej niż oba
istniejące do tej pory. 416 na Trasie Siekierkowskiej miało więcej pasażerów a
401 powietrze woziło tylko między SGGW (a właściwie od Strzeleckiego) a
Ursynowem Północnym. A i tak za kazdym razem jacyś pasażerowie się trafiali.
3.Nie dość, że zastąpienie obu linii pogorszyło warunki podrózowania w
rejonach, z obsługi których włączono 416 i 401, to jeszcze zastępsto okazało
się kompletnym niewypałem. Oprócz wozu, którym jechałem, widziałem ze trzy -
jadące w obu kierunkach - i w żadnym nie były zajęte wszystkie miejsca
siedzące. W 416 zazwyczaj o tej porze nie było gdzie usiąść.
W konkluzji wypadałoby zapytać: czy ZTM potrafi przyznać się do błędu i do
uruchomienia linii, która łączy wygwizdów przez wygwizdów wygwizdowem, w
zastępstwie linii wykorzystywanych w stopniu znacznym?
Najlepiej byłoby wycofać się ze zmian, przywrócić 401 na Ursynów Płn, oddać
416 - nawet podbić mu częstotliwość, ograniczyć teraz nadmiernie chyba rozdęte
193 (to też często wozi powietrze) i przestac udawać, że z nastaniem nowych
władz w ZTM-mie nagle nastali fachowcy. O ich "fachowości" świadczy choćby to,
że na Kiedacza 136 zastapili linią 148 - ale układ przystanków
Ciszewskiego-SGGW (róg Ciszewskiego i Nowousrynowskiej) jest w ogóle
nieprzystosowany do obsługi linii skręcającej z Nowoursynowskiej w stronę
Kiedacza.
Dno i 5 metrów mułu - oto obraz ZTM pod rządami PO-SLD. Za każdym razem.
Jedyne co potrafią, to plakatomania na oknach, przez którą nie widać nic przez
okno. No i postępujący rozkład komuniacji na Ursynowie. Tak samo było za tow.
Zdrojewskiego, tak samo jest za p. Wojciechowicza. Natomiast dopilnować
punktualności kursów (wtedy, kiedy nie ma korków - chodzi mi o przyjazdy przed
czasem) - nie potrafią. Za trudne.
Wpisujcie, proszę, Wasze odczucia - jak owa, pożal się Boże, "poprawa układu
komunikacyjnego na Ursynowie" dotknęła Was w praktyce. A może komuś się poprawiło?