Roszczenia dawnych właścicieli przy Janowskiego

26.02.08, 13:19
Witam.
Czy ktoś z osób obeznanych w temacie roszczeń dawnych właścicieli w rejonie ulic Janowskiego - Dunikowskiego może mi udzielić pomocy. Pytam się w imieniu moim jako ewentualnego przyszłego mieszkańca oraz znajomych mieszkających w segmencie.

Przeczesałem prawie całe forum ale nie znalazlem dużo. Wiem że jest to teren w większości spółdzielni Jary (która ma tutaj złą opinie), lub mniejszych wydzielonych spółdzielni kilku segmentów. Wiem że te tereny nie są własnościa spółdzielni , nie są nawet na dzierżawie wieczystej , tylko na dzierżawie czasowej, odnawianej chyba od miasta co kilka lat. Wiem że jest kilku dawnych właścicieli którzy walczą o swoje dawne tereny jak np Braniccy.

Czy ktoś jest na bierząco jakie sprawy się toczą lub toczyły i z jakim wynikiem? co się dzieje w wyniku wygranej dawnego właściciela - czy odzyskują dawne tereny? czy urząd który zawinił wypłaca odszkodowanie (jak w odsiedlu Dębina) czy np spółdzielnia go spłaca (biorac np składkę od mieszkańców) ? a jak nie będzie ich interesowała spłata to co? wyburzenie bloku / domu i won?

Z góry dzieki
Pozdrawiam
Ken
    • dweller1 Re: Roszczenia dawnych właścicieli przy Janowskie 28.02.08, 12:29
      Mieszkam od paru lat w pobliskim rejonie i przy zakupie mojego
      mieszkania też przechodziłem podobne dylematy.
      Tak jak wspominałeś spółdzielnia jest właścicielem jedynie części
      gruntów. Pozostała cześć należy do miasta, a jeszcze inna część do
      innej spółdzielni. W moim przypadku blok stoi częściowo na działce
      należącej do miasta, a cześciowo na gruncie należącym do innej
      spółdzielni. Ze słuchu również słyszałem, że jacyś starzy
      właściciele starają się o "zwrot majątku" czyli części gruntów.
      Oczywiście w tym kraju każdy próbuje wyciągnąć od drugiego tyle kasy
      ile się da, stąd też takie działania osób trzecich nie dziwią.
      Obecnie toczą się postępowania administracyjne mające na celu
      uregulowanie kwestii gruntowych. Spółdzielnia nie kwapi się zbytnio
      z tą sprawą, bo pewnie nie ma wielkiej presji. Odnoścnie użytkowania
      wieczystego, to nie wiem czy jest możliwe ubieganie się o
      użytkowanie wieczyste w momencie kiedy toczą się sprawy w sądzie o
      nadanie statusu gruntów. Jak tłumaczył mi notariusz, w takim
      przypadku spółdzielnia ubiega się tylko o czasowe użytkowanie na
      parę lat, licząc że sprawy sądowne w tym czasie zostaną zakończone.
      Jeśli chodzi o opinię o spółdzielni, to pewnie znasz ją głównie z
      wątku Spółdzielszczyzna w Spółdzielnii Jary. Warto się z nią
      zaznajomić, ale pamiętaj, że pisza ją głównie osoby, które są
      skłócone ze spółdzielnią, lub widzą w tym swoją misję społeczną.
      Trzeba też pamiętać, że ich opinie często są jednostronne. Nie
      jestem entuzjastą tej spółdzilnii i pewnie wiele w tym racji co
      piszą, ale nie jestem też takim fanatykiem aby śledzić wszystkie
      zebrania, komisje, życiorysy członków spółdzielnii, rozliczenia i
      szukać w tym tylko szwindli. Po prostu nie mam na to czasu.
      Jako lokator jestem zadowolony z faktu, że mój czynsz nie wzrósł od
      2 lat, że wynosi w całości niecałe 300 zł za 50 m2, że nie mam
      liczników na centralne ogrzewanie przez co mogę grzać ile chcę, że
      nie mam liczników na gaz i płacę tylko zryczałtowaną opłatę 5 zł od
      osoby na miesiąc.
      To co mnie wkórza to bierność sąsiadów. Niestety jeśli czegoś nie
      wychodzisz w spóldzielni, to tego nie dostaniesz. Innymi słowy
      remontuje się glównie tam, gdzie upominają się o to sąsiedzi.
      Fatalnie działa punkt zgłoszeń, a właściwie nawala kontrola
      spółdzielni nad konserwatorami. Często to co zgłaszasz, to
      całkowicie ignorują. Wnerwia mnie również to, że samemu muszę
      zgłaszać jakieś usterki, a nie jest to usuwane automatycznie przez
      dozorcę i administratora.
      Poza tym po kilku latach mieszkania, stwierdzam że jest OK.
Pełna wersja